wtorek, 22 kwietnia 2014

79. På tur

No dobra. Przepraszam. Zaginęłam w akcji na ponad tydzień. Było trochę szalenie, bo w sobotę (12 kwietnia) pojechałam z Magdą  na obchody 200 rocznicy istnienia marynarki wojennej Norwegii. Nie martwcie się, zdjęcia wrzucę następnym razem. Potem od niedzieli do niedzieli byłam w Polsce. Kabanosy, polsko-tureckie kebaby, kino, spotkania ze znajomymi, zakupy i nocna wyprawa z bratem w niemieckie strony. Super! Jestem znowu w Norwegii z czego niezmiernie się cieszę. Samolot z Berlina do Bergen miałam późno w niedzielę i byłam tu o północy. Na szczęście, dzięki uprzejmości Ø. (długa i nowa historia :D), nie musiałam brać taxi bo odwiózł mnie pod sam dom. Dostałam od niego mały prezent z Krety, a on za swoją uprzejmość dostał Żubrówkę :D. Zaproponowałam, żeby wszedł na chwilę na coś do picia. Tak jakoś przedłużyła nam się kawa i jedzenie pierogów, że słońce zdążyło wstać. Poszłam spać o 8 rano (hahahah wariactwo, wiem!). Obudziłam się przed 11, bo o 12 musiałam odebrać host rodzinę z lotniska. Dzieci dosłownie na mnie wskoczyły kiedy mnie zobaczyły. Była radość i opowieści. O 13.30 niespodziewanie przyjechał Ø. i zabrał mnie na wycieczkę kilkadziesiąt km za Bergen, w swoje rodzinne strony. Wodospady, góry, piękne widoki a potem ponad dwugodzinne wylegiwanie się w słońcu. Kiedy wróciliśmy do auta, zapadła decyzja o wybraniu się na jakiś późny obiad (było po 18). Z samej restauracji nie pamiętam wiele, bo prawie spałam. (Wspominałam, że mam gorączkę od wczoraj rana?). Wróciłam do domu o 20, wzięłam prysznic i dosłownie umarłam w łóżku. Dziś obudziłam się około 11, z bólem gardła i katarem. Wakacje w Polsce mi nie służą, zawsze wracam chora :/ ! Host rodzina przywiozła mi prezent z ZEA, przepyszne arabskie daktyle z miodem i owocami pekan. Mogę teraz umrzeć chora i szczęśliwa. :)












5 komentarzy:

  1. Jezeli w jakimkolwiek stopniu poczułaś się urażona moim postem na temat swiat to przepraszam. Nic nie kopiowałam, natomiast temat jest na tyle "taki sam" ze mogłaś tak odczuć. Zdjęcia jak zwykle super, przepiekne masz tam widoki, pozazdrościć. I oczywiscie prezent chciałabym taki dostać.

    Wracaj do zdrowia buziaki,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne widoki. Ja na szczęście od kiedy tu jestem ani razu nie chorowałam, tfu tfu nie zapeszam, nawet po krótkim pobycie w domu. Kicham o wiele rzadziej i nie cierpie już na moje "gorącoooo!!" przez cały rok :P
    Witamy z powrotem!
    Pozdro ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowka Patusia!!!!
    widoki są po prostu niesamowite. Weź wyślij niektóre ze zdjęć na jakiś konkurs ... Jestem pewna, że będą najlepsze ;-) A Ty jak zwykle wyglądasz zjawiskowo!

    OdpowiedzUsuń
  4. faktycznie widoki ekstra, wiosna sie zadomawia w NO :)
    ja bym z kolei chetnie pochorowala,a na mysl przychodzi mi jedynie- zlego diabli nie biora hehe
    pozdrowienia z Oslooooo

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo przyjemnie tu u Ciebie! Życzę dużo słoneczka :) i pozdrawiam

    (http://nanorweskichwodach.blogspot.no/)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)