niedziela, 5 lipca 2015

185. Sommerferie

Wszystkim czytelnikom życzę szalonych i wymarzonych lecz bezpiecznych wakacji! Wracam za stery bloga już na początku sierpnia ! Będziemy podróżować drogą morską (superłodzią do Danii), lądową (Dania, Niemcy, Polska a potem Polska, Szwecja) oraz powietrzną (Polska - Grecja) a urlop zakończymy ślubem na Krecie :) Do zobaczenia wkrótce ! God ferie alle sammen !

środa, 1 lipca 2015

184. Środa z idiomem #5

W języku polskim istnieje wyrażenie podobne do tego, które dziś odpiszę. O ile Polacy machają białą flagą, o tyle Norwegowie rzucają ręcznik. Etymologia tego wyrażenia wywodzi się z boksu, gdzie rzucenie ręcznika na ring oznacza poddanie się. Słyszałeś/aś to wyrażenie? W jakim kontekście zostało użyte?

Po norwesku możemy to wyrazić również frazą "gi opp". Będzie to znaczyło to samo, co angielskie "give up". Przykładowe zdania z tymi wariantami:

Han kastet inn håndkledet.
Nå må du gi deg opp!
Hvorfor gir du opp ?
Pozdrawiam, Pati

poniedziałek, 29 czerwca 2015

183. Fałszywi przyjaciele (cz. 4)

Cały czas do głowy przychodzą mi nowe słowa. Niektóre z nich używam każdego dnia. Ale dopiero po głębszym zastanowieniu dociera do mnie, że po polsku znaczą coś zupełnie innego ! Dlatego seria "Fałszywi przyjaciele" jeszcze dziś się nie skończy. Ale to chyba dobrze? Zapraszam poniżej!

  • Kline - z polskim klinem może mieć w sumie coś wspólnego. Po norwesku "å kline" znaczy całować się z języczkiem. Ostatnio nawet głośno było o jednym programie dla dzieci, w którym m.in. Pani prowadząca pokazywała jak całować się po francusku używając do tego... pomidora. A jak się tym językiem zaklinujemy, to możemy nauczyć się nowego słowa na podstawie skojarzenia z polskim klinem.


  • Kurva - o tym pisałam przy okazji Pułapek językowych, ale wiem że obrazki działają lepiej na wyobraźnię. Norweski rzeczownik nieokreślony "ei kurv" w wersji określonej będzie wyglądał tak: "kurva". Nie słyszę tego jednak zbyt często, bo w Bergen rodzajnik żeński (ei) nie funkcjonuje i został zastąpiony męskim. Mamy tu więc en kurv - kurven. Jednak reszta kraju z powodzeniem używa form ei kurv - kurva.




  •  Pensjon - polska pensja ma niewiele wspólnego z norweską. Przekonałam się o tym, kiedy słysząc to słowo bardzo często powiedziałam raz do Ørjana "Czekaj, ja kupię te bilety, przecież dostałam pensjon". On w śmiech, a ja siedzę zdziwiona. Okazało się, że "pensjon" to emerytura i tutaj niestety nie mogłam pójść na logikę i użyć polskiego "pensja" tłumaczonego na norweskie "pensjon". 



  •   - to jedna z rzeczy, która czasem sprawia, że muszę się na chwilę zatrzymać i pomyśleć. Wymawiane w obu językach tak samo, używane m.in. w odniesieniu do czasu, a jednak o różnym znaczeniu. W języku polskim powiemy "pięć PO dwunastej" i będzie to oznaczało, że pięć minut temu minęła godzina dwunasta. Po norwesku natomiast "fem på tolv" będzie oznaczało, że godzina dwunasta będzie dopiero za pięć minut. Miesza w głowie, prawda? 



  •  Seks - tutaj chodzi o pisownię tego słowa. O ile "sex" znaczy to samo co po polsku, o tyle "seks" oznacza po norwesku po prostu "sześć". Tu krótko, bez zbytniego rozwodzenia się.



  •  Skrot - jeśli ktoś mówi, że gdzieś był "skrot" to nie będzie oznaczało krótszej drogi do czegoś. Będzie to po prostu sugerowało, że gdzieś był złom. Znaczy to bowiem złomowisko, bałagan związany z metalowymi odpadami.



