piątek, 20 maja 2016

225. Czego możemy się nauczyć od Norwegów?

Jeśli uważasz, że Norwegowie ciemny naród i nic się od nich nie nauczysz - zapraszam innym razem. Wszystkich innych serdecznie zachęcam do dalszego czytania. Pomysł na post podesłała mi czytelniczka Dorota. Podała mi przykłady zachowań, które obserwuje w swojej pracy a ja dodałam do listy również własne spostrzeżenia. Na wszelki wypadek zaznaczę, że wpis nie jest w obraźliwym tonie i nie ma zamiaru umniejszać Polakom. To subiektywne spojrzenie na to, czego nam jako narodowi brakuje. 

1. Szacunek
Od razu doprecyzuję:
- szacunek do natury - Norwegowie kochają spędzać wolny czas na świeżym powietrzu. Spacery, wycieczki w góry, kąpiele w fiordzie - to powód do dumy a nie dziwactwo. Zdecydowanie brakuje tego Polakom, zwykłego wyjścia na łono natury i wyciszenia się. Nie potrzeba majątku, żeby przejść się z rodziną do pobliskiego lasu, czy na łąkę. A gdzie jak gdzie, ale w Polsce to jest gdzie chodzić! Trzeba się tylko ruszyć i zobaczyć to, co jest wokół.
źródło

- szacunek do inności - możesz mieć zielone włosy, kosmiczne ubrania, dziwne nakrycie głowy, chodzić na boso, być homoseksualistą, albo chodzić wspak - nikt raczej nie zwróci na to uwagi, a na pewno nie tak jak w Polsce. Nikt nie będzie się za Tobą odwracał, pokazywał palcem. To zdecydowanie lubię w Norwegach i uważam, że takie podejście by nikomu nie zaszkodzilo. 
źródło

- szacunek dla kultury i tradycji - mam nadzieję, że 11 listopada w Polsce będzie kiedyś obchodzony tak hucznie jak 17 maja w Norwegii. Norwegowie są dumni ze swojej tradycji, ze swoich narodowych strojów, flagi i kultury. Urodziny są powodem do wywieszenia flagi, śluby czy chrzty są powodem do dumnego włożenia bunadu (mimo, że gruba wełna gryzie a buty cisną!). W Polsce również mamy stroje ludowe, jednak w większości regionów można je podziwiać już tylko w... skansenach czy muzeach. 
- szacunek do prywatności - jeśli sam nie zaczniesz opowiadać o swoich tajemnicach, żaden Norweg raczej nie zacznie ich od Ciebie wyciągać. Nie ma tu typowego wypytywania czy wścibskości z którą niestety można się spotkać w Polsce na każdym kroku. W Norwegii można sprawdzić na stronie internetowej zeznanie podatkowe sąsiada, ile zarabia, czy kupił łódź/mieszkanie/nowy samochód. Do niedawna można było to robić anonimowo, teraz trzeba zalogować się swoim numerem personalnym. Czy uważam to za brak prywatności? Nie, bo nie jest to raczej temat do debat pomiędzy współpracownikami/znajomymi "Wow, naprawdę tyle zarobiłeś?!" Mam dziwne przeczucie, że w Polsce byłby to pretekst do nieustających dyskusji. 

2. Równość 
Norwegowie z ogromnym szacunkiem traktują "Janteloven" czyli zbiór praw mówiących o równości właśnie. Równość jest tu zaznaczana na każdym kroku. Kobiety, które są budowlańcami, mechanikami, lakiernikami czy kierowcami betoniarek przestały już mnie dziwić. Każdy ma prawo robić to co chce. Nie ma tu zawodów "tylko dla facetów". Kobiety same potrafią otworzyć sobie drzwi i mogą się poczuć wręcz obrażone, jeśli ktoś zrobi to za nie. W pracy normalnym jest, że szef przyjdzie uciąć z Tobą pogawędkę i będzie Cię traktował na równi ze sobą. Ørjan dzwoni do swojego szefa po godzinach żeby pogadać, a ja mam moich dwóch szefów w znajomych na Facebooku. Jeden z nich dosyć często pisze zabawne komentarze pod zdjęciami które udostępniam. Do obu mam ogromny szacunek i bardzo lubię swoją pracę. W Norwegii wszyscy zwracają się do siebie na "ty", w moim biurze często pojawiają się generałowie z armii (Forsvaret), znani kabareciarze czy piosenkarze, pracownicy policji, administracji - do wszystkich zwracamy się po imieniu. Równość górą! :)

źródło


3. Prostota 
Mąż Doroty lubi prostotę w norweskich wnętrzach czy nawet urzędach. Łatwość załatwiania spraw wręcz zadziwia. Norwegia wprowadza ułatwienia żeby ludziom żyło się lepiej. Dostałeś zeznanie podatkowe i nie musisz w nim nic poprawiać? Nic nie rób! Nie musisz nawet go odsyłać. Urząd podatkowy będzie wiedział, że nie chcesz nic poprawić. Numer personalny (odpowiednik naszego PESEL) jest przypisany do banków, przychodni lekarskich, pogotowia, niektórych sklepów internetowych i urzędów. Jednym kliknięciem można załatwić mnóstwo spraw. Od zmiany adresu, przez zakup pralki na kredyt na abonamencie do telefonu kończąc. Wiem, że wielu Polaków narzeka na norweską papierologię, ale ja się z tymi narzekaniami nie zgadzam. Nie trzeba wydeptywać ścieżek do banków czy urzędów, z czym niestety kojarzy mi się Polska. Wszędzie trzeba dreptać, od okienka do okienka , od jednej skwaszonej Pani do drugiej. A tu jeszcze Cię przywitają z uśmiechem. Przyjazne urzędy i ułatwiona papierologia przydałyby się w Polsce, zdecydowanie!

