niedziela, 1 marca 2015

160. 30 słów kojarzących się z marcem

Marzec! (Mars). Wiosna (våren) zbliża się (nærmer seg) dużymi krokami. Kwiaty (blomster) zaczynają kwitnąć (å blomstre). Możemy zobaczyć przebiśniegi (snøklokker), krokusy (krokus) czy irysy (iriser). W sklepach możemy kupić doniczki z tulipanami (tulipaner), hiacyntami (hyasinter) a obecne nawet z żonkilami (påskeliljer). Żonkile cieszą się szczególną popularnością ze względu na zbliżającą się Wielkanoc (Påske). Obecnie trwa Post (Fasten). Już niedługo obchodzić będziemy Niedzielę Palmową (Palmesøndag). Potem przeżywać Wielki Tydzień (Den stille uken) razem z Wielkim Czwartkiem (Skjærtorsdag) i Wielkim Piątkiem (Langfredag). Następnie czeka nas Wielka Sobota (Påskeaften), podczas której zajmiemy się m.in. malowaniem pisanek (påskeegg). Chrześcijańskim symbolem Wielkiej Nocy jest baranek (lamme). Istnieją również symbole niezwiązane z religią. Są nimi np. kurczaczki (påskekyllinger) czy zajączek (påskehare) będący utożsamieniem anglosaskiej bogini Eostre. Norwegowie w większości wyznają protestantyzm (protestantismen). Jako część swojej tradycji uważają obdarowywanie się prezentami (gaver) ukrytymi w wielkanocnych jajkach. W trakcie urlopu wielkanocnego (påskeferien) często latają/wyruszają w podróże, zwane wtedy wielkanocnymi (påskereiser). Najczęściej wybierają się do ciepłych miejsc (varme steder), na południu Europy (til Syden). Po powrocie z urlopu w Poniedziałek Wielkanocny (Andre påskedag) Norwegowie są gotowi (er klar til) na wiosnę.



środa, 25 lutego 2015

159. Norwegia od A do Å

Dziś po raz kolejny razem z blogerami językowymi i kulturowymi wspólnie bierzemy udział w akcji "W 80 blogów dookoła świata." Po raz 11 postanowiliśmy napisać na wybrany wcześniej temat. Tym razem jest to alfabet kraju/miasta/regionu. Oprócz grafiki nad którą pracowałam w pocie czoła, przedstawię Wam również krótki opis każdej z liter. Razem z moim chłopakiem staraliśmy się wybrać rzeczy "typowe" dla Norwegii, tak aby grafika zapadła w pamięć. Jak zauważyliście w tytule, norweski alfabet zaczyna się literą A a kończy literą Å. W grafice nie znalazły się litery "Q", "W", "X" oraz "Z" ponieważ słowa, które się zaczynają na te litery są w większości zapożyczeniami z innych języków. Przykładem jest np. X-Box czy Zebra. Wyjątkowo umieściłam w grafice literę C, a to dlatego że Norwegowie piją niezliczone ilości napoju na "C" i w tym zdecydowanie przodują na świecie. Serdecznie zapraszam do przeczytania wpisu i do zajrzenia do innych blogerów - linki dostępne na mapie na końcu postu. 



Appelsin
Pomarańcze to pierwsze co nam przyszło na myśl. To nieodłączny element zestawu "górskiego". Oprócz popularnego czekoladowego batonika Kvikk lunsj Norwegowie zabierają - szczególnie na narty - właśnie pomarańcze.

Brunost
O tym pisałam już tu dobrych kilka razy. Bardziej norweski niż sami Norwegowie - brązowy ser kozi!

Cola
Mówiłam Wam kiedyś, że Norwegowie nie mają praktycznie żadnych słów zaczynających się nad literę "c". Gdybyście wiedzieli, ile się z Ørjanem głowiliśmy nad czymś co będzie pasowało. Po kilku godzinach nadeszło olśnienie - cola, z racji tego że w weekendy naród norweski wręcz żyje na tym specyfiku. A ja jej nie znoszę!