  •  Smykke - kiedyś widziałam dwie panie, jedna trzymała dziecko, druga akurat przyszła i mówi "Så fin smykke du har". Myślę sobie, chwali ładnego smyka. Super, szczególnie że dziecko było naprawdę słodkie. Od razu też przyjęłam, że rozmowa dotyczyła dziecka, przez analogię do polskiego słowa "smyk". Ale zweryfikowało się to, kiedy M. którą się opiekuję pytała mnie, czy kupienie "smykke" na urodziny koleżanki to fajny pomysł. Na początku się trochę zdziwiłam, jedenastolatka drugiej jedenastolatce kupi dziecko. Może lalkę jakąś? W sumie, to nie są za duże na lalki? Szybki rzut oka do słownika upewnił mnie, jak bardzo się myliłam. Okazało się, że panie rozmawiały o ładnym naszyjniku, a nie dziecku wiszącym na ramieniu. 


Pozdrawiam, Pati
PS. Jeśli macie jakieś propozycje słów - dajcie znać!

czwartek, 25 czerwca 2015

182. Jak Norwegowie spędzają wakacje

Hej ! Lato zbliża się wielkimi krokami, jesteśmy już tak naprawdę na ostatniej prostej do urlopu. Dlatego wraz z innymi blogerami postanowiliśmy poświęcić tę edycję "W 80 blogów dookoła świata" właśnie wakacyjnym zwyczajom w różnych krajach. Zapraszam ! Na początku - jak nazwać norweskie wakacje? To SOMMERFERIE!

1. Fellesferie


Pod tą nazwą kryje się norweska idea spędzania wakacji. Mianem "fellesferie" nazywa się trzy ostatnie tygodnie lipca, podczas których większość firm ma ustalone urlopy. W tym czasie produkcja zostaje ograniczona a całe załogi pracowników mają wolne. Przykładowo, mój chłopak pracuje w branży samochodowej - cała firma, warsztaty i salon są w tym czasie zamknięte na cztery spusty. Również duże firmy jak np. Statoil "uczestniczą" w fellesferie. Moi zapracowani hości, spędzający większość wolnego czasu przy komputerach mają szansę na wyłączenie się raz w roku, na trzy tygodnie. W lipcu czas w Norwegii zwalnia a jedynymi miejscami pracującymi na 100% są restauracje, hotele czy np. przedsiębiorstwa komunikacyjne. Tym samym większość banków, biur i instytucji publicznych ma krótsze godziny otwarcia. Nikt się nie irytuje, nikt nie narzeka a samo zjawisko "fellesferie" stało się już swego rodzaju tradycją i znakiem rozpoznawczym.

2. Feriepenger


Jak już mowa o tak długim urlopie to mogłyby się przydać jakieś pieniądze. W Norwegii istnieje przepis, który nakazuje wypłacenie tzw. "feriepenger" czyli pieniędzy na wakacje. Z całego dochodu roku poprzedniego wylicza się 10,2% a w niektórych miejscach nawet 12%. Ta kwota podlega opodatkowaniu wg obowiązującej tabeli podatkowej. Pieniądze wypłacane są pod koniec czerwca lub na początku lipca. Przepis obowiązuje również w przypadku au-pair - w zeszłym roku zarobiłam nieco poniżej 100 000 koron, co oznacza że na wakacje dostanę około 9100 koron. Niezły zastrzyk gotówki, prawda?

3. Syden


A co Norwegowie robią z tymi pieniędzmi ? Podróżują "til Syden". Na początku kompletnie nie wiedziałam o co chodzi w tym słowie. Potem Ørjan wytłumaczył mi, że Norwegowie uwielbiają jeździć tam, gdzie jest ciepło. A jak ciepło to znaczy, że na południu. Więc wszystkie miejsca gdzie ciepło, tanio i które są na południu są nazywane "Syden". Analogicznie Skandynawia, czyli Północ jest nazywana "Norden". Mieszkańcy Norwegii masowo wyjeżdżają właśnie til Syden. Najczęstszymi kierunkami są Hiszpania, Grecja czy np. Turcja. Na Majorce, czy na Krecie znajdziemy również wiele domów, które należą do Norwegów. Tata mojego chłopaka kupił dom na Krecie kilka lat temu po tym, jak stwierdził, że to bardziej opłacalne niż hotel. Tym sposobem możemy latać do Grecji kiedy tylko nam się spodoba, martwiąc się tylko o cenę biletów lotniczych. 

4. Bilturer


Kolejnym pomysłem na norweskie wakacje są podróże samochodem. Istnieją również specjalne wypożyczalnie aut campingowych (bobil) gdzie Norwegowie mogą wypożyczyć pojazd, który będzie im służył za dom przez dwa lub trzy tygodnie. W ten sposób jeżdżą po kraju, lub wyjeżdżają tam, gdzie jest tanio. A tanio jest u sąsiadów. Kiedy Ørjan był mały, spędzał każde wakacje jeżdżąc z rodzicami po Danii i Szwecji.  To bardzo popularny wśród Norwegów sposób na urlop.

