poniedziałek, 30 listopada 2015

207. Adwent na blogach kulturowo - językowych

Nareszcie! W Norwegii i w innych miejscach na świecie zaczyna się adwent! Tutaj jest to wydarzenie szczególne, wejście w okres adwentu świętuje się w Bergen Festiwalen Światła (Lysfest). Popularne są świece adwentowe i korony świętej Łucji. Codziennie od pierwszego grudnia aż do Wigilii w publicznej telewizji emitowana jest świąteczna seria. Ważną częścią są też kalendarze adwentowe, dostępne dla każdego, od najmłodszych do najstarszych. 

Pamiętacie blogerską akcję "Blogowanie pod jemiołą", w której brałam udział w zeszłym roku? Otóż, również w tym roku 26 blogerów z grupy "Blogi językowe i kulturowe" zebrało swoje siły aby stworzyć dla Was kalendarz adwentowy. Codziennie, aż do Wigilii będą otwierały się nowe okienka w naszym kalendarzu. Oprócz ciekawostek z różnych krajów, czekają na Was również konkursy z nagrodami i mnóstwo świetnej zabawy! Od jutra będziecie mogli otwierać okienko kalendarza. Zapraszam do adwentowej podróży z naszymi blogerami!

środa, 25 listopada 2015

206. Prezenty, które ucieszą każdego norwegofila

Dzisiejsza, dwudziesta już edycja akcji "W 80 blogów dookoła świata" została poświęcona tematom świątecznym. Boże Narodzenie tuż, tuż dlatego warto zacząć myśleć o prezentach. A ja skupię się na prezentach, które ucieszą każdego maniaka Norwegii. Nie ważne, czy "miłość" do tego kraju dopiero się zaczęła, czy może trwa nieprzerwanie od dłuższego czasu. Każdy znajdzie coś dla siebie!

1. Språkkurs 
Kurs języka norweskiego może być szczególnie miłym prezentem, jeśli mania na punkcie Norwegii dopiero się zaczyna. Nie zawsze fundusze pozwalają na rozpoczęcie takiego kursu, więc taki prezent może być trafem w dziesiątkę! Jeśli nie kurs w szkole językowej, może warto pomyśleć nad zestawem książek do nauki języka - na pewno ucieszą! Jeśli chodzi o książki to bardzo polecam książkę Beaty Pawlikowskiej "Blondynka na językach - norweski", oraz "Norweski nie gryzie" wyd. Edgard. To z tymi książkami zaczynałam swoją przygodę z norweskim, a "Blondynka" była moim prezentem bożonarodzeniowym od mamy.

      

2. Mariusgenser
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych swetrów świata. Sama cichutko wzdycham do tego produktu, bo skrycie o nim marzę. Ceny są bardzo różne, ale za oryginalny sweter dla dorosłych z wzorem marius trzeba zapłacić od około 1000 koron wzwyż. Niepisana zasada mówi, że jeden prawdziwy norweski sweter starcza na całe życie. Więc może warto zainwestować? Jeśli sweter jest daleko poza możliwościami finansowymi, to istnieje cała gama innych produktów z wzorem marius. Od kubków, serwetek, rękawiczek poprzez czapki, skarpetki a na silikonowych szpatułkach i formach do ciasta kończąc.

źródło
3. Reise
Jeśli Norwegia jest w sercu, ale nie ma jej na co dzień, to ciekawym prezentem mogą być bilety lotnicze do tego kraju. Pożegnaj się jednak z zasadą, że wszystko jest w Norwegii bardzo drogie, bo bilety Wizzair czy Ryanair można często kupić za mniej niż 100 zł w dwie strony. Jeśli dodamy do tego nocleg pod namiotem w najpiękniejszych miejscach kraju - da się wyżyć i przeżyć niesamowitą przygodę. W jednym z poprzednich wpisów możesz przeczytać, co jest w Norwegii za darmo. Wycieczka planowana  dużym wyprzedzeniem daje duże pole do popisu i oszczędności. Jeśli osoba obdarowywana mieszka w Norwegii, warto pomyśleć np. o najsłynniejszej wycieczce wzdłuż wybrzeża promem Hurtigruten. Kilkudniowa wyprawa zapewnia niesamowite widoki i na długo zostaje w pamięci. 
źródło
4. Bøker
Jeśli mamy do czynienia z molem książkowym, to doskonałym pomysłem mogą być książki norweskich pisarzy. Wśród całej gamy, szczególnie znane są pozycje Uni Lindell czy Jo Nesbø. Szczególnie pan Nesbø kradnie serca czytelników na całym świecie. Pierwsza część jego serii o norweskim policjancie Harrym Hole "Człowiek Nietoperz" zaostrza apetyt na więcej i więcej. Gwarantuję, że tych książek nie da się łatwo otworzyć na półkę i czyta się je jednym tchem!


5. Godteri
Norweskie słodycze sprawdzą się w każdej sytuacji! Czekolady Freia, mieszanki Nidar czy marcepanowe świnki to coś, czym żaden fan Norwegii nie pogardzi.Odważni mogą się pokusić o cukierki lukrecjowe, czy solone - ale to już wyższa szkoła jazdy i nie wiem na ten temat nic. Sama myśl o słonym cukierku przyprawia mnie o palpitacje serca. 


