poniedziałek, 18 maja 2015

173. Jak korzystać z podręcznika? (cz.1)

Tytuł pewnie wydał Wam się banalny. Ale to, o czym będę dziś pisać wcale takie nie jest. Tym postem chcę zacząć nowy cykl wskazówek językowych. W ciągu 2 lat nauki norweskiego przekonałam się w zupełności, że z podręczników można korzystać, ale nie można im ufać. A na pewno nie bezgranicznie. Archaizmy, niejasności, brak języka potocznego - to chyba najpoważniejsze z błędów powtarzających się w różnego rodzaju podręcznikach. Dziś o tym języku potocznym trochę. Zarówno mój chłopak, jego rodzina czy moja przyjaciółka wyraźnie zaznaczają - Norweg potrafi poznać obcokrajowca. I to nie przez wygląd, kolor skóry czy akcent. Nie przez to jak mówi, ale CO mówi. 

Macie pod ręką jakiś podręcznik/słowniczek/rózmówki języka norweskiego? Dowolny? Otwórzcie w miejscu, gdzie mamy do czynienia z restauracją, lub z zamawianiem jedzenia. Jaka forma jest tą sztandarową, wymuskaną do granic możliwości, wręcz postawioną na piedestale poprawności? Czy to "Jeg vil gjerne ha..." ? Norweski jest językiem prostym, a przynajmniej bardzo uproszczonym w mowie codziennej. Jeśli ktoś w restauracji używa "Jeg vil gjerne ha en kopp kaffe" to jest to na 99% obcokrajowiec. Norweg ze swoim prostym językiem użyje "En kaffe" albo "Kopp kaffe" ale raczej nigdy przydługiej formy, którą tłuką nam do głowy podręczniki. Mój chłopak często mówi, że formy których używam to bardzo piękny bokmål, którego nie używa (ba, nawet nie zna!) duża część Norwegów i które widuje się tylko w książkach/filmach. Moja przyjaciółka, która jest nauczycielką języka norweskiego mówi, że te formy mogą nam, obcokrajowcom przydać się tylko.. na Bergenstest. Dla mnie to parodia, bo ten test ma pokazać nasze umiejętności komunikacji w społeczeństwie a nie udowodnić, że możemy pisać książki i sztuki teatralne wymuskanym językiem. Podręczniki podają również, że możemy użyć pięknego "Unnskyld, kan du gjenta?", czyli "Przepraszam, możesz powtórzyć?" a Norweg użyje raczej "Hva sa du?" czyli "Co powiedziałeś/aś?".

Mimo tego, co wpaja się nam na kursach, norweski język potoczny jest grą kilku słów. Kiedy przebywa się w tym środowisku, to takie obrazki jak ten poniżej już nie bawią. Tylko budzą zrozumienie.

źródło

Co najważniejsze - krótkie formy rzucane przez mieszkańców tego kraju nie są odbierane jako obraźliwe. Istnieje coś takiego, jak "norsk høflighet" czyli norweska uprzejmość. Wszyscy w tym kraju są równi, do wszystkich mówi się na "Ty". Panią Premier wszyscy nazywają po imieniu i nie jest to odbierane jako obraza a jako komplement. 


A Wy? Jakie macie doświadczenia z takimi przydługimi formami? 

Zapraszam do dyskusji w komentarzach
Pozdrawiam, Pati :)

8 komentarzy:

  1. Cześć, obserwuję twój blog od wielu miesięcy <3
    Chciałabyś może stworzyć post zawierający właśnie spis potocznych zwrotów? Myślę, że przyszłym "operkom" w Norwegii może się przydać taki wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nad takim postem pracuję :) ten dzisiejszy to mały przedsmak :) dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
    2. Właśnie nad takim postem pracuję :) ten dzisiejszy to mały przedsmak :) dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  2. Pati, ja to wszystko wiem, bo słyszę jak mówią Norwedzy. Ale uczą nas jak muszą, sami się pewnie z czasem nauczymy tych skrótów a ja to oczywiście że łapię je w MIg :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy dobrze to zabrzmi, ale najgorsze jest to, ze te cholerne skroty zaczynaja w nas zyc swoim wlasnym zyciem i zaczynamy je wypowiadac ot tak - po prostu. Hæ to najczesciej uzywane przeze mnie ,, slowo''. Moja mama zawsze zwraca mi uwage , gdy tak do niej sie zwracam ,, Aniu, nie tak cie wychowalam ''. Wiem, ze z czasem sie przyzwyczai.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ! Tez się czasem na tym łapię :)

      Usuń
  4. Uwielbiam skrótowość norweskiego, a najbardziej bawi mnie "H'æ?" :) Uważam też, że umiejętność naturalnego wykorzystywania takich zwrotów i skrótów nie jest łatwa, ale świadczy jednocześnie o przekroczeniu pewnego progu w nauce norweskiego...

    OdpowiedzUsuń
  5. Orany, widziałam dokładnie taką samą grafikę co do szwedzkiego! Podręczniki są różne, ten z którym ja pracuję na zajęciach ma bardzo dużo potocznego języka, przez co czasem te zwroty dość ciężko jest wytłumaczyć ;) Ale obecności długich form nie uważałabym za coś złego. Tak samo jak z początku uczymy się mówić wszystko bardzo wyraźnie, a potem, z czasem, zaczynamy "zjadać" końcówki i tak dalej, ale i tak wiemy, skąd te formy się wzięły ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)