niedziela, 13 grudnia 2015

210. Od wikińskiego Jól do dzisiejszego Jul.

Witam w moim okienku kalendarza adwentowego! Jestem jednym z 25 blogerów tworzących blogerski kalendarz. Razem oczekujemy na przyjście Świąt zabierając Was w różne zakątki świata. Na PatiNorway dowiecie się, co mają wspólnego dzisiejsze, norweskie obchody Bożego Narodzenia z kulturą norrońską, czyli Wikingami. 



W czasach pogańskich obchodzono święto Jól (zwany również juleblot, midtvinterblot,tørreblot czy midtvinterdagen. dzień ten przypadał na pierwszą pełnię księżyca, 12 stycznia. Warto dodać, że dzień ten znajdował się również pośrodku między pierwszym dniem zimy i pierwszym dniem lata. 
Midtvinter był dniem, kiedy norroni (Wikingowie) świętowali - sama nazwa oznaczała "w środku zimy" i oznaczała czas, kiedy kraj znajdował się w swoim najzimniejszym i najciemniejszym okresie. Nie do końca wiadomo, czego dotyczyły obchody Jul. Według różnych źródeł, chodziło o trzy rzeczy:
- święto ku czci słońca, aby wróciło na niebo
- święto ku czci bogini Frøy, aby ziemia bogato obrodziła
- święto ku czci zmarłych.
Midtvinterdagen jest wskazywany jako jeden z 32 "niebezpiecznych" dni wg duńskiego astronoma Tycho Brahe. Do tego dnia były również przypisane różnego rodzaju przesądy, jak np. ubieranie się o poranku trzeba było zacząć od lewej strony ciała, żeby uniknąć nieszczęścia. (Swoją drogą - czy nie przypomina to trochę polskich przesądów wigilijnych?)

Haakon dobry (Håkon den gode) nakazał w roku 900, aby Norwegia świętowała Jul 25 grudnia, razem z chrześcijańskimi obchodami w całej Europie. Mialo to na celu zaprzestanie pogańskiego rytuału ofiarnego i było krokiem naprzód w krystianizacji Norwegii. Stąd między innymi norweskie święta wciąż noszą nazwę Jul. Ciekawostka - istnieje również archaiczna angielska nazwa świąt, "Yuletide".

Kiedy kraj zaczął przechodzić na chrześcijaństwo, zachowano nazwę Jul, ale starano się zmienić obchody z pogańskich na bardziej "cywilizowane". Obecnie wiele norweskich tradycji ma korzenie wikińskie. 

  • W Europie Północnej, gdzie zimy były bardzo ostre, naturalnym było zredukowanie stada owiec do liczby, która była w stanie przetrwać do następnego sezonu. Zakończeniem uboju byla uczta (stąd dziś tradycyjnym jedzeniem wigilijnym jest głównie baranina - lammekjøtt).

  • W czasach norrońskich świętowanie trwało trzy dni. Polegało głównie na celebrowaniu i czci bogów. Trzydniowa uczta nosiła miano Juleblott. Podczas uczty bardzo ważnym elementem było piwo. Juleblott zastąpiono w późniejszym czasie z celebrowaniem narodzin Chrystusa. Wiele pokoleń świętowało jednak oba wydarzenia, dopóki Juleblott nie został zabroniony w roku 1000. 
  • Ważnym świątecznym symbolem w krajach nordyckich jest słomiany koziołek (julebukk). (o najsłynniejszym szwedzkim koziołku możecie przeczytać w okienku adwentowym na Szwecjoblogu). Tradycja pochodzi jeszcze z czasów boga Tora, kiedy to ofiarowano kozła prosząc tym samym o dobry, nadchodzący rok. Ofiara byla symbolem koziołków ciągnących po niebie wóz boga Tora (swoją drogą, wóz ciągnięty przez koziołki to dosyć duże podobieństwo z dzisiejszymi reniferami ciągnącymi sanie Mikołaja - nie sądzicie?). W czasach Wikingów jedną z tradycji było równiez przebieranie sie za koziołka i odwiedziny w domach sąsiadów, aby sprawdzić czy oni również zrealizowali wszystkie świąteczne zadania. Niewykonanie tych zadań mogło sprowadzić nieszczęście na mieszkańców tego domu/gospodarstwa. Był czas, kiedy koziołka utożsamiano z diabłem - służył do straszenia niegrzecznych dzieci. Obecnie koziołek jest częścią grup kolędników - norweskie dzieci przebrane za kolędników chodzą po domach, śpiewają kolędy i zbierają słodkości oraz pieniądze. 

