sobota, 25 października 2014

134. Jak w Norwegii upamiętnia się zmarłych?

Przyszedł czas na nowy post z serii "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem bloggerki i jeden blogger piszący o językach i kulturze, w siódmej już edycji akcji odpowiedzą na pytanie, jak w poszczególnych krajach upamiętnia się zmarłych. Temat został przegłosowany ze względu na zbliżające się w Polsce Święto Zmarłych. Serdecznie zapraszam!
 

1. Religia w Norwegii

Na początku krótki wstęp do tematu. Norwegowie, którzy nie wyrażą formalnego sprzeciwu, z miejsca stają się członkami narodowego kościoła luterańskiego. Nazywa się on Państwowy Kościół Norwegii i liczy ok. 80% wiernych. 
Jest to wyznanie protestanckie, więc tak jak w innych tego typu pastorzy mogą się żenić i zakładać rodziny. Jest tu również możliwe, aby kobiety pełniły funkcję pastora. Według statystyk, najbardziej aktywnymi i konserwatywnymi członkami kościoła są mieszkańcy zachodniej Norwegii.

2. Pogrzeb


å dø - umierać
en begravelse - pogrzeb
en kiste - trumna
en kistebegravelse - pochówek tradycyjny, w trumnie
kremasjon - kremacja
en sorg - smutek, żal
den sørgekledde - żałoba
å kondolere - składać kondolencje
Kondolerer. - Moje kondolencje.
en kirkegård - cmentarz
en gravplass - miejsce pochówku

Pogrzeby w Norwegii różnią się od tych w Polsce. Po pierwsze, formą nabożeństwa. Najczęściej uczestnicy ceremonii dostają przy wejściu kartkę z rozpiską hymnów. Pogrzeb jest jedną z form służby kościoła. Podczas nabożeństwa wyraża się wdzięczność Bogu i symbolicznie przekazuje zmarłego w jego ręce. Kolorem liturgicznym dla pogrzebów jest fiolet, jednak w użyciu są zarówno białe trumny jak i kwiaty. Również inne kolory są podczas tej ceremonii dopuszczalne. 

Nabożeństwo rozpoczyna się preludą, następnie jest kilka słów wstępu i modlitwa. Pastor zazwyczaj opowiada o życiu zmarłego. Co lubił robić, czym się zajmował, w czym był dobry. W tym momencie również zazwyczaj odbywa się zapalanie świec. Podczas ceremonii czytany jest również fragment Biblii. Osoba czytająca nie musi być jednak pastorem a tylko osobą odpowiedzialną za pogrzeb. W trakcie całego wydarzenia kilkakrotnie śpiewane są hymny i pieśni. Ponieważ ma to być forma pożegnania ze zmarłym, często można usłyszeć ulubioną muzykę osoby, która odeszła. Czytałam o pogrzebach podczas których grano największe przeboje Pink Floyd.

3. Tradycje

W Norwegii pogrzeb traktowany jest jako pożegnanie ze zmarłym oraz danie rodzinie szansy na nowy start. Dlatego też po pogrzebie nie ma żałoby podobnej do tej w Polsce. Najbliższa rodzina zmarłego nie ubiera się w czarne/stonowane kolory, również uczestnictwo w zabawach nie jest postrzegane jako brak szacunku dla zmarłego. Nie jest jednak tak, że Norwegowie to bezduszne kreatury, które tylko chcą zakopać zmarłego i żyć dalej swoim beztroskim życiem. Chodzi tu raczej o to, że żałobę noszą w sercu. Wynika to też z samych uwarunkowań kulturowych - Norwegowie nie są typem ludzi, którzy lubią dzielić się swoim życiem z innymi, obcymi ludźmi. 

W dawnych czasach bardzo ważną częścią pogrzebu był transport zmarłego do miejsca pochówku dokonywany przez najbliższą rodzinę. Poniżej namalowany ponad 120 lat temu obraz, którego autorem jest Gunnar Berg, przedstawiający transport zmarłego na Lofotach.

Tu, poniżej transport zmarłego konno w 1923 roku. Podążają za nim mieszkańcy wsi i członkowie rodziny.

Same cmentarze są tu zazwyczaj częścią przykościelną. Rzadko spotyka się specjalnie wydzielone kaplice, pochówek odbywa się na przykościelnej przestrzeni. Same nagrobki różnią się też wyglądem od tych które spotykamy w Polsce. Są to stojące lub leżące tablice z imieniem, nazwiskiem, datą urodzenia i śmierci.



Popularne są tu okrągłe wieńce z kwiatów. Często mają kolory flagi norweskiej, jednak spotyka się również wieńce wielokolorowe. Kolejnym zaskoczeniem jest, że popularne w Polsce chryzantemy - wręcz sztandarowy kwiat Święta Zmarłych - tu w Norwegii są po prostu elementem ozdoby domu. Bardzo ładnym i bardzo drogim elementem ozdoby. Są właściwie niespotykane na pogrzebach, nagrobkach czy cmentarzach. 



Nie istnieje w Norwegii dzień, który pozwalałby upamiętniać zmarłych. Dla każdego jest to sprawa indywidualna kiedy jedzie na cmentarz. Kiedy opowiedziałam mojemu chłopakowi, że w Polsce takim dniem jest 1 listopada, przyznał, że Norwegii takiego dnia brakuje. Że brak jest takiego wyciszającego dnia, który byłby poświęcony tylko osobom zmarłym. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie pierwszy listopada właśnie to oznacza. Spokojny dzień, żeby wspomnieć byłych członków rodziny i spotkać się z tymi żyjącymi aby przeżyć te chwile razem.  

