wtorek, 17 lutego 2015

158. Fałszywi przyjaciele

Dzisiaj trochę inaczej. Każdy w swoim życiu pewnie miał tak, że był czegoś pewien a potem okazywało się to totalnym błędem. Tak to jest z fałszywymi przyjaciółmi. Będąc częścią społeczności "Blogi kulturowe i językowe" czytam świetne posty dotyczące różnych języków i krajów. W ramach tej współpracy tworzymy razem "W 80 blogów dookoła świata" - akcję o której mogliście już tu czytać. Na tytułowych fałszywych przyjaciół trafiłam przy okazji czytania jednego z blogów dziewczyn francuskojęzycznych. Bardzo chętnie wrzuciłabym tu link, ale Google na ten temat milczy jak zaklęte. Na szczęście, w wynikach wyszukiwania znalazłam artykuł Janusza, który świetnie wyjaśni Wam jak sobie z takimi przyjaciółmi radzić.

Sama nazwa "Fałszywi przyjaciele" wywodzi się z języka francuskiego (Faux amis) i jest określeniem na słowa, które nie do końca znaczą to na co - mogłoby się zdawać - wskazują. Tak też jest w tłumaczeniu polski-norweski. Tutaj również znajdziemy wielu takich "fałszywych przyjaciół". Zapraszam niżej.


  • Parasol - Sztandarowy przykład, który również w języku francuskim ma swoje przełożenie. W Polsce czy deszcz, czy słońce - zawsze użyjemy parasola. Natomiast w Norwegii, jak i we Francji powiedzieć "Potrzebuję parasol" w dzień gdy pada poziomo, pionowo i na skos będzie odebrane za śmieszny żart. Otóż, istnieje tutaj rozgraniczenie i na deszcz użyjemy paraply a na słońce parasol. (fr. para+sole = przeciw+słońcu)

  • Kujon - o tym wspominałam już kiedyś przy okazji pułapek językowych. Norweski kujon nie ma za wiele wspólnego z tym polskim bo tu znaczy to po prostu tchórz a czasami też używane w kontekście osoby niezbyt ogarniętej/bystrej.

  • Konkurs - jeśli gdzieś słyszymy, lub czytamy że ktoś, coś (osoba, firma) jest "konkurs" to wcale nie oznacza, że biorą udział w jakichś zawodach. Jeśli ktoś Ci mówi "Jeg gikk konkurs" to znaczy, że zbankrutował. Konkurs oznacza bankructwo i/lub upadłość.

  • Ja - najbardziej podstawowe norweskie słowo czasem nieźle miesza w głowach osobom po norwesku nie mówiącym. Szczególnie razem z "Ja, takk", kiedy wie się że dzwoni, ale jeszcze niewiadomo w którym kościele. "Ja" po norwesku to nasze polskie "tak". Przyznam, że mi samej mieszało ono w głowie, nie mam pojęcia dlaczego. 

  • Tak - wymawiane z długim "a" oznacza "dach". Z tym słowem jest problem chyba dla wszystkich obcokrajowców zaczynających naukę norweskiego. Często wymawiane błędnie i mylone dwa zupełnie różniące się od siebie słowa "takk" - dziękuję i "tak" czyli dach. 

  • Kran - prócz tego, że jest tym samym co polski "kran" istnieje jeszcze inne znaczenie. To również określenie używane w budownictwie. Mowa tutaj o ogromnym żurawiu, który tu też jest nazywany kranem. Jeśli więc zobaczycie w gazecie ogłoszenie "Zatrudnię operatora kranu" to wcale nie oznacza, że będziecie odkręcać komuś kurki przy zlewie.

  • Data - to nazwa dosyć potoczna. W tym wypadku chodzi tu o urządzenie zwane "datamaskin" które jest po prostu komputerem. "Data" jest używane potocznie i oznacza również komputer. Jeśli ktoś powie "Jeg må sjekke data" to nie znaczy, że będzie sprawdzał dzień w kalendarzu tylko komputer/lub informacje. Ponieważ często "data" może oznaczać też "informacje"/"dane".

  • Moreller - kiedyś na liście zakupów znalazłam "moreller" i dopisek "sprawdź w internecie jeśli nie wiesz co to". Ja tylko zabrałam listę zakupów i pojechałam śmiejąc się pod nosem, że co, ja moreli w swoim życiu nie widziałam? Widziałam i kupię, a co. W sklepie okazało się (jak błędnie twierdziłam), że morele widocznie były, ale się zmyły bo na ich miejscu leżą czereśnie/wiśnie. Obeszłam dział warzywno-owocowy wzdłuż i wszerz, no innego miejsca gdzie było napisane "moreller" nie znalazłam. Wróciłam bez moreli i po południu, kiedy hostka wróciła do domu zaczęłam tłumaczyć, że tacy trochę nieogarnięci pracownicy w sklepie, bo napis moreller był a na półce leżało co innego. Okazało się, że to ja byłam tą jedyną nieogarniętą w sklepie. Bo moreller to właśnie wiśnie i czereśnie ! (chociaż wiśnie częściej spotykane są pod nazwą "kirsebær")

  • Kassa - w jednym znaczeniu jest tym samym co nasza kasa w sklepie, gdzie siedzi pani, nabija towary i przyjmuje pieniądze. W drugim znaczeniu to po prostu skrzynka/pudełko. Używane np. jako "postkassa" - pudełko z pocztą (skrzynka pocztowa). 