4. Uczciwość
Oczywiście, nie mam na myśli że Norwegowie są uczciwi a Polacy to oszuści. Ale jednak tutaj zaufanie do drugiego człowieka jest o wiele większe. Polak pomyśli "Ha! Norweg naiwniak wierzy, że wszyscy są uczciwi!". A ja uważam, że założenie, że inni są uczciwi jest tutaj jak najbardziej pożądanym zachowaniem. Niestety, my dorastamy w przekonaniu że inni są cwaniakami i chcą nas wykorzystać albo oszukać. A tutaj? Tutaj niektóre górskie chatki są otwarte, lodówka jest pełna jedzenia a na szafce leży koperta z pieniędzmi. Można do takiej chatki pójść (jeśli jest się w towarzystwie turystycznym), spędzić tydzień, a na koniec uzupełnić lodówkę o produkty które się zjadło i o pieniądze, które się użyło. Nie ma żadnego Pana Mietka, który przyjeżdża i sprawdza czy ktoś odkupił jedzenie albo oddał pieniądze. Przyjmuje się, że nikt nikogo nie oszuka. W niektórych miejscowościach pod sklepem stoją stoiska z owocami (np. truskawkami). Obok stoi puszka, do której wrzuca się zapłatę. Wybierasz sobie koszyczek i wrzucasz wyliczoną kwotę do puszki. Czy to nie genialne? Jedno miasto, zwane miastem książek ma na ulicach poustawiane półki z książkami. Również tam można wrzucić np. 20 koron do zawieszonej obok skrzynki i wybrać sobie książkę. Tego też nikt nie pilnuje! A ja odzyskuję wiarę w ludzi. Na pewno myślisz, że Norwegowie są naiwniakami. A mi się wydaje, że po prostu nie przejechali się na kimś tak często, jak my doświadczamy tego w Polsce. 
źródło

5. Cierpliwość 
Kiedy przyjeżdżam do Polski zawsze czuję się nieswojo. Wszyscy gdzieś pędzą, nie ważne jak szybko jedziesz ktoś zawsze musi Cię wyprzedzić, wymusić pierwszeństwo. Jakby to był sport narodowy. W marketach wszyscy narzekają na kolejki, w urzędach niecierpliwie przestępują z nogi na nogę. Wszyscy się spieszą, tylko gdzie? W Polsce wstrzymuję oddech. Żeby zdążyć. Tutaj oddycham, nie stresuję się, że nie zdążę. Zawsze zdążę. Cierpliwość na drogach, w sklepach i urzędach to coś czego zdecydowanie możemy się od Norwegów nauczyć i wyjdzie nam to na dobre. Wielu narzekaczy myli tę cierpliwość z lenistwem. Norwegowie leniwi, nic im się nie chce, na wszystko mają czas. A na co mamy czas my, Polacy? Może na narzekanie, ale na pewno nie na życie.

6. Brak zazdrości 
Pisałam o tym tutaj wiele razy. Zazdrość to coś z czym spotykam się ze strony polskich "znajomych". Możesz nie uważać, że Twoje życie jest dobre albo że jest całkiem przeciętne, ale zawsze znajdzie się ktoś kto Ci będzie czegoś zazdrościł i szukał dziury w całym. Dostałeś/aś pracę? Na pewno Cię Norwegowie wykiwają! Masz nowe auto? Ale paliwo i bramki są drogie więc stracisz na tym dużo pieniędzy! Kupiłeś fotel z Ikea? Ale przecież Ikea to najtańszy sklep w Norwegii, więc nie masz czym się chwalić! Mój ulubiony wytyk który słyszę non stop "Mówisz po norwesku tylko dlatego, że masz chłopaka Norwega i mieszkałaś u norweskiej rodziny!" A przepraszam bardzo, czy ktoś z nich otworzył mi głowę i wsadził do niej wiedzę? Czy ktoś z nich nauczył się za mnie słówek, zdał za mnie Bergenstest, czy chociażby spędza za mnie czasem nawet 6 bitych godzin dziennie rozmawiając przez telefon z klientami z całej Norwegii? Nie! A argument "No ale mieszkałaś z nimi" wsadzam między bajki. Bo znam dziewczyny, które mieszkają tu po 5,7,10 lat, mają mężów i narzeczonych Norwegów, dwujęzyczne dzieci, a same nie mówią po norwesku wcale lub słabo. Więc przepraszam jeśli się mylę i to nie jest przejaw zazdrości/szukania dziury w całym. Mimo wszystko chciałabym, żeby ludzie wzięli przykład z Norwegów i zaczęli interesować się swoim życiem bardziej niż cudzym. Nikomu to nie zaszkodzi a na pewno pomoże :)

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach! 
Mvh
Pati 

niedziela, 15 maja 2016

224. Centrum narciarskie Folgefonna

Pomysł jak i zdjęcia do tego posta podesłał mi stały czytelnik Pat i Norway, a zarazem kolega mojego Ørjana. Aleksander dużo wolnego czasu spędza na europejskich stokach. Dziś pokażę jego zdjęcia z norweskiego ośrodka narciarskiego Fonna. 
Ośrodek Fonna znajduje się na wysokości 1250 metrów nad poziomem morza na Folgefonna - trzecim największym lodowcu Norwegii. Jest to letni ośrodek narciarski. Jeśli masz ochotę poszaleć na śniegu w lipcu - wybierz się do Fonna w gminie Jondal. Letnia jazda na nartach jest tam organizowana od ponad dwudziestu lat. W tym roku uroczyste otwarcie letniego sezonu odbyło się 1 maja. Nowością była przedłużona o około 300 metrów trasa zjazdu. Więcej informacji na stronie internetowej

Zapraszam do obejrzenia zdjęć autorstwa Aleksandra Porowskiego. (Sama jestem zauroczona tymi pięknymi widokami!)



























Masz ciekawe zdjęcia i chciałbyś je opublikować na blogu? Prześlij je wraz z krótkim opisem na patinorway@wp.pl ! :)

Hilsen, Pati

niedziela, 1 maja 2016

223. Dziesięć wciąż używanych, lekko już przestarzałych słów.

Hallaien på kaien! Tym wpisem mam zamiar zacząć nową serię na blogu. Istnieje grupa słów, które choć uznane za przestarzałe, wciąż funkcjonują w codziennym języku. Ogromna część jest używana raczej w żartobliwym tonie, ale niektóre zakorzeniły się tak bardzo, że nie może ich zabraknąć w mowie potocznej. Niektóre z przedstawionych słów są dopiero w drodze do wyjścia z użytku, ale i tak uważam to za ciekawy temat. Dlatego chcę się dziś z Tobą nimi podzielić.



