niedziela, 24 listopada 2013

40. Haakonsvern i Bergen


Ostatnimi czasy odbywa się zasadnicza część szkolenia Cobra 13, podczas którego szkolone są wojska specjalne państw Europy. Polska bierze w nich udział, tak jak Norwegia. Ze względu na to, w Zatoce Gdańskiej również odbywają się obecnie ćwiczenia. Tu w Bergen, w ostatnim tygodniu dało sie zauważyć śmigłowce wojskowe latające nad miastem, zamaskowane jednostki pływające i jednostki wojsk lądowych. W rejonie lotniska, niedaleko miejsca gdzie mieszkam odbywają się ćwiczenia wojskowe. Jaka była moja radość, kiedy dziś w porcie w Bergen zobaczyłam jednostki Marinen. Warto dodać, że właśnie w Bergen znajduje się Baza Marynarki Wojennej Haakonsvern. 
Tak, Siły Zbrojne to zdecydowanie interesujący mnie temat :) 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć kilku jednostek pływających będących w dyspozycji Marynarki Wojennej Norwegii.
























 Aaaach, te mundury !



wtorek, 19 listopada 2013

FAQ - Czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o au-pair w Norwegii

1) Dlaczego wybrałam Norwegię
To pytanie słyszałam już milion razy. Kiedy mówiłam "Po studiach jadę do Norwegii" ludzie z wielkim szokiem pytali "Po co?" lub "Ale tam jest przecież zimno". Tylko kilkanaście razy spotkałam się z odpowiedzią "O, świetnie!". Tak właściwie, to już nie pamiętam dlaczego chciałam tu przyjechać. Tzn. pomysł kiełkował we mnie od 5 lat. Wymyśliłam sobie coś, potem dodałam do tego że chcę poznać język, kulturę i kuchnię. I udało się. Każdy kto mnie zna, wie od ilu lat marzyłam o Norwegii. Pierwszym pomysłem był wyjazd na program Erasmus w trakcie trzeciego roku studiów. Dziwnym zrządzeniem losu wycofano z mojego wydziału i zostały tylko Rumunia, Słowacja, Niemcy i Turcja. O Turcji dowiedziałam się zbyt późno, żeby aplikować, więc zaczęłam szukać nowego sposobu na wyjazd do Norwegii. Wiedziałam jedno: nie wyjadę do Norwegii do pracy. Bo wtedy jest to wyjazd do pracy, a nie wyjazd "turystyczny". Teraz, po tych trzech miesiącach tutaj mogę śmiało stwierdzić że jestem tu na wakacjach. Za które jeszcze mi płacą. I poznaję fantastyczny język i fantastycznych ludzi. Między innymi dlatego Norwegia.

2) Lepiej z agencją, czy na własną rękę?
To zależy. Historii o au-pair jest mnóstwo. Nie ma reguły, że wyjazd z agencją zagwarantuje nam kokosy i godne traktowanie. Tak samo nie jest powiedziane, że zawsze kiedy znajdziemy rodzinę na własną rękę to będą nas wykorzystywać i oszukiwać. Znam dziewczyny, które wyjechały przez różnego rodzaju agencje do różnych krajów i są wykorzystywane, jak również takie które wyjechały na własną rękę i są traktowane bardzo dobrze. Szukając na własną rękę omijacie również opłatę za pośrednictwo agencji (w zależności od agencji to kwota ok.800 zł). Ja wyjechałam poprzez agencję Prowork, a tu w Norwegii opiekuje się mną  norweska agencja Atlantis Exchange. 

3) Kto nadaje się na au-pair?
Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie same. Oprócz wymogów, że np. au-pair musi mieć nie więcej niż 28 lat są również inne, bardziej psychospołeczne. Jest dużo dziewczyn które wyjeżdżają na au-pair po to, zeby imprezować. Widzi się to szczególnie na ich blogach. Kiedy opieka nad dziećmi, to przykry obowiązek a ich tydzień to oczekiwanie na imprezy/eventy i wyrwanie się z domu. Nie mówię, że wychodzenie gdziekolwiek jest złe, bo sama staram się spędzać wolne weekendy i wieczory spotykając się ze znajomymi/couchsurferami lub po prostu zwiedzając różne zakątki. Mówię tu raczej o kwestii typu "O boże, znowu muszę siedzieć z dziećmi, a mi się nie chce/a ich nie lubię/ a mnie wkurzają". Dzieci to dzieci, czasem mają gorsze dni i trzeba to po prostu przetrawić a nie demonstrować światu niezadowolenie. Tak naprawdę to przyjeżdżamy do tych krajów do dzieci i nie można tego traktować jako przykry dodatek do imprezowego życia. Więc każda dziewczyna zastanawiająca się nad wyjazdem powinna przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy lubi dzieci, czy nie przeszkadza jej ich towarzystwo. To punkt wyjściowy. 

