sobota, 21 grudnia 2013

48. Święta po norwesku

Cześć ! Dziś chciałam Wam trochę opowiedzieć o tradycjach światecznych w Norwegii. Nie skupię się wyłącznie na samych świętach ale opowiem również trochę o samych przygotowaniach.

1) Szał przedświąteczny rozpoczyna się w Norwegii już po Halloween. Sklepy typu "dekoracje wszelkiego rodzaju" zamieniają się w te z rodzaju "wszystko czym mozesz przyozdobić dom na święta" Również markety szaleją. Na półkach pojawiają się produkty w światecznych opakowaniach. Przykładowo, na mleku jest napisane "God Jul!", na margarynie wygrawerowane świąteczne gwiazdki. O ile to jest całkiem przyjemne, bo dobrze jest iść na zakupy i czuć świąteczny klimat pakując do wózka kolejne produkty przygotowane pod święta to jednak wydaje mi się że "tradycja" zaszła zbyt daleko. A to dlatego, że możemy znaleźć nawet świąteczne.... piwo. Jest to normalne piwo, sprzedawane cały rok, które w okresie przedświątecznym staje się trunkiem wyjątkowym. Zmieniony zostaje wygląd puszki, a piwo nie nazywa się już øl, tylko juleøl :) I od razu czuć ducha świąt. Generalnie, wszystko co do tej pory było normalne zyskuje w tym okresie przedrostek "Jule"

2) W ostatnim tygodniu listopada zaczynają pojawiać się świetlne dekoracje na sklepach, domach i w ogrodach. Przyozdabia się tu nawet słupy wysokiego napięcia, jeśli taki stoi w naszym ogrodzie. Z daleka wyglądają jak ogromne choinki.

3) Wielkie odliczanie to pierwsza niedziela adwentu. Po pierwsze - celebruje się wejście w okres adwentu. Po drugie, bardzo popularne jest tu używanie świec adwentowych. Po trzecie ( co jest zmorą ), dzieci dostają kalendarze adwentowe w których codziennie rano otwierają jedno okienko. Moje dzieci mają wersję "Lego Starwars" i "Lego Friends" - co rano wyciągają jakiś przedmiot/człowieczka który składaja się na całość konstrukcji. Najgorsze jest to, że dzieci wstają juz około 5.30-6, żeby te kalendarze otworzyć. Odgłosy biegania o tej porze sprawiają, że przeklinam na adwentowe kalendarze. A nie powinnam, bo przecież to nieładnie. Również w trakcie adwentu rozpoczyna się wielkie przystrajanie domów. Na zewnątrz i wewnątrz. Wszystkim co jest świąteczne. I nie ma znaczenia, że na kilku metrach kwadratowych jest 7 julenissenów i każdy z "innej parafii" (Klaudia i Michał, wasza klatka schodowa mnie zainspirowała :P !). Wszędzie jest przepych i to się Norwegom podoba. 

4) Najbardziej śmieszy mnie fakt, że mamy świetnie przystrojony dom, ogromną choinkę i lampki na werandzie - moglabym powiedzieć, że świąteczny dom marzeń.. ale.. W niedzielę lecę do Polski na święta z rodziną a hości wyjeżdżają na święta do domku w górach. I ten pięknie przystrojony dom zostanie pusty. Nie jest to wyjątek bo w Norwegii duże miasta podczas świąt stają się praktycznie wymarłe. A to dlatego, że emigranci wyjeżdżają do swoich krajów na święta, a sami Norwegowie uciekają do swoich górskich domków. Dalej nie rozgryzłam, dlaczego więc jest taki szał na strojenie domów wewnątrz skoro zostanie on na ten czas pusty.

5) Czymś co będzie mi się zawsze kojarzyć ze świętami w Norwegii jest chleb z rodzynkami (Julevørtebrød). Jest bardzo smaczny i sprzedawany tylko w okresie przedświątecznym. I co najważniejsze - nie zawiera żadnych E-substancji. Jest świeży i naturalny. Nie ładuje się w niego konserwantów dlatego, że bardzo szybko znika z półek sklepowych i jest produktem sezonowym. Mniam ! 

6) Szał na pierniki. A w zasadzie nie na pierniki tylko "Peperkaker" - pieprzne ciastka. Bardzo dobre, ale to produkt który się kupuje a nie robi samemu. Robienie domków piernikowych - gorący roztopiony cukier, który kiedy kapnie na skórę to zastyga jak plastik i odchodzi zostawiając głęboką poparzoną ranę (true story) który służy za "klej", czekoladowe dropsy służące za ozdobę i biały lukier zrobiony z cukru pudu i białka jajka. I oczywiście ściany domku, które kupuje się gotowe w sklepie. Trochę pracy przy tym jest, ale miło spędza się czas z dziećmi :) Niestety, zdjęcie naszego domku utknęło na telefonie który ma ostatnio problemy z podłączaniem się do komputera.

7) Co Norwegowie jedzą na święta? To zależy od rodziny, ale przodują żeberka w kapuście, ryż na mleku z migdałem w środku i wszelkiego rodzaju ciastka których je się podczas świąt mnóstwo! :) Poza tym różnego rodzaju mięsa oznaczone w sklepach przedrostkiem "Jule" :) A do picia koniecznie.. Julebrus (czerwona oranżada, która jest w Norwegii specjalna, bo świąteczna)

Miałam plan zrobić zdjęcia naszej choince i ozdobom w domu, ale nie wyszło. Może uda mi się to zrobić jutro ale nie obiecuję. Ponieważ czeka mnie ostatnie kilka godzin pracy, potem wielkie pakowanie walizek i szybko do łóżka, bo w niedzielę o 5 rano będzie czekała na mnie taksówka. Swoją drogą - 250 koron za 4,5 km to rozbój w biały dzień nawet jak na Norwegię. :)

Pozdrawiam Was gorąco z Bergen w którym było dziś na tyle ciepło, że byłam w mieście w samym swetrze ( i wróciłam do domu o 22, nie zamarzając :D)
Patka

2 komentarze:

  1. Zdecydowanie Norwegowie inaczej spędzają święta i co innego jedzą :) Kurcze spróbowałabym chętnie paru rzeczy, ale święta w Polsce to jednak co innego :D Ja nie wiem co się z tą pogodą dzieję, mam nadzieję, że chociaż troszkę śniegu nam w Polsce spadnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietnie! :) Wszystkie informacje w jednym miesjcu :)
    Kochana jak Świeta? : *

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)