piątek, 11 lipca 2014

101. Jak być turystą w Bergen?

Z racji tego, że w środę (2 lipca) odebrałam z lotniska mamę i brata, mieliśmy więc intensywny czas zwiedzania. Miałam trochę czasu na zastanowienie, co jest warte pokazania w Bergen w ciągu 4 dni. To dziwne, zmieścić całe piękno tego miasta w tak krótkim czasie. Ale poniżej krótki przewodnik, jak być turystą w Bergen - co trzeba zobaczyć, co można zobaczyć i co koniecznie trzeba zjeść, a czego unikać. I jak zrobić to niskim kosztem.

Środa

Samolot wylądował o 18, więc po obiedzie o godzinie 19 wybraliśmy się na górę Fløien. Najpierw zaparkowaliśmy przy centrum i przeszliśmy się po głównym rynku. Minęliśmy Targ Rybny (Fisketorget) - w środę nie wszystkie stoiska są otwarte, warto więc wybrać się we wtorek/czwartek/sobotę. Doszliśmy do kolejki (Fløibanen) i kupiliśmy bilety. Moja rada: jeśli nie czujecie się na siłach żeby zdobyć górę piechotą, kupcie bilet na kolejkę tylko w jedną stronę (tur), a na dół zejdźcie sami. Koszt biletu w górę to 43 korony.





Czwartek
Nasz dzień zaczął się wcześnie rano. Ponieważ mieszkam niedaleko lotniska, to pierwszym celem był Ogród Botaniczny na Milde (Arboretet og Botanisk Hage Milde). Następnie wybraliśmy się do letniej rezydencji króla (Gamlehaugen). Zwiedziliśmy ogrody wokół i zamoczyliśmy ręce w zimnej morskiej wodzie. Nie wchodziliśmy do środka, ze względu na to, że pogoda się psuła a chcieliśmy wjechać na górę Ulriken póki jeszcze pogoda "dopisywała". Bilet na kolejkę liniową kosztuje obecnie, w sezonie 150 koron od osoby, w dwie strony. Oczywiście można wejść na Ulriken samemu, jednak jest to podejście dosyć trudne.  My, ze względu na niepewne warunki pogodowe wybraliśmy kolejkę (Ulriksbanen). Na szczycie zastały nas chmury białe jak mleko. Widoczność to jakieś 10 metrów - ale to przecie Norwegia. Wystarczyło zaczekać kilkanaście minut (usiąść z kawą i hot-dogiem na tarasie widokowym), żeby wiatr rozwiał wszystkie obłoki. I naszym oczom ukazało się Bergen. PS. Spróbujcie norweskiego hot-doga - to w końcu danie narodowe.
Wróciliśmy do domu, ugotowaliśmy obiad i raz jeszcze wybraliśmy się do Ogrodu Botanicznego. Tym razem na kąpielisko Grønevika. Zastanawiacie się co tam robiliśmy? Razem z moim bratem postanowiliśmy wykąpać się w morzu. Temperatura powietrza miała jakieś 13-15 stopni, woda jakieś 7-8 ale jednak świeciło słońce. I pierwsza kąpiel w norweskim morzu zaliczona. Po roku pobytu :) To nic, że dno było pełne ostrych kamieni, które cięły stopy i to nic, że kiedy znalazłam gładki kamień na którym mogłam stanąć, okazało się że nie czuję nóg z zimna - było super!
Ponieważ dni w Norwegii są długie, to wieczorem wybraliśmy się w miejsce, gdzie żyją norweskie węże - pisałam o nim jakiś czas temu. To ścieżka prowadząca na wzgórze, między poniemieckimi bunkrami i leżącymi gdzieniegdzie żmijami. I dzień się skończył :)







Piątek
W piątek mieliśmy w miarę "spokojny dzień". Wybraliśmy się do centrum, zobaczyć Targ Rybny (Fisketorget) i Bryggen - dwa miejsca, które każdy turysta w Bergen zobaczyć musi. Dla mnie Bryggen jest przepiękne o każdej porze roku i chętnie tam wracam przy każdej okazji. Jeśli więc jesteś w Bergen i piszesz do mnie, żebym Cię oprowadziła - na pewno zobaczysz ze mną Bryggen! :)Na targu rybnym spróbujcie koniecznie bułkę z wielorybem lub z krewetkami. Jeśli dopadnie Was "niestrawność" to nie dlatego, że szkodzą Wam owoce morza. To dlatego, że na Targu Rybnym paradoksalnie znajdują się najmniej świeże produkty w całym Bergen. A przynajmniej tak pisali w gazetach i tak uważa większość Norwegów. Co nie zmienia faktu, że wieloryb smakuje nieziemsko!
Dzień był leniwy, zimny i deszczowy. Wieczorem się "wypogodziło" (nie padało, ale nadal było zimno) więc mój chłopak zabrał mojego brata na ryby. Żeby pokazać mu łowienie po norwesku. My z mamą oczywiście się przyłączyłyśmy. Ja bym się bała, że mnie zdmuchnie wiatr razem z tą wędką! :)





Jutro postaram się wrzucić zdjęcia z soboty. Ørjan zabrał nas w trochę dalsze zakątki Bergen. Odwiedziliśmy między innymi jezioro pełne złotych rybek (zdjęcia widzieliście na stronie Pat i Norway na facebooku). Od niedzieli jesteśmy w Polsce, a już za 2 dni wyruszamy na nasze wielkie włoskie wakacje. :)
Pozdrawiam,
Pati

9 komentarzy:

  1. Widoki - piękne, ale trzeba przyznać, że pogoda raczej nie był wymarzona... chociaż może ktoś preferuje podróże w szarudze i mgle, lecz na pewno nie ja.
    Bardzo lubię poznawać inne kultury, nawet trochę 'przenikać' do ich świata - oczywiście na chwilę, po dłuższym czasie czułabym się po prostu niekomfortowo i obco. Ale nie przepadam za próbowaniem miejscowych kuchni; nie ma znaczenia, czy jest to odmienny region Polski, czy zagranica.

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany. A wczoraj wlasnie na fejsie mi wyskoczylo, ze sa bardzo tanie bilety z Katowic i Bergen... Wtedy sobie pomyslalam 'jakbym tylko byla w Polszy, to bym napisala do Patrycji i kupilabym bilety bez zastanowienia' <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny wpis! Świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odwiedzę Cię kiedyś , możesz być tego pewna !! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze jak jesteśmy z wizytą w Bergen musimy zrobić dwie rzeczy - zjeść kanapkę z łososiem i krewetkami (ale nie tą z targu rybnego, a zwykłego sklepu - równie pyszna, a sporo tańsza) oraz przejść szlak z Fløien na Ulriken. Uwielbiam to miasto!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Pati!:)
    Mam pytanie odnosnie pro worku. Orientowalas sie moze jak jest z umowa na 6 miesiecy w Norge jako Au pair? Bo widzialam, ze jest taka opcja tylko nie wiem jak to wyglada w praktyce.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc! Pytalam o to samo podczas pierwszej rozmowy telwfonicznej z paniami z Prowork i powiedzialy mi ze do Norwegii sa tylko wyjazdy na 12 miesiecy - ale to bylo w marcu 2013, moze teraz jest juz inaczej :)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)