piątek, 13 grudnia 2013

45. Czego prawdopodobnie nie wiecie o Norwegii i Norwegach

Poniżej 10 rzeczy, które obserwuję/dowiedziałam się przez 4,5 miesiąca pobytu :)

1. Opieka medyczna polega na przepisywaniu Paracetamolu i zlecaniu picia ... wody. Dodatkowo, złamane kończyny nie są wsadzane w gips praktycznie wcale. W myśl zasady "Niech kość zrośnie się naturalną metodą"

2. W 2007 roku parlamentarzyści norwescy wprowadzili zakaz żebrania dla cudzoziemców. Było to spowodowane obawą przed wzrostem liczby żebrzących na ulicach. Od tej pory tylko Norwegowie mogą żebrać w Norwegii. Zastanawia mnie jedno - czy te wszystkie żebrzące kobiety, o urodzie bliskowschodniej które siedzą w centrum Bergen z kubeczkami mają naprawdę norweskie obywatelstwo.

3. Bergen ma największy roczny współczynnik opadów deszczu na świecie. Serio? Kiedy sie tu żyje, to się tego nie zauważa.

4. W Norwegii nie jest zimno. No dobra - nie mówię tu o terenach północnych i okołobiegunowych. Tu na zachodzie naprawdę daje się odczuć wpływ Golfsztromu. Jest tu ciepło nawet teraz, w grudniu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest tu cieplej niż w Polsce o tej porze. Przede wszystkim dlatego, że nie mamy tu takich przymrozków jak w Polsce. W ogóle to mieliśmy może z 5 przymrozków do tej pory. I to takie sięgające maks -5*C. Pierwsza część zimy nie jest zimna.

5. Fiordy jedzą z ręki. Naprawdę. Ale tylko w przypadku jeśli nazwiemy tak konia fiordzkiego, który potocznie jest nazywany fiordem. Wtedy możemy chwalić się znajomym, że fiordy jadły nam z ręki.

6. Kiedy pada deszcz, spadają opłaty za prąd. Dlaczego? Jest to spowodowane faktem, że prąd w Norwegii pochodzi w ogromnej mierze z elektrowni wodnych. Dlatego deszcz powoduje obniżenie cen za elektryczność.

7. Mogę śmiało powiedzieć, że do tej pory w Norwegii "zrobiłam" więcej kilometrów niż w Polsce. Prawo jazdy mam od marca tego roku, a w Polsce jeździłam niewiele. Natomiast tutaj jeżdżę niemal codziennie od 1 sierpnia. Przez to przyjęłam już norweskie przepisy i zasady jazdy. Najważniejszą różnicą jest to, że wystarczy włączyć kierunkowskaz, żeby ktoś od razu wpuścił nas na swój pas. I smutne tez jest to, że od razu widać kto jest Norwegiem a kto obcokrajowcem. Norwegowie sie nie spieszą, są uprzejmi, przepuszczają się nawzajem. Może ja widzę to z tej perspektywy bo sama jeżdżę autem na norweskich tablicach rejestracyjnych i dlatego mnie ta uprzejmość też obejmuje, ale jednak różnicę widać. 

8. Kolejną drogową ciekawostką jest fakt, że każdy wyjeżdżający z naszej prawej strony ma pierwszeństwo. Niby tak samo jak w Polsce, ale nie do końca. Tutaj jadąc prostą drogą, mogłoby się wydawać "drogą z pierwszeństwem" trzeba obserwować uliczki po prawej. Nawet takie, które wyglądają na wąskie/polne/jednokierunkowe. Ponieważ większość z nich ma pierwszeństwo przejazdu przed nami. Nie mają tego pierwszeństwa jeśli są to: wyjazdy z parkingów, wyjazdy z posesji, mają wyraźny znak "ustąp pierwszeństwa", lub linie przerywane pobocza przebiegają przez szerokość tej drogi. ( a tak naprawdę to do końca niewiadomo, bo hości nie potrafili dokładnie wytłumaczyć w jakich sytuacjach trzeba koniecznie ustąpić a w jakich nie)

9. No i rzecz o której dowiedziałam się na wtorkowym kursie językowym. Prawo sześciu godzin. O co w nim chodzi? Istnieje zapis zwany prawem sześciu godzin. Chodzi w nim o to, że jeśli spowodujemy jakąś sytuację na drodze, z pozoru błahą - np. będziemy jechać, nie zauwazymy nadjeżdżajacego auta ale w porę zdążymy zahamować (czyli teoretycznie nie popełnimy wykroczenia)  ale ktoś z uczestników na drodze zadzwoni na policję żeby to zgłosić to policja ma 6 godzin na wyegzekwowanie tego. Jednak, my nieświadomi wracamy do domu (w trakcie trwania tych 6 godzin po sytuacji) i przykładowo pijemy z mężem/żoną lampkę wina bo dziś wypada rocznica ślubu. I w tym momencie dzwoni do drzwi policja, w celu wyjaśnienia tamtej sytuacji. I tu wisienka na torcie: Jesteśmy sądzeni jak za jazdę pod wpływem alkoholu, ponieważ w czasie 6 godzin po zdarzeniu wypiliśmy alkohol. Ta daaam. Witajcie w kraju absurdu :)

