sobota, 14 marca 2020

Fanafjellet i Linken

Bergen to nie tylko Ulriken, Fløyen, Stolzen i Rundemannen. W mieście i wokół niego jest mnóstwo rożnych tras spacerowych i szlaków prowadzących na szczyty - te mniejsze i te większe. Jeśli szukasz czegoś w okolicach dzielnicy Fana i nie masz super kondycji a chcesz jedynie się poruszać, to Fanafjellet i Linken będą super pomysłem.

Jak dojechać?
Jadąc autem od Bergen: na rondzie obok centrum handlowego Lagunen zjechać na drogę nr 546 i kierować się w stronę kościoła Fana Kirke. Mijając kościoł możecie zatrzymać się też w parku kulturowym znajdującym się po prawej stronie. Jadąc dalej drogą zaczynamy podjazd na Fanafjellet. Po dosłownie kilku stromych i ostrych zakrętach (uważaj na rowerzystów zjeżdżających tam z ogromną prędkością) dojedziesz do płaskiej drogi. Po lewej stronie rozpościera się ogromny darmowy parking (nieutwardzony) a po prawej Vestlandske Setermuseum.


Nie zrażaj się widokiem zamkniętej bramy i furtki. Są one tam ze względu na pasące się owce, możesz wejść na teren Vestlandske setermuseum bez problemu, pamiętaj tylko żeby zamknąć za sobą furtkę.

Co dalej?
Najpierw miniesz kilka napradę starych budynków. To teren muzeum/skansenu więc niektóre z nich są naprawdę wiekowe (najstarsze liczą sobie ponad 200 lat!) Sprowadzone zostały z innych części zachodniego regionu Norwegii.


 Owce na terenie skansenu są bardzo przyjazne i chętnie podchodzą do spacerowiczów. 





Pierwszy punkt widokowy: Ramberget. Możesz wybrać, czy chcesz zatrzymać się tu czy udać się dalej. Polecam to miejsce na nocne spacery w poszukiwaniu zorzy. Jeśli chcesz iść dalej to ruszaj w drogę na szczyt "Linken". Droga do Linken wiedzie po kamieniach, błocie, drewnianych balach i bardzo stromych schodach ale naprawdę warto. Zabierz ze sobą dobre buty! Przez całą drogę towarzyszą nam drogowskazy a co jakiś czas mapki pokazujące trzy trasy (Najdłuższa - fioletowa prowadzi aż do Linken i z powrotem do parkingu ale inną trasą niż ta, którą przyszliśmy). 

Na szczycie czas na kawę. Oczywiście z własnego termosu i we własnym kubku. Uważaj gdzie siadasz bo jest tam dużo mrówek.




Takie kładki spotkasz w wielu miejscach na trasie. 

Można wybrac się tam wiosną, jesienią, zimą i latem. Zdjęcia w tym wpisie pochodzą z różnych pór roku bo często tam z Ørjanem bywamy. Po pierwsze dlatego, że to w naszej dzielnicy a po drugie, bo to przyjemna wycieczka. Wdrapaliśmy się tam też kilka razy w środku nocy z latarkami czołowymi  w polowaniu na zorzę a raz żeby wypić kakao na górze o północy.
Daj znać w komentarzu, czy wpis Ci się przydał!
Hilsen
Pati

środa, 11 marca 2020

PatiNorway czyta: Przewalskis hest

Jeśli przypadła Ci do gustu "Historia pszczół" i "Błękit" Mai Lunde to mam dla Ciebie dobrą nowinę. Pisarka wydała pod koniec 2019 roku nową część serii. Nie została jeszcze przetłumaczona na język polski, ale wydaje mi się, że do lata ukaże się również w polskich księgarniach.
Ja dostałam ją na Święta Bożego Narodzenia i pochłonęłam bardzo szybko. 


Najnowsza książka nazywa się "Przewalskis hest" i znaczy "Koń Przewalskiego". Fabuła, jak można domyślić się po tytule dotyczy tych pięknych, dzikich koni. Tym razem, tak jak w pierwszej książce serii śledzimy przeplatające się trzy historie. Pierwsza ma miejsce pod koniec dziewiętnastego wieku i opowiada o sprowadzeniu koni Przewalskiego do Europy. Druga dzieje się w dzisiejszych czasach i tym razem konie wracają z Europy do swojego miejsca - na stepy Mongolii. 
Trzecia historia to dosyć "niedaleka" przyszłość gdzie widzimy konsekwencje zmian klimatu. Norwegia targana suszami i ekstremalnymi opadami, ludzie wędrujący przez kontynent europejski na północ i kontynuacja historii z książki "Błękit". Tak jak w dwóch poprzednich częściach mamy do czynienia z pięknymi opisami przyrody i życiem zwykłych ludzi. I tym, jak ich decyzje wpływają na przyszłe pokolenia. 