5. Camping i Sverige
źródło
Szczególną popularnością cieszą się również campingi w Szwecji. Wynika to z tego, że Szwecja jest tania dla statystycznego Norwega. Tym sposobem jest szansą na tanie wakacje, a i pogoda jest mniej nieprzewidywalna niż w kraju fjordów. Obecnie w norweskiej telewizji hitem jest reality-show o takich właśnie szwedzkich polach namiotowych i campingowych.

6. Hytter

Popularnym kierunkiem są również domki letniskowe nad morzem. Tam mieszkańcy tego kraju mogą obcować z naturą, łowić ryby, pływać łodzią/kajakiem i regenerować siły na nadchodzące coraz ciemniejsze miesiące. 
Zajrzyjcie również do innych krajów: 



Pozdrawiam, Pati

środa, 24 czerwca 2015

181. Środa z idiomem #4

Na wstępie dziękuję za odzew w sprawie ostatniego idiomu i wytłumaczenie o co chodzi z naszym polskim kocim idiomem. Przyznaję się bez bicia - kota nigdy nie miałam a i widok wymiotujących futrzaków jest mi obcy. Dlatego dziękuję za wyjaśnienie. Dzisiaj zajmiemy się wyrażeniem, które od czasu do czasu można znaleźć w artykułach prasowych lub usłyszeć podczas rozmowy. Co ciekawe, w sieci znalazłam dosyć duże rozbieżności. Jego znaczenie różni się w Polsce i w Norwegii. 
Idiom pochodzi z Ewangelii Mateusza i odnosi się do tego, co Jezus powiedział do faryzeuszy: "Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!" (Mt 23:23-26). Z tego, co dowiedziałam się kiedyś na kursie norweskiego "Połykanie wielbłąda" oznacza w Norwegii pogodzenie się z jakimś faktem w imię czegoś większego. Jeśli ktoś protestuje przeciw jakiejś rzaczy lub sprawie, to jego rozmówca może zasugerować coś w rodzaju "Odpuść sobie, musisz to zaakceptować." (Nå må du svelge noen kameler).

Tym samym, polskie użycie jest czymś zupełnie innym. Szczerze przyznam, że nigdy nie słyszałam żeby ktoś w Polsce tego wyrażenia używał. Jednak jest tłumaczone tak, jak było użyte w Ewangelii. Zarzuca się komuś w ten sposób skupianie się na rzeczach nieistotnych, niekoncentrowanie się na całokształcie. Powiem, że ta rozbieżność w użyciu polski-norweski bardzo mnie zaskoczyła. Macie jakieś wskazówki/poprawki? Podzielcie się w komentarzu !

Pozdrawiam, Pati

środa, 17 czerwca 2015

180. Środa z idiomem #3

Dziś wyrażenie bardzo potoczne i kolokwialne. Na pierwszy rzut oka można się zastanawiać. Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy słyszycie, że ktoś na jakiejś imprezie krzyczał na łosia. Zaraz, co? O ile nie była to impreza w lesie ani w ZOO, krzyczenie na łosia wydaje się bez sensu. Znaczenie jest też zupełnie czymś przeciwstawnym. Nawoływanie tych zwierząt wiąże się z charakterystycznym dźwiękiem ryczenia. Ryczenie, impreza - zaczyna się to robić bardziej logiczne? Tak, w Norwegii powiemy tak o kimś, kto wymiotuje. W języku polskim będzie miało to przełożenie na "Rzygać jak kot" (Swoją drogą, nie mam pojęcia skąd wzięliśmy to powiedzenie - może ktoś mnie oświeci) lub "Haftować" - tu nazwa wydaje się bardziej logiczna i adekwatna do czynności, ale nie będę się w to zagłębiać bo może ktoś z Was czytających właśnie przegryza jakiś dobry posiłek. Po co psuć apetyt, wszyscy wiedzą o co chodzi.

Oczywiście, nie musicie tego wyrażenia używać. Ten wpis miał raczej na celu wyjaśnienie, niż wskazanie nowego materiału do nauki. Znacie jakieś synonimy lub przełożenia na inne języki? Podzielcie się w komentarzach! :)
Pozdrawiam, Patka

niedziela, 14 czerwca 2015

179. Centrum nauki "VilVite"

Jest w Bergen miejsce, gdzie miło można spędzić dzień bez względu na to, w jakim się jest wieku. Miejsce, gdzie oprócz dobrej zabawy króluje również nauka i to nauka podana w idealnej formie. Uważam, że gdyby tak wyglądały zajęcia fizyki, matematyki, chemii, biologii czy jakichkolwiek nauk ścisłych - wszyscy bylibyśmy geniuszami. 

