czwartek, 25 czerwca 2015

182. Jak Norwegowie spędzają wakacje

Hej ! Lato zbliża się wielkimi krokami, jesteśmy już tak naprawdę na ostatniej prostej do urlopu. Dlatego wraz z innymi blogerami postanowiliśmy poświęcić tę edycję "W 80 blogów dookoła świata" właśnie wakacyjnym zwyczajom w różnych krajach. Zapraszam ! Na początku - jak nazwać norweskie wakacje? To SOMMERFERIE!

1. Fellesferie


Pod tą nazwą kryje się norweska idea spędzania wakacji. Mianem "fellesferie" nazywa się trzy ostatnie tygodnie lipca, podczas których większość firm ma ustalone urlopy. W tym czasie produkcja zostaje ograniczona a całe załogi pracowników mają wolne. Przykładowo, mój chłopak pracuje w branży samochodowej - cała firma, warsztaty i salon są w tym czasie zamknięte na cztery spusty. Również duże firmy jak np. Statoil "uczestniczą" w fellesferie. Moi zapracowani hości, spędzający większość wolnego czasu przy komputerach mają szansę na wyłączenie się raz w roku, na trzy tygodnie. W lipcu czas w Norwegii zwalnia a jedynymi miejscami pracującymi na 100% są restauracje, hotele czy np. przedsiębiorstwa komunikacyjne. Tym samym większość banków, biur i instytucji publicznych ma krótsze godziny otwarcia. Nikt się nie irytuje, nikt nie narzeka a samo zjawisko "fellesferie" stało się już swego rodzaju tradycją i znakiem rozpoznawczym.

2. Feriepenger


Jak już mowa o tak długim urlopie to mogłyby się przydać jakieś pieniądze. W Norwegii istnieje przepis, który nakazuje wypłacenie tzw. "feriepenger" czyli pieniędzy na wakacje. Z całego dochodu roku poprzedniego wylicza się 10,2% a w niektórych miejscach nawet 12%. Ta kwota podlega opodatkowaniu wg obowiązującej tabeli podatkowej. Pieniądze wypłacane są pod koniec czerwca lub na początku lipca. Przepis obowiązuje również w przypadku au-pair - w zeszłym roku zarobiłam nieco poniżej 100 000 koron, co oznacza że na wakacje dostanę około 9100 koron. Niezły zastrzyk gotówki, prawda?

3. Syden


A co Norwegowie robią z tymi pieniędzmi ? Podróżują "til Syden". Na początku kompletnie nie wiedziałam o co chodzi w tym słowie. Potem Ørjan wytłumaczył mi, że Norwegowie uwielbiają jeździć tam, gdzie jest ciepło. A jak ciepło to znaczy, że na południu. Więc wszystkie miejsca gdzie ciepło, tanio i które są na południu są nazywane "Syden". Analogicznie Skandynawia, czyli Północ jest nazywana "Norden". Mieszkańcy Norwegii masowo wyjeżdżają właśnie til Syden. Najczęstszymi kierunkami są Hiszpania, Grecja czy np. Turcja. Na Majorce, czy na Krecie znajdziemy również wiele domów, które należą do Norwegów. Tata mojego chłopaka kupił dom na Krecie kilka lat temu po tym, jak stwierdził, że to bardziej opłacalne niż hotel. Tym sposobem możemy latać do Grecji kiedy tylko nam się spodoba, martwiąc się tylko o cenę biletów lotniczych. 

4. Bilturer


Kolejnym pomysłem na norweskie wakacje są podróże samochodem. Istnieją również specjalne wypożyczalnie aut campingowych (bobil) gdzie Norwegowie mogą wypożyczyć pojazd, który będzie im służył za dom przez dwa lub trzy tygodnie. W ten sposób jeżdżą po kraju, lub wyjeżdżają tam, gdzie jest tanio. A tanio jest u sąsiadów. Kiedy Ørjan był mały, spędzał każde wakacje jeżdżąc z rodzicami po Danii i Szwecji.  To bardzo popularny wśród Norwegów sposób na urlop.

5. Camping i Sverige
źródło
Szczególną popularnością cieszą się również campingi w Szwecji. Wynika to z tego, że Szwecja jest tania dla statystycznego Norwega. Tym sposobem jest szansą na tanie wakacje, a i pogoda jest mniej nieprzewidywalna niż w kraju fjordów. Obecnie w norweskiej telewizji hitem jest reality-show o takich właśnie szwedzkich polach namiotowych i campingowych.