Dugnad
To dobrowolne uczestnictwo w jakimś przedsięwzięciu. Np. rodzice zbierają się razem aby odmalować przedszkole swoich dzieci. Ktoś kupi farby, ktoś wkręci nowe wieszaki na ubranka, inna osoba zamontuje nową furtkę przy schodach. Wszystko oczywiście za darmo, w czynie społecznym. Norwegowie bardzo chętnie uczestniczą w takich dugnadach i są z takiego rozwiązania bardzo dumni.

Elg
Łoś, król norweskich lasów.

Fjord
Kto myśląc o Norwegii ma przed oczami obraz majestatycznych fjordów? Ja mam !

Geit
Kozy, dzięki którym powstaje brązowy ser.

Hytta
Norweska oaza spokoju. To domki w górach, nad morzem, przy lesie, na skałach - wszędzie. Zdecydowana większość mieszkańców taką nieruchomość posiada i chętnie spędza w niej wolne dni i weekendy.

Isbre
Lodowce to kolejna wizytówka tego pięknego kraju. 

Julenissen
Małe skrzaty przynoszące prezenty gwiazdkowe to duma mieszkańców tego kraju. Norwegowie bardzo cenią sobie odrębność. 

Kjøttkaker
Kulki mięsne, na których umieszczenie tutaj nalegał Ørjan. Bo to bardzo norweskie. To nawet nie chodzi o smak bo w smaku są po prostu zwykłe, jak przeciętny polski kotlet mielony. To chodzi raczej o fakt, że większość Norwegów się na nich po prostu wychowało.

Laks
Łosoś, szczególnie ten norweski to wręcz symbol narodowy. Chyba najbardziej kojarzony z tym krajem produkt spożywczy.

Melkesjokolade
Znowu wybór mojego chłopaka. Duma z produktów krajowych mnie zadziwia. Każdy zapytany Norweg powie, że Melkesjokolade to dobro narodowe.

Norge
Tutaj rozpisywać się nie będę, Norwegia musiała się pojawić w Norweskim kalendarzu.

Olje
Kraj żyjący z ropy naftowej, dlatego ropa musiała znaleźć się w grafice. Każdy tutaj zna kogoś, kto pracuje na platformach albo w Statoilu. Każdy.

Preikestolen
Stół świata, kazalnica - tej atrakcji turystycznej nie trzeba przedstawiać. Każdy, kto widział jakiekolwiek zdjęcia z Norwegii, na pewno trafił na zdjęcie Preikestolen. 

Russ
Tradycja o której nie mówi się dużo za granicą, a szkoda. Norwescy maturzyści świętujący czas przed egzaminami. "Impreza" zaczyna się w ostatni piątek kwietnia i trwająca aż do 17 maja. Uczniowie jeżdżą wtedy czerwonymi mini vanami lub autobusami, ubrani w czerwone, czarne lub niebieskie spodnie ogrodniczki ( w zależności od rodzaju szkoły), biegają nago po centrum lub wykonują inne nie mniej dziwne zadania (w celu uzyskania supełków na czapce). W Święto Niepodległości, 17 maja, Russ przejeżdżaja ulicami miast w specjalnych pochodach.

Stavkirke
Kościoły klepkowe, które stoją w Norwegii od kilkuset lat to istne perełki. Zbudowane bez użycia gwoździ cieszą oczy do dziś. Nie straszne im wichury, śnieżyce, upały czy mrozy. Jeden z takich kościołów został podarowany Polakom. Rozebrano więc go na części, przetransportowano do Karpacza i złożono ponownie. Tak, Świątynia Wang jest prezentem z Norwegii. Swoją trwałością pokazują, że nie zaawansowane technologie czynią produkt unikatowym.

Troll
Bohater bajek na dobranoc, rzekoma tajna broń Królestwa Norwegii w wypadku wojny. Według legend trolle żywią się krwią chrześcijan - dlatego jest tak mało chrześcijan w tym kraju. 

Ullgenser
Wełniane swetry z charakterystycznym wzorem. Robione na drutach zachowane w kolorystyce norweskiej flagi lub naturalnych barwach wełny owczej. Nazywa się je "Mariusgenser" na cześć norweskiego alpinisty. Kosztują około 2000 koron i można je znaleźć w sklepach z pamiątkami itp. miejscach. Mówi się, że jeden wełniany norweski sweter starcza na całe życie. 