1. ADJØ

Elegancka forma słowa żegnaj, zamiast farvel dużo Norwegów używa właśnie adjø. Samo słowo pochodzi z języka francuskiego (a Dieu) i oznacza "do Boga. Słyszę je najczęściej podczas rozmów telefonicznych, jednak tylko kiedy rozmawiają ze sobą osoby dobrze się znające - wtedy jest to wypowiadane raczej żartobliwie. Coś w stylu "Ja, vi snakkes! Adjø." czyli: "Do pogadania. Żegnaj//Skończ już marudzić.". Nie użyjemy tego raczej rozmawiając z pracodawcą, czy klientem. (Tzn. ja bym nie ryzykowała!)


2. ALL RIGHT / ÅLREIT


Z języka angielskiego, oznacza "Wszystko w porządku". Słowo używane od kilku dziesięcioleci. Istnieją różne formy zapisu i odnosi się to do grup wiekowych, które go używają. Wyróżnić można:
-ALL RIGHT - wymowa typowo amerykańska/angielska. Używany przez ludzi w każdym wieku, głównie tych, którzy przebywali dużo w Stanach Zjednoczonych (junaiten). Ta grupa używa również dużo "okeydokey" oraz "roger" (czyli "zameldowałem to"). Najmłodsi użytkownicy mówią również "copy that" (czyli "Przyjęłem") oraz "four-ten" (czyli 4-10 - kod używany w wojsku, oznaczający przyjęcie czegoś do wiadomości)

-ÅL-RÆIT - wymawiane z bardzo cienkim L, oraz lekko angielskim R. Używane przez ludzi, którzy byli aktywni w ruchu oporu (motstandbevegelsen) podczas drugiej wojny światowej, ich małżonków oraz niektórych z ich dzieci.
-A LEIT - wymowa skupia się na "grubym" L. Słowo używane przez ludzi z lat 60-tych oraz nauczycieli. Grupa ta używa również angielskich "fair enough" oraz "fed up".

3. BAJAS

Używane bardzo żartobliwie w stosunku do kogoś, kto zachowuje się jak błazen/pajac i się ośmiesza. Inne określenia to żartowniś, klaun, pierrot, czubek, harlekin czy małpiszon. Bajas jest również bardzo popularnym imieniem dla psa, szczególnie takiego z szalonym usposobieniem.


4. DIGGE

Słowo pochodzące z amerykańskiego slangu, od słowa "dig" oznaczającego "doceniać coś", "lubić coś". Również w norweskim przyjęło takie znaczenie. Słowo pojawia się pierwszy raz w rapowej piosence "Jag digger dej" w 1974 roku. Używane bardzo często w potocznym języku. Spotkasz się z tym słowem pewnie nie raz. Może być używane zarówno w stosunku do osób jak i rzeczy. 

5. DRITTUNGE

Słowo bardzo negatywne, jednak używane wciąż bardzo często. Mała, męcząca kreatura - czyli niereformowalne dziecko. Można je usłyszeć w stosunku do dzieci wrzeszczących na środku sklepu, bijących rodziców czy generalnie nie będących wzorem do naśladowania. W ramach przypomnienia, dritt oznacza gówno, a unge to ktoś młody, np. dziecko. Dosłownie tłumaczone będzie znaczyło "Gówniane dziecko".

drittunge


6. DU VERDEN

W ten sposób wyraża się zaskoczenie. Dosłownie tłumaczone znaczy "Ty świecie!". Przykład: "Du verden, den var fin!" - "Ty świecie, to jest ładne!". Używane bardzo często zamiennie z innymi. Wyrażenie mające to samo znaczenie to "Du store alpakka!", czyli "Ty wielka alpako!". Zastanawiasz się pewnie, skąd w Norwegii powiedzenie o alpakach. Przyjęło się ono z filmów o bohaterze o imieniu Stompa (Stompa filmene). Pierwszy film ukazał się w 1962 roku. 


7. EGGEDOSIS

To nasz polski kogel-mogel. Surowe jajko ubite z cukrem. W Norwegii serwowany również z truskawkami. 


8. SNADDER

Wyrażenie oznacza smaczny kąsek, używane w kontekście wszystkiego co jest ładne, dobre, albo smakowite. Może być użyte w stosunku do rzeczy, zjawisk czy płci przeciwnej. "Hun var snadder" będzie znaczyło "Ona była piękna/Smakowity z niej kąsek". Snadderdame to ładna kobieta. 


9. GURIMALLA

Słowo pochodzące z dwóch - God i Maria, czyli Bóg i Maria. Ponieważ używanie słów bezpośrednio zawierających słowo "Bóg" czy "Szatan" ma dla niektórych zbyt mocny wydźwięk, zmieniono ich formę, aby "zmiękczyć" ich znaczenie. W wyniku tego, sprowadzono słowa God i Maria do Guri i Malla. To przykład "chrześcijańskiego" przekleństwa, raczej rzadko używanego w środowiskach satanistycznych. Gurimalla oznacza okrzyk zaskoczenia. Gurimalla, den var fin! będzie znaczyło "O mój Boże, to jest ładne!" Można je też użyć samodzielnie. Kiedy widzimy jakąś szokującą wiadomość możemy powiedzieć po prostu "Å gurimalla.." Inne przykłady na "zmiękczone" przekleństwa to "Fy farao" (pieprzony faraon, zamiast pieprzony szatan "fy faen") czy "Dra til Helsinki" (Jedź do Helsinek, zamiast Idź do piekła "Dra til helvete".)


10. GÅ BANANAS

Dosłownie oznacza "Iść w banany". Oznacza że ktoś zwariował, stał się szalonym, dziwnym. "Han gikk helt bananas der!" Inne określenia to "koko-bananas"(kuku banany - jeśli ktoś ma kuku, to znaczy że ma coś nie tak z głową "Er du helt koko i hodet?"), klikke (przełączyć się, włączyć szalony tryb - Han klikket helt!)

