poniedziałek, 17 sierpnia 2015

191. Skolestart


To dziś ! Norweskie dzieci zaczęły rok szkolny. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda i czym się różni szkoła norweska od szkoły polskiej - trafiliście we właściwe miejsce!

1. Listy zakupów
Każdy z nas, na pewno pamięta listy zakupów, które rodzice dostawali przed rozpoczęciem szkoły. Nadal jest tak, że szkoły rzekomo publiczne w Polsce wymagają od rodziców wyposażenia dziecka jak na wojnę. Piętnaście rodzajów zeszytów, bibuła, plastelina, glina (?), farby plakatowe, akwarelowe, pastele, kredki świecowe, bambino, świecące w ciemności i Bóg wie co jeszcze. Do tego oczywiście nowy komplet podręczników, na który zazwyczaj trzeba wziąć kredyt, bo każda szkoła a czasem nawet klasa ma inne. Jak to wygląda w Norwegii? Książki są "dziedziczone", każde dziecko dostaje komplet w szkole, czasem są to książki nowe, czasem używane. Przez cały rok szkolny trzeba o nie dbać, bo za rok dostanie je następne dziecko. Dlatego na książkach bardzo popularne są bokbind. To okładki, zazwyczaj zrobione z papieru prezentowego. Ostatnio popularne zrobiły się też okładki materiałowe. Dzieci dostają również specjalne zeszyty. Do matematyki, norweskiego i angielskiego (tak przynajmniej było w przypadku dzieci, z którymi mieszkałam). Oprócz tego, pracuje się z "kserówkami", które potem są wpinane do specjalnych teczek. Teczki nazywają się hefte lub lesehefte. Rzeczy, w które trzeba dziecko wyposażyć to plecak, piórnik, śniadaniówka, regntøy (specjalny strój na deszcz), støvler (kalosze) i kapcie/crocsy. 

2. Klasa
Szkoły w Norwegii są zorganizowane w taki sposób, że każda sala lekcyjna ma swoją szatnię (wieszaki i ławki) przy drzwiach wejściowych. W klasie dzieci spędzają cały dzień, większość lekcji (prócz WF) odbywają się tylko w tym jednym miejscu. Dzieci po przyjściu pod swoją klasę zmieniają buty, odwieszają kurtkę i plecak, po czym wchodzą do sali na lekcje. Nie ma chaotycznego biegania po szkole w celu odnalezienia sali do matematyki, przyrody czy historii. Wszystko jest w jednym miejscu. To pozwala również na oszczędzenie uczniom wysiłku - każdy ma swoją półkę na książki i do domu bierze tylko te, które będą potrzebne do odrobienia pracy domowej. 

3. Lunsj
W szkole, w której były host dzieci przerwa śniadaniowa (na lunch) trwała od godz. 10 do 11.30. W tym czasie dzieci mogły spokojnie zjeść i wybiegać się do woli na szkolnym dziedzińcu. W szkołach nie ma stołówek serwujących jedzenie, czy popularnych w Polsce sklepików. Są za to programy jak Skolemelk czy Skolefrukt, do których rodzice mogą zgłosić swoje dzieci. Trzeba uiścić opłatę za kwartał lub rok, w zamian za co uczniowie codziennie mogą dostać owoce czy np. mleko czekoladowe. Każde dziecko ma również przy sobie matboks (śniadaniówkę) i drikkeflaske (bidon). W matboks oczywiście matpakke (zapakowane jedzenie). Znajdziemy tam np. kromki chleba z brązowym serem, orzechy, jogurt, muffinkę. Bardzo źle odbierane jest, kiedy dziecko ma ze sobą czekoladę, lub słodycze. W Norwegii przyjmuje się, że słodycze powinno dawać się pociechom tylko w weekendy, w ograniczonych ilościach. Są też poradniki mówiące - dajesz swojemu dziecku słodycze zamiast śniadania ? Prawdopodobnie jesteś złym rodzicem.

