niedziela, 26 kwietnia 2015

169. Suppe med kokos og laks

Dzisiaj będziemy trochę gotować i nauczymy się kilku nowych słówek. W mojej opinii przepisy kulinarne to jedno z najlepszych źródeł trybu rozkazującego. Zupa z mlekiem kokosowym i łososiem jest bardzo szybkim i niesamowicie smacznym obiadem. Dodatkowo niezbyt skomplikowanym. Znalazłam ten przepis jakieś 5 lat temu w jednej z polskich gazet, leżał tak sobie w zeszycie z przepisami do czasu gdy w zeszłym roku razem z Ørjanem szukaliśmy czegoś nowego i dobrego na obiad. Norwega nie trzeba długo namawiać na łososia. A ja przy okazji mogłam spróbować swoich sił i przetłumaczyć przepis na język norweski. Słowniczek znajdziecie na dole wpisu.

Suppe med kokos og laks

  • 1 løk, i terninger
  • 2 hvitløkfedd, finhakket
  • 1 ss karri
  • 2 ss frisk ingefær, revet
  • 2 ss smør
  • boks med skalede tomater
  • boks med kokosmelk
  • 5 dl grønnsaksbuljong
  • salt
  • 500 g laksefilet, i terninger
  • basilikum
  • 1 sitron, i båter


Ha løk, hvitløkfedd, ingefær og karri sammen. Bruk stavmikser eller kjøkkenmaskin og kjør slik at de blir jevnet sammen. Ha smør i en gryte og fres blandingen. Tilsett tomater, kokosmelk og grønnsaksbuljong. Krydre med salt og kok 10 minutter. Tilsett laks, kok 10 minutter til. Rør forsiktig av og til. Rett etterpå tilsetter du basilikum og sitron båter. La den småkoke i 1-2 minutter. Nytt!

Ordliste:

i terninger - w kostkę
hvitløkfedd - ząbek czosnku
ss - (spise skje) - łyżka stołowa
ts - (te skje) - łyżeczka do herbaty 
boks - w tym wypadku chodzi o puszkę
skalede - obrane
i båter  - w łódeczki (ćwiartki)
kjør - tutaj: zmiksuj
fres - podsmaż
tilsett - dodaj
krydre - przypraw
rør - tutaj: mieszaj
av og til - od czasu do czasu
småkoke - gotować na małym ogniu
Nytt! - coś w rodzaju "Smacznego!" albo angielskiego "Enjoy!"


Dajcie znać w komentarzach, czy zupa się udała :) !
Pozdrawiam, Pati

wtorek, 21 kwietnia 2015

168. Przy stole

W dzisiejszym wpisie usiądziemy wszyscy razem przy norweskim stole i nauczymy się typowych dla Norwegów zwrotów. Zapraszam do zapoznania się z grafiką mojego autorstwa.


Pozdrawiam serdecznie,
Pati

wtorek, 14 kwietnia 2015

167. Jak przeklinać po norwesku?

Podejście do języka nie musi być nudne, podręcznikowe. Przecież nie uczymy się po to, żeby wygłaszać wyidealizowane formułki czy prowadzić szablonowe dialogi. Dlatego warto jest spojrzeć na język z tej drugiej, mniej "idealnej strony. Moja nauczycielka francuskiego zawsze powtarzała, że przekleństwa trzeba znać. Ale nie po to aby ich używać, tylko żeby wiedzieć kiedy ktoś nas obraża.  Dziś właśnie w takim celu przedstawiam Wam najczęściej używane norweskie przekleństwa, wyzwiska i kolokwializmy.