Polecam wszystkim, którzy zakochali się w dwóch poprzednich częściach. I niezmiennie zachęcam do czytania w oryginale. Jeśli czekasz na odpowiedni moment, jeśli uważasz że ta następna literka z cyferką oznaczająca poziom języka umożliwi Ci czytanie to chcę Ci powiedzieć, że taki moment nie istnieje. Żeby zacząć czytać w obcych językach nie musisz mieć niewiadomo ilu poziomów. Po prostu nie zaczynaj od podręcznika do fizyki kwantowej. Zacznij od dziecięcych książek, przerzuć się na opowieści dla młodzieży. Aż w końcu któregoś dnia weźmiesz do ręki książkę Jo Nesbø czy Mai Lunde i zobaczysz, że rozumiesz więcej niż początkowo zakładałeś/aś. Obiecaj mi, że przeczytasz w tym roku coś po norwesku, ok ?

Hilsen,
Pati

wtorek, 24 grudnia 2019

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Jarmark Świąteczny w Bergen

Jarmark Świąteczny w Bergen to dosyć świeża tradycja. Pierwszy raz otworzono go przed świętami w 2017 roku. Razem z Ørjanem często żartujemy, że krąży nad nim klątwa. W 2017 roku dzień po otwarciu zapowiadano orkan - policjanci całą noc zabezpieczali teren Jarmarku i pilnowali, żeby namioty nie odleciały w siną dal. W zeszłym roku mniej więcej w połowie grudnia znów przyszedł porywisty wiatr i deszcz, a losy jarmarku wisiały na włosku. Również ten rok był dosyć niefortunny - w połowie grudnia zapowiadano tak silny wiatr, że karuzela na jarmarku musiała zostać zdemontowana a jarmark został zamknięty na ten jeden dzień. Jednak warto go odwiedzić mimo brakującego śniegu (taki mamy klimat!). Wstęp jest darmowy a Jarmark leży w samym sercu Bergen przy ostatnim przystanku kolejki Bybanen. 

Ja wybrałam się tam już na początku adwentu w poniedziałkowy wieczór. Chciałam uniknąć tłumów a i pogoda była łaskawa - czyt. nie padało. 

Zapraszam na zdjęcia!





To wszystko  z czekolady








Pozdrawiam,
Pati

środa, 11 grudnia 2019

Julebord - firmowa wigilia

Listopad i grudzień to bardzo gorący sezon dla restauracji, hoteli i sal bankietowych. Wszystko jest zarezerwowane na długo przed bo dwa ostatnie miesiące roku to czas na julebord! 
Julebord to norweska firmowa wigilia, która tak naprawdę jest ogromną imprezą firmową. To czas, na który większość osób czeka, i o którym często się rozmawia szczególnie pod koniec roku. Ja do tej pory byłam na czterech julebord w mojej pracy. 



Julebord w języku norweskim oznacza zarówno samą imprezę jak i zastawiony suto stół podczas wigilijnej kolacji. Określenie pochodzi jeszcze ze średniowiecza, kiedy zostawiało się jedzenie na stole po uczcie aby biedniejsi mogli się przy nim pożywić. 

Obecnie firmowe wigilie są zazwyczaj suto zakrapiane alkoholem i mówi się, że co dzieje się na julebord zostaje julebord. Bardzo często zdarza się, że współpracownicy dają się porwać chwili aby następnego dnia udawać, że nic się nie stało. Również podczas julebord zdarza się największy odsetek zdrad. Niektóre statystyki mówią nawet o 60% osób, które przyznały się do zdrady podczas julebord. 
Oczywiście nie tylko zdrady są rezultatem norweskich firmowych wigilii. Znam przypadek, kiedy dwoje współpracowników dopiero na julebord okazało sobie uczucia i obecnie są już małżeństwem. Więc nieśmiałym Norwegom takie wydarzenie może wręcz pomóc, bo nie od dziś wiadomo, że alkohol nawet największego milczka zamieni w gadułę.

Masz jakieś doświadczenia z norweskim julebord? Na spokojnie, czy raczej hardkorowo?
Miłego dnia!
Pati

niedziela, 8 grudnia 2019

Największe na świecie miasteczko z piernika

Piernikowe miasteczko w Bergen obchodzi w tym roku 25 lat! Wybrałam się tam z moją niezastąpioną Patką pod koniec listopada zaraz po otwarciu. Dobrym pomysłem było wybranie się tam po południu w środku tygodnia bo nie było tam prawie nikogo więc w spokoju mogłyśmy podziwiać piernikowe domki.
Od kiedy przeprowadziłam się do Bergen, staram się co roku odwiedzić miasteczko. To przepiękny przykład norweskiego "dugnad" czyli czynu społecznego. Każdego roku w październiku większość szkół, przedszkoli, firm i osób prywatnych piecze domki, domy, dzieła sztuki! Następnie dostarczają swoje prace do Pepperkakebyen i pod koniec listopada otwiera się największe na świecie miasteczko pachnące cynamonem i przyprawami! 
Zresztą, spójrz na te zdjęcia z tegorocznego miasteczka!





















Wstęp dla osób dorosłych kosztuje 100 koron. Miasteczko mieści się w starej hali basenu Sentralbadet. Więcej informacji na www.pepperkakebyen.org

Mvh
Pati