piątek, 14 marca 2014

71. Vår i Norge !


Do Norwegii przyszła wiosna. Nieśmiało postawiła pierwsze kroki. Bajkowy poniedziałek, wtorek i środa - piękne słońce, śpiewające ptaki oraz ogólne ciepło i błogość. Pierwsze oznaki wiosny to połacie krokusów w najmniej spodziewanych miejscach ( skarpa w lesie nad brzegiem morza), sasanki, przebiśniegi, bazie-kotki i małe kwilące w gniazdach pisklaki. We wtorek, widząc tę piękną pogodę byłam pewna, że zachód słońca będzie równie spektakularny. Pierwotnym planem było zabranie roweru i przejażdżka do Ogrodu Botanicznego, ale że rower po zimie miał sflaczałe koła a pompka, którą znalazłam była chyba pompką od STAR'a (bo była na taki ogromny wentyl że w życiu takiego chyba nawet nie widziałam), musiałam niestety szybko postanowić coś innego. Ubrałam się ciepło, zabrałam aparat i poszłam nad morze, na końcu mojej ulicy. Postanowilam wybrać się w miejsce, gdzie byłam ostatni raz z moim bratem, we wrześniu. Z drogi musiałam odbić na ścieżkę prowadzacącą do lasu. Tylko położone gdzieniegdzie płaskie kamienie sugerują, że jest to jakiś szlak. Dochodzi się do pięknego letniskowego domu, położonego wysoko nad poziomem morza. Po skałach można zejść do samej wody. (już wiem gdzie będę się wylegiwać w gorące dni). Dom jest pusty i jego wygląd sugeruje, że nieczęsto jest odwiedzany przez właścicieli. 
A od wczoraj iście bergeńska pogoda. Pada od dołu do góry, wyjście na kilka minut na zewnątrz powoduje przemoczenie do samych majtek, więc ja dziś nigdzie się nie wybieram. Ale z pewnością w najblizszych dniach pojadę do ogrodu botanicznego, bo tam to dopiero wiosna przyszła spektakularnie :) Zapraszam poniżej !





















4 komentarze:

  1. W Stavanger też ciągle leje... Ech ta norweska pogoda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz co Patusia ... czytając Twoje posty i przeglądając zdjęcia myślę sobie: pieprzyć te Stany, wracam do Norwegii.
    Powiem Ci, że uwielbiam samotne spacery, gdy biorę aparat i po prostu idę przed siebie. Z jednej strony cieszę się, że mieszkam w miasteczku, ale robię wszystko by choć na weekend wyrwać się do jakiegoś miejsca, gdzie cywilizacja nie za bardzo dotarła.
    Brakuje mi tego, ale Twoja notka pozwoliła mi w pewien sposób zaspokoić potrzebę duszy na ten dzień :D

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)