niedziela, 7 lipca 2013

2. Trochę o wyjeździe

Cześć!
Postanowiłam dziś przybliżyć trochę mój wyjazd. 
Rodzina goszcząca zgłosiła się do mnie pod koniec maja, okazało się, że obecnie przebywa u nich au-pair z Poznania, Barbara - zatem miałam trochę łatwiej. Barbara zadzwoniła do mnie i umówiła się na Skypie, zatem pierwszą rozmowę miałam łatwiejszą - opowiedziałam o sobie po polsku, pytałam o różne rzeczy. Tego samego dnia, wieczorem skontaktowała się ze mną host-mama z pytaniem, czy możemy porozmawiać na Skypie - tym razem już po angielsku. Rozmowa przebiegła sprawnie i host-mama potwierdziła, że wysyła dokumenty do swojej agencji, tak żebym mogła do nich w sierpniu przyjechać. Będę opiekować się trójką dzieci w wieku 3,6,9 lat w okolicach Bergen.

Co do języka - dowiedziałam się, że z rodzicami będę rozmawiać po angielsku, jednak dzieci mówią tylko po norwesku. Dlatego istotne jest, żebym nauczyła się chociaż podstawowych zwrotów dzięki którym będę wiedziała, czy dzieci nic nie boli, czy nie są głodne itp. 
Wyjazd ten gwarantuje mi bezpłatny kurs językowy, dlatego już w połowie września idę na kurs na tamtejszym Bergen Folkenuniversitet. Muszę na własny koszt załatwić komplet wymaganych książek - obecna au-pair poradziła mi, żebym wydrukowała książki z internetu (od czego jest chomikuj.pl ? :] )  - nie jest to problem na zajęciach a na pewno kilkakrotnie niższy koszt, ponieważ podręczniki te są bardzo drogie.

Co do biletu. Rezerwowałam go 1 lipca, ponieważ wówczas rodzina goszcząca potwierdziła mi, że mogę przylecieć 1 sierpnia oraz że wtedy mnie odbiorą z lotniska. Wylatuję z Poznania, węgierskimi liniami WizzAir, ponieważ mają bezpośrednie połączenie w lotniskiem w Bergen, w okolicy którego będę mieszkać przez najbliższy rok. Bilet, z racji tego że kupiłam go tak późno kosztował 249 zł + 2 sztuki bagażu rejestrowanego 252 zł + oczywiście bezpłatny bagaż podręczny = razem to 501 zł. Co ważne - żeby wyjechać na au-pair trzeba mieć trochę odłożonych pieniędzy, ponieważ koszty przygotowania są trochę wysokie - patrząc na to, ile już wydałam : 790 zł opłaty rekrutacyjnej, 70 zł paszport, 501 zł bilet, 250 zł walizki, 50 zł buty trekkingowe (tu koszt może być kilkakrotnie wyższy - ja trafiłam bardzo dobrą aukcję na Allegro), 50 zł kalosze (bo Bergen to miasto, gdzie 250 dni w roku pada deszcz :) ) = ponad 1700 zł , czekają mnie jeszcze - dobra kurtka przeciwdeszczowa, niezbędne kosmetyki, zakupy np. bielizny itp drobnej konfekcji, ubezpieczenie na czas lotu (chyba zdecyduję się na kartę Euro26 która ma również ubezpieczenie zdrowotne), oraz około 400-500 zł ( 800-1000 koron), które muszę wziąć ze sobą do Norwegii na nieprzewidziane wydatki.

Jak widzicie, trochę taki wyjazd kosztuje, jednak mam nadzieję, że szybko mi się to zrekompensuje wspaniałą przygodą, a licząc optymistycznie - w dwa miesiące moje kieszonkowe powinno wynieść ponad dwukrotną kwotę tego, co obecnie muszę wydać. 
Zatem, przygotowania do przygody w trakcie !
Pozdrawiam,
Pati

2 komentarze:

  1. To wyjazd już bardzo niedługo. Trzymam kciuki. Rok z norweską rodziną i kursem przyniesie z pewnością ogromne korzyści językowe. Świetna inwestycja w siebie. Pati, życzę wspaniałych wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje bardzo za mile słowa. Będę na bieżąco dzielić się swoimi doświadczeniami i nowymi umiejętnościami.:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)