źródło:
http://kirken.no/nb-NO/gravferd/gravferd-i-kirken/gangen-i-seremonien/
http://kirken.no/nb-NO/gravferd/gravferd-i-kirken/planlegginga/
http://kirken.no/nb-NO/gravferd/informasjon-om-gravlegging-kremasjon-gravplasser-og-gravminner1/
http://no.wikipedia.org/wiki/Begravelse
źródło obrazów:
link po kliknięciu w zdjęcie


Linki do reszty blogów piszących dziś na ten temat:















Pozdrawiam, Pati :)

16 komentarzy:

  1. Trochę smutne, że nie mają takiego dnia jak my w Polsce, bo jednak wtedy można się na chwilę zatrzymać i powspominać bliskich.
    Natomiast podoba mi się ten zwyczaj z żałobą. Każdy powinien ją obchodzić tak, jak czuje i potrzebuje, a nie jak inni tego wymagają. Ważne jest to, co w sercu, a nie to co na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam, również podoba mi się takie podejście

      Usuń
  2. Bardzo lubię norweskie cmentarze ze względu na malutkie nagrobki. Nie wiem natomiast, co oznaczają małe ptaszki, które "siedzą" na płytach nagrobnych. Nie spotkałam do tej pory nigdzie wytłumaczenia tego symbolu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te skandynawskie, "minimalistyczne" cmentarze mają moim zdaniem więcej wspólnego z czcią i spokojem, o których piszesz w związku z charakterem polskiego 1 listopada, niż w moim odczuciu samo to święto w Polsce...

    OdpowiedzUsuń
  4. 'Nie jest jednak tak, że Norwegowie to bezduszne kreatury, które tylko chcą zakopać zmarłego i żyć dalej swoim beztroskim życiem.' - ale się uśmiałam! :D
    Pomysł z ulubioną muzyką zmarłego na pogrzebie - strzałem w dziesiątkę!!! Och, jak ja bym chciała coś takiego na własnym.....

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis. Dołączam się do N. ze Szwecjobloga, że bardziej są wymowne te minimalistyczne, stonowane zadbane nagrobki, niż krzykliwe dekoracje nagrobków robione na pokaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja sie z Wami 100% zgadzam - chodzilo mi raczej o przebywanie z rodzina niz cala ta komercje i rewie mody zwiazana z dniem 1 listopada - kiedy dla niektorych najwazniejsze jest "Musimy kupic znicze grajace marsz pogrzebowy" albo "Zobacz Bozenka, jakie futro sobie tamta kupila" :)

      Usuń
  6. I znowu kolejny element, który mi się bardziej podoba niż w Polsce. Pastor, który opowiada o życiu zmarłego, muzyka, którą lubił zmarły - a nie anonimowy pogrzeb, gdzie ksiądz nawet pewnie nie ma pojęcia, kogo chował i odmawiając "Wieczny odpoczynek" pewnie myśli o tym, co będzie na obiad...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobają mi się takie cmentarze. Jak byłam w Szwecji kilka lat temu byłam zachwycona właśnie takim niedużym skromnym cmentarzykiem- całkiem inny klimat niż w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Spodobało mi się norweskie podejście do żałoby. Tak jak pisze Aleksandra, to bardzo indywidualna sprawa i społeczeństwo nie powinno wymuszać na rodzinie zmarłego konkretnego zachowania.
    Czytając już kolejny post z tego cyklu, odnoszę wrażenie, że Polacy powinni bardziej dbać o indywidualny wymiar pogrzebu czy miejsca pochówku i skupiać się na tym, co naprawdę jest ważne... Minimalizm górą! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trudny temat, ale bardzo ciekawy! Skandynawia, mam takie nieodparte wrażenie, jednak bardziej spokojnie (?) albo realnie (?) podchodzi do śmierci. Ot, śmierć o coś, co trzeba kiedyś przeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Racja, każdy ma swoje podejście do żałoby i przeżywania tego okresu, jak również czasu po. Mam wrażenie, że w PL głównie zwraca się uwagę na zwenętrzne treści, zwłaszcza na prowincji, z której notabene się wywodzę: tj. strój (czarny łącznie z rajstopami) przez rok, zakaz tańca, dla wdowy/wdowca minimum rok społecznej półizolacji. Czas po śmierci bliskiej mi osoby minął mi w Niemczech i cieszę się, że nie byłam pod obstrzałem sąsiadów, którzy pewnie obgadaliby mnie za niestosowanie się do przyjętych reguł.

    Piękna tradycja z transportem członka rodziny przez bliskich na cmentarz! Jakby życie zatoczyło koło. Obraz Berga bardzo mnie poruszył.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten stary cmentarz przy kościele jest bardzo podobny do angielskich cmentarzy. A odprowadzenie zmarłego na miejsce spoczynku to przecież też polska tradycja - w miastach zanikająca, ale na wsiach często kultywowana. Mamy więc z Norwegami trochę wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaskoczyłaś mnie z chryzantemami - u nas to takie oczywiste, chyba wszystkim kojarzą się z Zaduszkami. Ale co kraj to obyczaj. Jeszcze bardziej zaskoczył mnie jednak fakt, że wyznawcą kościoła staje się w Norwegii z automatu (w przypadku braku sprzeciwu jak dobrze zrozumiałam).

    OdpowiedzUsuń
  13. Będąc w Norwegi, a dokładnie w Drammen widziałam, że prawie każdym nagrobku widniały figurki małego ptaszka. Zawsze zastanawiałam się, co toza tradycja i cooznacza.Może Ty wiesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ostatnio będąc na cmentarzu, przeczytałam na tablicy informacyjnej, że nie można skakać konno przez nagrobki :)))

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)