niedziela, 8 września 2013

20. Polsko-węgierskie wejście na Fløyen

Wczoraj pojechaliśmy zwiedzić Bergen. Ze względu na odbywający się tam festiwal jedzenia wszystko było zapchane ludźmi, stąd nie ma zdjęć z Bryggen, Targu Rybnego czy innych "pocztówkowych miejsc" Bergen. Są za to zdjęcia z wejścia na górę Fløyen. Spotkaliśmy się wczoraj z poznanym przeze mnie na couchsurfingu Polakiem, mieszkającym tu od roku. W ciagu tygodnia umówiłam się z B. na wspólne wyjście do Bergen. Wczoraj kiedy z bratem jechaliśmy na umówione spotkanie, dostałam sms że dołączy do nas jeszcze kolega z Węgier. I tak w czwórkę ruszyliśmy. Oboje okazali się niesamowitymi ludźmi, spędziliśmy razem cały dzień. W trakcie wchodzenia umierałam chyba 50 razy i zazdrościłam starszym ludziom uprawiającym jogging pod tą górę. Moja kondycja musi koniecznie ulec poprawie ! :)

 Mój brat grający na cymbałkach i B. wrzucający mu drobne :D
 Ja na szarym końcu zastanawiając się "Czemu to jest pod górę?"
 Kot typowo norweski - a jaki miękki! :O
 Postój w połowie drogi, obok mnie B. i L. 
 Doszłam na górę i łapię oddech :)
 Złapałam oddech :)
 Podzieliłam się z B. moim "typowo norweskim słodyczem, który zabiera się na wycieczki" - w smaku był .. normalny :)
 Jestem szczęśliwa bo w dół idzie się lepiej niż w górę !
Tu przy Bryggen w klimatycznym barze z moim sokiem pomarańczowym. Mało jest zdjęć na których nie gadam. Tu gadam :P Z czego mój brat, B. i L. się śmiali bo ciągle miałam cos do powiedzenia podczas zdjęć.

Pozdrawiam, Pati :)

1 komentarz:

  1. Śliczne widoki :) A z tym wchodzeniem pod górę mam podobnie :D Zero kondycji ;p ale jak już się dotrze na miejsce to satysfakcja jest przeogromna i zapomina się o zmęczeniu :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)