piątek, 25 września 2015

196. Polska okiem Norwega

Dziś obchodzony jest Europejski Dzień Języków. Z tej okazji blogerzy kulturowi i językowi już po raz osiemnasty zebrali siły i dzisiejsza akcja "W 80 blogów dookoła świata" dotyczy Polski widzianej z perspektywy danego kraju/języka. Jako, że "posiadam" osobistego Norwega to mogę powiedzieć co nieco o tym jak nasz kraj, język i kultura są postrzegane. Chcę też zaznaczyć, że Norweg Norwegowi nierówny i to co dziś przedstawiam jest tylko zdaniem, jakie ma Ørjan. Wiem, że wielu z Was czekało na taki wpis więc serdecznie zapraszam!



1) Co lubisz w Polsce?
Ørjan wymienił kilka rzeczy a wśród nich znalazł się krajobraz - mimo, że tak inny od norweskiego, to ma w sobie piękno. Chodzi mu przede wszystkim o różnorodność - morze, góry, lasy, jeziora, niziny, wyżyny i na dodatek wszystko piękne. Jednak najbardziej podobały mu się nasze wysokie, liściaste drzewa rosnące przy drogach. Kolejną rzeczą jest polskie jedzenie i wcale mu się nie dziwię. Czym jak czym, ale jedzeniem nasz kraj może się pochwalić! Również poziom cen całkowicie go zaskoczył. Mimo, że był ze mną w odwiedzinach już 3 razy to wciąż nie może się nadziwić, jakie wszystko jest "tanie" i jak ktoś może się utrzymać z takich cen produktów i usług. Ale moim zdaniem, z norweską pensją wszystko poza Norwegią wydaje się tanie. Co również bardzo przypadło mu do gustu, to polska gościnność i otwartość. Od pierwszej minuty czuł się jak w domu.

2) Czego nie lubisz?
Uwaga, osobom z małym dystansem polecam zamknąć oczy lub przejść od razu do punktu nr 3. Tym czego Ørjan zdecydowanie nie polubił są polscy kierowcy i polski styl jazdy. I nie mowa tu o Polakach jeżdżących po Norwegii, bo tę opinię wyrobił sobie podczas trzech wizyt w kraju. Kilka razy znaleźliśmy się centymetry od tragedii i to zdenerwowało go chyba najbardziej. Że polscy kierowcy zawsze muszą być to jedno auto, te kilka metrów, zawsze przed Tobą. Jeśli ograniczenie prędkości wynosi 70km/h to mimo, że jedziesz prawie 80km/h zawsze znajdzie się ktoś kto Cię wyprzedzi, czasem jeszcze trąbiąc, błyskając światłami lub pokazując środkowy palec. Nieuprzejmość na drodze, wyprzedzanie "na trzeciego" w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach, ignorowanie przechodniów, rowerzyści na trasach szybkiego ruchu bez świateł czy odblasków w środku nocy - zdecydowany i ogromny minus naszego kraju. Akurat to zdanie podzielają również jego przyjaciele z klubu Citroena, którzy mieli okazję pojechać swoimi autami na zlot w Toruniu tego lata. Powiedzieli, że nigdy więcej nie chcą jeździć po polskich drogach, ze względu na styl jazdy. Kolejną rzeczą jest zbyt dużo reguł i przepisów, które wydają mu się dziwne i niepotrzebne. Nie potrafi zrozumieć np., dlaczego nie możemy używać świateł "długich" w terenie zabudowanym. Szczególnie, kiedy przejeżdżamy np. przez wioskę w której jest zapalona tylko jedna lampa i widoczność jest bardzo ograniczona. To jeszcze nie koniec negatywów. Nie podobało mu się również ile problemów sprawiły rzeczy typu zamknięcie konta w banku - niekończąca się wędrówka od okienka do okienka, bo ta pani musiała dać pieczątkę, inna podpisać a jeszcze inna wypytać dlaczego w ogóle chcę zamknąć konto. I to, z czym zmagam się od bardzo dawna - polska zazdrość. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Ci czegoś zazdrości i pokazuje to bardzo otwarcie.

3) Co bardzo chętnie zabrałbyś z Polski do Norwegii?
Zdecydowanie polskie tradycyjne potrawy. To, razem z zawartością sklepowych półek. Różnorodność w sklepach jest czymś, czego Norwegii brakuje. Moim zdaniem to plus, bo lokalne produkty są w centrum uwagi. Ale dla niego byłoby lepiej z większym wyborem. Ot, problemy pierwszego świata.

