poniedziałek, 25 sierpnia 2014

113. Co znajdziesz w norweskim lesie?

Wbrew pozorom, to nie jest post o grzybach. No, nie w całości. Rzeczy, które można znaleźć w norweskich lasach są ciekawsze ale też wiążą się z nimi smutniejsze historie. Zapraszam poniżej.

Historia pierwsza to historia autobusu. Nie, nie musicie wracać do początku zdania. Naprawdę napisałam "autobus". I tak, można znaleźć autobus po środku niczego. Zdjęcia zrobił mój chłopak, kiedy wracał z Oslo. Wybrał trochę mniej uczęszczaną drogę, która była kiedyś atrakcyjnym turystycznym szlakiem. Tam też wjechał kilkanaście lat temu autobus z turystami. Po drodze coś się zepsuło, nie było sposobu żeby wóz wyciągnąć z lasu więc kierowca zmuszony był porzucić pojazd tam, gdzie się zatrzymał. Wszyscy turyści zostali poproszeni o wyjście i autobus został. I tak stoi po dziś dzień i straszy. Nikt go nie rozebrał, nie pociął na części przez tyle lat. Co ciekawe, w Polsce złomiarze rozebrali porzuconą koparkę w jakieś 2 dni. To się nazywają różnice kulturowe!




Rzeczy, które znaleźliśmy w lesie w sobotę to np. wyprodukowana w Czechosłowacji Skoda 1202. Auta te produkowano od 1961 do 1973 roku, ta "nasza" jest dosyć wczesnym produktem czechosłowackiej fabryki, bo pochodzi z 1962 roku. Auto ktoś zrzucił z drogi do rzeki w lesie kilkanaście lat temu. Jeszcze przed dziesięcioma laty samochód był w jednym kawałku. Dziś został charakterystyczny silnik ze znaczkiem Skody, tabliczka z rokiem produkcji, kawałek tapicerki, kierownica i szczątki podwozia. Tak wyglądała Skoda za czasów swojej świetności:
źródło: http://skoda1202.predseda.com/jpeg/1202old.jpg
A to pozostało po niej w norweskim lesie:







Następne było małe auto dostawcze. Marka bliżej nieznana, ze względu na to że rzeka i zbocze nie pozwalało zejść niżej. Widać jednak, ze musiało tam trafić po Skodzie, bo nadwozie się jakoś zachowało. ( Co jest bardzo dziwne, bo Skoda była wyżej, więc wszystko wskazywało na to, że to auto było zrzucone jako pierwsze)




 PS. Bladcentralen to firma prężnie działająca na rynku norweskim, zajmująca się dostarczaniem broszur/gazet do norweskich sklepów, stacji benzynowych czy kiosków.

Następny był... rower. Mój chłopak wygrzebał go spod sterty metalowych gratów bo wie jak lubię klasyczne rowery. Przez dłuższą chwilę upierał się, że go zabierze i odrestauruje specjalnie dla mnie. Zanim jednak zaczniemy zwozić stare rowery, musimy sprawdzić czy znajdziemy w internecie części pozwalające na taką restaurację. Rower jest ze Stavanger, z fabryki Hvithun Maskinhuset AS która produkowała również m.in. motorowery.
Źródło: http://mo-ped.se/noreg/svit59ju1.jpg





Prócz rzeczy które Wam tu pokazałam, leżały tam jeszcze między innymi stare błotniki, żeliwny rzeźbiony piec i niestety dużo odpadów gospodarczych typu butelki, puszki i torebki po jedzeniu. 

Na koniec trochę milsze zdjęcia tego, co można znaleźć między drzewami w Norwegii. Większość z Was pewnie widziała na mojej stronie na facebooku piękne zdjęcia kurek, które mój chłopak zbierał pierwszy raz w życiu. W sobotę byliśmy na grzybach po raz drugi i miał okazję nazbierać prawdziwki (steinsopp) i podgrzybki (rødbrunsteinsopp) - satysfakcja była tym większa, kiedy usiedliśmy do stołu z kolacją w postaci kurczaka smażonego w grzybowym sosie. Mniam ! :)



W norweskim lesie można też spotkać nas, niekoniecznie z piłą :D (znalezione - nie kradzione!)

Pozdrawiam, Pati :)


8 komentarzy:

  1. Hehe, niezła galeria zdjęć. :) Tak, tu lasy kryją w sobie dużo skarbów ... nic czas się wybrać na grzyby, których jeszcze w życiu nie zbierałam :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko uważaj na trujące ! Jest ich zdecydowanie więcej i zdecydowanie lepiej udają, że są jadalne ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No faktycznie, aż dziwne że to tam jeszcze stoi :P Ale zdjęcia pikne i piękna para ;) OMG jakby mój chłopak odrestaurował dla mnie rower ... ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. Twojego bloga pierwszy raz odwiedzilam w piatek i czytam w kazdej wolnej chwili, jestem juz chyba w polowie. Kiedys mieszkalam 3 miesiace w Norwegii, teraz moj maz jeszcze tam jest, a ja ucze sie norweskiego, wiec to o czym piszesz jest mi bardzo bliskie, dlatego Twoj blog tak mnie wciaga. Ty sama wydajesz sie taka pozytywna osobe, ze juz Cie lubie. Zw swoim chlopakiem stanowicie urocza i sympatyczna (przynajmniej tak na oko) pare. Norwegia to rzeczywiscie piekny kraj, piekna przyroda, ale bardzo surowa. Podziwiam Cie za odwage i przebojowosc. Wyjechalas tam sama i swietnie sobie radzisz. Nie boisz sie sama siegac po swoje marzenia zamiast czekac az manna spadnie Ci z nieba ;) niedosc ze spelnilas swoje marzenie o wyjezdzie do Norwegii, to jeszcze znalazlas tam milosc i wszystko jest na dobrej drodze. Jeszcze nie wiem, co z Twoja operacja oczu, ale pewnie niedlugo doczytam ;) a zdjecia sa super, dzieki ze ich nie szczedzisz. Ja mieszkalam kolo Stavanger, ale mam wrazenie, ze u Ciebie ogladam znajome miejsca :) zreszta sklamalabym mowiac ze (troszke) nie tesknie za Norwegia... Uff ale wypracowanie. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziękuję za ten komentarz :) Z oczami na razie żadnych nowości na blogu nie było, bo wada postępuje więc się na razie wstrzymałam ale może za jakiś czas będzie możliwość. Masz rację, wyjechałam sama i na początku było mi tu bardzo, bardzo ciężko. Chyba nigdy nie czułam się tak samotna. Ale nie dałam się i przezwyciężyłam to. Wierzę, że może być tylko lepiej :) Trzymam kciuki za Twoją naukę norweskiego i życzę Ci spełnienia marzeń :) Pozdrawiam, Pati

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie niedaleko domu, jest piękna ścieżka wzdłuż skał, morza i fiordów. Ilość porzuconych tam rowerów jest zaskakująca, na pewno coś byś sobie znalazła (:

    OdpowiedzUsuń
  7. To przyjeżdżam z wizytą ! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowite.....aż strach wypuszczać się w norweski las :).....

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)