środa, 14 stycznia 2015

150. Norweska kuchnia meksykańska

Cześć ! Jak Wam się podobały poprzednie dwa posty? Czytacie mnie jeszcze? Dziś o zjawisku dosyć dziwnym. Piątkowe wieczory w Norwegii przenoszą się do Meksyku. Co ciekawe, Meksyk ten jest interpretacją własną i Meksykanie przyjeżdżający tutaj mówią "Nie, to nie nasze! Tak się tego nie je!". Pomimo początkowego sceptyzmu Skandynawów tradycja przyjęła się na dobre. Każdy piątek - w niektórych domach sobota - albo oba dni razem przebiegają pod tematem meksykańskiej kuchni. Sklepy mają specjalne weekendowe promocje, w każdym jest wydzielony dział z przyprawami orientalnymi. W takim sklepie za rogiem znajdziemy muszle do taco, tortille, indyjskie chlebki naan itp. produkty.  Warto zaznaczyć że jest to piątkowy/sobotni obiad jedzony około godz. 18-20.Co jest norweskim TOP 5 na piątkowe/sobotnie wieczory?

1. Enchiladas

Kiedy tu przyjechałam, tradycją w moim domu były piątki z Enchiladas. Bardzo norweską wersją. Otóż, Norwegowie wszystkie potrawy tego typu polewają gęstą śmietaną. Nie ważne, czy to pizza, czy enchiladas, czy taco - gęsta śmietana (Rømme) musi być. Na początku takie połączenie sos pomidorowy + śmietana było dla mnie czymś dziwnym. Teraz natomiast nie daję rady obejść tej śmietany. Tradycja, to tradycja.
Norweskie enchiladas, to proste danie. Oprócz pokrojenia piersi kurczaka w kostkę nie wymaga żadnych innych "zaawansowanych" umiejętności. Kurczaka tego smaży się w przyprawie (która jest w "Enchiladas kit"), dodaje sos pomidorowy (który też jest w "Enchiladas kit") i zawija w placki tortilli (które też są w "Enchiladas kit"!). Co to takiego ten "Enchiladas kit" ? To pudełko zawierające wszystko (z wyjątkiem kurczaka i tartego sera) potrzebne do przygotowania tego dania. Potem tylko wystarczy polać zwinięte placki resztą sosu pomidorowego, posypać tartym żółtym serem i wrzucić do piekarnika. Szybko, łatwo i meksykańsko-norwesko. A gotowe, oczywiście - traktuje się śmietaną.
źródło

2. Taco

Tutaj też łatwo. Paczka przyprawy do Taco, paczka chrupiących muszelek albo miseczek zrobionych z miękkich placków tortilli i mięso mielone. Do tego kubek śmietany, kukurydza z puszki, słoiczek sosu "Salsa" albo typowego sosu do Taco, plasterki ogórka, papryki, pomidora i trochę sałaty. Mięso usmażyć z dodatkiem przyprawy, muszelki podgrzać w piekarniku a wszystko inne ułożyć w osobnych miseczkach, żeby każdy mógł sam sobie nałożyć. Norweski obiad meksykański nr 2 - jest!
źródło

3. Nachos

Nie jestem żadną znawczynią meksykańskiego jedzenia. Wręcz przeciwnie - znam tylko tę norweską wersję. Najśmieszniejsze wydaje mi się właśnie Nachos. Wiele razy pisałam, o prostocie jaka panuje w norweskich kuchniach podczas przygotowania posiłków. To danie chyba przebija wszystko. Podsmażone na patelni mięso mielone (oczywiście z przyprawą - do Fahitas, Taco, Nachos - wybór dowolny) wykładamy na blaszkę lub do naczynia żaroodpornego. Posypujemy to chipsami nachos (trójkątnymi) albo taco (okrągłymi). Na to nie żałujemy startego żółtego sera. Wkładamy do piekarnika na jakieś 10-15 minut, wyciągamy i serwujemy z (a jakże!!) norweską śmietaną i sosem salsa. Wersja dla tych, którzy nie mają dzieci - dodać przed pieczeniem plasterki papryczki jalapeno. A podczas jedzenia nie zaszkodzi zagryzać sałatą, cząskami pomidorów, ogórków, papryki czy kukurydzy. I od razu danie jakieś takie mniej fastfoodowe się wydaje !
źródło