Vaffler
Mimo, że gofry znane są praktycznie na całym świecie, to jest to nieodłączny symbol tego kraju. W zeszłym roku nawet znaczki pocztowe miały symbol gofrów właśnie. Jak już wspominałam przy okazji postów kuchennych - gofry w Norwegii można znaleźć wszędzie, na festynach, koncertach, w małych budkach z jedzeniem, w restauracjach. 

Yr.no
Finansowana z pieniędzy podatników, jedna z najlepszych stron pogodowych na świecie. Można znaleźć tam najmniejsze miejscowości z różnych krajów. Sprawdzalność prognoz jest również bardzo wysoka co czyni ten portal wyjątkowym. Dlatego mieszkańcy są tak dumni z tego przedsięwzięcia. Zapytaj Norwega o pogodę na jutro - i wiesz, że właśnie sprawdza yr.no

Æsj!
Jedno z najczęściej używanych słów. Oznacza ono obrzydzenie, coś o czym się nie rozmawia w towarzystwie. Może być również okrzykiem używanym w momencie kiedy czymś się ubrudzimy itp. To takie nasze polskie "Fuuj!"

Øl
Jak zauważyliście wyżej, mieszkańcy tego kraju są dumni z wielu rzeczy. Kolejną taką jest na pewno piwo. Ja na temat smaku się nie wypowiem bo nie piję alkoholu, ale Norwegowie są zachwyceni swoim "dziedzictwem kulturowym". Wielu z nich ma w swoich domach przyrządy do warzenia złotego trunku i chętnie z nich korzystają. Co wcale nie jest dziwne, biorąc pod uwagę zaporowe ceny alkoholi.

Ålesund
Ostatnia litera alfabetu została dla pięknego małego miasta Ålesund. Miasto jest centrum rybołóstwa Norwegii. 

Zapraszam też do innych blogerów piszących dziś na ten temat. Wystarczy wybrać link z mapy dostępnej poniżej. Starałam się umieścić linki w danych państwach. Stąd duże nagromadzenie ikonek np. w Niemczech (3 blogi), Francji (5! blogów) i we Włoszech (3 blogi). Zajrzyjcie też do innych państw ! :)



Pozdrawiam, Patka

wtorek, 17 lutego 2015

158. Fałszywi przyjaciele

Dzisiaj trochę inaczej. Każdy w swoim życiu pewnie miał tak, że był czegoś pewien a potem okazywało się to totalnym błędem. Tak to jest z fałszywymi przyjaciółmi. Będąc częścią społeczności "Blogi kulturowe i językowe" czytam świetne posty dotyczące różnych języków i krajów. W ramach tej współpracy tworzymy razem "W 80 blogów dookoła świata" - akcję o której mogliście już tu czytać. Na tytułowych fałszywych przyjaciół trafiłam przy okazji czytania jednego z blogów dziewczyn francuskojęzycznych. Bardzo chętnie wrzuciłabym tu link, ale Google na ten temat milczy jak zaklęte. Na szczęście, w wynikach wyszukiwania znalazłam artykuł Janusza, który świetnie wyjaśni Wam jak sobie z takimi przyjaciółmi radzić.

Sama nazwa "Fałszywi przyjaciele" wywodzi się z języka francuskiego (Faux amis) i jest określeniem na słowa, które nie do końca znaczą to na co - mogłoby się zdawać - wskazują. Tak też jest w tłumaczeniu polski-norweski. Tutaj również znajdziemy wielu takich "fałszywych przyjaciół". Zapraszam niżej.


  • Parasol - Sztandarowy przykład, który również w języku francuskim ma swoje przełożenie. W Polsce czy deszcz, czy słońce - zawsze użyjemy parasola. Natomiast w Norwegii, jak i we Francji powiedzieć "Potrzebuję parasol" w dzień gdy pada poziomo, pionowo i na skos będzie odebrane za śmieszny żart. Otóż, istnieje tutaj rozgraniczenie i na deszcz użyjemy paraply a na słońce parasol. (fr. para+sole = przeciw+słońcu)

  • Kujon - o tym wspominałam już kiedyś przy okazji pułapek językowych. Norweski kujon nie ma za wiele wspólnego z tym polskim bo tu znaczy to po prostu tchórz a czasami też używane w kontekście osoby niezbyt ogarniętej/bystrej.

