poniedziałek, 27 stycznia 2014

58. Jeg var på tur i går.

Czyli - byłam wczoraj na wycieczce. Ostatnie dwa weekendy spędziłam sama w domu, bo hości byli w swoim domku w górach. Przyznam szczerze że wolałam zostać w domu. Bo to zawsze więcej czasu dla siebie. I dla innych, bo nie spędziłam tych dni absolutnie siedząc w domu, przed komputerem. Nie będę się rozpisywać, ale powiem tylko że w zeszłym tyg. nocowała u mnie S.(au-pair z Polski), po tym jak byłyśmy w mieście razem z B. (au-pair, która była u mojej rodziny przede mną). Ten weekend natomiast zaczęłam od nocki z 8 sezonem Chirurgów z piątku na sobotę. Ponieważ moja host rodzina nie przepada za czosnkiem i szpinakiem, to kiedy tylko wyjeżdżają z domu, ja jak jakiś królik kupuję i robię sos a potem cały weekend jem z naleśnikami, makaronem, łososiem, jajecznicą - na każdy możliwy sposób :) :D Hostka zawsze się śmieje, kiedy po weekendzie pyta "Co jadłaś w trakcie weekendu?" a ja z ogromną satysfakcją "Szpinak!". 

W sobotę mój mózg przełączył się na tryb piekarnia - cukiernia i zrobiłam ciastka oraz babeczki. Połowę zabrałam do moich ukochanych K. i M., z którymi spędziłam wieczór i o 1 w nocy wróciłam do domu. Druga połowa została na niedzielę, ponieważ wczoraj byłam umówiona na wycieczkę po Fløien z M. (tym samym, który towarzyszył mi w piernikowym mieście). Mimo wiatru urywającego głowę i zamrażającego knykcie świetnie sie bawiłam! Poniżej zdjęcia z wczoraj. Wszystkie są autorstwa M. (dlatego takie dobre ujęcia!)











Podpisuję nas, ekologicznie, węgielkiem z ogniska :)


A tutaj odpisuję "OK" na "We need a bed in Bergen!":D

Gangstersko !





Spadałam z tej skały, stąd usmiech niepewny



Tu chciałam zrobić podobną minę ale wyszła chyba gorsza :P
Ponieważ uwielbiam wchodzić do schronów przeciwlotniczych to nie mogłam sobie też odmówić wejścia i położenia się w drewnianej rurze :D





No i kładka która z daleka wyglądała na śmieszną. 

Była śmieszna, dopóki się nie przewróciłam :D
Tu, po upadku, na klęczkach zabieram się do wstania
Dooooooobra, chyba nikt nie widział ! :D
Spoko ! Schodzę, schodzę ! A ślisko było niemiłosiernie 
Pozdrawiam, Patka 

5 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia! Moja host-rodzinka na szczęście uwielbia szpinak i do tego przyrządza go dokładnie jak lubię, z czosnkiem oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam twego bloga juz jakis czas I zazdrosze ci super wypadow I slicznych widokow. Zagladam codziennie sprawdzic czy przypadkiem czegos nowego niema. Pozdrawiam z zimnego Chicago :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam szpinak :P Oj jak ja bym chciała, żeby moi wyjechali gdzieś na weekend :o A nie od 7 rano biegali po kuchni :/
    Tak dobrze czyta mi się twojego bloga :)
    I te zdjęcia z Norwegii <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ja teeeż uwielbiam szpinak :D Boże, kiedy go ostatni raz jadłam! Dobrze, że mi przypomniałaś o jego istnieniu - jak najszybciej nadrobię kulinarne zaległości!

    Patuś, zdjęcia są fantastyczne. Zatęskniłam za Norwegią i marzy mi się tam jeszcze wrócić.
    Super miny :D I wiesz, pasuje Ci bardzo taki 'podróżniczy' styl. Chociaż ja też jestem spaczona, bo jakbym mogła wybrać szafę pełną traperów i sprzętu do wędrówek/biegania, a sukienek i wyjściowych butów - chyba wiesz, co bym wybrała

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej:) No to mamy prawie te same zdjęcia:) a przynajmniej rozpoznaję miejsca a nawet trola ze sklepu z pamiątkami:) co do ryb na targu - zgoda:) ale nie wypadało mi napisać, hehe a to dlaczego powiem Ci w tajemnicy:) sam na sam:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)