4. Ukeplan
Dla mnie to wynalazek wszechczasów. Pamiętam, jak całe życie w szkole cierpiałam bo rano cieszyłam się na wolne popołudnie, a tu nagle w trakcie lekcji przychodziło tyle zadań domowych, że o popołudniu na świeżym powietrzu mogłam zapomnieć. W Norwegii funkcjonuje coś takiego jak "ukeplan". Na początku każdego tygodnia dzieci dostają kartkę rozmiaru A4 na której rozpisany jest cały tydzień. Temat każdej lekcji, zadania domowe na każdy dzień, wycieczki, wolne godziny, ważne informacje, zakres materiału, który dziecko powinno po tym tygodniu znać. Na drugiej stronie znajdziemy zazwyczaj ważne komunikaty dla rodziców lub np. teksty piosenek, czy wierszy przerabianych w danym tygodniu. Pozwala to na rozplanowanie tygodnia. Jeśli np. w czwartek dziecko ma zrobić 5 zadań z matematyki i do tego odpowiedzieć na pytania do tekstu z norweskiego a my wiemy, że tego dnia jedzie na urodziny lub ma trening - możemy zaplanować odrobienie tych lekcji na początku tygodnia, bez stresu i siedzenia do późnego wieczora. 

5. Oceny
Dzieci aż do skończenia piątej klasy nie dostają ocen. Czy to dobrze, czy źle pozostawiam już do osobistego osądzenia. Moim zdaniem daje to dzieciom spokój psychiczny, bo nie ma ogromnej rywalizacji. Dopiero podsumowania tygodnia, czy np. testy roczników są punktowane. Często jednak dzieci nie wiedzą ile punktów dostali ich rówieśnicy. Ma to zapobiegać rywalizacji. I moim zdaniem motywuje. Dziewczynka M., z którą mieszkałam sama wiedziała które dzieci w jej klasie są lepsze a które nie. Nikt im tego nigdy w twarz nie powiedział bo to by godziło w norweskie poczucie równości, ale jednak różnice było widać. Choćby w tym, jak kto czytał czy np. kto najczęściej podnosił rękę podczas pytań zadawanych przez nauczycieli. M. cały czas mówiła, że chce być tak samo dobra jak inni, dlatego np. ciężko pracowała nad czytaniem (jej prawie 4 lata młodszy brat czytał niestety lepiej od niej).

6. Elevassistent

Oprócz wychowawcy, w klasie jest zazwyczaj obecny również asystent uczniów. To osoba, która pomaga dzieciom, które np. nie zrozumiały nauczyciela. Lub których nie było w szkole przez parę dni. Jest to również osoba, która ma za zadanie być bardziej "przyjacielem", niż nauczycielem. Dlatego ważne jest, aby rozumiała kulturę dzieci i młodzieży, albo np. orientowała się w muzyce czy sporcie. Najczęściej asystentami są studenci studiów pedagogicznych. 
Warto również zaznaczyć, że w imię norweskiej równości dzieci zwracają się do wszystkich nauczycieli po imieniu. 


6. SFO
To miejsce, gdzie dzieci mogą spędzać czas przed i po zajęciach lekcyjnych. Świetlice są płatne i mogą do nich chodzić dzieci z klas 1-4. Uważam, że to doskonały pomysł szczególnie jeśli rodzice pracują do późnego popołudnia. Lekcje w tych klasach kończą się około godziny 13-14, natomiast świetlica jest otwarta zazwyczaj do godz. 17. Tam dzieci mają do wyboru nieskończoną ilość gier planoszowych, edukacyjnych, klocków, książek i prac manualnych jak np. wyszywanie, wyklejanie, czy robienie na drutach. Każdego dnia, kiedy miałam odebrać E. z SFO musiałam toczyć z nim małą wojnę. Bo on nie chciał odrywać się od tych wszystkich ciekawych czynności i jechać do domu. 