  • Konkurs - jeśli gdzieś słyszymy, lub czytamy że ktoś, coś (osoba, firma) jest "konkurs" to wcale nie oznacza, że biorą udział w jakichś zawodach. Jeśli ktoś Ci mówi "Jeg gikk konkurs" to znaczy, że zbankrutował. Konkurs oznacza bankructwo i/lub upadłość.

  • Ja - najbardziej podstawowe norweskie słowo czasem nieźle miesza w głowach osobom po norwesku nie mówiącym. Szczególnie razem z "Ja, takk", kiedy wie się że dzwoni, ale jeszcze niewiadomo w którym kościele. "Ja" po norwesku to nasze polskie "tak". Przyznam, że mi samej mieszało ono w głowie, nie mam pojęcia dlaczego. 

  • Tak - wymawiane z długim "a" oznacza "dach". Z tym słowem jest problem chyba dla wszystkich obcokrajowców zaczynających naukę norweskiego. Często wymawiane błędnie i mylone dwa zupełnie różniące się od siebie słowa "takk" - dziękuję i "tak" czyli dach. 

  • Kran - prócz tego, że jest tym samym co polski "kran" istnieje jeszcze inne znaczenie. To również określenie używane w budownictwie. Mowa tutaj o ogromnym żurawiu, który tu też jest nazywany kranem. Jeśli więc zobaczycie w gazecie ogłoszenie "Zatrudnię operatora kranu" to wcale nie oznacza, że będziecie odkręcać komuś kurki przy zlewie.

  • Data - to nazwa dosyć potoczna. W tym wypadku chodzi tu o urządzenie zwane "datamaskin" które jest po prostu komputerem. "Data" jest używane potocznie i oznacza również komputer. Jeśli ktoś powie "Jeg må sjekke data" to nie znaczy, że będzie sprawdzał dzień w kalendarzu tylko komputer/lub informacje. Ponieważ często "data" może oznaczać też "informacje"/"dane".

  • Moreller - kiedyś na liście zakupów znalazłam "moreller" i dopisek "sprawdź w internecie jeśli nie wiesz co to". Ja tylko zabrałam listę zakupów i pojechałam śmiejąc się pod nosem, że co, ja moreli w swoim życiu nie widziałam? Widziałam i kupię, a co. W sklepie okazało się (jak błędnie twierdziłam), że morele widocznie były, ale się zmyły bo na ich miejscu leżą czereśnie/wiśnie. Obeszłam dział warzywno-owocowy wzdłuż i wszerz, no innego miejsca gdzie było napisane "moreller" nie znalazłam. Wróciłam bez moreli i po południu, kiedy hostka wróciła do domu zaczęłam tłumaczyć, że tacy trochę nieogarnięci pracownicy w sklepie, bo napis moreller był a na półce leżało co innego. Okazało się, że to ja byłam tą jedyną nieogarniętą w sklepie. Bo moreller to właśnie wiśnie i czereśnie ! (chociaż wiśnie częściej spotykane są pod nazwą "kirsebær")

  • Kassa - w jednym znaczeniu jest tym samym co nasza kasa w sklepie, gdzie siedzi pani, nabija towary i przyjmuje pieniądze. W drugim znaczeniu to po prostu skrzynka/pudełko. Używane np. jako "postkassa" - pudełko z pocztą (skrzynka pocztowa). Poniżej na obrazku "Simen jobber i kassa på Rimi" - Simen pracuje w kasie/w pudełku w Rimi.
źródło

  • Marsvin - kiedy koleżanka powiedziała, że marzy żeby mieć w domu "marsvin", pomyślałam że oszalała. MORŚWINA ? Takiego wielkiego, co pływa w basenie? To w ogóle jest legalne?! Odpowiedź przyszła, kiedy zaczęłam ją pytać gdzie taki morświn będzie pływał. Na co ona uparcie twierdziła że one przecież nie pływają. Szybkie sprawdzenie grafiki google i rumieniec wstydu na twarzy. Wyjaśniłam jej, co znaczy wymawiane "morświn" słowo w języku polskim. I tu, różnica. Po lewej polski morświn a po prawej norweski marsvin.

