czwartek, 14 grudnia 2017

286. Typisk norsk: niebieska wycieczka

Pod koniec października wraz z kilkoma innymi współpracownikami zostaliśmy nagrodzeni za najlepsze wyniki w pracy. Nagrodą miała być blåtur (niebieska wycieczka). Co to właściwie jest?

Samo słowo blåtur wywodzi się z wyrażenia "wyruszać w podróż w siną (niebieską) dal". Bardzo popularna forma integracji szczególnie w miejscu pracy. Żeby można było nazwać wycieczkę mianem niebieskiej, jej cel musi pozostać tajemnicą aż do momentu, kiedy uczestnicy właśnie wyruszają. 

Nasza wycieczka miała trwać 2 dni a nocleg, transport i wyżywienie były pokrywane przez naszą firmę. Przed wyjazdem dostaliśmy email z wskazówkami, jakie ubrania zabrać ze sobą. Celem wycieczki było zobaczyć miejsca, które niekonieczne można znaleźć w popularnych przewodnikach. Ponieważ w sezonie letnim spotykamy w swojej pracy mnóstwo zagranicznych turystów, ta wycieczka miała być dla nas inspiracją do polecenia czegoś innego niż znana wszystkim droga nr 7 czy wodospad w Norheimsund.

Wyjechaliśmy w piątek o świcie aby zdążyć na prom w Os. Pogoda była oczywiście bergeńska. Pierwszym przystankiem było przepiękne Avdalsnes z Centrum Historycznym poświęconym wikingom (Nordvegen Historiesenter). Co roku w lipcu odbywa się tam również festiwal wikingów. Jeśli oglądaliście parodię serialu Wikingowie nakręconą przez NRK, to szybko poznacie, że akcja dzieje się właśnie w Avdalsnes na terenie wioski wikingów. Znajduje się tam również kamienny kościół Olafa a wokół trwają prace archeologiczne (odnaleziono fragmenty starych budowli). W pobliskiej zatoce leży zatopiony, świetnie zakonserwowany statek wikingów który (wg informacji Centrum Historycznego) przypłynął kilkaset lat temu... z Gdańska.



Betonowa konstrukcja po prawej stronie to wejście do znajdującego się pod ziemią Centrum Historycznego.










Olavskyrkje
Następnym przystankiem była maleńka miejscowość Karmøy gdzie mogliśmy podziwiać.. Statuę Wolności. Tak! Taką samą jak ta w Stanach Zjednoczonych, tylko trochę mniejszą. I to wcale nie jest przypadek. Otóż, właściwa statua która stoi w Nowym Yorku została zbudowana z miedzi wydobywanej własnie w Karmøy w kopalniach Vigsnes. Wszystko dlatego, że właścicielem kopalni w tamtym czasie była francuska spółka. 



Następnie zaczęliśmy poruszać się w stronę drogi nr 520, przy której znajdują się zapierające dech wodospady czy np. kopalnie cynku. W okolicach miejscowości Sauda można zatrzymać się przy wodospadzie na który prowadzi ponad 500 schodów. Przy dużych opadach deszczu siła wody jest tak ogromna, że wyrzuca ogromne masy na drogę. Chwilowy atak serca przy przejeżdżaniu gwarantowany! Do kopalni cynku prowadzą strome i wąskie ścieżki.


Ta mgła to masy wody wyrzucane na drogę przez wodospad








Poniżej zdjęcia z okolic kopalni cynku














Droga nr 520 jest rzadko uczęszczaną ale bardzo spektakularną drogą. W trakcie jazdy spotykają nas takie widoki:



















Noc spędziliśmy w hotelu Brakanes w Ulvik. Następnego dnia zatrzymaliśmy się w sadzie jabłkowym Syse Gård na degustację lokalnego cydru robionego ze słynnych na całym świecie jabłek z Hardanger.






Ostatnim przystankiem przed powrotem do domu była hodowla łososi w Hardanger.























Jak Wam się podoba ta norweska "tradycja" ?

Pozdrawiam,
Pati