poniedziałek, 10 sierpnia 2015

190. Fałszywi przyjaciele (cz.5)

Kto nie mógł doczekać się kolejnej edycji ręka do góry !  Zasypujecie mnie słowami, za co bardzo dziękuję - bo możemy tworzyć te wpisy razem. Do dzieła!
  • Lekkasje - zawsze wzbudza u mnie uśmiech jak pomyślę, że znaczenie jest tak bardzo odległe od polskiego. Po norwesku oznacza "wyciek" lub "przeciek", ale w wymowie brzmi prawie jak nasz "lekarz" - stąd może czasem sprawić trochę kłopotów. Szczególnie na początku nauki. Zapamiętajmy, że lekkasje to wyciek a lege to lekarz. 

  • Kåt - jeśli o problematycznych słowach mowa to najzabawniejszymi przykładami są właśnie te związane z kotami. Trzeba się bardzo pilnować, żeby z przyzwyczajenia nie użyć słowa "kåt" - bo może wyjść z tego dość zabawne nieporozumienie. Norweskie słowo oznacza bowiem kogoś, kto jest napalony.

  • Katt - jak już jesteśmy w temacie tych futrzaków to zatrzymajmy się na chwilę. To, co po polsku jest kojarzone dosyć negatywnie - czyli kat, po norwesku jest pozytywne. To zupełne przeciwieństwo poprzedniego obrazka. Bo katt to kot i trzeba bezwzględnie się tej wymowy trzymać i o tym pamiętać. No nie ułatwiają nam nauki języka Ci Norwegowie, nie ułatwiają. 

  • Brud - sama wcześniej o tym nie pomyślałam, chociaż to słowo idealnie nadaje się na fałszywego przyjaciela. Po norwesku brud (en brud) oznacza .. pannę młodą ! Dla mnie najtrudniej było się przestawić z myślenia, że mówiąc o młodej pannie "brud", tak naprawdę jej nie obrażam. Niby wiem, że to dwa całkiem różne słowa, ale wciąż - gdzieś z tyłu głowy mały głosik podpowiada mi, że to nieładnie. Myślenie w języku ojczystym podczas używania języka obcego nie ułatwia sprawy - tego jestem pewna. 

  • Grad - liczba pojedyncza słowa, które słyszy się w Norwegii non-stop. Pogoda jest jednym z ważniejszych tematów w każdej sytuacji. Najczęściej mówi się właśnie o tym, ile było stopni, stąd grad - stopień. Zostajemy więc w temacie pogody, ale ze słowami o zupełnie odmiennym znaczeniu. Jeśli chcemy po norwesku powiedzieć, że padał grad, użyjemy "Det haglet i dag". Tłumaczony z j. polskiego grad to "hagl" i pochodzi od niego czasownik "å hagle".




  • Strupe - słyszałam to słowo użyte w kontekście "Jeg har kniv på strupen." i pomyślałam - A to coś nowego! Nóż na strupie. U nas się mówi nóż na gardle, a tutaj na strupie. Nie dawało mi to jednak spać i sprawdziłam - strupe oznacza po norwesku gardło. Trochę mnie to zdziwiło, bo znałam już wyrażenie "Boli mnie gardło" i tam gardło nazywa się "halsen". Potem wyjaśniło się, że halsen oznacza górną część przełyku, natomiast strupe znajduje się przy strunach głosowych. A to, co po polsku nazywamy "strup", po norwesku będzie się nazywało skabb (słowo szczególnie przydatne przy pracy z dziećmi, bo dzieci uwielbiają zdrapywać wszelkiego rodzaju strupy, a potem płaczą że leci im krew). 

  • Ola - to słowo może powodować wiele nieporozumień. Po norwesku, zapisywane "Ola", czytane jako "Ula" jest imieniem męskim. I to nie bylejakim. Tak jak w Polsce typowym przykładem jest "Jan Kowalski", tak w Norwegii jest to "Ola Nordmann" i również oznacza osobnika płci męskiej. Norwegowie dziwią się, że w Polsce dziewczyny noszą męskie imię a Polacy dziwią się, że w Norwegii mężczyźni noszą damskie imię. Dla jednych i dla drugich - jest to bardzo zabawne. 

Pozdrawiam, Pati




8 komentarzy:

  1. :D Przydatne.
    Ja dość często podpinam pod norweskie słowa angielskie znaczenie, bo u nas w domu angielski z polskim też wymieszane. I tak tuż przed świętami wpada najmłodsze dziecko i krzyczy rozradowany
    - Niece komer
    - Kto?
    - Niece komer
    - Nie kochanie, w tym roku żadna rodzina nas nie odwiedza na święta (niece to siostrzenica)
    - Niece komer
    - Nie tym razem. Dziecko w płacz.
    - Przykro mi - mówię. Całą sytuację ratuje najstarszy. Podchodzi do mnie i z politowaniem mówi - Julenissen.
    - Jule co?
    - Julenissen - Święty Mikołaj!
    - A taki Nissen - tak taki to nas zapewne odwiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zabawne szczególnie te kocie sprawy, a przymiotnika "kåt" nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę serię i czekałam na nią z utęsknieniem! To z imieniem Ola mnie rozbawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzieś słyszałam, że polskie słowo bluźniercze "Ku*wa", w Szwecji znaczy koszyk. Czy jakoś tak. Natomiast w będąc w Czechach jak powiesz po polsku "merdaj", to mieszkańcy owego państwa wezmą ta bluźnierstwo.

    Zawsze mi się wydawało, że ludzie ludzie określając piękne rzeczy starają się używać pięknych słów, niż takie "brud" - nazwa sukni ślubnej. No bo po polsku suknia ślubna brzmi ładnie niż takie brud po norwesku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. *ładniej
      Wybacz za błąd

      Usuń
    3. Hej! Tak, koszyk nazywa się tak samo również po norwesku, pisałam o tym we wcześniejszych częściach "Fałszywych przyjaciół" :) Co do czeskiego to wiem też, że słowo "szukać" jest również wulgaryzmem :)

      Usuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)