  • Faen! - używane tak często jak polskie "kurwa" i tak samo negatywne. 
  • Fy faen! - ta forma jest używana jako "kurwa mać!" i jest przez Norwegów traktowana jak coś pozytywnego (czasami), analogicznie jak polski odpowiednik. Czyli przykładowo, coś im się bardzo spodoba i mówią "Fy faen, den var kul!"
  • Helvete! - w dosłownym tłumaczeniu to "piekło" i podkreśla się nim, że coś nas bardzo zirytowało. Czyli, jeśli nadepniemy niechcący na Norwega i on powie "Helvete!" to znaczy, że go zdenerwowaliśmy. 
  • Dra til helvete! - to dosłownie"jedź do piekła" a polskimi odpowiednikami są zarówno "Idź do diabła" jak i "Pierdol się"
  • Kyss meg i reva - ma dokładne przełożenie na język polski i oznacza "pocałuj mnie w dupę".
  • Dritt - to "gówno", ale używane jest też w pozytywnym znaczeniu. Jeśli powiemy "drittkul" lub "drittbra" to będzie oznaczało że coś jest "zajebiście fajne". Wciąż - raczej nie użyjemy tego słowa żeby opisać rezydencję króla, jak fajna by ona nie była. Jeśli natomiast ktoś jest bardzo zdenerwowany, wręcz "wkurwiony" to użyje "drittforbanna".
  • Hva for noe dritt? - "Co do cholery?", lub wzmocnione słowem "faen" - "Hva for faen?" będzie znaczyło "Co do kurwy?"
  • Pokker - "cholera". Jesli dodamy do tego "ta", jak tutaj: "pokker ta", to będzie znaczyło "Niech to szlag!"
  • Teit - tym słowem dajemy znać, że coś jest "do dupy". Jest to obraźliwe słowo, jeśli ktoś używa w stosunku do nas "Du er teit!" to nie powinniśmy czuć się szczęśliwi. 
  • å knulle - to jak polskie "jebać", "pierdolić". Jeśli użyjemy tego z imieniem, "knulle XYZ" to jest to używane jako "Jebana/y lub Pierdolona/y XYZ"
  • Di tøyte! - Używane jako "Ty dziwko", "Ty szmato". Swoją drogą - nie mam pojęcia dlaczego ludzie używają takich określeń.
  • Jævel - "skurwysyn", ale używane w wielu bardzo wymyślnych kombinacjach, jak "jævla satan" (kurewski szatanie) czy "Din jævel" (Ty skurwysynu).
  • Fitte - to w dosłownym tłumaczeniu "pizda", "cipa". 
  • Kuk - jak wyżej było o żeńskich narządach to tutaj o męskich. To znaczy "kutas" i często słychać jak obcokrajowcy czytają słowo "kucharz" (kokk) właśnie jako "kutas". Nie popełniajcie tego błędu - przy kucharzu jest wyjątek i "o" czytamy jak "o", a nie jak mogłoby się wydawać "u".
  • .Hold kjeft! - dosłownie to "Przytrzymaj krzyk", natomiast w prostych żołnierskich słowach to "Zamknij się!".
Słowa i wyrażenia które przedstawiłam słyszy się najczęściej. Niektóre z nich są używane w telewizji, inne przewijają się w niewyszukanych żartach. Przyznaję, że niektóre z nich słyszałam na.., szkolnym placu zabaw, kiedy odbierałam 8 letniego E. z zajęć. Ciekawi mnie najbardziej, czy te dzieci wiedzą co to znaczy. Dla bardziej ambitnych: w źródłach na pierwszym miejscu znajdziecie listę na której znajduje się.... 8500 brzydkich norweskich słów. Aż się zaczęłam zastanawiać ile by się takich znalazło w języku polskim ! 

Źródła:
http://home.online.no/~wacked/OnD/flipp/banne.htm
http://www.aftenposten.no/nyheter/Fasen-Fader-For-helvede-Slik-banner-vi-i-Skandinavia-7079900.html
https://snl.no/banning
http://nieznanyadres.blogspot.no/2012/09/poklnij-po-norwesku.html

Pozdrawiam, Patka :)




wtorek, 7 kwietnia 2015

166. Fałszywi przyjaciele cz.2

Zainteresowanie poprzednim wpisem z tej serii przerosło moje oczekiwania. Dostałam od Was 3 propozycje "nowych" fałszywych przyjaciół. Pojawią się dziś razem z sześcioma innymi, na które wpadłam. Jeśli jesteś tu nowy/nowa - zajrzyj do części pierwszej :) 

  • Mus - jeśli chodzi o znaczenie z pisowni, słowo to znacznie różni się od polskiego musu. Jeśli jednak zapiszemy je "mos", wtedy i polski i norweski odpowiednik będą wskazywały na ten sam produkt. Mus [czyt. myus] to mysz, a mos [czyt. mus] to nasz polski mus.

  • Flette - choć na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z fletem, jest to coś całkiem innego. Słowo to oznacza warkocz.

  • Sol - kiedy Norweg krzyczy "Sol!" [czyt. Sul!] to prawdopodobnie zza chmur wyjrzało słońce. 