  • Marsvin - kiedy koleżanka powiedziała, że marzy żeby mieć w domu "marsvin", pomyślałam że oszalała. MORŚWINA ? Takiego wielkiego, co pływa w basenie? To w ogóle jest legalne?! Odpowiedź przyszła, kiedy zaczęłam ją pytać gdzie taki morświn będzie pływał. Na co ona uparcie twierdziła że one przecież nie pływają. Szybkie sprawdzenie grafiki google i rumieniec wstydu na twarzy. Wyjaśniłam jej, co znaczy wymawiane "morświn" słowo w języku polskim. I tu, różnica. Po lewej polski morświn a po prawej norweski marsvin.

  • Kart - to ani mały samochodzik wyścigowy, ani żadna karta. To po prostu mapa, chociaż potrafi czasem namieszać w głowie uczącym się norweskiego, bo karta to "kort". Ja już raz chciałam w sklepie zapłacić "mapą" będąc przekonana, że kart to karta - analogicznie do polskiego czy angielskiego.

  • Mappe - a to wcale nie mapa. Tylko teczka lub folder. Dzieci w szkołach często dostają "Lese mappe", które są po prostu zbiorem kilku tekstów wraz z zadaniami do rozwiązania. Jeśli Norweg prosi Was o mappe, to prawdopodobnie potrzebuje jakiejś teczki z danymi a nie mapy Europy. 

Jeśli znacie jeszcze jakichś fałszywych przyjaciół - dajcie znać ! Razem utworzymy nowy post! 
Pozdrawiam serdecznie,
Patka

21 komentarzy:

  1. Tytułem nieźle namieszałaś :D Zobaczyłam "fałszywi przyjaciele" u siebie i mówię o o o o o o o muszę to przeczytać :D
    I ja mówię "jaa" jako "tak" cały czas, ale to Śląski zwyczaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki ten norweski podobny do niemieckiego <3 die Mappe, die (Land)Karte, die Kirsche, die Beere, in Konkurs gehen - dokładnie to samo znaczenie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo udany wpis, przyjemnie się czytało i chętnie przeczytam więcej na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe, mimo że nie miałam do tej pory nic wspólnego z norweskim, przeczytałam z zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacja....bardzo lubie takie wpis!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacja! Bardzo lubię te norweskie wpisy.... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie się uczy nowych słów przy pomocy takich skojarzeń i zabawnych obrazków :) Doznałam olśnienia ze słowem "kran" - znałam tylko to bardziej "polskie" znaczenie ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie wpisy, najbardziej ucieszył mnie morświn, hihi :)
    Kujona też mam na liście francuskich fałszywych przyjaciół, o których muszę wspomnieć na blogu. I tak nieśmiało dorzucę, że może to u mnie czytałaś te wpisy o francuskim? Można je znaleźć pod tagiem "faux amis" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak ! To u Ciebie !!!! :) Jutro dorzucę link do Ciebie w tym poście :)

      Usuń
  9. Dobrnelam, przeczytalam niemal wszystko. W glowie mi sie kreci. Piekne zdjecia po drodze , moje ukochane Bergen , na ktore ostatnio nie mam czasu. Pozatym Hardangervidda nieprzejezdna, bo tak wieje i nawiewa sniegu ze chyba do wiosny poczekamy. Wszystko w temacie super, mysle ze bardzo przyblizylas Norwegie tym ktorzy nigdy tu nie byli. Szkoda ze nie bylo takich blogow zanim ja tu przyjechalam. Dobra robota Pati . Pozdrawiam z Hallingdal Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. kona (wymawiane jako kuna) - na początku myślałam, że wszyscy hodują zwierzątka futerkowe, a to żona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. O tak ! Co kilka głów, to nie jedna ! Mamy już materiał na część drugą :) Dziękuję !

      Usuń
  12. Z morelami tez bym pomyślała ze to jak "nasze". Za to z karta problem mam do dziś. Niby wiem i rozumiem co jest co, a podczas rozmowy i tak wskakuje mi automatycznie nie to co należy. Bardzo fajny post!

    OdpowiedzUsuń
  13. świetne zestawienie. Napracowałaś się Pati i uchwyciłaś sedno sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wpis! Ja dość często właśnie myślę o takich słówkach. Albo takich, które mają parę znaczeń (np gift :) ). Pozdrawiam z deszczowego Eide

    OdpowiedzUsuń
  15. Marsvin czyli świnka morska po polsku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co doskonale widać na załączonym zdjęciu.

      Usuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)