poniedziałek, 24 lutego 2014

66. De har 7 og 10 år !

Moja dziewczynka i średni chłopiec mają urodziny dzień po sobie. Chłopiec kończył w sobotę 7 lat a dziewczynka 10. Dostali masę prezentów, przyjechała babcia i ogólnie był super weekend. Ale przez to też bardzo pracowity zeszły tydzień. Host dziewczynka miała imprezę w domu. Wyobraźcie sobie: ja, hostka, 13 dziewczynek i piosenki Seleny Gomez oraz Miley Cyrus. AAAAAAAAAAAAAAAAAA! Chłopiec miał urodziny wyprawiane na sali zabaw. Poniższe zdjęcia pochodzą z przyjęcia dziewczynki. Oczywiście, nie wrzucam zdjęć dzieci :)




Pavlowa z bitą śmietaną i owocami. Ciasta z bitą śmietaną, truskawkami i jagodami robi chyba każdy Norweg na Dzień Niepodległości - 17 maja. Hostka powiedziała, że to kolory Norwegii i są z nich dumni. :)


Hostka upiekła, Pati zdobiła :D

Wsadziłyśmy takie długie świeczki w ciasto, żeby przypominało tort. A okazało sie że świeczki to coś w rodzaju ognistych fontann bo strzelały iskrami :D
Pozdrawiam, Pati :)

niedziela, 23 lutego 2014

65. Det var fint vær på Onsdag!

Czyli.. w środę była piękna pogoda. Słońce świeciło i pachniało wiosną. W ciagu dnia nie miałam kiedy wyjść żeby zrobić zdjęcia, ale zachód słońca rzucił na naszą zatokę piękne pomarańczowo - różowe światło.  Szkoda, że ta piękna aura odeszła w zapomnienie i dzisiejszy dzień jest cały tonący w deszczu, smagany zimnym wiatrem. W piątkowy wieczór miało miejsce spotkanie nr 2 z Norwegiem. Było świetnie ! Resztę weekendu spędzam w domu, bo nikt nie chce wystawić nosa na tę pogodę. Dziś kilka ujęć ze środy, a jutro postaram się wrzucić zdjęcia z urodzin mojej host-dziewczynki :) Jutro również zaczynają się w Bergen zimowe ferie, więc dzieci zostają w domu ze mną i babcią, która przyleciała w czwartek :) Bardzo się lubimy, więc to nie problem ! 











Specjalne pozdrowienia i uściski dla cioci Ireny i Emilii :)
I dla wszystkich czytelników!
Patka

PS. Zapraszam do polubienia strony na facebooku - gdzie informuję o nowych postach i staram się wrzucać różne ciekawostki ! Pat i Norway

poniedziałek, 17 lutego 2014

64. Relaks

W życiu trzeba sie nauczyć doceniać małe rzeczy. Wczoraj miałam mega leniwy dzień, a dziś obudzilam się z okropnym bólem głowy. Stwierdziłam, że to najlepsza pora na kupienie butów przejściowych na marzec/kwiecień - bo mam tylko kozaki do kolana, dwie pary trekkingów, kalosze, baleriny z H&M za 10 koron (tak, za 5 zł :D )  i botki na szpilce (nie pytajcie po co mi w tych górzystych terenach szpilki - tak na mnie zadziałała promocja w H&M, buty za 75 koron). Buty kupiłam, piękne sztyblety, takie jakie sobie wymarzyłam. Ostatnie dni promocji są zbawienne - dałam za nie 199 koron, czyli jakieś 100 zł ( ale pokażę je kiedys tam przy okazji ). Odebrałam dzieci koło 15 i zaczęło się "miauczenie". To są naprawdę kochane dzieci i bardzo grzeczne ale dziś, może też przez ten mój ból głowy, wydawało mi się że próbują mnie roznieść. Średni chłopiec ma ogromny problem z jedzeniem, nie chce jeść praktycznie nic, wpada w złość przez absurdalne rzeczy (na jabłku został kawałek skórki 3mmx3mm, albo bułka do hot-doga zbyt mocno się kruszy). Radzę sobie z tym, ale w ciągu ostatniego tygodnia kiedy codziennie pytam, co zje (bo nie je tego samego co my), to odpowiada "hot doga" ale niestety tego na obiad mu zrobić nie mogę. I zaczyna się narzekanie i płakanie, że jak tak to on nic nie zje. Ja stanowczo "NIE", a on swoje. Póki co, kazdego dnia jest 1:0 dla mnie ale dziś byłam juz wykończona. Najmłodszy chłopiec miał dziś dzień płakania, bo płakał co chwilę wymyslając sobie coraz to lepsze powody. Np. biegł do łazienki, ja go upomniałam "uważaj na schodku", zaśmiał się i rypnął na schodku uderzając się w nogę. I płacz, bo to moja wina bo go nie powstrzymałam przed bieganiem i nie powiedzialam mu o schodku (tak, w nocy przyszły skrzaty i zbudowały nam schodek (-.-) ) Dążę do tego, że byłam juz tak zmęczona przez ten mój dzisiejszy ból głowy, że po obiedzie zabrałam aparat i po prostu wyszłam z domu, żeby odpocząć. I natrafiłam na najpiękniejszy lutowy zachód słońca. I znów wróciłam do robienia zdjęć makro - coś, co tak bardzo lubiłam a czym nie zajmowałam się juz wieki. Wróciłam bez bólu głowy, wypoczęta i szczęśliwa. Bo czasem.. słońce musi zajść, żeby przyszło szczęście :)

