  • Skurk - to słowo mnie zawsze bawi. Często używane przez dzieci, z którymi mieszkam. Zawsze mam przed oczami jakąś skórkę jabłka czy pomarańczy i to słowo nie jest dla mnie nacechowane tak negatywnie. A powinno, bo rzeczywistości oznacza złoczyńcę, bandytę, rzezimieszka. Czyli kogoś złego.

  • Tur - dopiero teraz, kiedy zaczęłam uzupełniać opisy do grafik dotarło do mnie, że nie wszystkim tur może kojarzyć się z tym, co umieściłam w grafice. Więc ustalmy, że polski tur to zarówno zwierzę które wyginęło, jak i tani alkohol spożywany w niektórych środowiskach społeczeństwa. Po norwesku oznacza to wycieczkę i jeśli dodamy na początku "hytte" to będzie to wycieczka do domku letniskowego (hyttetur), "løpe" da nam mały trening biegania (løpetur), a "ski" pozwoli stworzyć narciarski wypad (skitur). Kombinacji jest mnóstwo i na pewno o tym kiedyś napiszę.
  • Makaroni - w Polsce używamy powszechnie słowa "makaron" na określenie wszystkiego co jest makaronem. Czy rurki, czy nitki, czy wstążeczki, ślimaczki, literki - zazwyczaj powiemy makaron, jeśli nie musimy doprecyzować. Będąc tutaj w Norwegii niejednokrotnie widziałam słowo "makaroni" na różnych zupach pomidorowych czy też słyszałam to słowo używane przez host rodzinę i mojego chłopaka. Ja też tak zaczęłam. Kiedy robiłam jakiś sos, to raczej obojętne mi było czy użyję go do rurek, czy wstążeczek więc mówiłam do Ørjana że może ugotować makaroni. On zawsze zaszokowany, ale się godził i zaczynał szperać w szafce. Scenariusz kilka razy ten sam -nagle mi mówi, że nie mamy a ja patrzę, że wyjął z tej szafki właśnie jakieś 2 kg różnego rodzaju makaronów. "JAK TO NIE MAMY?" Dopiero za czwartym czy piątym razem zapytałam, czemu zawsze mówi że nie mamy, jak mamy. Okazało się, że makaroni to określenie na tylko jeden typ. Bardzo malutkie kolanka, używane głównie do zup... Ups.

  • Dress - od razu zapewnię, że nie ma nic wspólnego z angielskim słówkiem "dress". Jednak można się nieźle pomylić bo nam, Polakom od razu nasuwa się na myśl jedna rzecz. Dres. Trzy paski i szacunek całej dzielnicy. A w norweskim znaczeniu to coś zupełnie przeciwnego. 

  • Kona - słowo, które podrzuciliście mi w poprzedniej części wpisu. Sama bym zupełnie o nim zapomniała a to wspaniały "fałszywy przyjaciel". Polska kuna grasuje w kurnikach podczas gdy ta norweska.. grasuje w norweskich domach. No, może nie we wszystkich i może nie grasuje. Ale czasem mężowi za skórę potrafi zajść. Kona [czyt. kuna] to po norwesku żona.
  • Modne - słowo, które niejednokrotnie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Spaceruję sobie w norweskim sklepie, w części warzywno-owocowej a tam "modne" pomidory. Idę dalej, na nabiał a tam "modne" sery. Myślę sobie - ale ta Norwegia wyluzowana. Wszystko modne i nikt się nie wstydzi przyznać. Oczywiście, znaczenie jest trochę inne. I tutaj, to co "modne" jest po prostu dojrzałe. 

To co, spróbujemy razem stworzyć trzecią część? Czekam na propozycje słówek ! Co kilkadziesiąt głów, to nie jedna :) 
Pozdrawiam, Patka





niedziela, 5 kwietnia 2015

165. Polska tradycja po norwesku

Hej, dziś bardzo krótko ! Chciałam złożyć Wszystkim czytelnikom najserdeczniejsze życzenia, spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy. Przy okazji, zostawiam Wam przygotowaną przeze mnie grafikę z symboliką Wielkanocną w Polsce. Przy jej pomocy można opowiedzieć swoim norweskim znajomym o polskich tradycjach i nauczyć się nowego słownictwa.