6. Brunost
Norweski brązowy ser, to opcja dla tych tęskniących za smakiem. Nie trzeba jechać do Norwegii, żeby się w taki zaopatrzyć, bo można kupić oryginalny na E-bay. Brązowy ser znajdziemy pod nazwą "brunost" lub "gudbrandsdalen". W sklepach istnieje również łagodniejsza wersja, nazywa się "fløtemysost". Często "gudbrandsdalen" może być zbyt dużym doświadczeniem smakowym, dla naszych nie przyzwyczajonych kubków smakowych. Wtedy "fløtemysost" sprawdzi się lepiej. 
7. Brown Cheese Please oraz The Social Guidebook to Norway
Chociaż zawierają się w kategorii "książki", to zasługują na osobny punkt na liście. Książki najlepiej oddająca norweską kulturę, z przekąsem ukazujące realia tego kraju. Doskonały prezent dla każdego fana Norwegii! Obie można zamówić np. z Amazon. 



Masz więcej pomysłów? Podziel się w komentarzu! Sprawdź też, jakie prezenty ucieszą fanów innych krajów:






























piątek, 20 listopada 2015

205. Jak przeżyć norweską jesień?

Jesień w Norwegii potrafi dać się we znaki. Coraz krótszy dzień, wszędzie szarość i deszcz - nie napawa to optymizmem. Ale da się z tym żyć, bo przecież "Nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie!" Punkty, które zobaczycie na poniższej grafice są efektem mojego ponad dwuletniego mieszkania z Norwegami - zarówno rodzina goszcząca, jak i Ørjan czy jego rodzina i znajomi jesienią szczególnie przywiązują wagę do wymienionych przeze mnie produktów. 


Co moglibyście dodać do powyższej listy? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!
Pozdrawiam jesiennie, Pati

wtorek, 17 listopada 2015

204. Tego nie musisz się uczyć! (cz.1)

Dzisiejszym postem rozpoczynam nową serię. W języku norweskim istnieje mnóstwo słów, które nazywają się i znaczą to samo co w języku polskim. Za każdym razem przedstawię 8-9 słów, które ułatwiają naukę języka norweskiego, bo nie trzeba ich wkuwać. To chyba duże ułatwienie? Zapraszam na część pierwszą!

agurk - ogórek

ananas - ananas

balon - balong

bilet - bilett

mama - mamma

papryka - paprika

peron - perong

szynka - skinke

Tradycyjnie proszę o pomoc w rozwijaniu serii. Masz więcej słów, których "nie trzeba" się uczyć? Podziel się w komentarzu i zbudujmy razem następne części tej serii!
Pozdrawiam, Pati

piątek, 13 listopada 2015

203. Na świeżym powietrzu - Smøråsfjellet

Tak jak już wiele razy pisałam na blogu - w Norwegii można zobaczyć coś pięknego na każdym rogu. Kiedy kupiliśmy z Ørjanem mieszkanie, decydującym czynnikiem był piękny widok który rozpościera się z naszego balkonu i tarasu na dachu. Bliskość lasu pozwala na długie wycieczki, a jest tu co zwiedzać. W Norwegii wyprawa do lasu oznacza w większości przypadków wspinaczkę. Wspinaczkę do pięknych miejsc, bo po jednej stronie mamy Stendafjellet a po drugiej Smøråsfjellet z pięknym jeziorem i wiecznie głodnymi kaczkami. Nie musimy planować dalekich wypraw, jeśli mamy ochotę na chwilę spokoju w górach podziwiając miasto. Dziś napiszę o Smøråsfjellet. To bardzo popularny kierunek rodzinnych niedzielnych spacerów w rejonie Fana. W weekendy jest tam mnóstwo rodzin z dziećmi, biegaczy, oraz par spędzających dzień na łonie natury. Wokół znajduje się wiele tablic opowiadających o historii tego miejsca, huśtawek, stolików, ławek i małych altan. To doskonałe miejsce na grilla, czy piknik. Dzieci na pewno będą zachwycone wyrzeźbionymi figurami zwierząt. Jeśli więc znajdujecie się w okolicy rejonie Fana, zachęcam do wybrania się na wycieczkę. 


Znak prowadzący do miejsca, z którego można zobaczyć górę Fløien

Teaterplassen - Norwegowie kochają wydarzenia pod gołym niebem


Jezioro na górze - Bjornevannet czyli Niedźwiedzia woda

Kaczki usłyszały, że mamy ze sobą resztki starego chleba





Zapis Konstytucji mówiący o prawie do darmowego korzystania z dóbr natury



Stara droga prowadząca do drogi militarnej

Tu zaczyna się ścieżka dydaktyczna szlakiem drogi militarnej
Drogę militarną zbudowali żołnierze w 1915 roku (100 lat temu!) w celu ułatwienia transportu armat na Hamrefjellet (najwyższy punkt obok Smøråsfjellet).


W pobliżu mieszkają dwa koniki, które lubią czasem uciec i spacerować po ścieżce dydaktycznej.  Takie ogłoszenia z numerem telefonu do właścicieli to w Norwegii nic dziwnego.




Stąd rolnicy mogli obserwować pastwiska na których znajdowały się ich zwierzęta. 


Jedna z wielu altan znajdujących się po drodze



Huśtawka!


Sowa, którą na pewno kojarzycie z mojego Instagrama 



Niedźwiedź chciał zostać fotografem, więc siostra Ørjana pożyczyła mu swój aparat


Piękne widoki
Bjornevannet widziane z drugiej strony



Jak będziecie w pobliżu, dajcie znać - mieszkam obok i chętnie Was oprowadzę :) 
Pozdrawiam, Pati