A takie muszle pielgrzymie znalazłam w sobotę na plaży nad Morzem Północnym:
Z takich muszli słynie trasa pielgrzymki do Santiago de Compostella w Hiszpanii. Nie mam pojęcia co one robiły na plaży w Norwegii, tym bardziej że pochodziły z Morza Północnego bo przegrzebki w nich żyjące zajmują głównie ciepłe obszary Adriatyku - stąd taka ich sława w Hiszpanii :)

Pozdrawiam, Patka ! <3


niedziela, 16 lutego 2014

63. Valentinsdag

Tak właśnie spędziłam Walentynki. Na jedzeniu pyszności z K. - dziewczyną, o której tu jeszcze nie pisałam. Ale wieczór 14 lutego był świetny ! Dodatkowo ( co było dla mnie totalnym szokiem), dostałam prezent od jednego z kolegów, oraz kartkę z najpiękniejszym tekstem jaki w życiu widziałam :D Od kiedy jestem w Norwegii, stwierdziłam: nie randkuję. Na wczorajszy wieczór zaprosił mnie pewien kolega, Norweg. I kurcze, to chyba była randka. Byłam pod ogromnym wrażeniem, bo nie był to przykład szablonowego norweskiego osobnika płci męskiej. Szczerze, to do wczoraj myślałam że tacy faceci są już zajęci, są gejami albo wymarli kilkanaście lat temu. Nie, nie rozpływam się, po prostu jestem pod wrażeniem :D A dziś urządziłam sobie leniwy dzień, z pysznym jedzeniem, muzyką, kocem i łóżkiem, jako że host rodzina jest jeszcze w domku w górach i wrócą wieczorem :) Pozdrawiam Was serdecznie z Bergen :)
Patka !

czwartek, 13 lutego 2014

62. Lørdag i Iskanten, Søndag i Bergen

W sobotę spotkałam się z M., i wybrałyśmy się razem na łyżwy. Miała dołączyć do nas S., ale w jej host rodzinie wyskoczyło coś niespodziewanego i musiała zostać z dziećmi. Jako, że bardzo ją lubimy, razem z M. nagrałyśmy jej kilka filmów z naszymi łyżwiarskimi wyczynami. Od tego chyba zacznie się moja Youtuberska kariera ;) M. jest mistrzynią "łyżwingu" i muszę się nią tu pochwalić. Opadną Wam szczęki :)



Poniżej film o moich wyczynach :


A tu już profesjonalna M. :


Po łyżwach umówiłam się z S. - couchsurferem z Egiptu, z którym pisałam od dawna, ale jakoś nie było okazji się spotkać. Wzięłam więc M. i spędziłyśmy z S. miły wieczór w kawiarni. S. zaprosił nas na niedzielę do akademika, o czym trochę niżej.



W niedzielę spędziłyśmy super dzień, poznałyśmy dwóch przyjaciół S. - Egipcjanina Y. i Norwega G. Było naprawdę śmiesznie i miło. W akademiku zjedliśmy lunch i wybieraliśmy się na małe zwiedzanie w kierunku letniej rezydencji króla ale plany się zmieniły i wylądowaliśmy w tej samej kawiarni w której byłyśmy z S. poprzedniego wieczora. Na koniec zrobiliśmy zdjęcia przy Fisketorget i sie pożegnaliśmy. Było naprawdę miło!
Taki warkocz zrobiam z dredów M. :)

Egipska herbata z.... (S. nie powiedział co to, tylko zapewnił że na pewno nie będziemy po tym latać :D)... a była to mięta!

Od lewej : M., S., Ja, G.

Ja, S. i M.

Y., Ja, G.


PS. Zdjęcia są małe, bo szablon bloga jest nie do zmodyfikowania a obecnie ten jelonek baaardzo mi się podoba. Dlatego większe zdjęcia uzyskacie po kliknięciu w konkretny obrazek :)


Pozdrawiam, 
Patka