piątek, 9 stycznia 2015

149. Norwegia na słodko

Witajcie ! Pod moją nieobecność dużo się tu dzieje, przygotowane przeze mnie wpisy umilą Wam styczeń i pogłębią Waszą wiedzę o kulinarnej stronie Norwegii. Dziś przyszedł czas na drugi wpis. Tym razem na warsztat biorę tę słodszą stronę kraju.
Prawie wszystko w tym kraju jest proste. Nie wymagające zbytniego nakładu pracy. Jest to wynikiem wielu lat biedy, która nauczyła mieszkańców tego kraju wykorzystywania często najbardziej podstawowych produktów. Jak Norwegowie osładzają sobie życie? Zapraszam niżej.

1. Kransekake

Czyli w dosłownym tłumaczeniu ciasto z wianków. Mielone migdały, białka jajka i cukier puder. Chyba prościej się nie da. Więcej pracy jest przy samym wypiekaniu wianków dlatego statystyczny Norweg idzie po najmniejszej linii oporu i kupuje wypiek gotowy i udekorowany. To absolutnie nie mój smak, mimo że jestem "wszystkożerna". Dla mnie to takie mocne 4 w dziesięciopunktowej skali. Jeśli ktoś z Was ma ochotę takie ciasto u siebie upiec, to zapraszam po przepis do Dagmary. Tylko uważajcie - przepiękne zdjęcia na jej blogu mogą sprawić, że spędzicie tam długie godziny!

 2. Karamellpudding

Pudding karmelowy. Koniecznie z karmelowym sosem. W smaku, jak to pudding - słodki i "budyniopodobny". Wręcz nieodłączny element wszelkiego rodzaju spotkań rodzinnych. I tu mamy dwa wyjścia - zrobić samemu, lub kupić gotowy. Ten gotowy jest z firmy Freia i Norwegowie uważają go za absolutny hit. Nawet teraz, siedzę i szukam zdjęcia a mój chłopak podpowiada "Pokaż ten Freia, jest najlepszy". Mi jednak chodziło o produkt na talerzu a nie w pudełku. Et voila!

3. Multekrem

Krem zrobiony z maliny moroszki. "Napisz o multekrem, to dopiero jest popularne u nas!!!" Tak mi tu Ørjan nad uchem podpowiada i wymyśla co chwilę nowe, "tradycyjne i popularne potrawy", że lista może szybko rozrosnąć się do niebotycznych rozmiarów.
Malina moroszka jest bogactwem norweskich ziem. Rośnie w górach w północnej części kraju i jest jednym z najbardziej kojarzonych z Norwegią owoców. Krem z moroszki jest podawany najczęściej z rodzajem kruchego wafelka - krumkake.



4. Mandelkake

Ciasto migdałowe z ogromną porcją żółtego kremu na wierzchu. Słodszej rzeczy chyba w życiu nie jadłam. O ile ciasto jest w miarę neutralne i aromatyczne, o tyle krem na wierzchu zabija kubki smakowe ilością cukru w nim zawartą.

5. Skillingsboller

Bergeński przysmak, drożdżowe bułki z cynamonem to absolutny hit, szczególnie w tej części kraju. Nazwa ma ciekawą historię, ponieważ odnosi się do starej norweskiej waluty. Skilling, w tłumaczeniu oznacza szyling/szeląg i jest nazwą germańskiej jednostki pieniężnej. Jeden szyling, tyle kosztowała w dawnych czasach ta drożdżówka. Było to na tyle powszechne i popularne, że "Bułka za szylinga" stała się nazwą powszechnie używaną po dziś dzień. Do tej pory prawie wszystkie osoby, które mnie odwiedziły lub poprosiły o pokazanie Bergen zostały uraczone przeze mnie taką właśnie bułką.

6. Riskrem

Słodki deser ryżowy podawany na zimno polany sosem malinowym lub truskawkowym. To deser bardzo popularny w trakcie Świąt Bożego Narodzenia. Ślinka cieknie na sam widok!

7. Vaffler

Gofry znajdują swoje miejsce w tym zestawieniu bo to - zaraz po hot-dogach - jedna z najczęściej spotykanych w Norwegii przekąsek. Jeśli wybieramy się gdziekolwiek, na festyn, koncert, wydarzenie publiczne i widzimy budkę z kawą to możemy być niemal pewni, że znajdziemy tam też gofry. Posypane cukrem pudrem, lub obłożone dżemem. Norwegowie lubują się w gofrach. Do tego stopnia, że w zeszłym roku mój chłopak dostał na urodziny...  3 gofrownice. A to dlatego, że raz wspomniał w rozmowie podczas obiadu u swojego taty, że nie ma gofrownicy. Więc i tata i rodzeństwo wzięli to sobie do serca i każdy kupił po gofrownicy, będąc przekonanym że prezent będzie "unikatowy". Jednym z popularnych sposobów serwowania gofrów jest np. podanie ich z plastrami brązowego lub żółtego (który w Norwegii jest nazywany biały) sera. Albo, klasycznie - łącząc słodkie ze słonym - gofry ze słonym masełkiem.



