wtorek, 16 września 2014

119. 10 rzeczy, których nikt o mnie nie wie.

Dołączyłam do wyzwania na www.senmai.pl i przez 5 dni będę wrzucać jeden post na wybrany temat. Ponieważ dołączyłam dzień później to zaczynam od tematu nr 2, którym jest ten podany w tytule posta. 

Nie zapominam o języku norweskim, bo dla Was to okazja na nauczenie się norweskich liczebników porządkowych.

FØRSTE (czyt. fyhrste)
Prenumeruję "National Geographic" - wcześniej robiłam to w Polsce a teraz zaczęłam prenumeratę po norwesku. (wzbogacenie słownictwa za 3..2..1..!) 

ANDRE (czyt. andre)
Swoją pracę na zaliczenie języka angielskiego na studiach napisałam na temat Rozminowywania terenów Kambodży. (Zainspirował mnie artykuł w National Geographic). Musiała być po angielsku i związana z kierunkiem studiów, czyli z bezpieczeństwem. 

TREDJE (czyt. treje)
Mam 4 hula hoopy z którymi tańczę od kilku miesięcy. A w sobotę do mojej kolekcji dołączy kolejne!

FJERDE (czyt. fjare)
Tydzień przed terminem oddania pracy licencjackiej zorientowałam się, że pisałam kompletnie nie na temat (bo temat wybrałam sobie dosyć podchwytliwy i źle go zrozumiałam). Nikomu się do tego nie przyznałam ale ciężko pracowałam nad poprawą. Koniec końców licencjat obroniłam na 5 uzyskując tym samym ocenę 5 na dyplomie ukończenia studiów.

FEMTE (czyt. femte)
Od dłuższego czasu zapuszczam włosy, żeby je ściąć i wysłać do firmy która robi peruki dla osób z rakiem. (Peruki rozdaje osobom potrzebującym za darmo, więc to szlachetna akcja.)

SJETTE (czyt. szette)
Na jakiś tydzień przed wylotem do Norwegii bardzo panikowałam. Nie mówiłam tego nikomu ale kilkanaście razy dziennie musiałam przekonywać samą siebie, że wszystko będzie dobrze i nie muszę odwoływać wyjazdu.

SYVENDE (czyt. siuende)
Zanim coś napiszę na blogu, myślę o tym kilka dni wcześniej, robię notatki, doczytuję różne rzeczy. Chodzi tu szczególnie o posty traktujące o tradycji/języku/kulturze Norwegii. Tak bardzo boję się kompromitacji, że wolę sprawdzić i dopytać 100 razy niż pisać dyrdymały. (Co niestety na wielu blogach o Norwegii ma miejsce - autorzy piszą "ciekawostki" z własnych obserwacji, przekonując czytelnika, że tak właśnie jest. Raz przeczytałam, że praktycznie wszystkie szkoły nauki jazdy mają wielkie BMW. A w komentarzach zachwyt, że Norwegia postępowa  nie to co Fiaty Punto w Polsce.) PS. W Norwegii można się uczyć na dowolnym aucie ze względu na to, że w większości przypadków to rodzic bierze dziecko na przejażdżkę rodzinnym autem - wymagane jest tylko przyklejenie czerwonego L na białym kwadracie z tyłu auta. Stąd taka różnorodność wśród aut. Istnieją również szkoły jazdy, ale i tam spotkamy różnego rodzaju pojazdy.

ÅTTENDE (czyt. otne)
Nigdy nie obejrzałam filmu Avatar (i nie zamierzam), nigdy również nie przeczytam ani nie obejrzę "50 twarzy Grey'a". 

NIENDE (czyt. niene)
Kiedy miałam jakieś 8 lat przyśniło mi się, że ktoś mieszka na piętrze naszego domu. Bałam się tam chodzić przez jakieś 10 lat bo ciągle miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. (Chore, no nie?)

TIENDE (czyt. tiene)
To historia z kategorii tych, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. 

Pozdrawiam i wyczekujcie nowego wpisu już jutro ! :) 
Zapraszam też na blog organizatorki wyzwania www.senmai.pl
Pati




12 komentarzy:

  1. Ze też nie pomyslałam wczesniej, by tak napisać po wlosku. :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam ja też swoje posty te kosmetyczne piszę długo i wyszukuje informacji aby się nie skompromitować, bo też się tego boję. Zapuszczanie włosów na cel charytatywny- super pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo oryginalna lista. Musisz być bardzo ciekawą osobą Pati :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ! Dla jednych ciekawa, dla innych dziwna :) Ale uważam, że to nic złego być sobą :) !

      Usuń
  4. Dzisiejsze wyzwanie chyba będzie moim ulubionym - fantastyczna lektura :) a punkt 9 git majonez! też miałam podobne fobie w dzieciństwie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach chciałabym w końcu mieć tyle cierpliwości, żeby pisać moje posty dłużej niż chwilkę. Zazwyczaj piszę to co mi ślina przyniesie na język i okazuje się, że są całkowiecie bez ładu i składu....

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze się Ciebie czyta, lista jest bardzo niebanalna :). Ja bym chyba umarła ze stresu, gdybym przeżyła coś takiego jak Ty z licencjatem! A punkt 5- jestem pod wrażeniem :).
    Pozdrawiam ciepło!
    PS. Jestem zafascynowana Skandynawią, więc pewnie będę tu wracać :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no, z tym tematem pracy licencjackiej to mistrzostwo! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. super lista! z tym że ktoś mieszka albo że się na mnie gapi też tak mam szczególnie jak sama jestem w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo, że jestem anglistką, chyba miałabym nie lada problem z napisaniem takiego wypracowania jak Ty pod angielsku :) Wzruszyła mnie Twoja decyzja o zapuszczaniu włosów, żeby je póżniej oddać potrzebującym... Gratuluję pomysłu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł z tymi liczebnikami! Chyba zacznę robić takie coś u siebie :D Podobnie jak Ty nie obejrzałam Avatara i nawet nie chcę i nie chcę obejrzeć ani czytać historii o Greyu. Też miałam przeboje z lic :D Choć u mnie było inaczej, przesunęli mi termin obrony na tydzień wcześniej i całość powstała w cztery godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. te rozminowywanie Kambodży starsznie mnie zaiteresowało. WOW podziwiam, i gratuluje tak ciekawego pomysłu. Ja niestety ale jestem dzieckiem komercji i przeczytałam jedno i obejrzałam drugie. W ogóle po tacie jakoś mi zostały że filmy fantastyczne oglądam z rodziabiona buzią... :) mam nawet avatara w 3d. -_-'

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)