4. Tortilla

Tutaj, filozofia taka jak przy Taco. Z tym, że mięsem są cząstki piersi kurczaka a wszystko razem zawijamy w miękkie placki tortilli. Tuż przed zawinięciem wieńczymy to oczywiście kleksem śmietany i jakiegoś "meksykańskiego sosu" - w tym wypadku jest to najczęściej sos salsa. Tortillę lubię chyba najbardziej ze wszystkich wyżej wymienionych.
źródło

5. Grandiosa (nie meksykańska ale wciąż to jeden z najpopularniejszych weekendowych obiadów)

Dziedzictwo narodowe, podstawowy produkt trzymający przy życiu wszystkich młodych Norwegów którzy właśnie wyprowadzili się z domu rodzinnego. Obowiązkowy element na wieczory w gronie rodziny/znajomych. Najczęściej sprzedawana pizza w Norwegii. Kilka ciekawostek na temat tego "cudu gastronomii":
  • Od 1980 roku sprzedano około 420 milionów sztuk Grandiosy. Gdyby ułożyć te sprzedane sztuki w rzędzie to zajęłyby około 12 tysięcy mil (co równa się trzykrotnej podróży Ziemia-Księżyc)
  • Szacuje się, że obecnie rocznie Norwegowie zjadają ponad 21 milionów sztuk.
  • Jeśli ułożyć pudełka pizzy sprzedawane średnio jednego dnia w wieżę, to jej wysokość byłaby 14 razy większa niż Hotel Plaza w Oslo (który ma 117 metrów - 37 pięter)
  • Jeśli wziąć pod uwagę wszystkie mrożone pizze produkowane w Norwegii, to rocznie Norwegowie zjadają ponad 45 milionów sztuk. Oznacza to, że zjadają więcej niż jedną na sekundę.
  • Codziennie z fabryki Grandiosy wyjeżdża około 9 tirów wypełnionych pudełkami z mrożoną pizzą
  • W 2011 roku około 200 tysięcy Norwegów deklarowało, że je Grandiosę podczas kolacji Wigilijnej.
Fenomen tego produktu leży chyba w samej idei. Otóż, oprócz klasycznej Margherity znajdziemy pizzę z kurczakiem, mięsem mielonym, szynką, wegetariańską, meksykańską, z salami, na cienkim cieście, na grubym cieście a nawet pizzę bez glutenu! Do tego dodajmy, że ciasto smakuje lepiej niż niektóre "domowej roboty" ciasta. Mnie ta "tradycja" bardzo bawiła bo nie rozumiałam jak mrożona pizza może urastać do miana dania narodowego. Ale ona naprawdę smakuje świetnie! Chociaż jestem zwolenniczką tworzenia jedzenia od podstaw, to na Grandiosę mogę się skusić bo wiem, że to niezły kawałek pizzy!
(Co do meksykańskiego jedzenia to oczywiście istnieje Grandiosa m.in. z Taco i z Nachos)
źródło
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na następny post już 18 stycznia. Kto zgadnie, o czym będę pisać? :)
Patka

3 komentarze:

  1. Yummy! To moj ulubiony post na Twoim blogu od dzisiaj! Taka sie glodna zrobilam :( dobrze, ze w PIATEK <3 wracam do Oslo :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne jest to, że Pani numeruje posty. Bardzo ciekawe jedzenie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie to każdy kraj ma u siebie odmianę kuchni obcej, więc i Norwegia dodała coś od siebie do meksykańskiej. Zapewne można by popróbować wielu wersji tego, co adaptujemy do własnych warunków :) ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)