sobota, 27 lipca 2013

3. Jeg snakker litt norsk

Cześć ! Dziś postanowiłam przybliżyć Wam jak uczę się języka, z racji tego, że do wylotu zostały 4 dni. Muszę potrafić się porozumieć od momentu pojawienia się w Bergen, ze względu na to, że dzieci którymi będę się opiekować posługują się wyłącznie językiem norweskim. Staram się uczyć języka już od 1,5 roku - jednak ze względu na praktyki na studiach, pisanie pracy licencjackiej i obronę pracy nauka ta była przecinana dłuższymi lub krótszymi przerwami. Bardzo zmotywowałam się do nauki kiedy rodzina goszcząca zaakceptowała mnie jako swoją au-pair. Wśród metod jakie stosowałam były np. Ćwiczenia z serii "Norweski nie gryzie" wyd. Edgar (bardzo ciekawe, pozwalające na opanowanie zagadnień gramatycznych i słówek), fiszki "Starter" (które wydały się dla mnie mało efektywne i czasochłonne), a ostatnio oglądam dużo filmików jak np. :





A ostatnio trafiłam na stronę Nocna Sowa - mnóstwo ciekawych materiałów, również na ich profilu facebookowym - to zdecydowanie najlepsza metoda nauki jaką znalazłam. Jeśli ktoś chce zacząć uczyć się kreatywnie - naprawdę polecam odwiedzić Nocną Sowę - nawet kiedy nie macie czasu, to kursy są dopasowane dla takich właśnie osób. To, ile już się nauczyłam okaże się w czwartek, podczas bezpośredniego kontaktu z dziećmi - więc zostańcie ze mną i trzymajcie kciuki !
Pozdrawiam,
P.


niedziela, 7 lipca 2013

2. Trochę o wyjeździe

Cześć!
Postanowiłam dziś przybliżyć trochę mój wyjazd. 
Rodzina goszcząca zgłosiła się do mnie pod koniec maja, okazało się, że obecnie przebywa u nich au-pair z Poznania, Barbara - zatem miałam trochę łatwiej. Barbara zadzwoniła do mnie i umówiła się na Skypie, zatem pierwszą rozmowę miałam łatwiejszą - opowiedziałam o sobie po polsku, pytałam o różne rzeczy. Tego samego dnia, wieczorem skontaktowała się ze mną host-mama z pytaniem, czy możemy porozmawiać na Skypie - tym razem już po angielsku. Rozmowa przebiegła sprawnie i host-mama potwierdziła, że wysyła dokumenty do swojej agencji, tak żebym mogła do nich w sierpniu przyjechać. Będę opiekować się trójką dzieci w wieku 3,6,9 lat w okolicach Bergen.

Co do języka - dowiedziałam się, że z rodzicami będę rozmawiać po angielsku, jednak dzieci mówią tylko po norwesku. Dlatego istotne jest, żebym nauczyła się chociaż podstawowych zwrotów dzięki którym będę wiedziała, czy dzieci nic nie boli, czy nie są głodne itp. 
Wyjazd ten gwarantuje mi bezpłatny kurs językowy, dlatego już w połowie września idę na kurs na tamtejszym Bergen Folkenuniversitet. Muszę na własny koszt załatwić komplet wymaganych książek - obecna au-pair poradziła mi, żebym wydrukowała książki z internetu (od czego jest chomikuj.pl ? :] )  - nie jest to problem na zajęciach a na pewno kilkakrotnie niższy koszt, ponieważ podręczniki te są bardzo drogie.

Co do biletu. Rezerwowałam go 1 lipca, ponieważ wówczas rodzina goszcząca potwierdziła mi, że mogę przylecieć 1 sierpnia oraz że wtedy mnie odbiorą z lotniska. Wylatuję z Poznania, węgierskimi liniami WizzAir, ponieważ mają bezpośrednie połączenie w lotniskiem w Bergen, w okolicy którego będę mieszkać przez najbliższy rok. Bilet, z racji tego że kupiłam go tak późno kosztował 249 zł + 2 sztuki bagażu rejestrowanego 252 zł + oczywiście bezpłatny bagaż podręczny = razem to 501 zł. Co ważne - żeby wyjechać na au-pair trzeba mieć trochę odłożonych pieniędzy, ponieważ koszty przygotowania są trochę wysokie - patrząc na to, ile już wydałam : 790 zł opłaty rekrutacyjnej, 70 zł paszport, 501 zł bilet, 250 zł walizki, 50 zł buty trekkingowe (tu koszt może być kilkakrotnie wyższy - ja trafiłam bardzo dobrą aukcję na Allegro), 50 zł kalosze (bo Bergen to miasto, gdzie 250 dni w roku pada deszcz :) ) = ponad 1700 zł , czekają mnie jeszcze - dobra kurtka przeciwdeszczowa, niezbędne kosmetyki, zakupy np. bielizny itp drobnej konfekcji, ubezpieczenie na czas lotu (chyba zdecyduję się na kartę Euro26 która ma również ubezpieczenie zdrowotne), oraz około 400-500 zł ( 800-1000 koron), które muszę wziąć ze sobą do Norwegii na nieprzewidziane wydatki.