4) Niezbędne formalności przy wyjeździe do Norwegii
a) po pierwsze i najważniejsze WAŻNY PASZPORT. Wiem, że jest mnóstwo specjalistów mówiących "Po co Ci paszport do Norwegii, skoro Norwegia leży w strefie Schengen." A owszem, leży. Ale ta przynależność zezwala tylko na wjazd na teren Królestwa Norwegii. Przy użyciu dowodu osobistego niestety nie dostaniecie zezwolenia na pobyt. Z dowodem osobistym na terenie Norwegii można przebywać tylko 3 miesiące. 

b) agencja wymaga takie dokumenty jak: zaświadczenie o niekaralności, zaświadczenie lekarskie, referencje, kserokopię dowodu osobistego, kserokopię prawa jazdy (jeśli posiadasz), list do rodziny. 

c) dodatkowo, powinnyście wykupić ubezpieczenie NNW - czyli ubezpieczenie od Następstw Nieszczęśliwych Wypadków. Powinnyście, ale nie zawsze musicie. Dlaczego, o tym w kolejnym punkcie.

5) Ubezpieczenie
Rodzina, na podstawie zawieranego kontraktu pokrywa podstawowe ubezpieczenie. Jednak od NNW musimy ubezpieczeyć się same (o czym dowiecie się również z agencji). Ja nie musiałam, bo moja rodzina z automatu wciagnęła mnie na swoją polisę ubezpieczeniową. Warto zapytać rodziny, czy mogą ubezpieczyć was również od NNW - czasem robią to dobrowolnie, jak było w moim przypadku.
Teoretycznie możemy wykupić sobie NNW. Opcji jest wiele, przykładowo Karta Euro26. Karta kosztuje kilkadziesiąt złotych a możemy nabyć za to ubezpieczenie na cały rok. Niby fajnie, ale zawsze jest jakieś "ale". Ja, zanim ubezpieczyciel rodziny wysłał mi e-mail z informacją że jestem dopisana do ich polisy ubezpieczeniowej chodziłam po różnych biurach ubezpieczeniowych. Przykładowo, w PZU miła pani powiedziała mi, że za jedyne 1000 zł mogę ubezpieczyć się na cały rok pobytu w Norwegii (ubezpieczenie w kwocie 100 tys. złotych). Świetnie ! Za 1000 zł, tak duże ubezpieczenie to prawie jak za darmo! Ale niestety wcześniej poczytałam o kosztach leczenia w Norwegii. I niestety te "marne" 100 tys. pokrywa w Norwegii tylko.... transport zwłok. Tak. Gdybym z tym ubezpieczeniem z PZU trafiła w Norwegii do szpitala, to szpital ciągnąłby pieniądze z tej kwoty 100 tys., po czym gdybym umarła, to ubezpieczyciel już by nie mógł zapłacić za transport moich zwłok. To najczarniejszy ze scenariuszy, ale zawsze trzeba brać wszystko pod uwagę. 

