niedziela, 25 października 2015

199. Trzy ulubione norweskie produkty

Nadszedł czas na kolejny post z serii "W 80 blogów dookoła świata." Tym razem blogerzy kulturowo-językowi napiszą o  swoich trzech ulubionych produktach/wynalazkach w krajach o których piszą. Ja postanowiłam podejść do tematu nieszablonowo i napiszę o produktach, które niekoniecznie zostały wynalezione w Norwegii, ale jednak właśnie tutaj nauczyłam się ich używać i robię to z ogromną radością. Rzeczy, które zmieniły niejako moje życie. To, co w Norwegii jest całkiem "normalne" i wręcz naturalne, a w Polsce nie było dla mnie tak oczywiste. Zapraszam do lektury!


  • Ullundertøy
Nie wiem, jak mogłam wcześniej funkcjonować bez tego cudu. Jak się zastanowić, to kalesony noszą ludzie również w Polsce, ale na pewno nie takie. Ullundertøy to komplet wełniany, składający się ze znanych nam kalesonów i podkoszulka z długimi rękawami. Jednak w Norwegii nosi się je często jako normalne ubranie - Norwegowie noszą je "po domu" podczas pobytów w swoich hytte, jak również podczas wszelkiego rodzaju aktywności na zewnątrz. Wełniany komplet trzyma ciepło ale nie zagrzewa organizmu, idealne rozwiązanie. Zestaw taki można kupić w Norwegii nawet w pobliskich sklepach z żywnością bo popularność ma ogromną! Piękne wzory, kolory - takie "kalesony" aż chce się nosić! Innym typem (nie wełnianym) jest "Superundertøy", który jest używany do uprawiania sportów jak np. gra w piłkę. Po pierwsze, jest wiatroodporny, po drugie - nie przepuszcza wilgoci i w końcu - świetnie wentyluje ciało, więc nie ma uczucia "przyklejających się" ubrań po wysiłku fizycznym. Oba typy istnieją w wersjach damskiej, męskiej i dziecięcej.

Przykładowy ullundertøy damski
  • Regntøy
Przed przeprowadzką do Norwegii najbardziej bałam się, jak przeżyję ten "wciąż" padający deszcz w mieście mającym największą na świecie roczną sumę opadów. Z drugiej strony, wiedziałam że Norwegowie są narodem uwielbiającym wszelkiego rodzaju aktywności na zewnątrz. Kino z projektora w górach, w strugach deszczu? Nie ma sprawy, wszystkie miejsca na ławeczkach "widowni" zajęte. Przedszkolaki bawiące się na zewnątrz każdego dnia w ciągu roku? Czemu nie! Regntøy jest doskonałym przykładem na norweskie powiedzenie "Nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie". To komplet, który składa się z kurtki i spodni, ze specjalnie zaimpregnowanych materiałów. Co ciekawe, jeszcze kilkaset lat temu używano wełnianych ubrań, jako wodoodpornych. Swoją odporność zawdzięczały temu, że wełna nie była płukana z lanoliny. Skutkowało to niestety tym, że przy kontakcie z wodą lub wilgocią zaczynał się wydzielać bardzo drażniący zapach owcy. Wynalezienie ubrań przeciwdeszczowych przypisywane jest pewnemu Szkotowi, który w 1824 roku przedstawił projekt płaszcza przeciwdeszczowego (Mackintosh) powstałego w wyniku wulkanizowania (pokrywania gumą). Jednak metoda impregnowania materiałów została o wiele wcześniej (w 1781r.) opatentowana przez Norwega, Nielsa Løchstør. Komplet spodnie + kurtka pojawił się na rynku w latach 50-tych XX wieku i już w latach 60-tych szturmem zdobył serca Norwegów. To obowiązkowy element garderoby każdego mieszkańca tego kraju, od przedszkolaka po staruszka. 

Typowe zajęcia na zewnątrz - nauczyciele i dzieci obowiązkowo w regntøy
A to ja, też w regntøy