Adjø!!!
Pati


czwartek, 28 kwietnia 2016

222. Wszystko co chcesz wiedzieć o "RUSS".

To dziś ! Ostatni czwartek kwietnia, na ulicach pojawiają się młodzi ludzie w czerwonych, niebieskich i czarnych ogrodniczkach. Ogromne autobusy z graffiti, czerwone minivany Chevroleta - to może oznaczać tylko jedno. Zaczęło się świętowanie Russ! A czym jest Russ i skąd się wywodzi? Po przeczytaniu tego posta nie będziesz miał/a już wątpliwości!

1. Tradycja sięga korzeniami siedemnastego wieku, kiedy nie było w Norwegii uniwersytetów. Najbliższa uczelnia znajdowała się w Kopenhadze. Żeby zacząć studia należało zdać egzamin zwany "examen artium". W trakcie oczekiwań na wyniki żakom przytwierdzano do czoła róg. Po ogłoszeniu wyników rogi były usuwane podczas specjalnej ceremonii - symbolicznego przejścia od "dzikiego zwierzęcia" do pełnowartościowego studenta. Samo słowo RUSS pochodzi z łacińskiego "cornua depositurus" oznaczającego "odłożyć rogi". Stąd nazwa którą znamy dziś.W latach późniejszych examen artium został przeniesiony na zakończenie szkół średnich, dlatego obecnie russami są absolwenci liceów oczekujący na egzaminy końcowe.

2. Na początku świętowanie (RUSSEFEIRING) było oznaką wysokiego statusu społecznego. Aż do 1940 roku udział w nim mogły brać tylko osoby posiadające obywatelstwo norweskie oraz należące do "elit".

3. Forma dziś świętowana w Norwegii wzięła początek w roku 1905. Wtedy licealiści kończący szkołę pokazali się na pochodzie z okazji Święta Konstytucji (Grunnlovsdagen) ubrani w czerwone czapki. Czapki miały symbolizować zakończenie edukacji. W 1905 roku udział w russefeiring wzięło około 300 uczniów. Dla porównania - dziś, spośród ok. 40000 absolwentów, zdecydowana większość bierze udział w obchodach. 


4. Alkohol jest bardzo ważną częścią świętowania. Już na początku 19 wieku zaznaczono jego istotną rolę. Dzieci elit pokazywały swój sprzeciw wobec wstrzemięźliwości pijąc w miejscach publicznych (w centrach miast) podczas obchodów 17 maja. Również wtedy uczniowie łamali wszelkie zasady i normy. Mimo tego, mieli ogromny szacunek i przymykano na takie wybryki oko, ze względu na to że tylko nieliczni mogli pochwalić się ukończoną szkołą średnią. Odsetek "chuliganów" nie był więc tak wielki. 
Alkohol podczas obchodów jest ważnym elementem symbolicznym. Uczniowie piją aby poeksperymentować ze swoją osobowością, relacjami społecznymi i granicami kultury. To oficjalny znak na odcięcie się od metki "dziecka" i "ucznia". 


5. Czasy powojenne przyniosły ze sobą "wybuch edukacji" a w latach 70-tych zaliczono licea i technika jako szkoły średnie. Dzięki temu Russ nie był już tak ekskluzywny i dostępny tylko dla elit. 

6. Obchody Russ dostały rolę najważniejszego rytuału oznaczającego przejście od dziecka do dorosłego. Moment założenia charakterystycznego stroju i czapki jest równoznaczny z "chrztem". Wtedy zapomina się o swoim dotychczasowym statusie i opinii wśród znajomych, aby wejść do strefy "wszystko jest dozwolone" a zakazy i reguły są żeby je złamać. Łamanie zasad jest nawet nagradzane supełkami na czapkach. Ostatniego dnia, 17 maja najbardziej "cool" są Ci, którzy mają najwięcej supełków na czapkach. 

7. Łamanie zasad i picie alkoholu jest szczególnie popularne ostatniego dnia, w Dzień Konstytucji. Starsze pokolenia są zgorszone widząc często półprzytomnych i pijanych młodych ludzi biorących udział w pochodzie w tak ważne święto. Jednak ten udział jest symbolem "powrotu" do życia w społeczeństwie. 

8. Egzaminy kończące szkołę zaczynają się dopiero PO świętowaniu. (Swoją drogą, podziwiam ich że im się wtedy jeszcze chce. W Polsce odetchnęłam z ulgą po maturze, a tutaj jest najpierw ponad dwutygodniowa impreza a potem matura. Chyba bym wykorkowała!)

9. W mediach coraz częściej pojawiają się głosy że russ i ich imprezy/koncerty to doskonała wymówka do upijania się do nieprzytomności i uprawiania niezobowiązującego seksu. Dochodzi do gwałtów, często niezbyt trzeźwe licealistki (warto zaznaczyć, że nietrzeźwość dotyczy obu stron) uprawiają seks jednego wieczoru, a zgłaszają gwałt następnego dnia - kiedy trochę trzeźwieją i przypominają sobie o tym co stało się poprzedniej nocy. Powstała forma chrześcijańskiego Russ (KristenRuss), które organizuje co roku festiwal bez używek i seksu w Kragerø. Innym ruchem chrześcijańskim negującym używki i swobodny seks jest grupa JesusRuss.

10. Co roku tysiące koron są wydawane właśnie na Russ. Uczniowie kupują lub wynajmują auta/autobusy, zamawiają specjalne stroje czy tzw. russekort. Obecna komercjalizacja doprowadziła do trochę materialnego wydźwięku tego święta. Coraz częściej liczy się to, kto ma jaki "sprzęt" i ile na niego wydał. 

Po czym poznać Russ?

Russedrakt - to stroje w jakich chodzą russ. Krąży opinia, że przez cały okres trwania obchodów, nie można ściągać z siebie ani prać ubrania bo przyniesie to pecha na egzaminach. Od niektórych młodych Norwegów "czuć", że biorą to sobie do serca. Czasem zapach jest nie do wytrzymania - biorąc pod uwagę, że tarzają się w błocie, oblewają się piwem a czasem są nawet ofiarami własnych wymiocin. Nie jest łatwo być russ! Ubrania mogą być w kolorze czerwonym (licealiści "ogólni"), niebieskim (absolwenci kierunku ekonomicznego), czarnym (szkoły zawodowe) czy złotym ("prezydenci" russ z poszczególnych szkół). Kiedyś w użyciu był np. kolor zielony (dla szkół rolniczych) . Najpopularniejszą w Norwegii grupą są Rødruss czyli czerwoni russ.

