środa, 13 sierpnia 2014

110. 13 sposóbów na język norweski

Dostaję mnóstwo pytań odnośnie języka. Jak tu jest, czy trzeba przyjechać z językiem, czy po roku na au-pair da się porozumiewać po norwesku itp. itd. Poniżej prezentuję moje sposoby na poskromienie języka norweskiego. Kolejność jest losowa.

źródło obrazka: http://prebenaarre.blogspot.no/2009/05/spraklige-fremtider.html
1. Nocna Sowa.
To wcale nie nazwa tajnego stowarzyszenia. To też nie magiczne zaklęcie, po którym zaczniecie władać norweskim językiem (no prawie nie :D). Nocna Sowa to strona Marty i Marcina. Kopalnia wiedzy o języku i metodach nauki. Koniecznie musicie ich odwiedzić na www.nocnasowa.pl

2. Au-pair.
No dobra, nie wszyscy mają taką możliwość. Ale jednak to była jakaś z moich metod, dzięki którym zaczęłam mówić po norwesku. Na początku wypytywałam dzieci o wszystko, "co to jest?", "co się z tym robi?". Teraz budujemy z dziećmi jakieś dziwne historie, bo dla nich to śmieszne a dla mnie metoda na załapanie nowych słów. Tylko 5 letni M. zaczął ostatnio dziwny okres, kiedy mówi do mnie jakieś słowo którego nie rozumiem i zapytam go o nie, dostaję odpowiedź "Det betyr ingenting. Det er bare det." - Czyli: To nic nie znaczy. To jest tylko to. 

3. Radio.
Osłuchiwanie się z norweskim językiem pomaga, szczególnie ze względu na niezliczoną ilość dialektów. Można wyłapać bardzo dużo. Ja używam radia w domu i w samochodzie. Pomaga i to bardzo.

4. Telewizja.
Nie musicie oglądać przemówień króla, czy norweskiego teatru. Zacznijcie od bajek dla dzieci. Bajek, takich z których dzieci uczą się liczyć, nazywać przedmioty. Bajki norweskie znajdziecie na YouTube. A to jedna z moich ulubionych bajek "śpiewanych". Pinnsvin = jeż (Taka świnka z kolcami)

Jesli mieszkacie w Norwegii, zacznijcie oglądanie telewizji śniadaniowej. Wiem, że zazwyczaj mówią tam bzdury, tak jak w polskich programach tego typu, jednak rozmawiają tam ładnym, prostym do zrozumienia dialektem. I łatwo zrozumieć tematy wypowiedzi. Metoda polecona przez moich hostów - sprawdzona i ciekawa moim zdaniem. Tylko trzeba rano wstać z łóżka :)
5. Gazety

Zaczynałam od czytania samych nagłówków gazet. Dziś, po roku czytam całe artykuły. Jeśli mieszkasz w Polsce, nic nie szkodzi - gazety norweskie znajdziesz w internecie. Sprawdź. www.ba.no 
www.bt.no
www.vg.no


6. Mapy myśli
Robienie map myśli znacznie wpływało na mój proces nauki. Nawet mój zeszyt z kursu wygląda jak wielka mapa myśli, z wieloma rysunkami i kolorami. Jak ją zrobić - to już zależy od waszej wyobraźni. Dobry sposób na łączenie ze sobą słów z różnych kategorii. Mój pokój jest obwieszony takimi kartkami:



7. Krzyżówki

Uwielbiam krzyżówki, rozwiązuję ich setki. Dlaczego więc nie spróbować przenieść tego uzależnienia na naukę? W gazecie weekendowej pojawiają się krzyżówki dla dzieci. Raz udało mi się taką rozwiązać, zanim moje host dzieci zorientowały się, że to sobota. Mój chłopak wie jak lubię krzyżówki, więc wczoraj dostałam od niego.. "Moją pierwszą książkę z krzyżówkami". To bardzo dobry sposób na naukę nowych słów. I zabawny :)


8. Książki

Nie musicie zaczynać od grubych, niezrozumiałych pozycji. Ja zaczęłam od czytania dzieciom na głos - świetny trening wymowy. Potem postanowiłam czytać tak, żeby rozumieć tekst. Pierwszą książką był Kubuś Puchatek - miał 13 stron i dużo obrazków więc nie mogę zaliczyć go do pozycji, decydujących o mojej pierwszej przeczytanej książce. Ale potem zabrałam się za jedną z książek mojej host dziewczynki - młodzieżowa literatura nie jest pisana trudnym językiem, ale jednak bardziej skomplikowana niż bajki dla młodszych. Oficjalnie skończyłam ją po 142 stronach, będąc z siebie bardzo dumna. Obecnie czytam historię stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął. Razem z Ørjanem byliśmy w kinie w Polsce na filmie stworzonym na podstawie tej książki, więc mam trochę ułatwioną sprawę - wiem co się dzieje w fabule i dzięki temu lepiej mi czytać, bo wiem jaki jest kontekst.