  • Refleks
Nie da się ukryć, w Norwegii jest ciemno przez pewną część roku. Dodając do tego małe kręte uliczki, zazwyczaj bez oświetlenia i chodnika - jednym słowem bezpiecznie nie jest. Dla kierowców jest to zmora, trzeba się nieźle skupić, żeby nie przejechać sąsiada idącego do pracy czy wyprowadzającego psa na wieczorną kupkę. Ale nie tutaj, bo tendencja zmienia się z roku na rok! I Norwegia świeci. Świeci przykładem! Ponad połowa dorosłych przechodniów używa refleksów. Odblaskowe smycze dla pupili; plecaki, kurtki, spodnie, kamizelki - wszystko z odblaskami. Dla własnego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa na drodze. Bardzo popularne są również zwijane opaski - pamiętam jak dostałam taką od kierowcy w autobusie pewnego ranka kiedy jechałam na kurs norweskiego. Pamiętając, jakim obciachem w Polsce było wyjść z odblaskiem, postawiłam sobie pytanie - być "NIEMODNA ale żywa" czy "MODNA ale martwa"? Pozostałam żywa, więc łatwo się domyślić że odblaski stały się moimi najlepszymi przyjaciółmi i dlatego dumnie prezentuję je w dzisiejszym zestawieniu. PS. Ambasada Norwegii w Polsce często organizuje konkursy w których można wygrać właśnie takie opaski. 

A teraz wyobraź sobie, że tych refleksów tu nie ma, są tylko ludzie.

Inni blogerzy biorący udział w tej edycji:










Hiszpański na luzie "Trzy pyszne hiszpańskie produkty"

W Krainie Deszczowców "Moje trzy ulubione irlandzkie produkty"

O języku kirgiskim po polsku "Moje ulubione produkty z Kirgistanu

Niemiecka Sofa "3 rzeczy z Niemiec"

Niemiecki po ludzku "Trzy ważne dla mnie niemieckie produkty"

Językowy Precel "Moje trzy ulubione niemieckie produkty"

Szwajcaria moimi oczami "Moje trzy ulubione szwajcarskie produkty"

Szwajcarskie Blabliblu "Mój osobisty top 3 szwajcarskich produktów"

Szwecjoblog "3 ulubione wynalazki ze Szwecji"

Turcja okiem nieobiektywnym "Smak i zapach granatów"

Angielska Herbata "Moje trzy brytyjskie naj"

Angielski C2 "Moje 3 ulubione"

Head Full of Ideas "Moje 3 ulubone produkty z Wielkiej Brytanii

Wietnam.info "3 produkty z Wietnamu, które warto polubić"

Studia, parla, ama "W 80 blogów dookoła świata, czyli moje trzy ulubione włoskie produkty"

Pozdrawiam, Pati





29 komentarzy:

  1. wszystkie trzy wynalazki sensowne i przydatne, ale mnie by się na kunmińskie zimy przydały najbardziej te kalesony...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że to powiedzenie - "nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie" - jest bardzo mądre i przydałoby się je rozpowszechnić w Polsce, gdzie dużo marud... xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ja tutaj w Niemczech przez cały rok jeżdżę na rowerze, podobnie jak Niemcy, a Polacy zawsze się dziwią, że w zimie też jeżdżę :)

      Usuń
    2. Taaak, Polak wychyli głowę zza płotu i dziwi się światu. xD Inna kultura, inna mentalność, ale przykład Norwegii tylko pokazuje, że to kwestia podejścia, nastawienia, a nie samych warunków.

      Usuń
  3. Jestem zmarzluchem i ten komplet wełniany bardzo mi przypadł do gustu ale mam pytanie: to wełna, tak bezpośrednio na skórę nie gryzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, z reguły to wełna 85% + domieszka "miłych" materiałów :)

      Usuń
  4. Hej, bardzo ciekawy artykuł. Jedną z pierwszych towarów jakie nabyłam w Norwegii to były właśnie regnbukse, bardzo przydatna część garderoby. Cieszę się, ż piszesz także o refleksach. Dopiero w Norwegii zauważyłam jak bardzo są popularne. Ludzie nawet jak idą z psem na krótki spacer to mają na sobie odblaskowe kamizelki lub przepaski. Ja także zaczęłam je nosić. Obowiązkowo zakładam kamizelkę podczas jazdy rowerem, szczególnie wtedy, kiedy wiem, że będę wracała po ciemku. A opaskę dostałam ostatnio w Frivillisentral :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja zamawiam taki zimowy zestaw wełniany, przyda mi się na pewno, bo zima w Hiszpanii potrafi dać w kość (nieogrzewane domy!). Co do refleksów, też zauważyłam jakie są popularne w Finaldii, w zeszłym tygodniu stałam się dumną posiadaczką takiego refleksu z godłem uniwersytetu i nie zamierzam go już odpinać od plecaka :) Zwłaszcza, że coraz wcześniej robi się ciemno...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszkam w Bretanii, gdzie bardzo często pada. Kurtka i spodnie przeciwdeszczowe, kalosze to mój stój codzienny. Może mało seksowny, ale za to jaki praktyczny ! Brakuje mi tylko takich kalesonów!! :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, jeszcze w Polsce spotkałam się z koleżanką z liceum na spacer i kawę. Środek Stycznia, temperatura -11 stopni, ja w puchowej kurtce, czapce i szaliku jak eskimos ale przynajmniej mi ciepło a ona.... w krótkiej skórzanej kurteczce, narzuconej na jeszcze krótszy t-shirt, odkrywające brzuch i plecy przy każdym normalnym ruchu, bez czapki i innyc h "zbędnych" gadżetów. Pytam wiec, czy nie jest jej zimno a ona mówi "Nie chodzi o to ze ma być ciepło, chodzi o to żeby ładnie wyglądać bez względu na wszystko". To była złota myśl dnia i do dzisiaj jej to wspominam :)
      A ja również wole żeby było mi ciepło i sucho zamiast zimno, mokro ale i seksownie :D