źródło
Poniżej typowa czapka z ogromną ilością supełków za wykonanie zadania. Zadaniami mogą być np. przebiegnięcie się nago w centrum miasta, obrzucenie auta russów z innej szkoły jajkami czy zrobienie śniadania ulubionemu nauczycielowi. Wydaje mi się, że uczniów może ograniczać tylko wyobraźnia (i czasem zdrowy rozsądek) w wymyślaniu zadań.
źródło

Russebiler/Russebusser/Russevans - czyli wszystkie pojazdy, jakimi poruszają się russ. Królują spersonalizowane autobusy ale bardzo popularne są również minivany jak np. stare Chevrolety. Autobusy pokrywają wymyślne grafiki i napisy, podczas gdy minivany są zazwyczaj czerwone. Kiedy Ørjan był russ kilkanaście lat temu, mieli ze znajomymi czerwonego minivana w którym zamontowali głośniki i wstawili... kanapę. Hałaśliwe pojazdy russ były popularnym problemem, dlatego norweski wydział komunikacji wprowadził specjalne regulacje odnośnie używanych środków lokomocji. Muszą one przejść kontrolę również odnośnie świateł czy dźwięku (często mają zamontowane stroboskopy i zestawy stereo. Jednym słowem - jeżdżące dyskoteki.

źródło
A tak może wyglądać autobus w środku (jeśli tylko masz kilkadziesiąt tysięcy, które nie wiesz na co wydać):
źródło

Russekort - Każdy russ ma ze sobą komplet "wizytówek". To małe karty, zazwyczaj ze zdjęciem danego ucznia, informacjami typu imię, nazwisko, adres domowy lub email, nr telefonu (przyda się na podryw), czy nazwa użytkownika na Snapchacie. Często uczniowie zamieszczają tam również swoje złote myśli, czy po prostu żenujące żarty. Jest tam też informacja o szkole, do której uczęszczał dany Russ. To świetna reklama dla szkół. A zdobycie kart jest celem dzieci ze szkół podstawowych, które je kolekcjonują i czasem wymieniają między sobą na szkolnych przerwach. Russ nie odmawiają nikomu, jeśli masz ochotę na kartę, podejdź do napotkanej grupki i poproś, na pewno dostaniesz!
źródło
Russetog - to nie pociąg pełen russów,  tylko określenie na ich pochód podczas 17 maja. Absolwenci są bardzo ważnym elementem podczas pochodu przechodzącego ulicami miast w całym kraju.
źródło
Russelåt - czyli hit russ. Co roku wybierana jest piosenka będąca hitem russ. Niektórzy płacą nawet za napisanie piosenek specjalnie dla nich w nadziei, że staną się tegorocznym hitem. W zeszłym roku wygrała piosenka "Ganjaman" stworzona przez Alfons. I jak sobie teraz pomyślę, to rzeczywiście było ją słychać z przejeżdżających russebusser i russevans! Jestem bardzo ciekawa jaka piosenka będzie mianowana do najlepszej tego roku. A tutaj link do ostaniej:


Terrordag - To dzień terroru. Absolwenci robią żarty uczniom klas pierwszych i drugich, oblewają ich wodą, octem lub przyklejają ich taśmą do nauczycieli.

To jak, czujesz że wiesz już wszystko o russ?
Pozdrawiam,
Pati

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

221. 5 obiegowych stereotypów o Norwegii i Norwegach

Dawno tej serii tutaj nie było! Podczas gdy blogerzy publikowali kolejne części wpisów "W 80 blogów dookoła świata", ja albo przegapiałam termin albo nie wiedziałam od której strony ugryźć temat. Ale dziś wiem i przedstawiam Wam wpis o typowych stereotypach dotyczących Norwegii i Norwegów! Pod tekstem znajdziecie linki do innych blogerów, zapraszam do lektury!
Stereotypy potrafią ranić, bo komu jest miło kiedy słyszy że wszyscy Polacy kradną, przemycają alkohol, czy są partaczami. Dlaczego więc tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych narodowości? Utarte opinie przekazywane z ust do ust, często lekko podkolorowane i bum! Mamy stereotyp, który bardzo często mija się z prawdą. Od razu chcę zaznaczyć, że poniższa lista to moja osobista opinia i masz prawo się z nią nie zgodzić. 


1. W Norwegii jest zimno.

źródło
Czy myśląc "Norwegia" przed Twoimi oczami pojawia się obraz krainy pokrytej wiecznym lodem i śniegiem ? Gdzie słońce tylko świeci, a nie grzeje? Gdzie wszyscy mają zamarznięte brody i chodzą w skórach fok, a do pracy dojeżdżają skuterami śnieżnymi i sankami? Prawdopodobnie nie myślimy o tym samym kraju. Oczywiście, jeśli pod uwagę weźmiemy okolice koła podbiegunowego czy północną Norwegię to tak, w Norwegii rzeczywiście jest zimno. Temperatury spadają bardzo poniżej zera, a wąsy zamarzają. Ale Bergen czy Oslo to nie północ Norwegii. W przypadku Oslo temperatury są takie jak w Polsce. Cztery pory roku, bardzo zimna zima z dużymi opadami śniegu, bardzo ciepłe lato z przyjemnie smażącym słońcem. Jeśli chodzi o zachód kraju, to mamy tu trochę lepiej. Ze względu na prąd z Zatoki Meksykańskiej (Golfstrommen) klimat jest tu o wiele łagodniejszy. Temperatura odczuwalna jest o wiele wyższa i często bergeńskie 5 stopni nie będzie oznaczało tego samego co 5 stopni w Zielonej Górze czy poznaniu. Również zimy są łagodniejsze i w ostatnich latach temperatura bardzo rzadko spadała poniżej zera. A jeśli już, to na kilka dni i do maks. -10 stopni. Podczas gdy we wspomnianej Zielonej Górze było -25 stopni. Więc nie, w Norwegii nie jest zimno, a przynajmniej nie w całym kraju. Nie dojeżdżam do pracy skuterem śnieżnym, a psiego zaprzęgu (jeszcze) nigdy nie widziałam. Na próżno szukać w Bergen renifera, chyba że wypchane głowy się liczą. Chociaż zimny wiatr i opady deszczu dają czasem popalić, to wciąż - zimniej jest mi w Polsce niż tutaj. 

