sobota, 4 października 2014

125. Norweskie produkty, z którymi coś jest nie tak.

Dziś humorystycznie. Daaaaawno temu zapytałam Was, czy chcielibyście post o norweskich zamiennikach znanych nam produktów. Od tego czas minęło dobrych kilka miesięcy a ja właśnie sobie o tym przypomniałam przy okazji zakupów, kiedy moją uwagę przyciągnęła nazwa jednego z produktów.

1. Repsils
Mamy Repsils, który wygląda tak samo jak nasz Strepsils ale nazywa się inaczej.
źródło: http://www.bonaventurasales.no/assets/1024x420_repsils.jpg

2. Veltie
Nie ma na paczkach słodkich labradorków, zamiast tego są urocze niedźwiedzie polarne. Wiecie już, o jaki produkt mi chodzi? O tak, Velvet. Norweski "Veltie" to znak towarowy tak samo jak "Velvet".
źródło: http://www.ezermala1.lv/trunk/old/bildes/35201050.jpg
3. Extra
Kto kojarzy Antonio Banderasa? A kto kojarzy go gadającego w restauracji z małym różowym pączkiem? W Norwegii mówimy "Spis, drikk, tygg! Extra!" zamiast "Jedz, pij, żuj! Orbit!". Norweska "Extra" to nam dobrze znana guma "Orbit".
źródło: http://www.nidar.no/var/ezflow_site/storage/images/selskaper/orkla-brands-nordic/nidar/produkter/drops-pastiller-og-tyggegummi/tyggegummi-fra-wrigley/16975528-1-nor-NO/Tyggegummi-fra-Wrigley_medium.jpg
4. Jif
Nie wiem dlaczego, ale Norwegowie nie używają praktycznie wcale słów zaczynających się od litery "c". Otwórzcie sobie norweski słownik - i tam słów tych jest jak na lekarstwo. Dlaczego - nie mam pojęcia. Od roku szukam jakiejkolwiek informacji, która mogłaby to wyjaśnić i póki co nie wpadłam na nic sensownego. Ten produkt jest znany każdemu, kto kiedykolwiek miał do czynienia z chemią gospodarczą. Zamiast "Cif" nazywa się on tu po prostu "Jif"
źródło: http://www.eliya.no/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/3/5/353027.jpg


Jeśli post Wam się spodobał, to na pewno będę śledzić kolejne produkty.
Pozdrawiam, Pati

14 komentarzy:

  1. Hmm a to ciekawostki :D
    To zupełnie tak jak w UK, gdzie np. Lays to u nich Walkers.

    goldenmove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jif jest najlepszy :D śmiesznie to brzmi, jak się jest przyzwyczajonym do innej nazwy :)
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny i bardzo ciekawy post! Czekam na kolejny^^ :D

    OdpowiedzUsuń
  4. haha. Ależ się uśmiałam :D Tutaj jest dokładnie tak samo - ja się przyzwyczaiłam do Rexony (dezodorant) i szukam w CVSie, i szukam ... aż nagle moim oczom ukazuje się coś przypominające Rexonę, ale z etykietką DEGREE.
    Na początku myślałam, że to jakaś kiepska podróba i nie kupiłam haha. Dopiero po powrocie do domu zrobiłam mały research i zdałam sobie sprawę ile produktów ma po prostu inną nazwę niż ta przyjęta w PL.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na samym początku jak przyjechałam do Norwegii, to też zwróciłam uwagę na te właśnie zamienniki. Poza tym, tak się przyzwyczaiłam do nazwy Repsils, że zapominam polską nazwę tych tabletek:).

    Zwróć też uwagę, ile słów zaczyna się na Z. Jest ich dosłownie kilka ;). Ja jak przeliterowuję słowo gdzie stoi "z" mówię "z jak zoo" :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podobne produkty, fajny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tutaj też jest Extra! :) I I jeszcze Tropi zamiast naszego soku Cappy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pølse zamiast hot-doga i eplehuset zamiast Apple :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No o tym to jeszcze nikt nie pisał :)) Ale rzeczywiście - coś jest nie tak! :o

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje mi się, że i w Niemczech jest cała masa produktów, które są dostępne również w Polsce, ale pod inną nazwą :) Chwilowo jedyne, co przychodzi mi do głowy to marka "Langnese", czyli po prostu nasza... "Algida", ale takich rzeczy jest więcej i myślę, że teraz zacznę zwracać na nie uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie jeszcze kvik, a w Polsce kiedyś były małe wuwu. ...smak i wygląd ten sam, tylko opakowanie inne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. z tabletkami Repsils to jest tak, że polskie Strepsils zawierają Amylmetacresolum a norweskie tylko miód i cytrynę, ewentualnie eukaliptus (zależy od rodzaju) wiec to tak naprawdę cukierki a nie tabletki na ból gardła.

    OdpowiedzUsuń
  13. Islandczycy rowniez nie uzywaja c w alfabecie w ogole! Co do dziwnych produktów w Norwegii od siebie dla siebie bym dodała ser ( chyba topiony ) o smaku toffi. Ech te smaki nordyckie.
    Tu podjadają zamiast chipsów suszone ryby. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha, szkoda, że zmieniają nazwy, batonik Prince Polo mógłby być w każdym kraju nazwany tak samo :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)