6) Znajomość języka
Agencja z którą wyjeżdżałam nie przeprowadza testów językowych. Samemu można zadeklarować, na jakim poziomie zna sie język. Oczywiście, możecie wpisać że znacie perfekcyjnie angielski i perfekcyjnie norweski, ale to się zweryfikuje już podczas pierwszej rozmowy na Skypie z potencjalną rodziną goszczącą. Wyjeżdżając do Norwegii nie trzeba znać języka norweskiego, bo jest to społeczeństwo doskonale posługujące się językiem angielskim. 95% osób zaczepionych po angielsku na ulicy będzie potrafiło Wam pomóc i odpowiedzieć po angielsku. Co zatem z językiem norweskim? Teoretycznie możecie przyjechać tylko z angielskim, jeśli okaże się, że Wasze host dzieci mówią również po angielsku. Ja od samego początku wiedziałam, że "moje" dzieci potrafią tylko norweski. W Polsce przez rok uczyłam się norweskiego na własną rękę, w domu. Ominęły mnie przez to pułapki m.in. dialektów. Kiedy tu przyjechałam, miałam wrażenie, że dzieci mówią do mnie po japońsku. Niestety w Norwegii jest tak, że często Norwegowie nie rozumieją się nawzajem. Wynika to z dużej ilości dialektów. Przykładowo: dialekt bergeński jest jednym z najtrudniejszych w Norwegii i za ten dialekt reszta Norwegii nas za bardzo nie lubi. Jest tu również mnóstwo słów niespotykanych nigdzie indziej w Norwegii. Przykładowo cała Norwegia zapyta Hvordan? (Jak?), a mieszkańcy Bergen zapytają Koreleis?. Dlatego nie zrażajcie się kiedy przyjedziecie do Norwegii z podstawową znajomością norweskiego i nie będziecie nikogo rozumiały/rozumieli. Po to między innymi rodzina goszcząca daje możliwość uczęszczania na kurs językowy.

7) Prawo jazdy a au-pair.
Dużo z Was zadaje mi pytanie, czy prawo jazdy jest wymagane. Nie jest, ale jego posiadanie sprawia że jesteśmy bardziej "atrakcyjne" dla rodzin. Ponieważ to nie płaska Polska, tu trzeba się jednak nabiegać pod różne górki, dlatego prawo jazdy jest dobrym wyjściem. Chyba, że wolicie drałować z zakupami kilometr pod górkę o nachyleniu 40 stopni ( o ile zakupy będą w Waszych obowiązkach).

8) Koszty wyjazdu
Duże. Trzeba liczyć ok 1700 zł na samo przygotowanie do wyjazdu. Ubrania, kosmetyki ( polecam zabrać kosmetyki z Polski, bo po pierwsze - jest tu mały wybór, a po drugie - są bardzo, bardzo drogie) , paszport, zaswiadczenie o niekaralności, opłata za agencję - wszystko zebrane razem robi ogromną kwotę. Dodatkowo trzeba zabrać ze sobą do Norwegii około 2000 - 2500 tys. koron (1000-1200 zł). Dlaczego? Między innymi ze względu na to, że pierwszą wypłatę dostaje się po ok. dwóch miesiacach pobytu. Jedno słowo oddające powód: BIUROKRACJA. Dlatego przygotujcie się, że w wyjazd też trzeba włożyć niemałe pieniądze.