Jak widzicie, trochę taki wyjazd kosztuje, jednak mam nadzieję, że szybko mi się to zrekompensuje wspaniałą przygodą, a licząc optymistycznie - w dwa miesiące moje kieszonkowe powinno wynieść ponad dwukrotną kwotę tego, co obecnie muszę wydać. 
Zatem, przygotowania do przygody w trakcie !
Pozdrawiam,
Pati

czwartek, 4 lipca 2013

1.

"Borders? I have never seen one. But I have heard they exist in the minds of some people"
Thor Heyerdahl

Witam wszystkich na moim blogu!
Nie lubię się przedstawiać, więc poznacie mnie z biegiem czasu, po moim stylu pisania oraz stylu życia. Zdecydowałam się podjąć trudnego wyzwania jakim jest au-pair. Właśnie skończyłam studia w Polsce i 1 sierpnia wylatuję na program do Norwegii. 
Pokrótce - czym jest au-pair? Samo to słowo w słowniku wyrazów obcych jest przedstawione jako osoba "do pary", a w praktyce oznacza to kogoś, kto pomaga rodzinie w opiece nad dziećmi, wykonuje lekkie prace domowe. Bycie au-pair za granicą to dużo korzyści - darmowe zakwaterowanie, wyżywienie, kurs językowy plus oczywiście comiesięczne (lub cotygodniowe)  kieszonkowe. Dodatkowo istnieje możliwość poznania kultury danego kraju, kuchni czy obyczajów. 

Dlaczego Norwegia?
Ponieważ od bardzo dawna fascynuje mnie ten kraj, wydaje się być wymarzonym miejscem do spędzania czasu na łonie natury. Co więcej, czynnikiem przewijającym się w wielu książkach i publikacjach o tym kraju jest fakt, że praca jest tam dodatkiem do życia, a nie całym życiem. Chcę to sprawdzić osobiście i zobaczyć, jakie szanse da mi ten piękny kraj. 

Jak dostać się na au-pair?
W internecie czytałam wiele opinii na ten temat. Dużo dziewczyn decyduje się szukać rodziny na własną rękę - niesie to za sobą pozytywy, jak np. to, że nie trzeba opłacać firmy pośredniczącej, ale negatywem może być ryzyko trafienia do "nieciekawej" rodziny - jest wiele historii o au-pair pracujących dla rodziny jako pełnowymiarowe pokojówki i służące - jednak nie ma tu reguły, może się tak trafić również wyjeżdżając poprzez agencję. W przypadku agencji mamy tego typu swobodę, że w razie niedogodności można zgłosić się do swojego opiekuna w terenie i w razie czego rozpocząć szukanie nowej rodziny. Ja wyjeżdżam poprzez agencję Prowork (https://www.prowork.com.pl/) i jestem zadowolona z opieki, jaką mnie otoczono. Ogólne koszty pośredniczenia tej agencji to 790 zł w przypadku Norwegii - płatne w dwóch ratach, pierwsza przy podpisywaniu umowy 190 zł, druga po zatwierdzeniu przez rodzinę goszczącą 600 zł. Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane i nie miałam problemu z kontaktem z agencją. Rozpoczęłam wnioskowanie w marcu i zaznaczyłam gotowość do wyjazdu na 1 sierpnia - ten czas doskonale starcza na dopełnienie formalności. Co istotne - musicie mieć ważny paszport. Mimo, że Norwegia należy do strefy Schengen, to dowód osobisty uprawnia tylko do wjazdu na terytorium Królestwa Norwegii - do uzyskania pozwolenia na pobyt na terenie państwa niezbędny jest ważny paszport. 

Na blogu będę opisywać swoje przygotowania do wyjazdu, a potem moje życie w tym północnym kraju - ze względu na to, że pasjonuję się fotografią, wiele z tych wpisów będzie oprawionych w (mam nadzieję) ciekawe relacje zdjęciowe. 

Pozdrawiam,
Patrycja