6. Hytter

Popularnym kierunkiem są również domki letniskowe nad morzem. Tam mieszkańcy tego kraju mogą obcować z naturą, łowić ryby, pływać łodzią/kajakiem i regenerować siły na nadchodzące coraz ciemniejsze miesiące. 
Zajrzyjcie również do innych krajów: 



Pozdrawiam, Pati

14 komentarzy:

  1. Tak właśnie wyobrażałam sobie norweskie wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie mają Norwegowie takiej jakiejś wewnętrznej potrzeby, żeby na urlop pojechać gdzieś gdzie jest ciepło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają, napisałam o tym w punkcie 3 :)

      Usuń
  3. O ja, zazdroszczę tej Krety! :D I takie pieniądze "na wakacje" też by mi się tu w Polsce przydały :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm gdybym była Norweżką również marzyłabym o wakacjach na południu Europy. W zasadzie to i będąc Polką o nich marzę. Żal mi trochę Skandynawów, że tak mało słońca mają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z mojego doświadczenia wynika, że jest dokładnie tak jak to opisałaś :) Większość znajomych mi Norwegów planuje wakacje w hytta, na południu Europy, opcjonalnie w Szwecji lub Danii. Wciąż jednak zastanawia mnie, dlaczego większość tak bardzo lubi Hiszpanię albo Francję, a nie na przykład Włochy... Może chodzi zwyczajnie o prestiż... ;) Idea fellesferie z początku mnie irytowała, ale coraz częściej znajduję uzasadnienie dla takiego zwyczaju... Na szczęście u mnie w pracy panuje całkiem duża dowolność w tym temacie, więc ferie w czerwcu albo we wrześniu też są akceptowalne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, ze Norwegowie sa nieco podobni do Francuziw. We Francji wszystko sie zamyka i zwalnia.
    , tyle ze w sierpniu. Tez kochajawoje domki letniskowe i tez jeżdżą nad morze i na południe ( głownie na swoje południe Francji, a następnie i do Hiszpanii ) :))
    Pozdrawiam akurat z pociągu do Avinionu ... Tez sobie jadę troszkę " na południe"

    OdpowiedzUsuń
  7. Fellesferie niespecjalnie mi sie podobalo. Brakowalo mi wolnosci w tym, ze moglabym sama podjac decyzje kiedy chce miec urlop. Ale teraz juz nie narzekam :)
    Zgadzam sie z kazdym punktem.
    Pozdrwiam
    www.sevenwishes.eu

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w Niemczech też dostaję pieniądze na urlop :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Islandii tez daja Orlof :D niby fajnie cacy a ja dostalam na waciki tylko bo malo pracowalam heheh a dodatkowo w lipcu wyplacaja dodatkowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takze da sie? Da sie. W Polsce wakacje pod Grusza a u nas wakacje w Summer chacie :D i goracych zrodlach....

      Usuń
  10. Mam uczennicę, która mieszka w Norwegii. Kiedy słucham jej opowieści o tym kraju i czytam Twoje posty, nie mogę uwierzyć, że niektóre rzeczy naprawdę się dzieją ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnimi czasy głównie za sprawą tanich połączeń do Polski coraz więcej Norwegow wybiera urlop np. w Gdańsku. Kraków i Warszawa to żelazne punkty programu od dawna, teraz do listy doszły inne miasta. Jeszcze parę lat temu kiedy np w pracy była mowa o Polsce, spora część Norwegow znała Kraków. Teraz okazuje się, że zaliczają inne polskie miasta! Knajpy w Gdańsku mają menu po norwesku a ja idąc ulicą rodzinnego miasta słucham i myślę 'o, Oslo, o, Bergen '

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnimi czasy głównie za sprawą tanich połączeń do Polski coraz więcej Norwegow wybiera urlop np. w Gdańsku. Kraków i Warszawa to żelazne punkty programu od dawna, teraz do listy doszły inne miasta. Jeszcze parę lat temu kiedy np w pracy była mowa o Polsce, spora część Norwegow znała Kraków. Teraz okazuje się, że zaliczają inne polskie miasta! Knajpy w Gdańsku mają menu po norwesku a ja idąc ulicą rodzinnego miasta słucham i myślę 'o, Oslo, o, Bergen '

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)