wtorek, 28 października 2014

135. 5 ciekawostek o Bergen, których nie znajdziecie w przewodniku!

Dziś Was zaskoczę. Co wie przeciętny turysta na temat Bergen? Że było stolicą Norwegii, że to drugie co do wielkości miasto kraju, że to brama fiordów, że Bryggen i UNESCO. Jest też grupa ludzi mających jakieś pojęcie o Norwegii i Bergen ogólnie- czytaj: Norwegia jest na północy, graniczy z Grenlandią, do pracy dojeżdżamy psimi zaprzęgami, śpimy w igloo i zawartość nosów mamy cały czas zamarzniętą. Dzisiaj przeczytacie o rzeczach, których nie znajdziecie w żadnym z przewodników turystycznych. A jednak na tyle ciekawych, że takie miejsce powinny w jakichś pozycjach książkowych zająć. 

Co ma wspólnego tajna broń Hitlera, gwizdanie, portugalska potrawa narodowa i gigantyczny królik z przepięknym Bergen? Jeśli chcecie się dowiedzieć, zapraszam niżej.


1. Tajna broń Hitlera.


Okupowane kraje były dla Niemców bazą wypadową dla ich działań wojennych podczas II Wojny Światowej. Port w Bergen - obecnie największa baza Marynarki Wojennej Norwegii był wówczas miejscem stacjonowania niemieckich U-Bootów. Produkcja nowego typu łodzi U-Boot XXI ruszyła z pełną parą w stoczniach w Bremie, Hamburgu i Gdańsku pod koniec wojny. Jeden z takich "cudownych okrętów podwodnych" U 2511, stacjonując w porcie w Bergen był ostatnią nadzieją Hitlera na przedłużenie trwającej wojny. Ów U-Boot, dowodzony przez Adalberta Schnee wypłynął z Bergen w celu przedostania się na Karaiby. Wtedy nadszedł meldunek o częściowej kapitulacji wszystkich niemieckich sił zbrojnych w północnych Niemczech. Okręt musiał zostać zawrócony do Bergen. Ostatnia nadzieja zgasła, a "cudowna broń" nie znalazła swojego wykorzystania.* (na szczęście)

2. Zakaz gwizdania



Czy kiedykolwiek ktoś z Was słyszał, o zakazie gwizdania na ulicach? A czy ktoś z Was wyobrażał sobie, że taki zakaz może dotyczyć miasta w jednym z najbardziej rozwiniętych państw świata? Witajcie w Bergen, gdzie gwizdanie na ulicach może zostać ukarane mandatem. Może, ale nie musi. Dlaczego? Zacznijmy od początku: około roku 1700 (więc dosyć dawno) gwizdanie irytowało kilku z pietystów przebywających w Bergen. (Pietyzm - religia chrześcijańska mająca swoje korzenie w Niemczech, przybyła do Norwegii za czasów hanzy. Wyznanie to słynie z zakazów - od zakazu tańca, gwizdania po grę w karty). Wprowadzono więc "regulację" zakazującą gwizdania na ulicach pod groźbą kary. Zakaz dotyczył całej Norwegii w niedziele (żeby nie obudzić diabła) oraz Bergen - cały czas. Do dziś prawa tego nie zniesiono a policja "teoretycznie" może nałożyć mandat za takie zachowanie. Teoretycznie, bo od ponad 200 lat nie skorzystano z tej możliwości. Mimo tego - warto uważać, kiedy człowiek chce sobie pogwizdać w Bergen. A nóż trafi się nadgorliwy policjant! (Co graniczy z cudem). Dlaczego regulacja ta nadal istnieje w prawie? Bo Bergen lubi zaznaczać swoją odrębność od reszty kraju.*

3. Królik za milion



W jednym miejscu w Bergen znajduje się niezwykły "kawałek" sztuki. Sztuka ta ma ok. 2 metrów wysokości, jest biała, gruba i kosztowała milion koron. Tak, milion koron norweskich. Pięćset tysięcy polskich nowych złotych. Co królika wyróżnia, to że grupka nastolatków doszczętnie go zniszczyła. Na renowację wydano 700 tysięcy koron. Brawo. A po zobaczeniu napisów na zwierzaku można się tylko załamać i smutno krzyknąć "Nasi tu byli!" I w dodatku niewyedukowani.. (to tak a propos napisu HWDP na jednym uchu)

źródło obrazu: bt.no
Figurę odbudowano, postawiono na wysepce między Nesttun a Hop i tak stoi sobie, patrząc na przejeżdżającą co 10 minut Bybanen - szybką miejską kolej. Nie pytajcie mnie, dlaczego ktoś chciał wydać milion na królika i dlaczego postawił go w miejscu, w którym swoje namioty rozbili bezdomni (co sprawia, że odwiedzenie królika wieczorem lub w nocy może się skończyć conajmniej(!) tym, że ktoś nas okradnie). Sztuka jest sztuką. I już. 