Pozdrawiam, Patka :)

poniedziałek, 30 marca 2015

164. Norwegia opuszczona cz.3


Dziś krótki post który jest tak naprawdę dziełem przypadku. Wczoraj razem z Ørjanem jechaliśmy na obiad do jego siostry. Jako, że do siostry jedzie się jakieś 2 godziny to zawsze staramy się to wykorzystać. Mój chłopak wybiera stare drogi, które kiedyś były tymi "głównymi". A ja się dziwię, bo na szerokości drogi mieści się raptem jedno auto. A jak na zakręcie, lub w ciemnym i mokrym tunelu nagle spotkają się dwaj kierowcy jadący w różne strony - nie ma rady. Jeden z nich musi cofać do szerszego kawałka jezdni. Pogoda nie była ciekawa wczoraj, słońce chciało się przebić przez chmury ale tylko podrygiwało pojedynczymi promyczkami na przemian z zacinającym deszczem. Wybraliśmy starą drogę wiodącą z Bergen do Voss. Oprócz pięknych widoków natrafiliśmy również na zamknięty odcinek (ze względu na osuwisko ziemi). Postanowiliśmy jechać dalej i zobaczyć jak duże jest osuwisko - może by się udało jakoś przejechać. Okazało się że trafiliśmy akurat po sprzątnięciu. Osuwiska już nie było ale znaki jeszcze stały. 
Do rzeczy. Po drodze znaleźliśmy opuszczoną... przyczepę campingową. I to żeby jeszcze pusta była. A tam w środku wszystko, żarówki, firanki, garnki, materace. Przyczepa stoi tak od kilku lat. Nie opłaca się jej usunięcie, bo gmina nie bierze za to odpowiedzialności. Generalnie istnieją specjalne złomowiska - jeśli dostarczysz tam samochód to w zamian dostaniesz 3000 koron. Problem w tym, że nikt nie skupuje przyczep, więc ta pewnie sobie tak będzie stała, póki jej huragan do fjordu nie wrzuci albo się nie rozpadnie ze starości. 












No, to my już spakowani na ferie wielkanocne :D
Pozdrawiam, Patka

środa, 25 marca 2015

163. Stare, ale jare bajki dla dzieci w Norwegii

Mam wrażenie, że godziny mijają mi od jednej akcji "W 80 blogów dookoła świata" do drugiej. Przecież prawie wczoraj pisałam norweski alfabet a dziś już umieszczam post z 12 edycji akcji. Tym razem blogerzy językowi i kulturowi napiszą o bajkach w różnych krajach.
Norwegia też ma się czym pochwalić w tej dziedzinie. Może nie będzie to tak sławny na świecie duński H.Ch. Andersen czy szwedzka Astrid Lindgren ale jednak jest o czym napisać. Zapraszam na 5 najbardziej znanych norweskich bajek!



Askeladden to bajka znana chyba wszystkim żyjącym dziś Norwegom. Espen Askeladden to chłopiec będący bohaterem norweskich historii. Pierwszą bajkę napisano w 1843 roku. Pojawiła się w książce "Norske folkeeventyr". Potem z biegiem czasu przyszły kolejne części historii o "dzielnym" Askeladden. Pierwsza jest zarazem najbardziej znaną - można ją znaleźć nawet w podręcznikach do języka norweskiego dla obcokrajowców. Na podstawie tych opowieści nakręcono kilka krótkich filmów i przedstawień kukiełkowych. Zazwyczaj chodzi o zdobycie ręki królewny i połowy królestwa. Dwaj starsi bracia Per i Pål zawsze zawodzą a wtedy do "akcji" wkracza najmłodszy, po którym nikt niczego wielkiego się nie spodziewa - Espen Askeladden. Ten zazwyczaj znajduje najprostsze rozwiązania i o dziwo zawsze zwycięża. W pierwszej bajce bracia Per i Pål mają iść do lasu rąbać drzewa. Jednak gdy widzą trolla uciekają do domu. Wtedy najmłodszy, Espen Askeladden postanawia iść do lasu i pokazać, że może mu się powieść. Chłopiec dostaje na drogę kawałek żółtego sera. Podczas gdy zaczyna rąbać drzewo nagle pojawia się troll. Nie jest zadowolony, że ktoś wycina drzewa w jego lesie. Wtedy Askeladden chcąc być sprytnym wyciąga z plecaka ser i zaczyna ściskać go w ręce mówiąc "Potrafisz wycisnąć biały kamień tak jak ja, żeby leciała z niego woda?". Troll jest pod ogromnym wrażeniem, że spotkał kogoś tak silnego. Zaprasza więc chłopca do swojego domu. Tam gotuje ogromny garnek ryżu z mlekiem i razem zasiadają do uczty. Askeladden jednak większą część jedzenia wrzuca do torby, którą ma na kolanach. Troll, jak to wszystkie trolle nie jest zbytnio inteligentny i nie zauważa oszustwa. Po pewnym czasie chłopiec oznajmia, że jest najedzony ale żeby zmieścić jeszcze trochę jedzenia rozetnie sobie brzuch. Rozcina więc torbę, z której wylewa się jedzenie. To samo radzi zrobić trollowi. Ten przystaje na propozycję i jak się można domyślać - rozcina swój brzuch i umiera. Askeladden zabiera wtedy złoto i srebro trolla i szczęśliwy wraca do domu. 
Autorem najbardziej znanej ekranizacji jest Ivo Caprinos.