2. Norwegowie są chłodni i pozbawieni uczuć.

źródło
Kiedyś gdzieś przeczytałam, że Norwegowie są jak termosy. Zimni na zewnątrz, ale ciepli w środku. I trzeba się po prostu nauczyć jak ten termos otworzyć. Kiedy powiedziałam to Ørjanowi, to przyznał mi rację, bo tak właśnie jest. Dystans mieszkańców tego kraju dla niektórych może być wręcz uciążliwy. Jeśli jesteś typem osoby, która lubi zagadywać obcych ludzi w autobusach czy na przystankach, to możesz się bardzo rozczarować w Norwegii. Oczywiście, Norweg odpowie na Twoje pytanie lub się uśmiechnie ale nie będzie ciągnął dyskusji. Jak w takim razie zacząć przyjaźń albo zdobyć sympatię Norwega? Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest zacząć jakiś sport grupowy. Nic tak nie łączy ludzi jak wspólne zainteresowania. Lokalna grupa piłki nożnej, zumba, grupa biegaczy - to tam poznaje się nowych znajomych/przyjaciół. Nie oczekuj również, że od pierwszej rozmowy Norweg zacznie opowiadać o swoim życiu czy rodzinie. Te sprawy są dla nich dosyć intymne i bardzo szanują swoją prywatność. Ty możesz opowiedzieć całe swoje życie, Norweg będzie słuchał, pytał, potakiwał - ale nie oczekuj że od razu opowie Ci o swoim życiu. Jak poznać, że to prawdziwa przyjaźń? Jeśli zostałeś zaproszony do domu, to znaczy że ta magiczna bariera zniknęła. Możesz wejść do ich życia i właśnie zyskałeś przyjaciela na całe życie. Możesz mieć z kimś świetne relacje, czy to w pracy, w szkole, czy w lokalnej drużynie piłkarskiej, ale dopóki nie zostaniesz zaproszony do domu, nie jest to prawdziwa przyjaźń a jedynie bardzo dobra relacja koleżeńska. Jeśli jednak ta bariera zostanie przekroczona, to wtedy zobaczysz znikający dystans i ciepło. Bądź cierpliwy/a. Nie oczekuj cudu po 10 minutach znajomości i nie stwierdzaj że Norwegowie zostali pozbawieni serca przy narodzinach. To nie Polska, tu nikt się nigdzie nie spieszy. Ale warto poczekać! I nie oceniać zbyt pochopnie!


3. W Norwegii jest drogo


Uwaga, po tym punkcie oczekuję słownej chłosty w komentarzach. W Norwegii nie jest drogo. Jest drożej, ale da się to obejść. Szczególnie jeśli planuje się kilkudniowy wyjazd. Wystarczy przejrzeć różne fora internetowe aby zobaczyć, że wielu ludzi podróżuje po Norwegii za półdarmo. Dla chcącego nic trudnego! No, chyba że marzy nam się 5-gwiazdkowy hotel i królewskie traktowanie - wtedy tych pieniędzy jednak trochę potrzeba. Nawet trochę dużo, skoro nawet przeciętnego Norwega na to nie stać. O tym, co w Norwegii jest za darmo pisałam tutaj. Koniecznie zajrzyj a potem skończ narzekać że jest tu drogo! Po prostu pomyśl, jak to obejść.

4. W Norwegii przez pół roku jest ciemno.

źródło
O tak, to akurat racja. Ale tylko jeśli mówimy o Północnej Norwegii lub Svalbardzie. Wtedy rzeczywiście, słońce nie pokazuje się przez prawie pół roku. A dni są niebieskie, jak ten na zdjęciu wyżej. Czy to oznacza, że w całym kraju tak jest? Nie, mimo że tak własnie kojarzy się Norwegia.  Oczywiście, tu na zachodzie kraju, bądź na południu dzień jest krótszy zimą. Słońce wstaje około 9, aby zajść około 15. Ale wciąż - nie oznacza to egipskich ciemności przez kilkanaście miesięcy. Za to wiosną i jesienią dni robią się coraz dłuższe a słońce chowa się tylko na kilka godzin. Już teraz jest jasno czasem nawet do godz. 22, a wschód słońca wita mnie każdego ranka kiedy o 5 wstaję do pracy. 


5. Norwegowie nie potrafią gotować.


Nie ma to jak pierogi i bigos, no nie? A Norwegowie mają nieciekawą kuchnię, nic nie jest dobre, a oni sami nie umieją gotować. Takie opinie czytam aż za często na wszelkiego rodzaju forach dla Polaków w Norwegii. Ktoś kupił sobie "norweskie danie" z supermarketu i narzeka, że bez smaku i jak Norwegowie mogą to jeść. Odwróćmy sytuację - wyobraź sobie, że Norweg jedzie do Polski i kupuje sobie bigos i krokiety w Tesco. Zjada je, wraca do Norwegii i mówi "Tradycyjne polskie jedzenie jest okropne i bez smaku! Polacy w ogóle nie potrafią gotować!" Co byś odpowiedział/a? Że jedzenie ze sklepu to nie to, co robione z przepisu babci? Że sam nie potrafisz tego przełknąć? Dlaczego więc oczekujesz, że gotowe norweskie potrawy ze sklepu będą dobre? Te tradycyjne, gotowane przez kilka godzin, od podstaw, dopieszczone w każdym calu - to coś, co może nosić miano norweskiego jedzenia. I wiem, że jest wiele rodzin które idą na łatwiznę i kupują gotowe dania, ale w Polsce też tak czasem jest, prawda? Skąd taka moja pewność, że Norwegowie jednak umieją gotować? Bo mam w domu mojego prywatnego Norwega, który nieziemsko i całkiem hobbystycznie gotuje. A zupa rybna jego taty.. chyba najlepsza w całej Norwegii! I tak, dlatego właśnie uważam, że kto jak kto, ale Norwegowie potrafią gotować!

Zajrzyjcie koniecznie do innych krajów, czeka Was niezła dawka informacji i ciekawostek!