Mowa o centrum nauki VilVite. Znajduje się w Bergen przy parku Nygård - najstarszym i najpiękniejszym parku w mieście, który niestety został opanowany przez narkomanów, więc pikniki na trawie mogą skończyć się strzykawką wbitą w nasze ciało (o tym innym razem). 
Centrum nauki powstało w celu zachęcenia dzieci i młodzieży do wybrania ścieżki edukacyjnej ukierunkowanej na nauki ścisłe. Ma za zadanie pokazać, że ta część nauk nie musi być trudna i że można się jej nauczyć łatwo i przyjemnie. Takie właśnie miałam wrażenie. 
Pewnej niedzieli, kiedy mieliśmy z Ørjanem nasze małe święto postanowiliśmy wybrać się właśnie do tego miejsca. Spędziliśmy tam kilka dobrych godzin i świetnie się bawiliśmy, mimo że często średnia wieku nie przekraczała lat 12. Nie jest to jednak tylko miejsce dla dzieci, ale dla wszystkich zainteresowanych naukami ścisłymi albo zaciekawionych otaczającym światem. 
Co wydaje mi się zdecydowanie na plus - wystawy w centrum co jakiś czas się zmieniają, więc można tam zaglądać co kilka miesięcy i wciąż uczyć się czegoś nowego. Na pewno tam wrócimy ! 
Zapraszam na dawkę zdjęć.


Takimi kartami aktywuje się różne atrakcje. Są również specjalne punkty, w których przykładając kartę do czytnika można sprawdzić jakie miejsca w budynku się już odwiedziło.

Latająca piłka




Eksperyment z muzyką ciała

Niedziela, a szczególnie deszczowa niedziela przyciąga wielu 


Można sprawdzić jak działają specjalne efekty na zielonym tle

I na żywo widzieć się na ekranie


Można sprawdzić, jaki jest ciąg wiatru przy dużej prędkości na motorze - pomiary są porównywane to wichur i tornad, więc to ciekawe doświadczenie

Bardzo twarzowe w trakcie huraganu na motorze

Ørjanek też był zadowolony

Tutaj można było wybrać własną pogodę i ciśnienie. Akurat w tym momencie padał deszcz

Ale, że deszczu mamy aż zanadto - ustawiłam słońce

I wyszło słońce :D

Można wcielić się również w rolę pogodynki i nagrać swoją własną prognozę pogody


Rower, który obraca się o 360* 

Ørjanek, który spróbował a potem żałował bo w głowie miał kompletny kołowrotek

Lustro do miksowania twarzy


Monitor termowizyjny


Robot, którym można sterować


Bęben, na którym można sprawdzić drgania strun

Ørjanek tworzący symfonię

Dzieci mogą operować dźwigiem, wchodzić na rusztowanie i poczuć się jak prawdziwi budowlańcy

Chyba najlepsze na świecie wyjaśnienie Twierdzenia Pitagorasa!

Kręcąc konstrukcją i przelewając płyn można przekonać się na własnej skórze, że rzeczywiście a2 + b2 = c2

Trybiki do samodzielnego przekładania

Byliśmy pod koniec zimy, więc wystawa była również zimowa. Tutaj tradycyjna norweska hytte
Typisk norsk!

Można było obejrzeć w telewizji programy o starych norweskich olimpiadach

Jak sporty zimowe, to łyżwy!

"Lodowisko" i stroje łyżwiarek w które mogą przebrać się małe dziewczynki


Ja w bobsleju
Ludzie biegający na nartach

Ja na snowboardzie

Curling

Tutaj próbowaliśmy zbudować igloo

Tu Ørjanek steruje kutrem rybackim

Obserwacja pajączków

Głębokość fiordu


Okupowany podwodny sonar

Elektrownia do której były podłączone rowery

Instalacja pokazująca zużycie prądu, nawet w momencie gdy sprzęty są w pozycji czuwania


Magnesy


Tu graliśmy w piłkę sterowaną za pomocą naszego umysłu - świetna zabawa i skupienie 100% ! :)
Zdjęcia nie oddają nawet w połowie tego, jak świetne jest to miejsce. Jeśli mieszkacie w Bergen i nigdy tam nie byliście - koniecznie się wybierzcie ! Więcej informacji na stronie VilVite.
Pozdrawiam, Pati