10. Poziom nauczania w Norwegii jest conajmniej.... niski. Chyba, że za wysoki uważacie uczenie dzieci w czwartej klasie szkoły podstawowej przeliczania jednostek miar. Ostatnimi czasy pomagam host dziewczynce w odrabianiu zadań z matematyki, bo ma mnie za "matematycznego geniusza". Bo potrafię przeliczać centymetry na milimetry, czy kilogramy na gramy. A teraz przerabiają w szkole właśnie te "bardzo ciężkie" rzeczy... Hitem była również sytuacja od której ten mój matematyczny geniusz się zaczął. Host dziewczynka otworzyła książkę do matematyki i zaczęła płakać, że jak mogą im tak trudne rzeczy zadawać. Ja od razu spojrzałam do książki a tam zadanie brzmiące: "W sklepie z namiotami jest obecnie jesienna wyprzedaż. Ceny wszystkich produktów zostały obniżone o 250 koron. Podaj nowe ceny.", a pod spodem narysowane pięć namiotów, przykłady od a) do e) i przy każdym stara cena, cos w stylu a) 450, b) 700, c) 350, d) 600, e) 500. Może spojrzeć na to inaczej, może te dzieci sa po prostu szczęśliwsze i mają dłuższe dzieciństwo. Bo co nam, dzieciom polskiego systemu edukacji po tym, że mieliśmy ułamki w czwartej klasie. Chyba tylko tyle, ze teraz jesteśmy geniuszami w oczach zagranicznych dzieci.


Będę nadal obserwować i wracać z takimi postami jeśli ten się Wam spodobał :)
Pati

6 komentarzy:

  1. Fajny wpis :))

    Moi znajomi mieszkają w Hamar i zimą mają tam -30. Tam się zdecydowanie inaczej odczuwa temperaturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidze jak ktos mowi, ze w Norwegii jest zimno, jak moge tam zyc. Ja mieszkam w Oslo, wiec prawdopodbnie mam cieplej od Ciebie :D ale ogolnie pogoda jest podobna do polskiej, tylko, ze wiecej pada i lata na pewno nie sa tak cieple jak u nas. Dopiero na samiutkiej gorze Norwegii jest ZIMNO! (gotuje sie we mnie jak to slysze ;< ) Musze Ci powiedziec, ze nie mialam pojecia o tych 6 godzinach , dobrze, ze trafilam na Twojego bloga!

    Wydaje mi sie, ze Bergen jest najpiekniejszym miastem w Norwegii, w te wakacje musze sie tam koniecznie wybrac, dobrze tez przeczytac, ze jednak nie pada tam 365 dni w roku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa i jeszcze jedno co do 2 punktu. Nie wiem co sie dzieje, ale od jakiegos roku(?) w Oslo doslownie na kazdym kroku sa zebrzace rumunki/cyganki(?) zwal ich jak zwal. Nie wiem dlaczego oni nic z tym nie robia...
    Ano i jak juz pisze 2 komentarz, to jeszcze powiem jak u mnie w Oslo z kierowcami. Oni w ogole nie potrafia jezdzic ! Co prawda nie sa tak nie uprzejmi jak Polacy, ale chyba zaden Norweg nie wie, ze pierwszenstwo ma osoba znajdujaca sie na rondzie, a oni wyjezdzaja jak glupi. Chyba ,ze Ty wiesz ,ze maja takie przepisy, bo ja jestem swiezak w styczniu minie rok odkad mam prawo jazdy, a w Norwegii z powodu min. korkow, wybieram metro. Ale prawda jest, ze na kazdym rondzie praktycznie slysze tylko trabienie innych aut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc! Dzieki za dwa bardzo ciekawe komentarze! Z rondami co prawda nie mam pojecia, ale zauwazylam cos takiego na rondach, ze chcac skrecic w prawo wlaczasz kierunkowskaz w prawo, jadac prosto wlaczasz kierunkowskaz dopiero przy zjezdzie a jadac w lewo przejezdzasz rondo z kierunkowskazem lewym i zmieniasz na prawy dopiero przy zjezdzie - ale to bardziej ich przyzwyczajenie niz pisana regula :) jeszcze co do pierwszenstwa na rondzie to zalezy, bo jesli jest rownorzedne to wtedy pierszenstwo ma osoba znajdujaca sie po prawej a nie osoba na rondzie :) a najlepiej to obserwowac Norwegow i robic to samo (noo, moze poza pisaniem sms i jedzieniem jogurtow w trakcie jazdy - co swietnie da sie obserwowac jadac autobusem ) :)

      Usuń
  4. Też się przyłączam do tego, że post bardzo ciekawy i zaskakujący :) Dużo się z niego dowiedziałam :) Szczególnie zaskoczyło mnie prawo 6 godzin ! Norwegowie muszą bardzo uważać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy jak kość zrośnie się krzywo, to przysługuje recepta na podwójny paracetamol? Cieszy mnie ten post, dowiedzieć się, że gdzieś jest gorsza opieka zdrowotna, to zawsze radość :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)