poniedziałek, 25 kwietnia 2016

221. 5 obiegowych stereotypów o Norwegii i Norwegach

Dawno tej serii tutaj nie było! Podczas gdy blogerzy publikowali kolejne części wpisów "W 80 blogów dookoła świata", ja albo przegapiałam termin albo nie wiedziałam od której strony ugryźć temat. Ale dziś wiem i przedstawiam Wam wpis o typowych stereotypach dotyczących Norwegii i Norwegów! Pod tekstem znajdziecie linki do innych blogerów, zapraszam do lektury!
Stereotypy potrafią ranić, bo komu jest miło kiedy słyszy że wszyscy Polacy kradną, przemycają alkohol, czy są partaczami. Dlaczego więc tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych narodowości? Utarte opinie przekazywane z ust do ust, często lekko podkolorowane i bum! Mamy stereotyp, który bardzo często mija się z prawdą. Od razu chcę zaznaczyć, że poniższa lista to moja osobista opinia i masz prawo się z nią nie zgodzić. 


1. W Norwegii jest zimno.

źródło
Czy myśląc "Norwegia" przed Twoimi oczami pojawia się obraz krainy pokrytej wiecznym lodem i śniegiem ? Gdzie słońce tylko świeci, a nie grzeje? Gdzie wszyscy mają zamarznięte brody i chodzą w skórach fok, a do pracy dojeżdżają skuterami śnieżnymi i sankami? Prawdopodobnie nie myślimy o tym samym kraju. Oczywiście, jeśli pod uwagę weźmiemy okolice koła podbiegunowego czy północną Norwegię to tak, w Norwegii rzeczywiście jest zimno. Temperatury spadają bardzo poniżej zera, a wąsy zamarzają. Ale Bergen czy Oslo to nie północ Norwegii. W przypadku Oslo temperatury są takie jak w Polsce. Cztery pory roku, bardzo zimna zima z dużymi opadami śniegu, bardzo ciepłe lato z przyjemnie smażącym słońcem. Jeśli chodzi o zachód kraju, to mamy tu trochę lepiej. Ze względu na prąd z Zatoki Meksykańskiej (Golfstrommen) klimat jest tu o wiele łagodniejszy. Temperatura odczuwalna jest o wiele wyższa i często bergeńskie 5 stopni nie będzie oznaczało tego samego co 5 stopni w Zielonej Górze czy poznaniu. Również zimy są łagodniejsze i w ostatnich latach temperatura bardzo rzadko spadała poniżej zera. A jeśli już, to na kilka dni i do maks. -10 stopni. Podczas gdy we wspomnianej Zielonej Górze było -25 stopni. Więc nie, w Norwegii nie jest zimno, a przynajmniej nie w całym kraju. Nie dojeżdżam do pracy skuterem śnieżnym, a psiego zaprzęgu (jeszcze) nigdy nie widziałam. Na próżno szukać w Bergen renifera, chyba że wypchane głowy się liczą. Chociaż zimny wiatr i opady deszczu dają czasem popalić, to wciąż - zimniej jest mi w Polsce niż tutaj. 

