wtorek, 20 października 2015

198. Fałszywi przyjaciele cz.6

Jeśli śledziliście uważnie wszystkie dotychczasowe wpisy z serii Fałszywi przyjaciele to na pewno z niecierpliwością czekaliście na kolejną część. Dlatego dziś zapraszam na kolejne językowe pułapki. I zapraszam do przesyłania kolejnych propozycji!


  • Boks - od razu chcę zaznaczyć, że również po norwesku może oznaczać dyscyplinę sportu. Jednak nie tylko ! To samo słowo oznacza puszkę/pudełko, ale również słoik czy szklaną skrzynkę (glassboks)




  • Bunt - kiedyś pisałam o tym, że w sklepach można znaleźć modne pomidory. Można też znaleźć "zbuntowane" marchewki czy pietruszki. Ku mojemu rozbawieniu "bunt" po norwesku oznacza "pęczek". 



  • Gøy - na początku wprowadzało mnie w osłupienie, kiedy cały czas słyszałam "Det var gøy!", "Det var gøy!". Halo, czy ja na pewno jestem w tej tolerancyjnej Norwegii? Kiedy wszyscy wokół mówią, że coś było "gej"? Jednak okazało się, że jeśli coś jest "gøy", to znaczy że jest zabawne, śmieszne. Przykładowo, jeśli ktoś pyta "Har du det gøy?", oznacza to "Dobrze się bawisz?/Spędzasz miło czas?"


  •  Karakter - również to słowo ma po norwesku podwójne znaczenie. Pierwsze jest takie same jak polskie, oznacza osobowość/usposobienie natomiast drugie, to "ocena". Co ciekawe, w norweskich szkołach oceny są wystawiane dopiero od piątej klasy szkoły podstawowej.


  •  Krok - Jeśli chodzi o pisownię, to kojarzy się z naszym polskim krokiem, natomiast w wymowie przypomina raczej słowo "kruk" oznaczające ptaka. Norweski ma wiele słów, które mimo, że zapisywane i wymawiane tak samo mają różne znaczenia. Tak też jest w tym przypadku, ponieważ krok może oznaczać też punkt w pomieszczeniu, np. spisekroken to miejsce, gdzie się je - tzw. kącik z jedzeniem. W tym drugim przypadku słowo jest używane w dialekcie, więc różne części kraju mogą nazywać to inaczej.



  • Krøll - bardzo łatwo pamięta się słowa, które z czymś nam się kojarzą w języku ojczystym. Dla mnie loki, które w wymowie są prawie identyczne z polskim "król" są idealnym tego przykładem, szczególnie kiedy wyobrazimy sobie dynastię Piastów i ich piękne kręcone włosy i brody.



  • Panne - Jeśli ktoś mówi, że potrzebuje "panne", to wcale nie oznacza, że będzie szukał nowej dziewczyny. Może po prostu będzie coś smażył? Bo "panne" to po norwesku patelnia. Tym słowem możemy też określić różnego rodzaju rondle, a nawet "czoło". Obecnie w norweskiej telewizji jest reklama masła, w której babcia tłumaczy wnukom, skąd wzięła się nazwa "pannekake" (naleśnik - ciastko z patelni). Starsza pani wyjaśnia, że dawno temu, pewna kobieta smażyła dla swojej rodziny placki na patelni. Jednak, nie użyła masła, więc placek przywarł. Kobieta tak machała patelnią, że uderzyła się nią w czoło i stąd powstała nazwa "pannekake", czyli "ciastko z czoła". Historia jest oczywiście zmyślona na potrzeby reklamy, ale jest tak śmieszna, że zapada na długo w pamięci.



  • Parapet - ile ja się z tym słowem namęczyłam! Kiedy usłyszałam po norwesku słowo parapet, od razu przyjęłam że znaczy to samo co po polsku. Raz w sklepie wybieram sobie ładne doniczki i mówię Ørjanowi, że staną na parapecie w salonie. On się na mnie patrzy, jakbym właśnie mu powiedziała, że mam ogon i mówi "Ale my nie mamy parapetu". Teraz to ja spojrzałam na niego, jakby właśnie przyleciał z kosmosu. No jak nie mamy, jak mamy. No przecież wiem, że mamy. Okazało się, że po norwesku parapet, to wszystko inne, ale nie ta ładna wnęka w oknie na której stawia się doniczki i świeczki. Parapetem nazwiemy zdobienia na budynkach, betonowe balustrady, zdobione części budynku pomiędzy ścianą a dachem oraz w niektórych przypadkach również balustrady schodów. I jak tu się połapać?


Pozdrawiam, Pati

8 komentarzy:

  1. :) Uwielbiam te Twoje wpisy! Zawsze się uśmieję. Norweski nadal u mnie kuleje, ale o dziwo słówka, które uczę się z Twoich wpisów zostają mi w pamięci! Dziś udostępnię ten wpis na Propter! Jest super niech i inni się uczą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Det var så gøy!
    Uczysz i bawisz, super seria!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ten "parapet" okazał się najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, propozycja ode mnie: "kastet" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe przykłady! Ja swoją przygodę z norweskim zaczęłam stosunkowo niedawno, jakoś w czerwcu. Chcę się go nauczyć chociaż na podstawowym poziomie, by w przyszłości (po studiach), wyjechać tam do pracy :) Na razie tylko tam jeżdżę zwiedzać!

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz, że to co tu robisz to jest rewelacyjny sposób nauki słówek!!!? Tej metody uczono dzieci na niegdyś popularnych kursach zapamiętywania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaję mi się, że dobrym pomysłem było dodanie do serii "fałszywych przyjaciół" jednego szczegółu.

    Gdy opisujesz różnicę np między słowami "król" oraz "krøll" mogłabyś też pisać, że król po norwesku to "en konge" i analogicznie do pozostałych przykładów. Wydaje mi się, że dla uczących się norweskiego może to być pomocny detal.

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)