  • Kart - to ani mały samochodzik wyścigowy, ani żadna karta. To po prostu mapa, chociaż potrafi czasem namieszać w głowie uczącym się norweskiego, bo karta to "kort". Ja już raz chciałam w sklepie zapłacić "mapą" będąc przekonana, że kart to karta - analogicznie do polskiego czy angielskiego.

  • Mappe - a to wcale nie mapa. Tylko teczka lub folder. Dzieci w szkołach często dostają "Lese mappe", które są po prostu zbiorem kilku tekstów wraz z zadaniami do rozwiązania. Jeśli Norweg prosi Was o mappe, to prawdopodobnie potrzebuje jakiejś teczki z danymi a nie mapy Europy. 

Jeśli znacie jeszcze jakichś fałszywych przyjaciół - dajcie znać ! Razem utworzymy nowy post! 
Pozdrawiam serdecznie,
Patka

czwartek, 5 lutego 2015

157. Opuściliśmy Norwegię na dobre

Tytuł posta pewnie sprawił, że przez chwilę przebiegła Wam przez głowę myśl "To koniec". Nic z tych rzeczy. Ja w Norwegii mam się dobrze i nigdzie nie zamierzam się wyprowadzać. A dzisiejszy wpis będzie niejako kontynuacją wpisu "Norwegia opuszczona". W niedzielę pogoda "rozpieszczała". Znaczy to tyle, że nie padał deszcz, było około -2 stopnie i w bardzo bliskiej okolicy Bergen leżało duuuużo śniegu. Razem z moim chłopakiem postanowiliśmy więc odwiedzić jego brata i wybrać się na mały spacer (który był pod górkę, w około półmetrowym śniegu i zajął prawie 4 godziny). Po drodze trafiliśmy do domu, o którym opowiadał mi kiedyś Ørjan. 

Dom jak każdy inny, mieszkała w nim jakieś 10 lat temu norweska rodzina. Mówię "mieszkała" bo pewnego dnia dom po prostu został pusty. Drzwi otwarte, na stole kuchennym rozłożone talerze, w korytarzu buty, w salonie telewizor, dywany, kanapa i szafy. Wszystko zdaje się czekać, pod niemałą już warstwą kurzu i pyłu. Jakby właściciele powiedzieli "Jedziemy na zakupy" i już nigdy nie wrócili. Nikt z sąsiadów nie ma pojęcia co się stało z rodziną. Pewnego razu po prostu już ich nie było. Przyznam, że ten dom wzbudził we mnie dreszcz niepewności. Wszystko jest takie ciche, spokojne. Niestety, nie mogliśmy wejść do środka bo w korytarzu zarwał się sufit więc wejście do środka mogłoby być ryzykowne, szczególnie ze względu na warstwę ciężkiego śniegu leżącego na dachu. Na pewno wrócę tam latem i postaram się zrobić więcej zdjęć. A teraz, zapraszam niżej:






















Pozdrawiam, Patka :)

wtorek, 3 lutego 2015

156. 30 słów kojarzących się z lutym

Nadszedł drugi miesiąc w tym roku, luty (februar)! Miesiąc (en måned) kiedy miłość (en kjærlighet) króluje. Walentynki (Valentinsdag) to dla wielu zakochanych par (kjærsteparer) ważny dzień (en viktig dag). Chłopak lub dziewczyna (en kjæreste) spędza ten dzień ze swoim ukochanym/ukochaną (elskede). W sklepach królują serca (hjerter), kolor czerwony (rødt farge), słodkie lizaki (en kjærlighet på pinne) i róże (roser). Wiele par przeżywa w tym specjalnym miesiącu zaręczyny (engasjement). Do tego niezbędne są oświadczyny (frieri) i tradycyjnie pierścionek (en ring). Potem można planować ślub (et bryllup). Również mąż (en mann) i żona (ei kone) mogą świętować w tym miesiącu swoją rocznicę (årsjubileum) dnia, kiedy się pobrali (gifte seg). Brakuje czasów, kiedy na topie były listy miłosne (et kjærlighetsbrev). Wtedy rodziły się wielkie uczucia (støre følelser). Pocałunek (et kyss), nawet w policzek i uścisk (en klem) może sprawić, że dzień będzie niesamowicie (utrolig) promieniujący (strålende). Nie tylko luty i Walentynki mogą być romantyczne (romantisk). Jeśli ktoś jest dla nas skarbem (en skatt) nie zapominajmy mówić zwykłego "Kocham Cię!" (Jeg elsker deg!) każdego dnia! A Ty? Jesteś zakochany/zakochana (forelsket) ?