2. Norwegowie są chłodni i pozbawieni uczuć.

źródło
Kiedyś gdzieś przeczytałam, że Norwegowie są jak termosy. Zimni na zewnątrz, ale ciepli w środku. I trzeba się po prostu nauczyć jak ten termos otworzyć. Kiedy powiedziałam to Ørjanowi, to przyznał mi rację, bo tak właśnie jest. Dystans mieszkańców tego kraju dla niektórych może być wręcz uciążliwy. Jeśli jesteś typem osoby, która lubi zagadywać obcych ludzi w autobusach czy na przystankach, to możesz się bardzo rozczarować w Norwegii. Oczywiście, Norweg odpowie na Twoje pytanie lub się uśmiechnie ale nie będzie ciągnął dyskusji. Jak w takim razie zacząć przyjaźń albo zdobyć sympatię Norwega? Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest zacząć jakiś sport grupowy. Nic tak nie łączy ludzi jak wspólne zainteresowania. Lokalna grupa piłki nożnej, zumba, grupa biegaczy - to tam poznaje się nowych znajomych/przyjaciół. Nie oczekuj również, że od pierwszej rozmowy Norweg zacznie opowiadać o swoim życiu czy rodzinie. Te sprawy są dla nich dosyć intymne i bardzo szanują swoją prywatność. Ty możesz opowiedzieć całe swoje życie, Norweg będzie słuchał, pytał, potakiwał - ale nie oczekuj że od razu opowie Ci o swoim życiu. Jak poznać, że to prawdziwa przyjaźń? Jeśli zostałeś zaproszony do domu, to znaczy że ta magiczna bariera zniknęła. Możesz wejść do ich życia i właśnie zyskałeś przyjaciela na całe życie. Możesz mieć z kimś świetne relacje, czy to w pracy, w szkole, czy w lokalnej drużynie piłkarskiej, ale dopóki nie zostaniesz zaproszony do domu, nie jest to prawdziwa przyjaźń a jedynie bardzo dobra relacja koleżeńska. Jeśli jednak ta bariera zostanie przekroczona, to wtedy zobaczysz znikający dystans i ciepło. Bądź cierpliwy/a. Nie oczekuj cudu po 10 minutach znajomości i nie stwierdzaj że Norwegowie zostali pozbawieni serca przy narodzinach. To nie Polska, tu nikt się nigdzie nie spieszy. Ale warto poczekać! I nie oceniać zbyt pochopnie!


3. W Norwegii jest drogo


Uwaga, po tym punkcie oczekuję słownej chłosty w komentarzach. W Norwegii nie jest drogo. Jest drożej, ale da się to obejść. Szczególnie jeśli planuje się kilkudniowy wyjazd. Wystarczy przejrzeć różne fora internetowe aby zobaczyć, że wielu ludzi podróżuje po Norwegii za półdarmo. Dla chcącego nic trudnego! No, chyba że marzy nam się 5-gwiazdkowy hotel i królewskie traktowanie - wtedy tych pieniędzy jednak trochę potrzeba. Nawet trochę dużo, skoro nawet przeciętnego Norwega na to nie stać. O tym, co w Norwegii jest za darmo pisałam tutaj. Koniecznie zajrzyj a potem skończ narzekać że jest tu drogo! Po prostu pomyśl, jak to obejść.

4. W Norwegii przez pół roku jest ciemno.

źródło
O tak, to akurat racja. Ale tylko jeśli mówimy o Północnej Norwegii lub Svalbardzie. Wtedy rzeczywiście, słońce nie pokazuje się przez prawie pół roku. A dni są niebieskie, jak ten na zdjęciu wyżej. Czy to oznacza, że w całym kraju tak jest? Nie, mimo że tak własnie kojarzy się Norwegia.  Oczywiście, tu na zachodzie kraju, bądź na południu dzień jest krótszy zimą. Słońce wstaje około 9, aby zajść około 15. Ale wciąż - nie oznacza to egipskich ciemności przez kilkanaście miesięcy. Za to wiosną i jesienią dni robią się coraz dłuższe a słońce chowa się tylko na kilka godzin. Już teraz jest jasno czasem nawet do godz. 22, a wschód słońca wita mnie każdego ranka kiedy o 5 wstaję do pracy. 


5. Norwegowie nie potrafią gotować.


Nie ma to jak pierogi i bigos, no nie? A Norwegowie mają nieciekawą kuchnię, nic nie jest dobre, a oni sami nie umieją gotować. Takie opinie czytam aż za często na wszelkiego rodzaju forach dla Polaków w Norwegii. Ktoś kupił sobie "norweskie danie" z supermarketu i narzeka, że bez smaku i jak Norwegowie mogą to jeść. Odwróćmy sytuację - wyobraź sobie, że Norweg jedzie do Polski i kupuje sobie bigos i krokiety w Tesco. Zjada je, wraca do Norwegii i mówi "Tradycyjne polskie jedzenie jest okropne i bez smaku! Polacy w ogóle nie potrafią gotować!" Co byś odpowiedział/a? Że jedzenie ze sklepu to nie to, co robione z przepisu babci? Że sam nie potrafisz tego przełknąć? Dlaczego więc oczekujesz, że gotowe norweskie potrawy ze sklepu będą dobre? Te tradycyjne, gotowane przez kilka godzin, od podstaw, dopieszczone w każdym calu - to coś, co może nosić miano norweskiego jedzenia. I wiem, że jest wiele rodzin które idą na łatwiznę i kupują gotowe dania, ale w Polsce też tak czasem jest, prawda? Skąd taka moja pewność, że Norwegowie jednak umieją gotować? Bo mam w domu mojego prywatnego Norwega, który nieziemsko i całkiem hobbystycznie gotuje. A zupa rybna jego taty.. chyba najlepsza w całej Norwegii! I tak, dlatego właśnie uważam, że kto jak kto, ale Norwegowie potrafią gotować!