8. Eplekake

Norwegowie są bardzo dumni ze swoich jabłek. Początek września to czas, kiedy królują one w sklepach. W domach zaczyna pachnieć norweską szarlotką. Koniecznie z dużą ilością cynamonu, który jest jedną z najczęściej używanych norweskich przypraw. Norweska szarlotka różni się od polskiego jabłecznika. Smak i struktura ciasta są odmienne co wcale nie znaczy, że jest gorsze czy lepsze od tego, które kojarzymy z naszego dzieciństwa.

9. Czekolady Freia

Najbardziej znane norweskie czekolady. Freia współpracuje z wieloma markami i tym sposobem możemy znaleźć bardzo wiele różnych typów czekolady. Jak np. czekolada z Oreo, Daim, czy popularnymi tu żelkami czy dropsami.

10. Marsipangris

Marcepanowe świnki. Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie przekonałam się do marcepanu. W Norwegii marcepan to nieodłączny element Świąt Wielkanocnych i Bożego Narodzenia. Co wyróżnia ten słodycz, to fakt, że jest on w postaci małej świnki. Świąteczny marcepan produkowany przez firmę Nidar jest tym najbardziej znanym. Produkcja zaczęła się w 1915 roku i do reszty zawładnęła sercami Norwegów. Nidar podaje, że w 2014, zgodnie z planem sprzedał 45 milionów marcepanowych figurek, w tym m.in. 10 milionów świnek, ponad tysiąc kilometrów marcepanowych "kiełbasek" i siedem milionów marcepanowych różyczek.


Postanowiłam ograniczyć listę do tych słodkości, które znam i które najbardziej kojarzą mi się z Norwegią. Lista mogłaby być bardzo długa bo, tak jak w Polsce istnieje tu dużo bardzo odmiennych rodzajów słodkości. Na kolejny wpis z tej serii zapraszam już 14 stycznia !
Pozdrawiam serdecznie,
Patka

13 komentarzy:

  1. Ja bym dodała jeszcze kvikk lunsje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez o tym myslalam ale potem stwierdziłam, że juz pisałam tu o ich popularności parę razy więc nie chciałam powielać tych informacji :)

      Usuń
  2. Z tego, co widziałam, najbardziej popularną czekoladą, wręcz ich dumą narodową, jest Kvikk lunsj. Fakt - produkowaną przez tę samą rodzinną firmę od lat :)
    Te cynamonowe bułeczki są pyszne, potwierdzam :)
    A te bułeczki z piegami czekolady lub dżemu (chyba?) z Narvesen lubisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Narvesen bylam tylko raz w życiu bo desperacko potrzebowalam kubka cappucino :D wiec niestety nie :) ale za to polecam bardzo wszelkie ciasteczka, babeczki, makaroniki w Deli de Luca :)

      Usuń
  3. dla mnie najlepsze są gofry z dżemem truskawkowym i kwaśną śmietaną (creme fraiche, romme). I coż ja zaliczam się do osób, które uwielbiają marcepan i migdały, więc kransekake to dla mnie hit. Oczywiście idę na łatwiznę i kupuję gotowe. W zestawieniu zabrakło mi tylko lodów - softis i krokan :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na śmierć zapomniałam o lodach ! :)

      Usuń
  4. a lukrecja? To "paskudztwo" powinno mieć chyba osobny artykuł (żelki, dropsy, czekolada). Latem przez pomyłkę dostałam nawet lody z polewą lukrecjową... brrrr

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam wszystkie norweskie słodkości poza tymi z marcepanem ;) Uzależniona jestem szczególnie od czekolady Freia, Kvikk lunsj, kanelboller, gofrów i żelków - za tymi ostatnimi kiedyś nie przepadałam, ale obecnie za nimi szaleję... Dzięki Patrycja za ten artykuł! Jak zawsze dowiedziałam się z niego wielu ciekawych rzeczy :) Pozdrawiam z Oslo. Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mi osłodziłaś popołudnie :) Aż muszę teraz poszukać w mieszkaniu czegoś słodkiego :)

    Czy świnki podobnie jak w Niemczech przynoszą Norwegom szczęście? Skąd pomysł na świnki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam znaleźć jakąkolwiek informację na ten temat i nic, pustka totalna. Pytałam mojego chłopaka, rodziny goszczącej, mojej przyjaciółki - nikt z nich też nie wie. Ale to może być to samo znaczenie co w Niemczech bo przykładowo podczas kolacji wigilijnej, ten kto znajdzie w swoim deserze migdał dostaje w nagrodę świnkę. Wydaje mi się, że o to właśnie chodzi - miałeś szczęście znaleźć migdał więc dostajesz świnkę :)

      Usuń
  7. To mandelkake wygląda super! Będę musiała spróbować!:)
    Fajny post!
    Pozdrawiam,
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
  8. tyle norweskich pyszności,hahaha.....a ja mam poświąteczną dietę!..... :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. ja kiedyś kupiłam w Norge czekoladę Freia o smaku chili :) Ciekawe połączenie :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)