wtorek, 25 listopada 2014

142. Morskie opowieści (kulinarne)

Wydaje mi się, że zaledwie tydzień temu przedstawiałam tu post z serii "W 80-blogów dookoła świata". A tu już nadszedł kolejny miesiąc i kolejny temat akcji. Tym razem blogerzy zmierzą się z szeroko pojętym zagadnieniem "Kuchnia kraju X". Tydzień zachodziłam w głowę o czym napisać. Mówi się, że kuchnia norweska, to "takiebyleco", uboga, nieciekawa. Jednak to, jaki dylemat miałam w związku z wybraniem jednego zagadnienia utwierdziło mnie w przekonaniu, że to temat nie na jeden post, ale na cały miesiąc. Z racji tego, że w styczniu będę zmuszona Ciebie - mój drogi czytelniku - opuścić to już zaplanowałam coś, żebyś o mnie nie zapomniał. Cały styczeń na "Pat i Norway" przebiegnie pod hasłem "Norwegia od kuchni". Napisałam już 6 postów na temat norweskiej kuchni, które teraz grzecznie czekają do stycznia na publikację. Będzie słodko, słono, meksykańsko-norwesko i "omami". Obiecuję, że nie będziesz rozczarowany. 

Wracając do dzisiejszej akcji "W 80-blogów dookoła świata", moim tematem jest ryba. Nie jedna, ale ryba ogólnie. Czym się różnią rybne ciastka, od rybnej zapiekanki na kulkach rybnych kończąc? Zapraszam dalej. 


Norweskie umiłowanie do ryb zaznacza się szeroko w całym kraju. Co się dziwić, to rybołówstwo było jednym z głównych źródeł utrzymania przed rokiem 1970. Oprócz łososia czy dorsza konsumuje się tu też potrawy, których próżno szukać w innych państwach. O czym mowa?

Fiskepudding

Pudding z ryby. W smaku.. dziwny. Zapachem - rybny. 
źródło obrazka: http://www.sostrenehagelin.no/graphics/meny/fiskepudding.jpg


Fiskekaker

Rybne ciastka. Są to małe placki, w środku białe a na zewnątrz brązowe. Najczęściej smażone na oleju. Chociaż, ja uwielbiam je gotowane w brązowym sosie, podane z brokułami, marchewką i ziemniakami. Mmm. 
źródło obrazka: http://2.bp.blogspot.com/-LW5zGn2Y4rU/USx1ZHAxZjI/AAAAAAAADm8/uqUY6KaA8DE/s1600/fiskekaker+i+panne+blogg.jpg

Fiskeboller

Małe kulki, oczywiście rybne. Białe, wielkości dużego orzecha włoskiego. Nie mają żadnego przewodniego smaku tak jak dwa produkty powyżej ale jednak Norwegia się nimi zajada. Ja lubię je szczególnie w białym sosie posypane szczyptą curry.
źródło obrazka: http://2.bp.blogspot.com/_RTSNXkDHpqo/TKrllxfihjI/AAAAAAAAAAU/y1-aIzDHfkQ/s1600/1_1683070!img1683002.jpg

Istnieje też miniaturowa odmiana fiskeboller. Nazywają się super fiskeboller, gotuje się je w białym sosie z kawałkami kalafiora i marchewki a następnie podaje na muszlach kruchego ciasta (terteskjell). W niektórych regionach Norwegii jest to potrawa pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia, posypana dodatkowo krewetkami. Obie wersje kulek rybnych bardzo polecam!
źródło obrazka: http://dinmat.no/sites/default/files/styles/top_big/public/516801.jpg

