sobota, 14 stycznia 2017

255. Norweska sztuka uliczna (cz. 5)

Dzięki nadgorliwym stróżom temat bergeńskich murali nigdy się nie skończy. Niektóre z malunków nie wytrzymują nawet jednego dnia. Starannie zamalowane białą farbą przez stróżów, którzy kolejny raz zapobiegli 'wandalom'. W ciągu następnej nocy na miejscu poprzedniego malunku pojawia się kolejny i tak sobie trwa ten cykl. O ile graffiti (tagging) z ogromnymi i pękatymi napisami nie robią na mnie takiego wrażenia, o tyle szablony (stenciler) z często ciekawym i ważnym przekazem zdobią Bergen. I są ogromną atrakcją turystyczną! Zapraszam na kolejny spacer ulicami miasta. Tym razem to zbiór obrazów z różnych "polowań" na które bardzo chętnie z Ørjanem wyruszamy. 








W tym miejscu było kiedyś śpiące dziecko, ale zarząd dróg stwierdził, że szpeci miasto i je usunął.




































W końcu udało mi się uchwycić całego trolla!
Pozdrawiam, Pati

2 komentarze:

  1. Niekończący się street art :) ten temat mi się nie znudzi! znów zobaczyłam kilka nowych u Ciebie których sama nie znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem walki ze Sztuką. Ale - jak mówił Klasyk - takie jest odwieczne prawo natury. Szkoda

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)