piątek, 30 stycznia 2015

155. Morskie opowieści kulinarne (cz.2)

Dziś nadszedł czas na ostatni post ze styczniowej serii "Norwegia od kuchni". Zajmę się dziś norweskim zamiłowaniem do skorupiaków Nie omówię jednak gotowych potraw tylko produkty, które Norwegowie upodobali sobie na przestrzeni lat. Dla Was to ciekawa lekcja nowego słownictwa. Zapraszam niżej!
 
 

1. Hummer

Zaczynamy od homara który jest ekskluzywnym jedzeniem podczas wszelkich spotkań (eksklusiv selskapsmat). Można go kupić żywego, świeżo ugotowanego, ugotowanego i zamrożonego oraz jako kawałki mięsa w pudełku. Świeżo ugotowany homar podawany jest najczęściej bez żadnych przypraw i udziwnień. Ten mrożony natomiast jest składnikiem sałatek i innych dań. Obecnie odłów homarów jest w Norwegii ściśle kontrolowany i regulowany prawem. Regulacje obejmują między innymi zakaz odłowu między 1 października a 30-31 listopada oraz w czasie obejmującym godzinę po zachodzie słońca i godzinę przed wschodem słońca. Homar musi być również nie mniejszy niż 25 cm aby można było go odłowić. W przeciwnym wypadku musi być wypuszczony na wolność. Więcej o tym przeczytacie na stronie Fiskedirektorat.
 
źródło

2. Reker

Krewetki odławiane są przez cały rok. Zazwyczaj gotuje się je od razu na pokładzie i sprzedaje świeże lub mrozi. Norwegowie jedzą je na nieskończoną ilość sposobów, wrzucają do zup, robią sałatki, grillują. Wciąż jedną z najpopularniejszych metod jest podanie nieobranych krewetek z majonezem i cytryną. Sam sobie obierasz jedzenie, kładziesz na kromkę chleba, dodajesz majonez i cytrynę i gotowe. To bardzo popularne na wszelkiego rodzaju festynach czy imprezach firmowych w plenerze.
źródło
 

3. Krabbe

Kraby to moja miłość od pierwszego złowienia. Najlepiej łowić je w sierpniu-wrześniu bo wtedy są najbardziej skore do wchodzenia do skrzynek w które się je łowi. W żadnym wypadku nie powinno się gotować krabów, które już nie żyją ponieważ wydziela się wtedy niebezpieczna substancja która po pierwsze, psuje smak mięsa a po drugie stanowi zagrożenie po zjedzeniu. Po złowieniu wrzuca się je żyjące do osolonego wrzątku i gotuje. Można je również kupić żywe albo już ugotowane i zamrożone. Często w sklepach możemy też znaleźć ugotowane i podzielone kraby (pancerzyki i odnóża pełne pysznego mięska).
źródło
 

4. Ferskvannkreps

To żyjący w słodkich i bieżących wodach rak. Sezon na raki jest w Norwegii krótki i trwa tylko w sierpniu. Odławiane raki powinny mieć co najmniej 9 cm długości. Populacja raka szlachetnego w europejskich rzekach i jeziorach stale się zmniejsza ze względu na zanieczyszczenia. Norwegowie importują raki z innych krajów ponieważ mięso różni się od tego norweskiego.
źródło
 

5. Sjøkreps

Rak morski (langusta). Świeże sprzedawane są najczęściej już ugotowane. Na specjalne zamówienie można kupić je również żyjące. Importowane ogony raków (w Norwegii znane jako SCAMPI) można kupić również surowe, głęboko mrożone.
źródło
 