Zajrzyjcie koniecznie do innych krajów, czeka Was niezła dawka informacji i ciekawostek!

Austria:


Chiny:
Finlandia
Francja:

Gruzja:

Japonia:


Kirgistan:

Niemcy:

Tanzania/Kenia:
Wielka Brytania:


Włochy:


Pozdrawiam, Pati

21 komentarzy:

  1. Na tym przystanku ludzie często stoją w takich odległościach. Sama też tak czasem robię, więc chyba nie jest to takie typowo norweskie. Po co wchodzić komuś w jego przestrzeń skoro jest tyle miejsca? ;-) Swoją drogę ciekawe ilu Polaków jest na tym zdjęciu, bo statystycznie patrząc może tam jakiś stać. ;-) Odnośnie chłodu i braku uczuć, to wśród Polaków krążyła jeszcze taka plota, że Norwegowie nie całują swoich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, że nie całują i nie przytulaja bo nie wolno! To takie śmieszne :)

      Usuń
  2. Byłam w Norwegii 6 razy, o każdej porze roku, i co zapamiętałam? Słońce zachodzące w lipcu o 23 i grzejące w południe tak mocno, że po 2h grania w tenisa byłam spieczona na czerwono. Może i jest zimno, ale nic tak dobrze nie nastrajało mnie do czytania jak deszcz za oknem i kubek kakao. Może i nie jest najtaniej, ale mieszkając u taty mogę sobie pozwolić na trochę droższe zakupowe szaleństwo ( a promocje w Norwegii są lepsze niż w Polsce ;)). Norwedzy zimno i zdystansowani? Gdzież by tam! Sąsiadka taty zawsze zapyta co słychać (nikt nas sobie nawet nie przedstawił, po prostu się widujemy przed domem), a miły kasjer w sklepie zagada i życzy miłego dnia. Może miłość do kraju fiordów nie pozwala mi patrzeć obiektywnie, ale jedno wiem - chciałabym tu kiedyś zamieszkać, chociaż na trochę. I dlatego nie mogę doczekać się majowego wyjazdu.
    P.S. Uwielbiam Twojego bloga ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło :) gdzie mieszka Twój tata?

      Usuń
  3. Moi znajomi i rodzina chyba nadal nie wierzą, gdy opowiadam że zimy w Bergen są dużo łagodniejsze niż w Polsce a w lecie o godzinie 23 jeszcze jest jasno :P i dokładnie, wiele produktów w Norwegii nie jest taka droga jak się wydaje, a na promocjach naprawdę można kupić fajne jakościowo rzeczy taniej niż w PL ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jeśli chodzi o ubrania to naprawdę jakość jest i wiele wyższa a na promocjach można je upolować za pół darmo! :)

      Usuń
  4. Mam jeszcze taki stereotyp, że wszyscy Norwegowie to wysocy blondyni. Czy ja wiem... Kiedy byłam na wycieczce w Oslo i czekaliśmy na przewodnika to w naszą stronę szła taka niemal stereotypowa skandynawska jasna blondynka. Pomyślałam, że to typowa Norweżka, a okazała się być stuprocentową Polką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze wyobrażałam sobie Norwegów jako czerwonych na twarzach, brodatych panów ze świńskim blondem na głowie. Zmieniłam zdanie kiedy tu przyjechałam i zobaczyłam ta różnorodność 😄 a jak poznałam mojego Ørjana, och.. :D chociaż norweskie dziewczyny wyglądają dla mnie w większości tak samo - noszą nawet te same ubrania, wiec czasem ciężko się połapać :D!

