wtorek, 3 stycznia 2017

254. NORWESKI Gramatyka z ćwiczeniami - recenzja

Podczas pobytu w Polsce w grudniu, dostałam do recenzji książkę wydawnictwa Edgard. Nie ukrywam - mam do tego wydawnictwa mały sentyment, bo to od ich "Norweski nie gryzie" zaczynałam swoją przygodę z językiem. Pamiętam jak w ukryciu rozwiązywałam ćwiczenia podczas nudnych wykładów na uniwersytecie i nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu polecę do Norwegii żeby wykorzystać to, czego się nauczyłam. Również Ørjan ma swoje książki z serii "Polish doesn't bite" a pierwszym słowem jakiego się z nich nauczył było słowo "cmentarz". Ale wróćmy do właściwej pozycji, czyli "NORWESKI. Gramatyka z ćwiczeniami"


Na pierwszy rzut oka książka może wydawać się kolejną nudną pozycją - jedną z wielu pojawiających się na rynku. Nie oszukujmy się - w dobie internetu i wszechobecnych pomocy naukowych trzeba naprawdę się wysilić, żeby stworzyć coś, po co będą sięgały osoby uczące się języka. Porównałam pozycję z tą, z której ja uczyłam się gramatyki - "Norsk gramatikk. Norsk som andre språk". 

Autorem podręcznika jest Michał Jan Filipek. To pierwsze wydanie pod tym tytułem, które ukazało się w 2016 roku. Wcześniej książka znana była pod nazwą "Norweski. Gramatyka. Praktyczne repetytorium z ćwiczeniami." Poziom został określony jako "A1 - B1" czyli od uczniów początkujących do średnio zaawansowanych.

PLUSY
  • Ciekawy układ zagadnień
Książka jest podzielona na 12 rozdziałów z czego każdy jest podzielony na mniejsze zagadnienia. Pozwala to na odnalezienie interesujących nas zagadnień bez konieczności wertowania całej pozycji. Rozdziały są zakończone ćwiczeniami mającymi za zadanie utrwalenie materiału. Jeśli chodzi o mnie, zadań mogłoby być trochę więcej bo czułam niedosyt. Na końcu książki znajdziemy odpowiedzi do zadań oraz tabele gramatyczne, które są doskonałym podsumowaniem.

  • Nacisk na poprawną wymowę
Alfabet i wymawianie głosek zawsze nudziły mnie na śmierć. To był dla mnie najgorszy moment nauki języka, kiedy trzeba było przejść przez tę pierwszą, "nieciekawą" część książki. Pierwszy rozdział podręcznika jest poświęcony poprawnej wymowie. Najbardziej podoba mi się forma tabel. Wszystko zebrane i podzielone przejrzyście, chyba pierwszy raz w życiu przeczytałam tę "nudną" część z takim zainteresowaniem. 

  • Przyimki i wyrażenia przyimkowe
To zmora wszystkich uczących się norweskiego. Na moich kursach językowych nie przykładano do tego zbytniej uwagi. Norweska nauczycielka na jednym z wyższych poziomów sama nie wiedziała jak nam to wytłumaczyć i powiedziała "Tego nauczycie się na wyczucie". Rzeczywiście, można nauczyć się tego posługując się językiem na co dzień, ale lista dostępna w podręczniku jest absolutnie przydatnym narzędziem i wykucie jej nie pójdzie na marne. W porównywanej przeze mnie książce "Norsk gramatikk" zagadnienie zostało potraktowane po macoszemu i zawsze czułam, że to coś czego mogłabym nauczyć się lepiej. Pozycja Edgard na pewno w tym pomoże. 

  • Tabele czasowników
Pamiętam kiedy nauczycielka na pierwszym poziomie na każdych zajęciach robiła kartkówkę  z 10 czasowników, których musieliśmy się nauczyć. Powtarzała, że jeśli nauczymy się tego na początku to później będzie nam o wiele łatwiej. Zauważyłam różnicę już niedługo po tym, kiedy koleżanka będąca dwa poziomy wyżej miała problemy z tym zagadnieniem bo jej nauczycielka na początku kursu nie przykładała do tego tak wielkiej uwagi. Wykucie czasowników i ich odmian może zajmie trochę więcej czasu na początku, ale zapunktuje w dalszej nauce języka. Również w tym wypadku autor zastosował przejrzyste tabele, w których jest miejsce na własne notatki.

MINUSY
  • Akademickie podejście
Nie lubię, kiedy coś jest napisane na około i "trudnym" językiem. Rozumiem, że książka do gramatyki musi tłumaczyć gramatyczne zagadnienia w sposób dosyć dokładny ale odniosłam wrażenie, że również dosyć trudny. Szczególnie, że podręcznik jest kierowany do osób zaczynających naukę języka. Ja się trochę przeraziłam kiedy zobaczyłam podział czasowników na klasy a Ørjan tylko podrapał się po głowie i zapytał "Ale właściwie po co masz wiedzieć do jakiej klasy zaliczają się poszczególne czasowniki?"
  • Układ wizualny
Jestem wzrokowcem, więc tabele bardzo przypadły mi do gustu. Jednak, co jest niestety "kulą u nogi" Edgara - tekst jest dosyć monotonny ze względu na użycie dwóch kolorów - czarnego i niebieskiego. Z jednej strony, daje to możliwość samodzielnego zaznaczenia najważniejszych dla nas zagadnień, z drugiej - odstrasza wzrokowców. W porównywanej przede mnie książce "Norsk gramatikk" tekst jest również czarno-niebieski ale poszczególne rozdziały oznaczono różnymi kolorami a na marginesach umieszczono małe tabelki z przykładami a co ciekawsze zagadnienia pokazano na dosyć zabawnych obrazkach zapadających w pamięć. Tego zdecydowanie zabrakło mi w pozycji wydawnictwa Edgar. 
  • Niedokładna edycja
Znacie to uczucie, kiedy piszecie wiadomość lub email a telefon/komputer usilnie poprawia słowa i dzieli je w niewłaściwych miejscach? Pierwszą rzeczą, która wpadła mi w oko po otworzeniu książki był błąd w zapisie jednego zdania. Po dokładnym obejrzeniu podręcznika okazało się, że błędów było o wiele więcej. Wyglądają tak, jakby rozdzieliła je złośliwa autokorekta i często są w takich miejscach, że mogą zdezorientować kogoś zaczynającego swoją przygodę z językiem. Odniosłam wrażenie, że książka przed wydrukiem była sprawdzona "na kolanie". Ten aspekt nie będzie jednak problemem, bo wydawnictwo pracuje już nad erratą.

Podsumowując, podręcznik jest dobrym rozwiązaniem i przydatnym narzędziem dla osób zaczynających swoją przygodę z językiem. Należy pamiętać, że nie ma materiałów idealnych i warto korzystać z różnych źródeł, a pozycja wydawnictwa Edgard powinna moim zdaniem znaleźć się wśród nich. Podręcznik znajdziesz w księgarniach czy bezpośrednio na stronie wydawnictwa TUTAJ.

Jeśli chcesz poznać inną opinię na temat książki, zajrzyj do Norwegolożki.

Masz jakieś doświadczenia z Wydawnictwem Edgard? Podziel się wrażeniami w komentarzu!

Hilsen
Pati


3 komentarze:

  1. Balder ma minę "i Ty chcesz żebym to przeczytał?"

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą książkę się nie spotkałam jeszcze, ale miałam z Edgarda inną książkę, norweski dla początkujących, i swoją rolę spełniała :) co to Baldera - na zdjęciu wygląda genialnie, i te oczyska! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)