wtorek, 1 października 2013

28. Podsumowanie września

Czas mija tu bardzo szybko. Równe dwa miesiace temu, o tej godzinie, sparaliżowana strachem siedziałam na lotnisku w Poznaniu słuchając "Szanowni państwo, wasz lot jest w dniu dzisiejszym opóźniony." Szczerze? Z moim szczęściem sądziłam, że tego samego dnia wrócę do domu bo lot będzie odwołany. Na mój przyjazd mogę już popatrzeć z perspektywy czasu. Na początku było ciężko, były chwile słabości, były łzy. Przez moją głowę przewijały sie myśli o powrocie. Okazało się, że nie była to wina mojej słabości, tylko trudnej relacji w której tkwiłam, a o której myślałam że jest związkiem. Niecały miesiąc zweryfikował prawdziwą "miłość" i jestem sama. Nie oznacza to, że jestem nieszczęśliwa. Wręcz przeciwnie - dopiero kiedy to się skończyło poczułam ulgę. I naprawdę nie życzę nikomu, żeby musiał rezygnować ze swoich marzeń - bo gdybym się poddała i zrezygnowała, to byłby to największy błąd w moim życiu. Dość prywaty :) Cieszę się, że mogę tu być i się realizować. Wczorajsza wypłata za 2 miesiące pobytu jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym, że jestem we wlaściwym miejscu. Pracując na studiach, na pół etatu w sklepie zarabiałam miesięcznie kwotę X. Dziś mogę Wam powiedzieć, że to, co zarobiłam tu w ciągu tych 2 miesięcy w Norwegii to kwota 7X. Opłaca się mieć marzenia? :)
A poniżej miks zdjęć z września.


 Fjell festning z bratem i B.
 Pogoda nie zawsze dopisuje :)
 Pilna nauka :)
 Polskie tradycyjne jedzenie, które wcale nie jest tradycyjne (Pierogi z nadzieniem z serka wiejskiego i szynki??!)
 Kolejny dzień w raju
 Miejska szybka kolej - ByBanen :)
 Moods of Norway :)
 Taki tam sobie stateczek większy od budynku w porcie w centrum Bergen :)
 Port Bergen
 Nienawidzę fioletu ! :)
 Efekt przypadkowego trafienia do sklepu z azjatycką żywnością. Chipsy z duriana :) (z tego duriana, o którym Ula z Adamant Wanderer pisała kiedy była au-pair w Stanach) Ze świeżym owocem nie mają nic wspólnego bo nie śmierdzą i smakują doskonale :) Zdecydowanie polecam!
 Rhododendrony - dosłownie wszędzie. Nie mogę się doczekać kiedy zaczną kwitnąć wiosną :) A moja mama oszaleje kiedy mnie odwiedzi i je zobaczy :)
 Dworzec kolejowy w Bergen
 Jesień :)
 Ładny budynek :)
 Moje auto.. to czerwone :D
 Znakomita herbata :) Jestem herbacianym świrem :)
 Zestaw lunchowo-śniadaniowy :)
 Ryba z nadzieniem brokułowo serowym i sosem "Sweet chili"
 Kolejny nabytek ze sklepu azjatyckiego - ciastka z melonem (mniam !)
 Zielone nadzienie melonowego ciastka
 Relaks :)
 Bigos dla host rodziny :) Baaaaardzo im smakował ! :)
Podpatrzone od host rodziny - tosty z masłem i bananem :) Pyyyyyycha !

Pozdrawiam, Pati :)

3 komentarze:

  1. Ja po zobaczeniu mojej pierwszej wypłaty stwierdziłam że do Polski nie wracam ;-) podzielam Twój zachwyt. I ja też wprost uwielbiam azjatyckie sklepy! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tosty z masłem i bananem ? Muszę spróbować :D
    Ależ Ci zazdroszczę tej Norwegii :) Piękne miejsce :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam dziś całego Twojego bloga. Pozdrawiam z Bergen :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)