      Usuń
  7. Też jestem strasznym zmarźluchem i chętnie bym nosiła takie kalesony i podkoszulki z długim rękawem :) w domu najczęściej chodzę w dresach, grubych skarpetach i polarze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja.. Bardzo chętnie kupiłabym takie kalesony albo komplet Regntoy..

      Usuń
  8. powinnas zarabiac na tym wpisie, jakis procent ze sprzedazy od producentow. Dzieki Tobie zaraz wybiore sie na strone amazona w poszukiwaniu Ullundertøy oraz Regntøy. Przydadza sie mi tutaj w Deszczowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jesień taki Regntøy w ogóle by się przydał. Też zaraz otwieram drugą kartę w przeglądarce do poszukiwań.:)

      Usuń
    2. Rzeczywiście, mogłam nawiązać jakaś współpracę, do wieczora byłabym kilka monet bogatsza :D

      Usuń
    3. PS. Kiedyś, jak norweskie ceny mnie z moją au-pairską pensją odstraszały, chciałam znaleźć odpowiednik takiego Regntøy na allegro. Znalazłam same stylowe komplety dla wędkarzy, wszystkie w kolorze moro i rozmiarach od XL w górę :) Haha i nigdy nie wpadłam na to, żeby sprawdzić e-bay lub Amazon, brawo ja :D

      Usuń
  9. Ten wełniany komplecik wygląda na bardzo wygodny, sama bym taki nosiła po domu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko po domu i po domu. Gdzie się podziała Wasza ułańska fantazja i odwaga Dziewczyny ;)

      Usuń
  10. ten komplecik też trochę coś ma w sobie z piżamy, na pewno na norweski klimat odpowiedni:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale super sprawa z Twoją listą produktów! Spodziewałam się czegoś zupełnie innego: swetra Mariusgenser czy brązowego sera ;) W Szwecji widziałam psy ubrane w odblaskowe ubranka!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć,super wpis :) Regntoy poznałam w wersji "Regenhose+ Regenjacke + Regenstiefel" do przedszkola dla córci w Niemczech. Do tej pory chętnie jej zakładam, mimo że w PL niepopularne
    Pozdrawiam z PL, Greta

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie super te kalesony. Sama bym sobie takie sprawila. Pewnie trzeba je najpierw przymierzyc, zeby zobaczyc jak pasuja, wiec chyba wypada wybrac sie do Norwegii:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chcę taki komplet kalesonów! Normalnie cudo!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy post, takie odblaski powinny być normą w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odblaski nauczyła mnie nosić koleżanka z Finlandii. Przy każdym wyjściu doczepiała dobie do kurtki odblaskowego Tatę Muminka, który potem wylądował przy mojej torebce ;). Jak przestałam nosić torebkę, a zaczęłam plecak (na wyjazdach) to jako odblask przyczepiłam sobie niemieckiego Ampelmännchen. Ja mam zieloną wersję, m. dostał czerwoną. Widać go chyba było nawet latem na zdjęciu z mojego fanpejdża.

    Bardzo podoba mi się Twoje praktyczne podejście do tematu. To są rzeczy, o których się często nie mówi, a jak widać świetnie spełniają swoją funkcję. Ten strój przeciwdeszczowy przydałby mi się w Szkocji :P. Jak rozwiązujecie sprawę przemakających butów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosimy kalosze! :) chociaż, często jest tak ze deszcz złapie a na nogach zwykle buty - wtedy na pomoc przychodzą specjalne domowe suszarki do butów - geniusz technologii moim zdaniem :)

      Usuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)