9. Lista zakupów
Nawet robiąc listę zakupów warto zrobić to po norwesku. O ile więcej słów z codziennego życia zapamiętamy posługując się taką listą. I wtedy oczywiste i automatyczne stanie się, że potrzebujemy brød, melk i smør. 

10. Przepisy
A może znajdziemy norweski przepis? I zrobimy potrawę posługując się listą składników i opisem po norwesku? Na początku będzie trudno, potem będzie jakbyśmy czytali po polsku. Sprawdzone - piekę ciastka i gotuję obiady z przepisów zanotowanych w moim zeszycie, oczywiście zapisanych w oryginale. Nowe słownictwo plus tryb rozkazujący - podane "na talerzu".

11. Kurs
Podręczniki, ćwiczenia, kurs. Pomaga, ale nie zastąpi nam całej nauki. Razem ze mną na kursach było wiele dziewczyn, które uczyły się "od kursu do kursu" i tylko na kurs. Nie uczyły się po to, żeby coś zrozumieć, nie inspirowały się otaczającym nas środowiskiem norweskim. Po zajęciach wracały do domu, do polskiego męża i polskich dzieci, zapominały o języku na dwa dni, odrabiały zadanie w noc przed zajęciami i przychodziły. Cały czas zaznaczając, że im język nie wchodzi. To nie na tym polega. Rozumiem, mając dzieci, męża i jakąś dodatkową pracę jest ciężko znaleźć czas. Ale z drugiej strony - dzieci chodzą prawdopodobnie do norweskiego przedszkola/szkoły - co oznacza, że mogą mówić lepiej albo chociaż znać wiele słów, więc dlaczego tego nie wykorzystać i uczyć się razem? Albo chociaż osłuchiwać się z językiem w radiu, czy zapamiętywać struktury zdań przeglądając gazety na komputerze. Czas nie powinien być wymówką, bo to nie wina otaczającego świata, że ktoś nie potrafi zorganizować sobie dnia (klikając tym samym kolejne "Lubię to!" pod zdjęciem koleżanki, która zrobiła sobie paznokcie).

12. Podróże
Podróżować nie trzeba daleko, co świetnie udowadnia nam Nocna Sowa swoim spacerem po Norwegii. Tak powinno być, powinien inspirować nas otaczający świat. I ludzie. 

13. Randkowanie
Wpadłam na pewien pomysł w marcu. Ponieważ nie byłam już wtedy na kursie, zaczęłam myśleć, gdzie mogę ćwiczyć pisanie po norwesku. Rozmowę miałam na codzień z moją rodziną, ale gdzie szkolić pisownię? Wpadłam na pomysł zarejestrowania się na norweskim portalu randkowym. Nie miałam zamiaru z nikim się umawiać, bo po co? Wiadomo, że raczej nie ma tam nikogo wartego uwagi. I tak zaczęłam pisanie. Od zbudowania opisu o sobie do wiadomości, co słychać, co robiłam danego dnia, co lubię robić, czym się zajmuję. Struktury te były dość powtarzalne, szybko nauczyłam się składnie "nie podręcznikowo" pisać. Kiedy tylko na horyzoncie pojawiała się propozycja spotkania, wiadomość zostawała bez odpowiedzi na zawsze. Bo przecież nie o randkowanie mi chodziło, tylko mój przebiegły plan nauki pisania. No i stało się, jednego razu napisał do mnie on, mój najlepszy na świecie chłopak :) Konto na portalu porzuciłam już po naszym pierwszym spotkaniu, bo od kilku dni i tak pisałam tylko z nim. No i jakoś tak wszystko samo się potoczyło, od spotkania do spotkania, za dwa tygodnie minie 4 miesiące od kiedy jesteśmy parą. I mogę pisać po norwesku do woli, do niego :) Mój misterny plan skończył się przemiłą niespodzianką.