9) Zezwolenie na pobyt, numer personalny i karta podatkowa.
Załóżmy, że wylądowałyście wczoraj w Norwegii. Co teraz? 
a) razem z host rodziną musicie zarejestrować swój pobyt na stronie www.udi.no; na tej stronie ustalacie swój login i hasło, po czym dostajecie nr referencyjny i nazwę najbliższego posterunku policji. Tam również wybieracie datę i godzinę spotkania. ( które zazwyczaj jest za 2 tygodnie)
b) w dniu wyznaczonym przez stronę UDI, udajecie się na najbliższy posterunek policji przez nich wskazany. Ze sobą musicie wziąć kontrakt, paszport i kserokopie paszportów/paszporty hostów. Idziecie do działu ds. zezwoleń i w 10 minut dostajecie kartkę zezwalającą na pobyt (dwa tygodnie czekania, na wydrukowanie przez panią/pana jednej kartki - tylko w Norwegii)
c) z zezwoleniem na pobyt udajecie się do Kommune (w moim przypadku musiałam udać się do Bergen Kommune). Tam musicie złożyć dwa wnioski. Pierwszy, o wydanie numeru personalnego a drugi o wydanie karty podatkowej. Dziewczyny, które trafią do Bergen mają łatwo. W Bergen Kommune są znaki prowadzące do tego wydziału po polsku/angielsku/norwesku. Również dokumenty, które trzeba wypełnić są w trzech najpopularniejszych językach : po norwesku, po polsku i po angielsku. Z tymi dwoma wypełnionymi dokumentami, zezwoleniem na pobyt, paszportem i kontraktem udajemy się do jednego z okienek ( zazwyczaj po wyswietleniu się numerka, który pobiera się przy wejściu)
d) po przyjęciu dokumentów zazwyczaj jesteśmy informowani, że wszystko będzie do 3 tygodni wysłane do naszego nowego domu
e) następną rzeczą, którą trzeba zrobić jest przyklejenie swojego imienia i nazwiska na skrzynkę pocztową host rodziny. Jeśli tego nie zrobicie, listonosz nie wrzuci listu zaadresowanego do Was na ten adres, ponieważ Wasze nazwisko nie widnieje na skrzynce.
f) kiedy dostaniecie kartę podatkową i numer personalny (au-pair mają to szczęście, że dostają tzw. Fødselsnummeret - który jest przyznawany już na stałe) musicie zacząć zakładać konto w banku. Wszystko załatwia się przez internet, potem trzeba udać się na pocztę odebrać list z banku i potwierdzić swoją tożsamość paszportem.
g) dopiero gdy aktywujemy nasze konto i kartę bankową, host rodzina może przesłać nam wypłatę. Na szczęście nie musimy odprowadzać podatku same. Host rodzina sprawdza wasz procent podatku na przysłanej z Bergen Kommune karcie podatkowej. Oblicza kwotę jaką zarobiłyście, wpisuje ją na stronie Skateetaten (urząd podatkowy), podaje tam również kwotę podatku Wam przyznanego po czym dostaje w informacji zwrotnej jaką kwotę musi przelać na Wasze konto, a jaką zapłacić na poczet podatku.
Nie pytajcie mnie o to, jak wysokie są podatki dla au-pair bo tego chyba nawet sam Pan Bóg nie wie. Panie ustalają to prawdopodobnie na podstawie stosunku prędkości wiatru do opadu liści latem, bo przykładowo mój próg wynosi 5%, ale znam au-pair mające 15%, a nawet 50%. Pytałam o to hostki, ale nie ma bladego pojęcia. Liczę tylko na to, że w kwietniu nie okaże się że mam niedopłatę podatku (bo tak też urząd może wymyślić).

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, proszę o zostawianie ich pod tym postem - będzie na bieżąco aktualizowany.


poniedziałek, 11 listopada 2013

39. Weekend

Czas w Norwegii płynie bardzo szybko - czasem żałuję bo nie zdążam zrobić wszystkiego co miałam zaplanowane. W zeszły czwartek hostka miała urodziny, było dużo słodkości i wieczór przy świecach. W piątek dzieci miały wolne od szkoły i przedszkola więc cała trójka została ze mną w domu. Dzień upłynął bardzo szybko, zdązyłam posprzątać w domu, zrobić dzieciom jedzenie i pobawić się z nimi. Wieczorem hostka zrobiła lazanię, którą pochłonęłam bardzo szybko i pobiegłam do swojego pokoju oglądać mecz koszykówki. Drużyna z mojego miasta, Zielonej Góry grała z Galatasaray - tureckim gigantem. Do ostatnich sekund walka była wyrównana jednak niestety polegliśmy. Na sobotę nie miałam sprecyzowanych planów, po południu pojechałam na zakupy i zdzwoniłam się z K., która pojawiła się ostatnio na zdjęciach z podsumowania października. Spotkałam się z nią i jej chłopakiem około 19, byliśmy świadkami protestu (z tego co zrozumieliśmy chodziło o noszenie futer - jednak niektóre uczestniczki były chyba ogromnymi hipokrytkami bo wydzierały się wniebogłosy, o prawa zwierząt itp.tym samym będąć ubrane w kurtki z obszyciem z prawdziwego futra). Spędziliśmy bardzo miły wieczór ! Wczoraj postanowiłam wybrać się na Ulriken ze względu na piękne słońce. Co ciekawe, w czwartek na Ulriken leżał śnieg a wczoraj na szczycie widać było jeszcze gdzieniegdzie resztki białego puchu, oraz lód - ze względu na to, że temperatura nie przekraczała 2 stopni. Na górę wjechałam sama i musiałam korzystać z samowyzwalacza, ale i tak było pięknie ! A na końcu film z wjazdu kolejką liniową na Ulriken :)



































Pozdrawiam, Pati :)