4) Jakie polskie potrawy lubisz najbardziej?
- pierogi
- golonka
- gołąbki
- bigos
- polskie kiełbasy i kabanosy
- ogórki kiszone

5) Co Cię najbardziej zaskoczyło w Polsce?
Piękne polskie miasta jak również poziom rozwoju i infrastruktury. Zanim odwiedził nasz kraj nie wiedział, czego się spodziewać. To, co zobaczył bardzo pozytywnie go zaskoczyło. Telewizyjne programy, jak np. "Jestem Kuba" (Jeg er Kuba) pokazują Polskę bardzo szarą i smutną, z odrapanymi budynkami i dziurawymi drogami. Nic dziwnego, że Norwegowie nie wiedzą czego się spodziewać. Ørjan bardzo często edukuje swoich znajomych  i opisuje jak, w porównaniu do tego zniekształconego telewizyjnego obrazu wygląda nasz kraj w rzeczywistości. Miło się tego słucha.
Totalnym szokiem była również ilość patroli policji. Patrole policji i kontrole drogowe na każdym kroku bardzo go zaskoczyły. 

6) Czego się najbardziej bałeś przed pierwszą wizytą w Polsce?
Ørjan powiedział mi, że najbardziej bał się jak zostanie odebrany jako obcokrajowiec. Szczególnie, że Polacy uchodzą za naród stosunkowo "zamknięty" na inne kultury. Bardzo też chciał zrobić dobre wrażenie na mojej rodzinie, dlatego stres był podwójny. Na szczęście okazało się, że strach miał tylko wielkie oczy i nie było tak źle. Kolejną rzeczą, która spędzała mu sen z powiek były wszystkie dosyć niepochlebne historie pojawiające się w mediach. Historie dotyczyły oczywiście przestępczości wśród Polaków. Polska jawiła mu się jako kraj anarchii, gdzie nikt nie przestrzega prawa i nikt go nie egzekwuje. Mimo kilku dosyć "dziwnych" sytuacji, zmienił swoje zdanie i nasz kraj nie jest już taki "straszny".

7) Jacy Twoim zdaniem są Polacy?

Ørjan od 8 lat pracuje z Polakami i od początku naszej znajomości mi opowiadał, jak dobre ma zdanie o naszych rodakach. Wiedział, że nie wszyscy są tacy ale to wciąż pozwala mu uważać, że Polacy są bardzo pracowici, spokojni, pomocni i zawsze można na nich polegać. Bardzo podoba mu się polska otawrtość i gościnność oraz dla nas rzeczy stosunkowo "nieistotne" jak np. to że mężczyźni każdego dnia podają sobie ręce na przywitanie. 
Z negatywnych cech wymienił tylko jedną - zazdrość o której pisałam wyżej. Bardzo często pojawia się w najmniej oczekiwanych sytuacjach i nie jest zdrowa. Chodzi głównie o krytykę w rodzaju "Dlaczego masz coś, czego ja nie mam?" lub "Dlaczego masz lepiej niż ja?" i szukanie dziury w całym. Jako mieszana para mieliśmy do czynienia z taką właśnie zazdrością ze strony moich polskich "znajomych". Komentarze w stylu "Nie mogłabym być z Norwegiem, bo oni się nie myją/śmierdzą/nie sprzątają."; "Noo, umiesz mówić po norwesku tylko dlatego że Twój chłopak jest Norwegiem." czy "Pewnie Ci pracę załatwi, my nie mieliśmy tak łatwo i musieliśmy sami sobie znaleźć" były na porządku dziennym. Od tego czasu toksycznym i zazdrosnym ludziom mówimy więc stanowcze "nie!". 


8) Co myślisz o języku? Co jest najtrudniejsze?
Mimo, że bardzo chce się nauczyć języka to uważa że jest bardzo trudny. Szczególne wyzwanie stanowi odmiana przez przypadki, dlaczego np. zamiast "pies" używamy pies, psa, psu itd. Wciąż też na jego twarzy budzi uśmiech to, że używamy tzw. "kallenavn" czyli skrótów naszych imion. W jaki sposób Małgorzata może stać się Gosią a Aleksander Olkiem - to czarna magia i coś, co nas wyróżnia. Język polski brzmi dla Norwega bardzo szumiąco, mnóstwo w nim sz oraz cz. Mimo tego, Ørjan ma ogromną ochotę nauczyć się naszego języka chociaż na poziomie komunikatywnym. Dzielnie chłonie nowe słowa i próbuje tworzyć własne zdania. 

Miał opowiedzieć mi coś ładnego po polsku, specjalnie na potrzeby tego wpisu. Jednak bardzo się speszył i zamiast tego powstał performance pod tytułem "Człowiek jedzący bułkę". 

Polska z perspektywy innych krajów:
Austria
Chiny
Francja
Hiszpania
Kirgistan
Niemcy
Stany Zjednoczone
Szwecja
Turcja
Włochy
Italia... Che meravigilia! - Polacy-włoski punkt widzenia
Primo Capuccino - Włoszki, które pokochały Polskę
Studia, parla, ama - Czy wiesz, co mówisz (po włosku)?!

