niedziela, 2 lutego 2014

60. Małe przyjemności

Czasem są w życiu momenty, że jedna mała rzecz może zrobić cały dzień. Mój plan na dziś był jeden - spotkać się z S. oraz M. i zapoznać je ze sobą. W trakcie kiedy jechałam do miasta, w Bybanie miałam okazję jechać chyba z przedstawicielami jakiegoś męskiego chóru. Przez 25 minut śpiewali różne piosenki, na kilka głosów. Aż żałuję że nagrałam tylko jedną z nich. Było to bardzo pozytywne, ludzie się do siebie uśmiechali i ta z pozoru nieważna rzecz wprawiła mnie dziś w bardzo dobry humor. Takich ludzi zdecydowanie powinno być więcej. A jeden Norweg o nieziemskim uśmiechu po prostu powalił mnie na kolana. W duchu krzyczałam "Wyjdź za mnie i śpiewaj mi tak do końca życia!" :) Pozytywnie. Bardzo ! ;)


Wasza Patka :)!


4 komentarze:

  1. Pozytywne doświadczenie :P
    Żebym ja jeszcze rozumiała o czym oni tam podśpiewują xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Przynajmniej się nie nudziłaś ;) a zbierali kasę później jak w Polsce czy tak tylko dla przyjemności śpiewali? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś o miłości ;-) ale fajnie śpiewają. Do "mam talent" ich!! :-D

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)