Jak wpadnie mi do głowy coś, co przeoczyłam - na pewno napiszę o tym w którymś z następnych postów. 
Pozdrawiam, Pati


14 komentarzy:

  1. Znam wiele osob (nie tylko polakow) ktorzy wydaja mnostwo pieniedzy, a potem wmawiaja innym (bardziej ambitnym) ze te kursy sa do niczego, ze chodzili na X kursow i jak nie mowili tak nie mowia, ale tak jak napisalas przychodza z kursow do rodziny mowia tylko w swoim jezyku a z prac domowych sie smieja, bo przeciez sa dorosli i nikt nie bedzie im kazal lekcji odrabiac, a jezyk sam niestety nie wyjdzie. Ja polecam z calego serca i bardzo szczerze kursy w norweskich szkolach, wszystko co potrafie do tej pory zawdzieczam wlasnie mojemu rocznemu kursowi. Z systematyczna nauka, chcecia do nauki i zapalem bylam lepsza w grupie od osob ktore mialy na codzien norweskich chlopakow czy mnostwo norweskich znajomych. Ja dopiero zaczynam sie rozwijac po kursie (gazety, tv, ksiazki itp) z racji tego ze na kursie dawalam z siebie 100% i nie mialam czasu na dodatkowe rzeczy. Ale kurs dal mi swietna baze do nauki i dzieki niemu i norweskim nauczycielom jeszcze bardziej pokochalam ten jezyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trafilas w punkt ! Dokladnie o to mi chodzilo w tym poscie :)

      Usuń
  2. Tak jest, chęci to połowa sukcesu! Sposoby, które opisujesz, są baaardzo przydatne. Śmiałam się czytając posta, bo robię prawie tak samo - wypytuję mojego malucha o nazwy rzeczy których nie znam, oglądam z nim bajki edukacyjne, a w swoim pokoju oglądam wiadomości - język jest dokładny, poprawny a i przynajmniej wiem, co się na świecie dzieje :) ja z kolei mam zainstalowany również na telefonie słownik, dzięki któremu szybko wyszukuję słowa, których nie znam oraz staram się je zapamiętywać -zwykle używam ich na co dzień, więc nauka przychodzi sama. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przydatne i słuszne porady. Ja na co dzień łączę kilka metod - TV, radio, książki i prasa po norwesku, kurs itp. Lubię oglądać Mummitrollet oraz Norge Rundt na NRK, a ostatnio czytam Døden på Oslo S (Ingvar Ambjørnsen). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znalazłam Twój blog jakiś czas temu i bardzo się z tego cieszę. Rozmyślałam nad wyjazdem do Norwegii już od jakiegoś czasu (moja znajoma tam mieszka), ale to Twój blog dał mi ostateczny impuls i pozwolił ułożyć plan. Kiedy skończę studia, uprę się (mam nadzieję, że mój angielski okaże się wystarczający) i wyjadę do tego pięknego kraju :). Nie jestem raczej typem komentatora, ale poczułam, że muszę Ci podziękować za to, że piszesz. Dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy. No i - fajnie, że mimo pobytu w Norwegii nie zapominasz ładnej polszczyzny. :)
    A naukę norweskiego planuję zacząć od nowego roku akademickiego i jestem go bardzo ciekawa - na razie tylko na kursie, a za dwa lata, mam nadzieję, w praktyce :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuje za tak mily komentarz ! :) Trzymam za Ciebie mocno kciuki i zycze powodzenia :)

      Usuń
  5. Pomysł z krzyżówkami naprawdę super :) dobry sposób na poszerzenie słownictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ciekawe tipsy na naukę języka:) niebawem planuję sama wrzucać na swoim blogu lekcje norweskiego to moze polaczymy sily:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej!!!
    A mi było tak wstyd za moje mapy myśli - jak miło, że ty też tak robisz. Czułam się jak dziecko - ale to jeden ze sposobów, który bardzo mi pomaga!!

    Serdecznie pozdrawiam - aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mnie bardzo spodobały się mapy myśli. Nie znałam tego. Muszę zgłębić temat :)

      Usuń
  8. Świetny blog. W 2012 byłem dwa miesiące w Norwegi i od tej pory siedzi mi w głowie. Pracuję nad nauka języka i bardzo chciałbym wrócić do tego kraju. Jest piękny. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego dla ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe sposoby - niektóre oczywiście znam, ale niektóre z pewnością jeszcze wykorzystam :). Zaintrygował mnie ten serwis randkowy. Można spytać, z jakiego korzystałaś? Jestem sceptycznie nastawiona do takich rzeczy, ale rzeczywiście na ćwiczenie języka sposób fajny i oryginalny.
    Dużo szczęścia życzę z Twoim "efektem ubocznym"! :)
    Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo praktyczny poradnik. Polecam stronę https://www.duolingo.com można poznać podstawowe słówka i gramatykę :) Nigdy bym nie wpadła na pomysł z krzyżówkami, świetny!! ^.^

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)