piątek, 10 czerwca 2016

228. Kraby po mojemu.

Dziś zjemy kraby. Ale nie takie z Targu Rybnego, niezbyt świeże, często 10 razy droższe, przystosowane do turystycznego podniebienia. Jeśli mieszkasz w Bergen, na pewno nie zajmie Ci długo odnalezienie lokalnego rybaka. Takiego, który rano wypływa na połów i wraca z pysznymi krabami. Nie mrożonymi, nawet nie ugotowanymi. Tylko żywymi krabami, które możesz sam sobie ugotować w domu. Gwarancja świeżości, co? Wspomniałam, że taki świeżutki krab kosztuje około 15 koron za sztukę? A ile trzeba zapłacić za te na targu rybnym? "Special price for you my friend!" Tylko 70-80-90-100 koron za sztukę. Ok, możesz też sam kupić siatkę na kraby (np. w Biltema) i zarzucić ją z któregoś brzegu morza. Ale to tylko jeśli jesteś cierpliwy i wiesz gdzie możesz to zrobić. My tym razem zamiast łowić samemu postawiliśmy na lokalnego rybaka. Znajdziesz takich w jednej z wielu grup na Facebooku.

Pamiętaj, żeby nigdy nie gotować krabów, które wcześniej zdechły. To dosyć brutalny proces, bo wrzuca się je żywe do wrzącej wody, ale mamy wtedy pewność, że się nie zatrujemy. 
Moim ulubionym dodatkiem do krabów są bagietki z masłem czosnkowym. Masło robię sama a bagietki kupuję upieczone do połowy. Nacinam bułki pod skosem, nakładam masło i piekę 12 minut w 220 stopniach aż będą brązowe.






Sztućce do krabów nie są obowiązkowe, ale bardzo się przydają jeśli jesz skorupiaki dosyć często.


Ugotowane już kraby


Moją ulubioną częścią są szczypce, bo znajduje się tam najwięcej mięsa i łatwo się je wyciąga.

Jeśli jesteś koneserem dziwnych smaków, to możesz wyjąć wnętrzności i spróbować żołtawozielonego mózgu kraba a czasem również kawioru. Dla mnie smakuje tak samo jak wygląda, czyli okropnie. Jeśli jadłeś kiedyś przeterminowany pasztet, to tak mniej więcej smakuje ta dziwnie wyglądająca masa.

Kawior smakuje najlepiej zmieszany z białym mięsem ze szczypców. Wtedy smak nie jest tak ostry.
Mimo dziwnego wyglądu, zapachu i sposobu przyrządzania, kraby to jedno z moich ulubionych dań i jemy je dosyć często. Alternatywą do czosnkowych bagietek jest jedzenie mięsa krabów z... solonymi chipsami. I to naprawdę do siebie pasuje!

Kto próbował? Kto by chciał spróbować? 
Pati

3 komentarze:

  1. To ja chciałbym spróbować tylko napisz proszę jeszcze krótką instrukcję tych dziwnych 'przyrządów', które nazwałaś sztućcami a mnie one przypominają narzędzia do reperacji sieci rybackich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie próbowałam, muszę to kiedyś nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym chętnie spróbowała chociaż przyznam, że nie miałam jeszcze okazji. Uwielbiam natomiast świeże krewetki - najlepsze są oczywiście takie prosto z kutra, od norweskiego rybaka. Z czosnkową bagietką również smakują wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)