Fiskegrateng

Zapiekanka z makaronem, lekkim białym sosem i.. kawałkami ryby. O ile powyższe opcje to jednolita struktura nie przypominająca ryby, o tyle w zapiekance można znaleźć kawałki rybnego fileta (jej!). Do tej potrawy musiałam się przyzwyczaić. W poprzednich daniach od razu znajdowałam smak, który lubię. A to lekka ostrość curry, pieczeniowy smak brązowego sosu czy nawet smak marchewki i gotowanych brokułów. Fiskegrateng absolutnie żadnego smaku dla mnie nie miał. I był tak bezpłciowy, tak bardzo nijaki, że nie rozumiałam jak można go dawać dzieciom i psuć im kubki smakowe. Po jakimś czasie się przyzwyczaiłam a jedyny smak który odnajduję to smak fileta. Jak zostają resztki z poprzedniego dnia, to zjem na lunch bo nie lubię wyrzucać jedzenia, ale żebym przygotowywała to z radością i oczekiwaniem "Hurra! Dzisiaj fiskegrateng!" to raczej nie. Mimo to, bardzo polecam bo jest to coś czego nie znamy z naszego dzieciństwa.

źródło obrazka: http://gladimat.no/filestore/Dummy_graphics/Artikkelbilder/2010/03/Hverdag/fiskegrateng.jpg?size=630x1200&quality=75


Fiskepinner

Dobrze nam znane paluszki rybne. Z tą różnicą, że zawartość ryby to czasem nawet (Boże, jak to brzmi) 90%. Nikt też nie rzuca tu raczej do mielenia dorszyka atlantyckiego, który jest podstawowym składnikiem jedzenia psów zaprzęgowych, a który jak się go odłowi za dużo, to w polskich Lidlach zapełnia zamrażarki jako "Ryba doskonała na obiad". Norweskie paluszki rybne smaży się tradycyjnie na patelni a w sklepach dostępne są ogromne pudełka z 30-stoma sztukami na raz. Co lubię, to że jest to konkretny kawałek fileta a nie mielonka (nie wypowiadam się za te najtańsze bo takich nigdy nie próbowałam). Wspominałam już, że nazwy na pudełkach są często po szwedzku?
źródło obrazka: http://1.bp.blogspot.com/_lr_8b87_Dr4/TL35t17CrmI/AAAAAAAAAKI/EA6onkfPpRU/s1600/fiskepinner.jpg 

Fiskekaker, fiskeboller, fiskepinner i fiskegrateng to jedne z podstawowych dań w przedszkolach. W życiu nie przepuszczałam, że można wymyślić tyle różnych mielonych zamienników ryby. A Ty, próbowałeś/aś już coś z tej listy? Jeśli nie, masz zamiar spróbować przy najbliższej okazji? Czekam na Twoją opinię.

Zapraszam do kuchni innych krajów, biorących udział w dzisiejszej akcji:
Chiny - 12 potraw Yunnanu
Francja - Moje osobiste top 5 kuchni francuskiej
Francja - Boeuf bourgignon
Francja - Kuchnia francuska - moja osobista lista "pięciu przebojów"
Hiszpania - Czosnek w kuchni hiszpańskiej
Holandia - Holenderska kuchnia
Niemcy - Dziwne niemieckie dania
Niemcy - Kuchnia niemiecka a sprawa polska
Niemcy - Kuchnia w Niemczech - przepis na Currywurst
Rosja - bliny, kawior, Łomonosow
Szwajcaria - Tradycyjne potrawy w poszczególnych kantonach Szwajcarii
Szwajcaria - Co można zrobić z sera?
Szwecja - Szwedzka kuchnia? Szwedzkie kuchnie!
Wielka Brytania - Kuchnia Anglii moim okiem
Wielka Brytania - Im dziwniej tym lepiej
Wielka Brytania - English Cuisine
Włochy - Jak Włoszki to robią, czyli czy makaron tuczy?
Włochy - Jak skutecznie obrzydzić sobie Włochy?
Włochy - 10 rzeczy o kuchni włoskiej, których nie wiedziałeś
Wietnam - Kuchnia wietnamska
Pozdrawiam, Pati

16 komentarzy:

  1. Niezły tytuł! A w przypadku Skandynawii jeszcze jest mnóstwo innych rybno-morskich kulinarnych opowieści, nie tylko z mielonych ryb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem ! Zostawilam sobie je "na deser" w styczniu :D

      Usuń
  2. To ma być nieciekawa kuchnia?! Wygląda i brzmi świetnie. Pewnie po dłuższym czasie ryba może się znudzić, ale w tym momencie mam ochotę spróbować i rybnych ciastek, i zapiekanki, i przede wszystkim puddingu (to dopiero rybna ciekawostka!).