      Usuń
  5. Muszę wysłać link do Twojego posta moim znajomym z Polski, którzy nie chcą mi wierzyć, że w Oslo jest pogoda taka jak w Polsce, a często dużo lepsza. Za każdym razem dostaję pytania w stylu: "Zimno u Was?" ;) Co do czekania na przystanku albo siedzenia w podobny sposób w komunikacji miejskiej to mi akurat taki "dystans" odpowiada - po co się integrować z obcymi jak nie trzeba... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę dokładnie tak samo! Autobus albo kolejka miejska/samolot to dla mnie miejsce gdzie mogę w spokoju poczytać i nie lubię, kiedy ktoś mi ten spokój zakłóca :D Dlatego cieszę się, że nikt do mnie nie zagaduje :)

      Usuń
  6. Wylewność i otwartość zmniejsza się wraz z przesuwaniem na północ - to fakt. Czy jednak jest to takie niekomfortowe? Moja koleżanka mieszka we Włoszech i dla znajomych z Polski ma południowy głośny i wylewny temperament. Dla rodziny męża w neapolitańskim klimacie jest zimną i zamkniętą Polką z północy. Wszystko zależy od punktu widzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :) Dla mnie to idealne, bo sama mam problem z zagadywaniem do ludzi i czuję się bardzo niekomfortowo jeśli muszę zagadywać albo podtrzymywać rozmowę która się nie klei. Dlatego brak wylewności bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  7. Co do kuchni to ja jednak będę oponować. Z punktu widzenie wegetarianki tam naprawdę nie ma żadnego tradycjonalnego dania, które dałoby się zjeść. (No dobra, brązowy ser nie jest zły). Na szczęście pobliskie KWIW zawsze ma produkty, z których można sobie zrobić dania kuchni włoskiej, indyjskiej czy tam innej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wegetarianka z norweską tradycyjną kuchnią się nie naje :) Chyba, że tylko mus z brukwi, to wtedy tak. Ale tak jak mówisz - łatwa dostępność składników pozwala na szybkie stworzenie dań z innych krajów :)

      Usuń
  8. Całą resztę pal licho, ale pół roku zimy i małej ilości słońca - to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Z mojego zimowego wypadku do Norwegii kilka lat temu zapamiętałam burzę śnieżną i wszędzie dużo śniegu, ale właśnie zimno mi bardzo nie było! Drogo było strasznie, ale nic nie kupowaliśmy i korzystaliśmy z coachsurfingu, więc nam to nie przeszkadzało :P Przy następnej większej podróży na pewno skorzystam z tego, że te ceny można jakoś obejść :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie Pati! Sama bym tego lepiej nie ujęła :)
    Ze wszystkim się zgadzam, tylko te ceny... (chłosta słowna haha) są jednak wysokie. Nie bez powodu mówi się, że Oslo jest jedną z najdroższych stolic świata. Stosunek zarobków do kosztów, faktycznie, choć i tak wielu norwegów nawet preferuje zakupy w sąsiedniej Szwecji, (przez wzgląd na kurs walutowy pewnie coraz rzadziej hehe).
    Co osoba to opinia :)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  11. Moze i potrafia gotowac,ale wg mnie sa na to zbyt leniwi. Kolezanki z pracy,kiedy przynioslam im ciasto domowej roboty,byly zaszokowane ze nie z proszku:) podobnie z zupami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, bardzo wielu z nich jest leniwych! Moja rodzina goszczaca robiła wszystko z torebki i na Początku miałam wrażenie ze pewnie wszyscy Norwegowie są tacy. Zmieniłam zdanie kiedy poznałam Ørjana i jego rodzinę :) zdarzają się wyjątki! :)

      Usuń
    2. O tak, bardzo wielu z nich jest leniwych! Moja rodzina goszczaca robiła wszystko z torebki i na Początku miałam wrażenie ze pewnie wszyscy Norwegowie są tacy. Zmieniłam zdanie kiedy poznałam Ørjana i jego rodzinę :) zdarzają się wyjątki! :)

      Usuń
  12. A ja uważam, że Norwegia jest droga. Mnie tez udało się upolować kilka rzeczy w promocji w sklepie prawie za półdarmo. Ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. W wypadku kiedy zarabiasz pensję w Norwegii i wydajesz w Norwegii jest znośnie. Ale jak zarabiasz dwa tysiące w Polsce i wydajesz w Norwegii np. podczas wakacyjnego wyjazdu to pozostaje autostop, namiot i kontener przed sklepem z przeterminowanym żarciem. Nie mam nic przeciwko takiemu podróżowaniu, ale z namiotu to nawet do taniego hostelu daleko, co dopiero do hotelu.

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)