Pozdrawiam, Pati

wtorek, 22 września 2015

195. Typisk norsk - hyttebok

Norwegowie lubią się wyróżniać. Lubią mieć coś, co wyróżnia ich od innych narodów i takie rzeczy/zachowania są nazywane "typisk norsk". Odwieczny spór między mną a Ørjanem dotyczy połączenia skarpet i sandałów. Według niego, to "typisk norsk", a moim zdaniem to Polacy przodują w tej dziedzinie. Jedną z takich typowych norweskich tradycji jest tzw. hyttebok. Każdy wie, że Norwegowie uwielbiają zaszywać się w swoich hytte w górach i nad morzem, gdzie z dala od ludzi i często zasięgu mogą delektować się spokojem. Rzeczą, o której dowiedziałam się tego weekendu jest fakt, że prawie każda hytte ma swoją "hyttebok". To rodzaj pamiętnika/księgi gości. Gospodarze opisują tam kiedy i co robili, co zjedli itp. a goście wpisują swoje podziękowania za możliwość pobytu w chatce. 



Hyttebok może tworzyć też więź rodzinną - kiedy domek przechodzi w ręce następnych pokoleń, książka jest również elementem dziedzictwa. W 2008 roku Państwowe Archiwum rozpoczęło akcję zachecającą Norwegów do archiwizowania swoich hyttebok w oficjalnych archiwach. Dzienniki te są ważnym nośnikiem informacji o życiu społeczeństwa. 

A niżej trochę obrazków z naszego weekendu w domku w górach.

Typisk norsk - wełniane skarpetki i kominek

Voss słynie nie tylko z ośrodków narciarskich, ale również z wyśmienitej Vossafår!


Śnieg nie stopniał od zimy i już raczej nie stopnieje.. - temperatura była w granicach 10 - 11 st. a w nocy nawet 4!


Typisk norsk - taco w weekend





Drewno do kominka z przewróconych podczas wiatru drzew.

Owce, wszędzie owce!



Ostatni spacer przed powrotem do domu


Jesień, bez dwóch zdań

Po prawej widać pozostałości po moście, który zabrała powódź. (Styczniowy śnieg podniósł poziom rzeki drastycznie)


Podobało Wam się ?
Pozdrawiam, Pati


czwartek, 10 września 2015

194. Zorza polarna ... w Bergen!

Wszystkim niedowiarkom i tym, którzy myślą że Bergen ukryte pod grubą warstwą chmur i deszczu udowodnię dziś, że zorza i tu może być spektakularna! Trzecia noc z kolei uraczyła nas przepięknym spektaklem na niebie. Dziś w nocy światło północy (NORDLYS) było na tyle silne, że można je było obserwować od godz. 22.00 do 2.00 bez przerwy!
Dwa dni temu widziałam to zjawisko pierwszy raz w życiu. Zdjęcia umieściłam na fanpage bloga Pat i Norway na Facebooku. Zapraszam serdecznie do polubienia !
Poniższe zdjęcia robione z tarasu na dachu naszego domu dzisiejszej nocy. Obiecuję, że zainwestuję w statyw żeby następne zdjęcia nie były tak poruszone ! 













Według prognoz, również dziś w nocy będzie można zobaczyć na niebie w Bergen zorzę polarną!
Pozdrawiam, Pati

środa, 9 września 2015

193. Rundemannen

Bergen jest miastem położonym między siedmioma górami. Jeśli szukacie wycieczki na słoneczny weekend to Rundemannen będzie idealne. Wycieczkę można zacząć od podejścia, lub podjechania (kolejką) na Fløyen. Kolejną alternatywą jest zaparkowanie samochodu na parkingu trasy Fløyen (Skansemyren) i około 15 minutowy marsz na górę. Z Fløyen kierujemy się znakami prowadzącymi do "Brushytten" a z samej Brushytten na Rundemannen. Jak się człowiek uprze, to i w japonkach można wejść - asfaltowa droga prowadzi na sam szczyt. Dojście zajmuje około 40 minut - godziny. A widoki.. Sami się przekonajcie!


Dowcipnisie!






























Jak mogłam sobie odmówić? Dobrze, że Ørjan jest taki cierpliwy i nosi za mną wszędzie moje kółko :)










Drogę powrotną wybraliśmy bardziej "wymagającą" - po kamieniach, skałach, przez las, krzaki, trawę i błoto (bo w pewnym momencie skończyła nam się ścieżka ale brnęliśmy dalej). Po 8 kilometrach tych warunków "ekstremalnych" doczłapaliśmy się do samochodu z rezultatem - żadnych złamanych rąk, nóg i wybitych zębów. Rzućcie okiem na moje ciżemki, na zdjęciu z hula-hoopem. W takich butach - to było naprawdę wyzwanie! Bo planowaliśmy powrót tą samą betonową drogą, ale już na szczycie się rozmyśliliśmy w poszukiwaniu przygód! 
Pozdrawiam,
Pati!