6. Blåskjell

Małże w czarnych muszelkach czyli omułki. Część łowi się w Norwegii a część sprowadza z innych krajów. Można je kupić świeże, lub już oczyszczone i wyjęte z muszli. Często znaleźć też można omułki pakowane hermetycznie. Żyjące należy dobrze oczyścić i takie żyjące ugotować. Żeby się zorientować, czy nasze małże jeszcze żyją należy zapukać w muszelkę - jeśli się zaciśnie, znaczy że ktoś jest w domu. Takie możemy wrzucić do gotowania. Absolutnie nie można gotować nieżyjących, zarówno jak krabów i innych skorupiaków ponieważ jest to niebezpieczne dla zdrowia i życia.
źródło
 

7. Østers

Ostrygi. Bezsprzecznie do gotowania muszą być świeże i żyjące ponieważ w przeciwnym wypadku wydzielają trującą substancję. Najczęściej jednak są serwowane żyjące w swojej muszli skropione tylko cytryną.
źródło
 
 
Tym postem kończę styczniowy cykl na Pat i Norway. W niedzielę zapraszam na post "30 słów.." bo zaczyna się luty. Kulinarne posty jednak będą się tu pojawiały bo temat nie jest nawet w 10% wyczerpany. Dajcie znać, czy Wam się podobało i czy warto!
Pozdrawiam serdecznie,
Patka
 
źródło informacji:
www.fiskedir.no
Den blårutete kokeboken, Ingrid Espelid Hovig

niedziela, 25 stycznia 2015

154. Norsk frokost

Dziś na tapetę weźmiemy norweskie śniadanie. Weekendy to swego rodzaju czas celebracji dla Norwegów. Stół zastawiony połową zawartości lodówki, upieczone bułeczki, kromki chleba, sok, mleko, herbata i kawa to zestaw obowiązkowy. Razem przejdziemy przez słownictwo związane z norweskim śniadaniem.
 
Frokost
Czyli śniadanie. W ciągu tygodnia często ograniczony do zjedzenia jogurtu, kromki chleba w weekendy przeradza się w istny festiwal. Jeśli miałabym coś przenieść do Polski to właśnie takie śniadania. W moim odczuciu są bardziej rodzinne niż obiady czy kolacje. Mam na myśli te weekendowe, kiedy cała rodzina dopiero przebudzona ze świeżym umysłem zasiada do stołu i zaczyna jeść.
źródło
 
Pålegg
Kiedy przyjechałam do Norwegii 18 miesięcy temu, moi hości używali jednego magicznego słowa, które mnie bardzo zastanawiało. Przez pierwsze dni często mówili, że jeśli jestem głodna to mam się nie krępować bo w lodówce jest "polak" i mogę się częstować. Za każdym razem otwierając lodówkę zastanawiałam się, co to ten polak. W końcu zapytałam i okazało się, że zupełnie nie zrozumiałam wymowy i mój mózg dopasował to sobie do znanego słowa "Polak". Hości oczywiście wymawiali to "Polegg" i ja do dziś się zastanawiam w jaki sposób mogłam słyszeć to błędnie. A co oznacza to magiczne słowo? Generalnie wszystko, co można "położyć" na chlebie. Tylko że tutaj chodzi też o wszelkiego rodzaju pasztety, serki, czekolady i inne rzeczy, które można "wsmarować". Zazwyczaj cały pålegg stoi w lodówce na specjalnej tacce tak, żeby można było wyciągnąć ją za jednym razem i postawić na stole.
źródło
 
 
Rundstykker
To okrągłe bułeczki ale nazywa się też tak generalnie wszelkie bułeczki podawane do śniadania (mimo, że te inne to baguetter (bagietki) czy briks (kwadratowe bułeczki). Norwegowie lubują się w bułeczkach, które można wsadzić na 10 minut do piekarnika i wyciągnąć pięknie wypieczone i gorące do śniadania.
źródło
 
Brød
Tu filozofii nie ma i to po prostu chleb. Liczba rodzajów dostępnych w sklepach jest jednak powalająca. Od chleba norweskiego, poprzez francuski, marchewkowy, słonecznikowy, alpejski na górskim kończąc. Gdyby dobrze policzyć to możnaby znaleźć około 15 różnych rodzajów chleba na półce dostępnych od ręki. Do śniadania podawany w postaci kromek (bardzo często podpieczonych lekko w tosterze).
źródło
 