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne te rybne potrawy, można się zdziwić, że każde z tych dań ukrywa rozczłonkowanego morskiego potwora :) Mam nadzieję, że w nowym cyklu gastronomicznym napiszesz też o mięsie z wieloryba, to chyba najbardziej nas zaskoczyło w czasie podróży do Norwegii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Jeden z wpisów, który czeka do publikacji jest poświęcony właśnie wielorybowi ! :)

      Usuń
  4. Hej! Moje dzieci już zupełnie się "znorkowały" i często w żartach im mówię, że są jak Norki a nie tam Amerykany :D i tylko starszy podnosi głos oburzenia i jego kubki smakowe niczego poza paluszkami rybnymi nie chcą przyjąć i nadal wspomina amerykańskie jadło, zwłaszcza te restauracyjne, bo muszę przyznać, że w domu nie wiele gotowałam. Czasem taniej nam było iść do Sweet Tomato niżeli gotować obiad w domu.... Pozostała dwójka zajada się ciasteczkami rybnymi i zapiekankami - puding beee..A ja? Czekam na ten styczeń :D Z niecierpliwością :D !

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przepraszam, ale pudding rybny brzmi dla mych uszu zbyt egzotycznie i wygląda dosyć nieciekawie. Ale z chęcią spróbowałabym tych kulek rybnych, podrzucisz przepis?

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie chętnie spróbowałabym tej zapiekanki z rybą i poproszę o przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba bym umarła z głodu w Norwegii, bo ja i ryby mijamy się z daleka... ale może bym się skusiła na rybne ciastka?

    alessandra

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten pudding to myślałam na początku, że jest jakimś pysznym ciastem. Dopiero potem się wczytałam, że to z ryby :D Spróbować, bym spróbowała. Ale nie jestem przekonana, żeby mi smakowało.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja uwielbiam ryby i owoce morza, także za każdym razem w Norwegii miałam używanie (przeciwnie do mojego chłopaka dla którego bez wołowiny nie ma kolacji). Dotąd wspominam uroczystą kolację noworoczną w zeszłym roku w Tromso.... Te ryby... Te kraby... Te homary... Te krewety.... Mmmmmmm. Dawaj szybciej ten styczeń!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ryby uwielbiam, więc na pewno wszystkiego bym spróbowała :D zapiekanka wygląda smakowicie :)
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Twórczy są Norwegowie, nie ma co :) Najbardziej zdziwił mnie pudding z ryby...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie się ryba nie nudzi, bo przecież jest tyle różnych smaków ryby... Nie lubić ryby to jakby powiedzieć, że się nie lubi owoców a przecież banan i truskawka to zupełnie inne smaki. Tak samo jest z rybami. Skoro będzie więcej postów to nie będę się teraz rozpisywać na ten temat, poczekam na Pat.
    W fiskepuding i fiskekaker zaskoczyło mnie, że się do tego dodaje mleko i mąkę ziemniaczaną (w niewielkiej ilości). Dzięki temu, mimo braku tłuszczu, potrawa jest soczysta i sprężysta. Najlepsze są fiskekaker domowe z natką pietruszki i odrobiną czosnku i gałki w środku, ja je podaje jak hamburgery. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. myślę, że byłabym w Norwegii szczęśliwa kulinarnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Te kulki rybne w białym sosie chciałabym skosztować, ale ten pudding i zapiekankę tylko jak bym była baardzo głodna ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)