7. Skolebusser
W rejonie Bergen doskonale zorganizowano autobusy szkolne. Pierwszego dnia szkoły dzieci dostają rozkłady autobusów razem z rocznymi biletami autobusowymi. Autobusy należą do Komunikacji Miejskiej (Skyss) i kursują do różnych szkół z poszczególnych rejonów. Również powrót odbywa się w ten sposób. Nauczyciele wyprowadzają dzieci grupami i "ładują" kolejno do autobusów odjeżdżających w różne strony. 

Może macie więcej doświadczeń z norweską szkołą? Podzielcie się w komentarzach !
Pozdrawiam, Pati

17 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł, fajnie, że go napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi jak utopia, jeszcze bardziej lubię Norwegię i zazdroszczę Norwegom ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się pomysł z tymi ocenami i podręcznikami,który panuje w Norwegii.
    Pamiętam, że będąc w podstawówce okropnie nienawidziłam jak nauczycielka wpisują ocenę w zeszycie czy na kartkówce przy ocenie stawiała stempelek miną odpowiadającą stopniom (np. ndst - smutny płatek śniegu, dop.- smutna chmurka z deszczem, bdb - wesołe słoneczko). Nie dość, że dzieciaka dołowała zła ocena to jeszcze świadomość, że ja mam w zeszycie deszczową chmurkę a inni uśmiechnięte słoneczko, czyli coś lepszego niż ja.
    A kupowanie podręczników co roku, po prostu doprowadzało moich rodziców do białej gorączki. No ale co poradzić, taka polska.

    OdpowiedzUsuń
  4. To dziwne, ale punkty 1. 2. 3. 5. i 7. (w sensie SFO) pamiętam ze swojej polskiej podstawówki... Co prawda, była to szkoła prywatna, ale jakoś nigdy nie miałam o niej zbyt dobrego zdania. I wydaje mi się, że punkty 1. 2. i 5. były też obecne w części klas 1-3 w szkole, do której chodziłam do gimnazjum - zwyczajnej publicznej szkole w blokowisku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pokazuje, w jak niesprawiedliwym systemie przyszło nam funkcjonować - bo dlaczego jedne szkoły miały "lepiej" niż inne?

      Usuń
    2. To tylko pokazuje, w jak niesprawiedliwym systemie przyszło nam funkcjonować - bo dlaczego jedne szkoły miały "lepiej" niż inne?

      Usuń
  5. Nie miałam pojęcia na temat większości z tych rzeczy, o których napisałaś. :) Świetne rozwiązania szczególnie jeśli chodzi o dziedziczenie podręczników, ukeplan czy asystenta. Miło przeczytać, że norweskie dzieci mogą liczyć na tyle pomysłowych udogodnień w szkole :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam, czy mogłabyś napisać coś o studiach w Norwegii?
    Świetny blog! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawy post :) bardzo mi się podoba struktura szkolnictwa w Norwegii.
    jeśli dzieci norweskie idą do szkoły dwa tygodnie wcześniej niż polskie, to kiedy zaczynają wakacje?
    Pozdrawiam, Ewe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje zaczynają się około 25-27 czerwca, czasem wcześniej/później ale zazwyczaj na początku ostatniego tygodnia czerwca :)

      Usuń
  8. Hej! Lubię czytać Twojego bloga, mnóstwo tu ciekawych informacji o Norwegii. A czy mogłabyś napisać o przedszkolach w Norwegii? Pewnie też znacznie różnią się od polskich?
    Pozdrawiam, Klaudia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Chętnie coś więcej napiszę, jak tylko zbiorę więcej informacji :)

      Usuń
    2. Cześć :) Chętnie coś więcej napiszę, jak tylko zbiorę więcej informacji :)

      Usuń
  9. Super!!! Będę tu zaglądać :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy post.
    Najbardziej przemawia do mnie to, że dzieci do pewnego momentu nie dostają ocen. Myślę, że to jest bardzo budujące, nie ma stresu ani zazdrości ;)
    xoxo // mój blog

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozdrowienia z Vennesli ;-) Amanda

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi jak marzenie! ♡ moja siostra mieszka w Norwegii, zazdroszczę tego systemu!

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)