Książeczka dla dzieci z 1949 roku. Autorem jest Thorbjørn Egner. Opowiada o dwóch małych trollach żyjących w uszkodonym zębie chłopca o imieniu Jens. Trolle nazywają się Karius i Baktus i mają dużo zabawy żyjąc w tej dziurze. Szczególnie pasuje im fakt, że Jens nie lubi myć zębów i je słodycze. Jednak wszystko zmienia się, kiedy pewnego dnia chłopiec musi użyć szczoteczki i spotkać się z dentystą. Pierwsza wersja opowiadania kończyła się tym, że trolle zostały wyplute do zlewu. Jednak autor, w odpowiedzi na apele czytelników zmienił zakończenie. Obecnie dwa małe trolle pływają gdzieś na otwartym morzu w oczekiwaniu, aż jakieś pływające dziecko je połknie. Jednym z najsłynniejszych cytatów związanych z tą bajką jest "Ikke gjør som mora di sier, Jens!" czyli "Nie rób tego co każe Ci mama, Jens!" 


Kolejna bajka, napisana przez tego samego autora co "Karius og Baktus" to "Folk og røvere i Kardemomme by". Znaczy to po prostu "Ludzie i rabusie w Kardamonowym mieście". Książeczka ukazała się w 1955 roku, doczekała się sztuki teatralnej w 1956 i ekranizacji w 1988 roku. Opowiada o mieście, w którym żyją szczęśliwie mieszkańcy. Poza miastem mieszkają trzej rabusie, którzy w nocy przychodzą, żeby kraść. W kocu sprawiedliwość ich sięga i trafiają do więzienia. Na końcu jednak stają się bohaterami gasząc pożar w wieży miejskiej. 


Historia o piratach, początkowo napisana jako sztuka teatralna do wystawienia w parku rozrywki w Kristiansand szturmem zdobyła serca norweskich dzieci. Od jej powstania w roku 1989 rozpoczęła się kariera Kapitana Sabeltanna. Obecnie jest to stały element programu parku w Kristiansand, powstała seria telewizyjna oraz filmy pełnometrażowe. Filmy te zdobyły popularność nawet w Stanach Zjednoczonych. Najnowsza produkcja, Kapitan Sabeltann i Skarb Lama Rama był jednym z najlepiej sprzedających się seansów kinowych w Norwegii w roku 2014. W internecie można znaleźć wersję z angielskimi napisami, wystarczy wyszukać "Captain Sabertooth and Treasure of Lama Rama" - polecam, ponieważ jest w norweskiej wersji językowej. 



Ostatnio dużą popularność mają książki napisane przez Marit Nicolaysen. Powstało już 15 części opowiadania o chłopcu imieniem Dan i jego najlepszym przyjacielu, szczurze o imieniu Halvorsen. Na podstawie tych opowieści powstał film o tej samej nazwie. Film bazuje na trzech pierwszych książkach. Dan próbuje przekonać wszystkich wokół, że szczury są tak naprawdę miłymi stworzeniami. Zgłasza go więc do konkursu dla zwierzątek domowych organizowanego w szkole. Problem zaczyna się, kiedy Halvorsen ucieka. W szkole wybucha panika ze względu na "inwazję szczurów". Dan musi zapobiec katastrofie - może stracić Halvorsena na zawsze. 

Zapraszam również do innych krajów:

Pozdrawiam, Pati