niedziela, 16 marca 2014

72. Z pamiętnika au-pair

Cześć ! 
Gdzieś muszę się wyżalić. Opowiedzieć co się dzieje. A że to blog o au-pair to opiszę te rzeczy tu. Pamiętacie, jak jeszcze niedawno mówiłam, że nie zostanę au-pair na kolejny rok? To teraz sytuacja się zmieniła. Tzn. mam do wyboru kilka opcji. Którejkolwiek nie wybiorę - za jakiś czas będę żałować że nie wybrałam innej. I tak jest ze wszystkimi opcjami, ktore mam do wyboru. Wymyślanie kolejnych tylko dokłada wątpliwości i ryzyka. Pomyślałam, ze może zostanę na au-pair bo dzięki temu mam możliwość przeszkolenia mojego języka dokładnie. I ugruntowania wiedzy. Co bardzo by mi pomogło w przyszłym roku, kiedy chciałabym zacząć w Norwegii studia. Do rozpoczęcia studiów potrzebuję Bergen Testu, który jest potwierdzeniem umiejętności językowych. Nie mam szans na zdanie tego testu w tym roku, chociaż moi host-rodzice cały czas naciskają i mówią "Zdasz, bo mówisz dobrze". Ale ja mam wątpliwości. Pozatym, termin składania dokumentów na uczelnię minął 2 tygodnie temu. 

Jest problem z moją host rodziną. Zaproponowali mi, żebym została na au-pair kolejny rok. Powiedziałam im szczerze, że się waham i nie wiem czy chcę zostać na kolejny rok. Kazali mi to przemyśleć, zachęcali itp. A kiedy po tygodniu powiedziałam im, że chcę zostać, odpowiedzieli "Hmm, no to my musimy przemyśleć, bo taniej niż au-pair wyjdzie nam student itp. itd.".
Trochę się wkurzyłam, bo to już śmieszne szukanie oszczędności. Tym bardziej, że moje "kieszonkowe" to jakieś 4% z kwoty jaką miesięcznie zarabiają. To tak, jakbyście miesięcznie zarabiali 1000 zł i mieli pokojówkę/opiekunkę do dzieci/kierowcę i kucharkę w jednym za 50 zł miesięcznie.  Jest mi przykro, czekam na odpowiedź, nie wiem co będzie i nie chcę zostać z "ręką w nocniku". I wszyscy wokół na mnie naciskają, "Wybierz to, wybierz tamto". Poza tą jedną sytuacją, moja host rodzina jest super, zarówno dzieci jak i rodzice. Ale trochę to ograniczyło moje zaufanie do nich. 

To z takiego ogólnego wkurzenia, które ostatnio u mnie panuje. A w zastanawianiu się nad tym co wybrać, czuję się mniej więcej jak ten pies:

A teraz coś z innej beczki. W piątek w nocy nad Bergen przeszedł jakiś huragan. Nie miałam pojęcia, że coś takiego się zapowiada. Host rodzina pojechała w góry a ja zostałam w domu. Modliłam się, żeby nie powyrywało mi ścian. Później zaczęłam sobie tłumaczyć, że to wiatr jak każdy inny, tylko ja tak dramatyzuję. Rano poszłam do skrzynki pocztowej po nowe gazety. Weszłam na górę do kuchni, spojrzałam w prawo na taras i.... zamarłam. Dzieci mają trampolinę, na której często skaczemy. Trampolina jest dosyć duża duża (poniżej zdjęcie mojego brata skaczącego we wrzesniu z małym M.)


A teraz wyobraźcie sobie moją minę wczoraj, kiedy wyjrzałam przez okno a trampoliny tam nie było. Tak ! Wiatr porwał nam trampolinę. Sąsiad przyniósł potem w ciagu dnia jakieś szczątki, które ocalały porozwalane w jego ogródku, w dole zatoki. Myślałam, że śnię! 
Potem otworzyłam sobotnia gazetę. Okazało się, że w nocy fruwały nawet wiaty przystankowe. Wieczorem dostałam od kolegi Norwega link do artykułu w gazecie internetowej. Straż morska znalazła wczoraj w morzu pływającą trampolinę. (http://www.bt.no/nyheter/lokalt/Se-hva-Kystvakten-fant-i-sjoen-3079924.html#.UySdPPl5N3k) Kolega rozbawiony pytał, czy to nie nasza. Na szczęście nie :) 
Przez panującą wichurę, w piątkowy wieczór 7 samolotów nie wylądowało na lotnisku Bergen Flesland. Przekierowano je m.in. do Torp i Stavanger. Ale w telewizji nikt przed tym wiatrem nie ostrzegał. 