  • Kolejnym istotnym elementem dla norronów było piwo. Warzenie oraz picie piwa miało szczególne znaczenie. Trunek byl utożamiany z napojem bogów i warzony na specjalne okazje jak: narodziny (barnsøl), śmierć (gravøl), ślub (festeøl) oraz jul (juleøl). Piwo było szczególnie ważne, ponieważ stan upojenia miał być stanem, w którym ulatwiony był kontakt z bogami. Ten, kto nie pił piwa podczas obchodów Jul mógł sprowadzić na siebie nieszczęście. (z czego wynika, że niełatwo było być abstynentem w czasach Wikingów). W czasach późniejszych nakazano warzyć piwo ku czci Jezusa i Maryi. Haakon dobry postanowił, że każda rodzina/gospodarstwo mogły uwarzyć tylko jedną beczkę piwa. Obchody świąt trwały do czasu, kiedy beczka była pusta. Stąd w różnych miejscach celebracja Jul zajmowała różną ilość dni.

  • Norweskie skrzaty w ogromnych czapkach, zwane nisser mają swoje korzenie jeszcze w nordyckich wierzeniach. Opiekowały się one gospodarstwem i pomagały przy zwierzętach. Jeśli obraziło się nissena, opuszczał on gospodarstwo i zabierał ze sobą szczęście. Dlatego bardzo ważne w norweskiej tradycji było i nadal jest wystawianie przed drzwi talerza z kleikiem ryżowym w wigilijny wieczór. W czasach wikingów, wystawiano na cmentarzach ofiary dla przodków, aby zapewnić sobie spokój (wierzono, że zmarli również mogą się rozzłościć i przynieść nieszczęście).
  • Snopek słomy (julenek) był ofiarą dla boga Odyna. Snopek musiał być zrobiony jako ostatni jesienią, z najlepszego rodzaju słomy. Średniowieczni księża zabronili celebrowania tej tradycji ze względu na pogańskie znaczenie. Jednak dziś w Norwegii snopek słomy jest ważnym elementem ozdobnym, ponieważ symbolizuje dobre świąteczne jedzenie dla każdego, nawet najmniejszych ptaszków. 


KONKURS!!!

Zapraszam na świąteczny konkurs PatiNorway! Zasady są proste - od dziś, aż do 25 grudnia godz. 23.39 możecie nadsyłać odpowiedzi konkursowe na adres konkurs.patinorway@wp.pl  Jury w składzie: Ja oraz Ørjan, wybierze TRZECH szczęśliwych zwycięzców, do których losowo powędrują zestawy nagród od sponsorów. A jest o co walczyć! 

Zadanie brzmi następująco:

Napisz życzenia świąteczne dla Wikingów. Czego mógłbyś/mogłabyś im życzyć?

PS. Wysyłka nagród odbywa się tylko na terenie Polski.
A poniżej zobaczycie, o co można walczyć w tym konkursie!


Zestaw 1


  • Jeden egzemplarz książki z serii “W tłumaczeniach” Wydawnictwa Preston Publishing (język i poziom dowolny): wyjątkowe książki do praktycznej nauki języków obcych, których nowatorski układ stron zmotywuje Cię do nauki, przełamiesz barierę mówienia oraz dowiesz się dokładnie tego, czego potrzebujesz.
  • Jeden ezgemplarz książki "Wykolejony" , Wydawnictwo Literackie - Michael Katz Krefeld oprowadza nas po najgorszych zakątkach Kopenhagi i najbardziej przerażających enklawach Sztokholmu. Nie szczędzi przy tym słów ironii, wynikających ze wzajemnych animozji obydwu narodów. Most nad Sundem to symbol hańby, a przedstawiony w „Wykolejonym” Sztokholm to prawdziwe piekło na ziemi, gdzie karty rozdaje słowiańska mafia, a pod przykrywką oficjalnej działalności w najlepsze trwa handel ludźmi, kwitnie prostytucja i stręczycielstwo. Policja zaś daje na to ciche przyzwolenie.
Zestaw 2
  • Jedno pudełko fiszek do nauki wybranego języka na dowolnym poziomie Wydawnictwa Compania Lingua "W Karteczkach".: To doskonale dopracowane pod względem merytorycznym i wizualnym fiszki, które dzięki współpracy z najlepszymi specjalistami sprawdzają się jako niezastąpione narzędzie do nauki języków obcych. Fiszki zwiększają skuteczność i szybkość nauki, dzięki czemu staje się ona bardziej efektywna, przyjemna i po prostu ciekawsza.
  • Jeden egzemplarz książki z serii “W tłumaczeniach” Wydawnictwa Preston Publishing (język i poziom dowolny): (opis powyżej)
Zestaw 3