Sjokolade pålegg
To typowo dziecięcy produkt - czekolada do chleba. Jednak i starsi sobie czasem nie odmawiają. Popularny jest w Norwegii program telewizyjny o kucharzu, który pomaga ludziom zmienić ich sposób żywienia. Raz pojechał do mężczyzny, około 30-letniego którego jedynym pożywieniem był chleb właśnie z tą czekoladą (najpopularniejszy rodzaj w Norwegii to Nugatti dostępny w około 5 różnych wariantach). Wyobraźcie sobie, kanapka z czekoladą na śniadanie, obiad i kolację. Nie bardzo !
źródło
 
 
Skinke
Szynka. Mimo ogromnego wyboru szynek nie dostaniemy raczej w Norwegii świeżo krojonej a tylko te 5-6 plastrów zapakowanych hermetycznie. Czasem po otwarciu opakowania zapach powala na kolana, że odechciewa się jeść. No cóż, nie wszystko jest idealne. A na pewno nie pakowane mięso.
źródło
 
 
Hvitost
To jest zabawny temat, bo to żółty ser, który jednak tłumacząc nazwę dosłownie jest serem ..białym! Mimo tego, używa się też nazwę "gulost" która reprezentuje ten żółty to przyjęło się również określanie go białym. Nie dziwię się, czasem jest on tak blady, że do żółtego koloru mu baaaardzo daleko! Co ciekawe, Norwegowie nie znają naszego "polskiego" białego sera (np. tego w kostce). Mimo, że ostatnio na rynku pojawił się ser, który Polki mogą śmiało używać do polskiego sernika(Kvarg), to jest to jednak ser mielony i jeśli ktoś lubi ten nie mielony - w Norwegii się zawiedzie.
źródło
 
 
Brunost
Brązowy kozi ser. Symbol Norwegii. Nie będę się rozpisywać bo temat był poruszany tu mnóstwo razy. Najlepszy z odrobiną malinowego dżemu. Mniam!
źródło
 
Eggrøre
Jajecznica. Norweska jajecznica to mieszanka jajek, mleka, soli i pieprzu. Micha jajecznicy którą kojarzycie z polskich śniadań może odejść w zapomnienie. To zazwyczaj mała miseczka z odrobiną jajecznicy w środku. To dlatego, że Norwegowie zazwyczaj używają jej jako pålegg, czyli po prostu kładą na kanapkę.
źródło
 
Speilegg
Jajko sadzone. Bardzo rzadko spotkałam się z tym, że na śniadanie było jajko sadzone. Zdarzyło się to może ze 3 razy w ciągu całego mojego pobytu tutaj. Może chodzi o to, że nad sadzonym trzeba chwilę postać podczas gdy jajecznica "smaży się sama" i trzeba ją tylko przemieszać kiedy zacznie się ścinać.
źródło
 
 
Røkt laks
Wędzony łosoś. Razem z jajecznicą to element nieodłączny na kanapce. Plastry lekko wędzonej ryby to coś, za czym przepadają mieszkańcy tego kraju.
źródło
 
 
Kaviar
Kawior w tubce to podstawa nie tylko w domach ale i w przedszkolach. Każdy je kawior - od najmłodszych dzieci po najstarszych mieszkańców tego kraju. Ulubionym jest chyba kawior na knekkebrød (o którym pisałam w ostatnim poście).
źródło
 

W dalszej części postu postanowiłam umieścić słownik obrazkowy. Bezsensowne byłoby, gdybym zaczęła pisać po jednym słowie wytłumaczenia (bo nie wiem, w jaki sposób mogę opisać rolę np. pomidora w norweskim śniadaniu).
 
Smør
źródło
 
 
Syltetøy
źródło
 
 
Peanøttsmør
źródło
Tomat
źródło
 
 
Agurk
źródło
 
 
Paprika
źródło
 
Salat
źródło
 
Melk
źródło
 
Te
źródło
 
Kaffe
źródło
 
 
Mam nadzieję, że nauczyliście się dziś jakichś nowych słów lub dowiedzieliście czegoś nowego! W czasie gdy ten post się opublikował, ja najprawdopodobniej jadłam śniadanie razem z moim chłopakiem - z całą zawartością lodówki wystawioną na nasz maleńki stolik.
Pozdrawiam serdecznie,
Patka!