Wczoraj źle się czułam cały dzień, więc pojechałam do Ogrodu Botanicznego, mimo padającego deszczu. Najpierw 30 minut chodziłam i fotografowałam pierwsze wiosenne kwiaty a później przeparkowałam auto bliżej ścieżki dydaktycznej przy fiordzie i wyruszyłam na 1,5 godzinny szlak. A tam po drodze mnóstwo drzew wyrwanych z korzeniami i leżących na ścieżce. To musiała być naprawdę ciężka noc ! 


Taka sytuacja!

Za to dziś w nocy padał śnieg (cooooo?!). Na szczęście teraz pogoda wróciła do normy (bergeńskiej normy) i leje jak z cebra. 
Miłego dnia,
Patka :)

7 komentarzy:

  1. Kurde no mój tata też nie miał lecieć wczoraj rano bo pogoda była nie specjalna (Haugesund). Masakra jakaś :(

    Ciężka sytuacja bo to w końcu twoje życie...nie fajnie z ich strony że najpierw mówią jedna, a potem drugie :(
    Szkoda że przegapiłaś okres składania dokumentów. Zawsze można spróbować, bo my Polacy mamy wrodzony brak pewności siebie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Czesc!:)
    Pisałam do Ciebie na adres mailowy ale nie otrzymalam zadnej odp, może jest już nieaktualny, dlatego spytam tutaj: jak to jest z tymi studiami w Norwegii? Czy mam szanse kontynuować tam filologie angielską na magisterskich? albo zrobić magisterke z czego kolwiek (po anglistyce) w języku angielskim? Na ile potencjalna host rodzina moze mi w tym pomoc? oraz w znalezieniu mieszkania i "ustatkowania się" po skonczonym au pair-owaniu u nich?

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć :) Mail ostatnio rzadko sprawdzam więc Twoja wiadomość musiała sie gdzies tam zawieruszyć. Co do studiów to nie wiem, bo moja host rodzina powiedziała, że mi pomoże ale wydaje mi się, że to własnie od rodziny zależy. No bo tak faktycznie, to jesteś u nich w pracy i dodatkowe studiowanie ogranicza Ci możliwości tej pracy. Wszystko zalezy od podejścia host rodziny. Po angielsku możesz studiować, problem jest jesli chcesz zacząć studia po norwesku, jak ja. Wtedy potrzebujesz Bergen Testu, który poświadczy Twoje umiejętności porozumiewania się po norwesku. O studiach możesz poszukać na www.nokut.no - mają tam opcję tłumaczenia na angielski więc znajdziesz tam wszystkie niezbędne informacje. Co do znajdowania mieszkania i ustatkowania się to nie będę Cię oszukiwać - z tego co widzę po au-pair która była tu przedemną - to bardzo trudne. Ona miała to szczęście, ze ściągnęła tu chłopaka, który zaczął pracę i wynajął pokój, a dopiero później zamieszkali razem, kiedy ona skończyła swój kontrakt. Nie miała też ciśnienia, żeby od razu znaleźć pracę. Przykładowo, jeśli ja bym chciała po skonczonym kontrakcie wynająć mieszkanie i znaleźć pracę - będzie to karkołomne przedsięwzięcie bo z pracą jest tu naprawdę trudno. Chociaż na północy jest podobno łatwo, więc może wyprowadzę się na północ :) Południe, zachód i centralna Norwegia to w większości emigranci. Mega ciężko coś znaleźć. Tym bardziej jak sie nie jest budowlańcem, albo nie ma inżyniera. Pozdrawiam, Pati :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciężki masz wybór. Nie zazdroszczę. I rodzina też Ci nie ułatwia... ja bym ich zapytała konkretnie: chcą mnie czy nie. Jak nie to wyjeżdżam a jak tak to zostaję na kolejny rok i zaczynam rozglądać się za studiami. Ale to mój punkt widzenia. U nas ostatnio była piękna wiosna ale teraz weekend mamy "pod psem". Mam nadzieję że to minie i słoneczko znowu do nas wróci ;-)
    3maj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za pomocne informacje;)
    Pozdrawiam ;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Tiaaaa.... Norwedzy przyjaźni :/ Jak już gadasz o konkretach to odwracają d... i sobie idą :/ Z norwegami lubię tylko rozmawiać. Takie lelum polelum. Nic więcej :/ Chyba będzie lepiej jak poszukasz sobie nowej rodziny. Ci powiadomią Cię 2 dni przed końcem kontraktu, że Cię nie chcą i tak jak mówisz zostaniesz z ręką w nocniku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, tego by nie zrobili. Jestem pewna.

      Usuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)