  • Jedno pudełko fiszek do nauki wybranego języka na dowolnym poziomie Wydawnictwa Compania Lingua "W Karteczkach".: (opis powyżej)
  • Jeden ezgemplarz książki "Wykolejony" , Wydawnictwo Literackie: (opis powyżej)
Wysyłając swoją propozycję wyrażasz jednocześnie zgodę na jej publikację we wpisie podczas ogłoszenia wyników (28 grudnia 2015 o godz. 10.00)

To nie koniec smacznych kąsków! Dodatkowo masz szansę skorzystać z rabatów oferowanych przez sponsorów:

Wydawnictwo Preston Publishing aż do końca grudnia oferuje rabat 20% na książki serii "W tłumaczeniach" (rabat nie obejmuje kosztów wysyłki i nie łączy się z innymi promocjami)


Wydawnictwo Literackie oferuje 35% rabatu na całą ofertę aż do końca trwania akcji "Blogowanie pod jemiołą" (rabat nie dotyczy kosztów przesyłki oraz zestawów zdublowanych - książka i e-book) 



Do 31 grudnia wszystkie fiszki "W karteczkach" można kupić 50% taniej. Wystarczy wejść na stronę www.wkarteczkach.pl











źródła:
http://www.aftenbladet.no/jul/Juleskikkenes-opprinnelse-2086203.html
https://no.wikipedia.org/wiki/Jul

12 komentarzy:

  1. Odkąd zaczęłam oglądać serial "Wikingowie" to z przyjemnością czytam o tych wszystkich tradycjach, wierzeniach i przesądach. Dowiedziałam się w końcu, skąd wziął się ten słomiany koziołek, o którym pisała Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na ten wpis! Zawsze fascynowały mnie te tradycje, w których widać, jak mieszały się różne kultury, pogańskie, chrześcijańskie, o rodowodzie z innych krajów.

    Fantastyczny pomysł na konkurs, od razu zaczęłam się głowić! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja właśnie widziałam po raz pierwszy te snopki sprzedawane na Julemarked i na latarniach w mieście przed zapaleniem choinki. Zastanawiałam się co może symbolizować bo jednoznacznie kojarzyły mi się z polskimi Dożynkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzenia dla Wikingów to prosta sprawa - niech Thor będzie z Tobą :)) A małe julebukki wieszam co roku na choince i prezentują się bardzo ładnie. Chociaż do tej pory nie miałem pojęcia, że mogą pochodzić ze Skandynawii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezwykle ciekawe. Mogłabym być Wikinżką (?), świętowanie przy beczce piwa to jest to! ;) Co do wystawiania kleiku ryżowego dla skrzatów - Wikingowie chyba nie wiedzieli co robią, przecież to jest ohydne. I że co niby, zwabiali te skrzaty? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis, dużo ciekawych informacji. Te koziołki są cudne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak mnie zainteresowałaś tym wpisem, że niezłą część dnia spędziłam na "googlaniu" artykułów dotyczących pochodzenia norweskich tradycji świątecznych itp. oraz rozmowach z innymi na tego typu tematy... Świetne! Pomyślałam też sobie, że świętowanie dodatkowo 12 stycznia to fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A to ciekawe! Bo Słowianie też przecież obchodzili Yule w czasach pogańskich - jedno, tak jak powiedziałaś, z najbardziej "niebezpiecznych" świąt w tamtejszym kalendarzu :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie zaciekawił fakt, że w znanej wszystkim serii ,,Harry Potter'' wystąpiła nazwa Yule Ball. Dotyczyło to zimowego balu przed świętami Bożego Narodzenia. Chyba już wiadomo, skąd autorka zaczerpnęła inspirację ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)