Austria:


Chiny:
Finlandia
Francja:

Gruzja:

Japonia:


Kirgistan:

Niemcy:

Tanzania/Kenia:
Wielka Brytania:


Włochy:


Pozdrawiam, Pati

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

220. Fjellvetregler, czyli jak się zachować w górach.


Góry dla Norwegów to rzecz święta. Weekendowe wycieczki, wyjazdy do hytki, na narty - ukształtowanie geograficzne kraju spowodowało, że mieszkańcy swój spokój i rozwój znaleźli w górach, na wzgórzach, wyżynach i pagórkach. Do roku 1920 na górskie wycieczki wybierali się najodważniejsi. Śnieg i ciężkie warunki nie sprzyjały spacerom. Dopiero od 1920 roku góry zyskały bardziej rekreacyjny charakter. Coraz więcej ludzi zaczęło czerpać przyjemność z jazdy na nartach. Jednak nie wszyscy byli przygotowani na górskie warunki. Wielu brakowało elementarnej wiedzy co do ubioru czy użycia kompasu/mapy. 
W tym czasie wielu turystów zmarło na płaskowyżu Hardanger (Hardangervidda) i to doprowadziło do poważnej debaty na temat bezpieczeństwa w górach. Już w 1924 norweski Czerwony Krzyż (Det Røde Korset) rozpoczął akcję oznaczania tras narciarskich. Był to poważny krok w stronę bezpieczeństwa na stokach.

Po załamaniu pogody podczas Wielkanocy w 1950 roku, Czerwony Krzyż wydał dwie broszury aby zapobiec większej ilości wypadków. Pierwsza nazywała się "Szacunek dla góry" (Respekt for fjellet)a druga "Dziewięć zasad zachowania się w górach" (De ni fjellvetreglene). Dziewięć zasad aż po dziś dzień jest obowiązkową lekturą dla wszystkich dorastających w Norwegii. Czerwony Krzyż i Norweskie Towarzystwo Turystyczne (Den Norske Turistforening) aż do dziś zajmuje się uświadamianiem turystów - organizuje kursy korzystania  mapy, kompasu, zasad ubierania się czy używania odpowiedniego sprzętu. DNT każdego roku zajmuje się oznaczaniem i zabezpieczaniem 4300 km tras narciarskich. W trakcie Wielkanocy (najbardziej narciarski czas w Norwegii) nad bezpieczeństwem czuwają centrale strażnicze i dodatkowo około 1000 pomocników znajdujących się na trasach. 
W tym roku "ulepszono" dziewięć zasad ze względu na postęp technologiczny i większą świadomość użytkowników gór. 

Stare zasady:
źródło
1. Nie planuj długich wypraw bez treningu.
2. Powiadom kogoś dokąd idziesz.
3. Okaż szacunek pogodzie i prognozie pogody.
4. Słuchaj doświadczonych "ludzi gór"
5. Bądź przygotowany na niepogodę i zimno nawet podczas krótkich wypraw. Zawsze miej ze sobą plecak i wyposażenie potrzebne w górach.
6. Używaj mapy i kompasu.
7. Nie idź sam.
8. Zawróć w czasie. To nie wstyd zawrócić.
9. Oszczędzaj siły i zakop się w śniegu jeśli zajdzie taka potrzeba.

Nowe zasady:
źródło

1. Zaplanuj wycieczkę i powiadom kogoś dokąd się wybierasz.
2. Dopasuj wycieczkę do możliwości i warunków.
3. Weź pod uwagę prognozę pogody i prognozę lawinową.
4. Przygotuj się na niepogodę i zimno, nawet na krótkich wycieczkach.
5. Weź ze sobą niezbędne narzędzia aby pomóc sobie i innym.
6. Wybieraj bezpieczne trasy. Rozpoznawaj teren zagrożony lawiną i niepewny lód.
7. Używaj karty i kompasu. Wiedz zawsze gdzie się znajdujesz.
8. Zawróć w czasie, to żaden wstyd.
9. Oszczędzaj siły i szukaj schronienia w razie potrzeby.

Zasady te powinny być przestrzegane nie tylko zimą, ale o każdej porze roku. Potwierdzi Wam to każdy napotkany Norweg! 

źródła:
http://www.ut.no/fjellvettreglene/#fjellvettreglene
https://www.dnt.no/nyheter/3597-fjellvettregler-for-en-ny-tid/?utm_campaign=na-901&utm_source=kampanje&utm_medium=kampanjeknapp

https://www.dnt.no/fjellvett/


poniedziałek, 28 marca 2016

219. "Eg vet ikkje korti' hon kommar" czyli dialekt bergeński.

Mówi się, że w Norwegii jest tyle dialektów ilu jest mieszkańców. Ukształtowanie geograficzne kraju sprawiło, że język różnie rozwinął się w różnych częściach kraju. Żeby nie było łatwo, język norweski podzielono na dwa języki urzędowe. Bokmål oraz nynorsk. Do tego dochodzi jeszcze język Samów (również urzędowy) oraz język kvensk (będący również językiem urzędowym w Porsanger kommune na Północy Norwegii). Istnieje jeszcze jedna forma, nazywana przez mieszkańców kraju nieoficjalnie "svorsk". Svorsk to język używany w rozmowach Norwegów ze Szwedami (svensk + norsk). Ale dziś nie o tym. Dziś opowiem o czymś, z czym mam styczność na codzień. 