4. Jak norweskie danie stało się portugalską potrawą narodową.





Zaraz. Co? Gdzie Portugalia, a gdzie Norwegia ! Ale tak. Tak to właśnie było. Za czasów Hanzy do portu Bergen zawijały statki z różnych stron świata.  W tamtych również czasach Norwegowie musieli radzić sobie jak mogli, wykorzystując do jedzenia to, co dawała natura. A dawała między innymi ryby. Dużo ryb. Na północy bardzo popularny stał się suszony dorsz. Ryby były suszone na powietrzu przez wiele miesięcy po czym służyły do przygotowania potrawy nazywającej się dziś w Norwegii "Bacalao". Składają się na nią między innymi gotowane ziemniaki, cebula i pomidory. (Po hiszpańsku Bacalhau znaczy suszony i solony dorsz i taką też nazwę nosi danie narodowe). Przepis wywodzi się z Kristiansund i to północne miasto uważa się za punkt wyjściowy dla portugalskiej potrawy. Istnieją jednak źródła mówiące o tym, że to w Bergen, poprzez Hanzę właśnie przepis trafił w ręce Portugalczyków. Nauczyli się też oni sztuki suszenia dorszy, ulepszyli przepis i ogłosili swoją narodową potrawą. Dziś Portugalia i Hiszpania, zaraz po Norwegii są jednymi z większych producentów "sztokfisz"
PS. Nie spierajcie się na ten temat z Portugalczykiem, albo z mieszkańcem Bergen. Portugalczyk powie, że to ich pomysł, a Norweg/mieszkaniec Bergen że to oczywiście Portugalia pożyczyła sobie ten przepis. *

5. Suszone dorsze w Bergen.




Możemy znaleźć dziś w Bergen suszone dorsze. O każdej porze dnia i nocy, za darmo. Otwarte dla wszystkich. O czym mowa? O instalacji znajdującej się przy terminalu najsłynniejszego z norweskich promów - Hurtigruten. Prom ten, za niemałą kwotę zabiera w kilkunastodniową podróż wybrzeżem Norwegii, na północ. Na terminalu w Bergen znajduje się instalacja symbolizująca tę piękną wycieczkę, w strony gdzie suszony dorsz ma swoje korzenie. Przyznacie, że te prawdziwe (zdjęcie u góry) wyglądają bardzo podobnie do tych metalowych z Bergen (zdjęcie na dole)?


Mamy też w Bergen m.in. skocznię narciarską i mozaikę ułożoną w 1907 roku z 22 tysięcy małych ceramicznych płytek, ale to historie na następny post. Dajcie znać, czy Wam się podobało i czy wiedzieliście o rzeczach, które opisałam !
Pozdrawiam, Pati

*za: Knoop Guido "Tajemnice XX wieku", wyd. Świat Książki, Warszawa 2009, str. 183-184
*za: http://blogg.natgeotv.com/2014/09/12/vorspielhistorie-visste-du-at-det-er-ulovlig-a-plystre-pa-gaten-i-bergen/
* za: http://en.wikipedia.org/wiki/Bacalhau

8 komentarzy:

  1. Mi się bardzo podoba, bo o zakazie gwizdania nie wiedziałam! :D Króliczek i dorsze owszem :D i nie mam zielonego pojęcia gdzie jest w Bergen skocznia? :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe:) nie wiedziałam o tym.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze o większości tych ciekawostek nie wiedziałem dzięki wielkie za dokształcenie. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis Pati! Jasne, że nie wiedziałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Same interesujące i ciekawe rzeczy, jak zawsze zresztą :) Ale ten królik ?! Droga sztuka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo interesujące n formacje! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam pojęcia o tych ciekawostkach. Chyba coś tylko o tym zakazie gwizdania słyszałam. Będę musiała zobaczyć metalowe dorsze następnym razem i niecierpliwie czekam na kolejny wpis z tej serii.

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)