niedziela, 7 lutego 2016

214. Stavanger

W piątek rano wybraliśmy się z Ørjanem i parą przyjaciół do Stavanger na występ angielskiego komika (Michael McIntyre) w DnB Arena. Sam występ był fenomenalny i dostał (bardzo zasłużenie) najwyższe oceny w gazetach w Stavanger. Kiedy się wczoraj obudziłam na piątym piętrze hotelu i spojrzałam przez okno, moim oczom ukazało się niezbyt ciekawe, szare i płaskie miasto. Pierwsze wrażenie nie było pozytywne, ot zwykłe miasto, takie "byle co" w porównaniu do Bergen. Ørjan mówił "Nie zniechęcaj się, poczekaj aż przespacerujemy się po centrum." Pojechaliśmy do centrum, zaczęliśmy nasz spacer i całkowicie przepadłam. Małe kolorowe domki, ruchliwe uliczki, przytulne kawiarnie i sklepy - to chyba urzekło mnie najbardziej. Żałuję, że mieliśmy tylko około 2 godzin przed powrotem do domu, ale już wiem że na pewno do Stavanger wrócę!! Poniżej kilka zdjęć z centrum. 














Sklep po lewej stronie (Permanent Vintage) polecam wszystkim zainteresowanym modą i vintage :) Sama nie mogłam sobie odmówić zakupów

Pozdrawiam, Pati

13 komentarzy:

  1. Jakie to wszystko ładne !
    Cudne, zawsze uwielbiałam taki klimat w mieście.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wlasnie w store wyruszam na swoja Norweska przygode I planuje mieszkacv w Stavanger. Juz chwile sledze bloga I niemoge sie doczekac wyprawy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu mówię, że już z fejsa ściagnełam jedno foto i wymiata na mojej komputerowej tapecie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Eeee tam, Bergen jest dużo ładniejsze. A tak już na poważnie, to byliśmy tylko jeden raz w Stavanger, kilka lat temu, ale jakoś mnie to miasto do siebie nie przekonało. Faktycznie, zabudowania są bardzo urocze, ale moim zdaniem nie ma co porównywać z Bergen albo chociażby Trondheim czy Tromsø chociaż na północy to wiadomo, że ogólnie inny klimat i krajobaz, jak również jest to kwestia indywidualnego gustu. Niemniej jednak bardzo ładnie pokazałaś Stavanger i na Twoich zdjęciach nie wygląda tak buro i nieciekawie jak w mojej pamięci :) Aż nabrdałam ochoty, aby się tam wybrać ponownie, może pogoda tym razem bardziej mi dopisze i miasto zrobi na mnie większe wrażenie.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo urokliwe te domki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog, bardzo miło się go czyta :)
    Mam pytanie odnośnie bycia Au-Pair w Norwegii. Jestem tegoroczną maturzystką i ten program jest moim pomysłem na "gap year", wszystkie dokumenty mam już dostarczone i czekam na dobranie rodzinki (również dzięki Prowork). Jednak nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z językiem norweskim a chcę wyjechać tam głównie z myślą o studiach. Boję się, że po 2 latach bycia Au-Pair nie będę w stanie nauczyć się tego języka na takim poziomie aby zdać egzaminy państwowe i dalej uczęszczać na studia w Norwegii. Nie wiem już czy nie lepiej by było wyjechać do kraju anglojęzycznego, ponieważ angielski znam bardzo dobrze i myślę, że nie miałabym problemu z pójściem na studia tam.
    Będę wdzięczna za odpowiedź. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! To, czy nauczysz się języka na tyle dobrze żeby studiować zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Ja też nie umiałam nic kiedy przyjechałam do Norwegii, a teraz po 2,5 latach pobytu pracuję w biurze i posługuję się tylko językiem norweskim. Więc z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że da się, ale trzeba się przyłożyć. A angielski zawsze możesz szkolić, bez względu na to, w jakim kraju jesteś :) Nie idź na łatwiznę, wybierz Norwegię! :) Pozdrawiam i dziękuję za komentarz, Pati

      Usuń
    2. Haha, dziękuję za radę, utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że Norwegia to dobry wybór. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Cześć :) od dawna czytam Twojego bloga, najpierw jeszcze będąc w Polsce a potem już tu na miejscu w Norwegii, także w Bergen ;) Jakoś nigdy nie zdecydowałam się na zamieszczenie komentarza, choć w głowie zawsze miałam pełno pozytywnych opinii i wrażeń na temat Twoich wpisów, nieraz przednie się przy nich ubawiłam i były sporym zapleczem informacyjnym, kiedy sama przygotowywałam się do swojego pobytu tutaj - i pod kątem językowym i kulturalnym. Chciałabym Ci za nie podziękować ;) i przy okazji poinformować, że jesteś jedną z polskich blogerek w Norwegii, które zainspirowały mnie do założenia swojego bloga. Zapraszam do odwiedzenia mnie na :

    http://annabloggerfranorge.blogspot.no/

    Tak, wiem, wygląda to trochę na reklamę i w zasadzie trochę nią jest ;) ale cała reszta napisana wcześniej jest najzupełniej szczera, Twoją nieujawnioną czytelniczką jestem od dawna.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)