Kiedy dwa lata temu przyleciałam do Norwegii, uderzyła mnie mnogość dialektów. Niby każdy mówił po norwesku, ale w każdym przypadku ten norweski był inny. Z tego powodu, nie rozumiałam zupełnie nic. Nawet host rodzina - hostka mówiąca w dialekcie Haugesund, a host typowy "Trønder" nie ułatwiali mi zadania. Plus oczywiście dzieci mówiące mieszanką Haugesund-Trøndelag-Bergen. Na kursie norweskiego miałam nauczycielkę obsesyjnie kochającą dialekt Oslo, która uczyła nas własnie takiej wymowy, przy okazji naśmiewając się, że bergeńczycy wymawiają to całkiem inaczej. Z pierwszych dwóch kursów wyniosłam wymowę słów typu "kusz" i "noszk" - coś co wywoływało uśmiech na twarzy Ørjana (typowego behhhrrrgensera) za każdym razem kiedy je wypowiadałam. Na kolejnym kursie nauczycielka była z Bergen ale dosyć rzadko się odzywała, więc ciężko było czegokolwiek się nauczyć. Ostatni kurs prowadziła urodzona w Tromsø Eva. Jak możecie się domyślić - mówiła w dialekcie Tromsø. Jakby tego było mało, moja przyjaciółka pochodzi z Ålesund więc ten dialekt też zdążyłam już poznać. Warto więc otaczać się dialektami, żeby powiedzieć "Mówię po norwesku" i mieć na myśli "Rozumiem wiele dialektów" zamiast "Wyuczyłem/am się idealnych formułek z podręcznika". Już samo zdanie "Pochodzę z .... " jest różne w różnych częściach Norwegii:


Jeśli chcecie posłuchać różnych dialektów, warto odwiedzić tę stronę.

A teraz, do rzeczy!

Kilka faktów dotyczących dialektu bergeńskiego:
  • Należy do grupy dialektów południowozachodnich
  • Formował się w czasach hanzeatyckich (około 1500 roku)
  • Na początku dwudziestego wieku był uważany za język działający uspokajająco na dzieci. Zatrudnianie niań pochodzących z Bergen było bardzo modne wśród wyższych klas.
  • Posiada tylko dwa rodzaje - rodzaj ogólny i nijaki. Dlatego rodzajnik żeński będzie brzmiał "en", zamiast "ei".
  • Można go podzielić na ładny bergeński (np. Mei, dei, vem, va) i uliczny bergeński (eg, deg, kem, ka). 
Język, z którym można spotkać się na codzień to uliczny bergeński. Zamiast "Meg", usłyszymy "Eg", zamiast "Hvem" usłyszymy "Kem". Zdanie w tytule "Eg vet ikkje korti' hon kommar" będzie oznaczało "Jeg vet ikke når hun kommer". W tym zdaniu "korti'" będzie tłumaczone jako - Kor tid - Hvor tid - Når. Samo słowo "ikkje" jest w Bergen wymawiane jako "iśsje". 
Ciekawe jest również użycie słów "wasze" oraz "ich". W podręcznikach przeczytamy, że idealnie będzie to wyglądało tak:
deres bok - wasza/ich książka
Natomiast w Bergen powiemy tak:
dokkas bok - wasza książka
dies bok - ich książka
W tym przypadku widać ogromne podobieństwo dialektu bergeńskiego do nynorsk.

Istnieje również całe mnóstwo słów, które usłyszeć można tylko w Bergen. Swoją listę tworzyłam na podstawie tego, co słyszę od Ørjana czy moich współpracowników i czego używam sama. TUTAJ znajdziecie pełną listę słów ze strony gminy Bergen. Chcesz brzmieć jak bergenser? Używaj tych słów! Kolejno: bergensk - bokmål - polski odpowiednik.

  • ani - komme borti - wpaść na coś/kogoś (jeśli np. potkniemy się i kogoś nieumyślnie szturchniemy)
    Przykład: Eg kom ani deg/Eg var ani deg.
  • boss - søppel - śmieci
  • dette i do - falle i staver - być wycieńczonym
  • dies - ich
  • disse - huske - huśtać się
  • dissestativ - huskestativ - huśtawka
  • dótte - falt - upadł/a/o
  • fing - finger - palec
  • flise - kjøre forbi en bil - wyprzedzić
  • forlotte - forlatt - opuszczony/a/e
  • fyre - drikke mye alkohol i løpet av relativt kort tid - wyżłopać (wypić dużo dosyć szybko)
  • galen - sinnsyk - szalony (E du helt galen?!?)
  • gnitalus - gjerrig person - skąpiec
  • grådig - veldig - bardzo (grådig god)
  • hallaien - hallo - hejka
  • hannes - hans - jego
  • han hinn - han andre - ten drugi
  • heisent - voldsomt/tungt/vanskelig - ciężki/trudny
  • hele byen og halve Sandviken - betegner mange mennesker - dużo ludzi
  • henni - borti - w coś/na coś
  • himla - svært,veldig - bardzo
  • hin siden - den andre siden - druga strona
  • honnes - hennes - jej
  • hovve - hodet - głowa
  • hukk - krok, hjørne - kąt
  • jatte med - snakke etter munnen - nadawać jadaczką/gadać
  • kalla - hva slags,hvilken - jakiego rodzaju/jaki/ który
  • kjitli - kilen - mający łaskotki (Eg e grådig kjitli - Mam ogromne łaskotki!"
  • knas - hyggelig,kjekk, grei - miło/przyjemnie
  • koffor - hvorfor - dlaczego
  • koss'n - hvordan - jak
  • kviefull - motløs,bekymret - zmartwiony, obawiający się czegoś
  • løyen - rar - dziwny
  • mast - mistet - upuścił/stracił
  • madammen - fruen i huset - pani domu
  • makk - meitemark - dżdżownica
  • min mor og di - mor og far - Mama i tata/ mama i inni którzy z nią mieszkają
  • myggel - mugg - pleśń  (myglet - spleśniały)
  • mårning - hilsen, brukbar hele døgnet - dzień dobry!
  • på snei - i svært god stemning - w świetnej atmosferze
  • rabbagast - uværen - lekkomyślny
  • sjaine - ordne,pynte,pusse opp - wypucować
  • skapeli - ordentlig - prawidłowo
  • snadder - godt,bra - dobrze
  • sos - saus - sos
  • spelle - spille - grać
  • tjommi - kompis - koleżka, ziomek
  • tute - drikke av tuten på en flaske - pić z gwinta
  • tyte - mase, prate masse - dużo gadać
  • undikk - underbukse - majtki
  • øge - øye - oko
źródła:
http://www.uib.no/info/dialektleiken/om_bergensk.html
https://www.bergen.kommune.no/omkommunen/fakta-om-bergen/kuriosa/article-63908
http://kaleido5.cappelendamm.no/
https://no.wikipedia.org/wiki/Bergensk_dialekt
https://no.wikipedia.org/wiki/Kvensk

Hilsen Pati!