środa, 25 stycznia 2017

257. Stroje w Norwegii - Jak poznać Norwega?

Ominęło mnie kilka akcji "W 80 blogów dookoła świata". Kilka razy chciałam wziąć udział, ale zawsze coś mi wypadało na krótko przed datą publikacji i musiałam rezygnować. Tym wpisem wracam do aktywnego udziału w akcji. W tzw. międzyczasie do grona blogerów językowych i kulturowych dołączyło kilka nowych, bardzo inspirujących osób. Ich wpisy znajdziecie w liście pod wpisem. 
Dziś piszemy o strojach w danym kraju. Zastanawiałam się jak ugryźć temat. Czy podejść tradycyjnie i napisać o bunadach, czy może nieszablonowo. Kiedy na liście wpisów zobaczyłam, że o bunadach napisała Norwegolożka, to wybór był prosty. Piszę nieszablonowo! Po jakich elementach ubioru można poznać prawdziwego Norwega?

Zaczniemy od małego Norwega, bo norweskie dzieci wyglądają tak samo. Wystarczy rozejrzeć się po jakimkolwiek placu zabaw czy boisku przy szkole żeby to zauważyć. Szczególnie w Bergen, mieście nieustającego deszczu można się czasem pomylić. Dzieci mają dwu- lub jednoczęściowe kombinezony w wersjach jesiennej i zimowej (z ekstra polarem w środku), plus często czapkę lub kapelusz przeciwdeszczowy zwany sydwest i specjalne nieprzemakalne rękawice + gumowce. Kiedy byłam aupair, kilka razy zdarzyło mi się biegać po placu zabaw w przedszkolu za (jak mi się wydawało) "moim dzieckiem". Dopiero po krótkiej gonitwie i "złapaniu dziecka" orientowałam się, że goniłam złe dziecko a wszystko dlatego, że chłopiec miał taki sam kombinezon jak Mathias którym się opiekowałam.


Co druga spotkana licealistka nosi charakterystyczne elementy ubioru. W Bergen to zazwyczaj legginsy z białym X (sama nie mam, ale słyszałam mnóstwo dobrych opinii) i żółty sztormiak (w okresie zimowym to kurtka Pajar lub Canada Goose czy Didriksons). Kiedy nie pada, można spotkać nastolatków "z gołymi kostkami" w sportowych butach New Balance czy Reebok Classic. Kiedy pada przodują natomiast kalosze Hunter. W ostatnim roku prawdziwym hitem stały się szwedzkie plecaki Kånken. Cena to w zależności od rozmiaru około 500 złotych. Na początku zastanawiałam się, po co wydawać tyle pieniędzy na plecak. Do czasu, gdy kupiłam sobie mój Kånken - i żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej! Plecak jest wodoodporny, dostępny we wszystkich kolorach tęczy, bardzo pojemny i nie do zdarcia (mój szef wciąż ma swój Kånken jeszcze z czasów, gdy był w wojsku - czyli około 20 lat temu). I bardzo wygodnie się go nosi.


Styl nastolatków w Norwegii w ostatnim czasie przeżywa mocną inspirację serialem "Skam" emitowanym w norweskiej NRK. Na ulicach co drugi chłopak wygląda jakby wyszedł właśnie z planu filmowego. Królują sportowe buty, nieprzemakalne kurtki/jeansowe katany/kurtki bomberki, szerokie bluzy z kapturem, bardzo ciasne spodnie, "gołe kostki" i czapki z daszkiem lub tzw. beanie. Wszystko utrzymane w tonacji szaro/bordowo/jeansowej jak na zdjęciu poniżej. Obraz dopełnia trzymany w ręku iPhone - młodego Norwega nie sposób przegapić na ulicy.

Sprawa ma się nieco inaczej jeśli chodzi o dorosłych, pracujących mieszkańców Norwegii. Szczególnie Ci rodzaju męskiego wyglądają w pracy dosyć podobnie. Królują tzw. 'boblejakker" (cienkie "bąbelkowe" kurtki), czy kurtki przeciwdeszczowe (jeśli pada) plus cienki sweter w serek z koszulą pod spodem, zwężane spodnie chinos oraz sportowe buty (tzw. joggesko). Pamiętam kiedy mieszkałam z rodziną goszczącą, mój host (dosyć wysoko postawiona osoba) zawsze do pracy zakładał drogą koszulę i sweter a na nogi obuwie sportowe. Na początku mnie to szokowało, ale teraz po ponad 3 latach widzę, że u Norwegów główną rolę gra wygoda i co jak co, ale buty muszą być wygodne. Również kobiety często noszą sportowe obuwie do sukienek/spódnic/spodni w kant i nie spotyka się to z krytyką. Często jest też tak, że Norwegowie do pracy przyjeżdżają rowerem/autobusem/miejską kolejką, dlatego dobre obuwie jest dla nich tak istotne.

Norweg na wycieczce ceni sobie wygodę ponad wszystko. Nie szczędzi się pieniędzy na oddychające kurtki, wygodne wodoodporne/wiatroodporne spodnie, dopasowane obuwie czy wełniane swetry. Wybór w sklepach jest naprawdę porażający i jeśli w środku lasu widzimy osobę ubraną w podobne rzeczy jak poniżej, to jest to najprawdopodobniej Norweg na wycieczce. W Bergen należy dodać do tego strugi deszczu, bo przecież "Nie ma niewłaściwej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie!"
Norwegowie nie lubią się wyróżniać i to widać również w ich stylu ubierania. Stawiają raczej na wygodę ale starają się przy tym "podążać za trendami". Nie znaczy to też, że zawsze stapiają się z otoczeniem. Na wszelkiego uroczystości rodzinne, wyjścia do restauracji czy teatru zazwyczaj się stroją a przy większych okazjach używają swoich narodowych strojów zwanych bunadami, które z dumą noszą mimo, że koszule prasuje się wieczność (wiem coś o tym),wełna gryzie a buty masakrują stopy. Dla bunadu jednak robi się wyjątek i stawia tradycję ponad wygodę!



Ciekaw strojów w innych krajach? Zajrzyj do naszych blogerów:
Viennese breakfast - Austriacy ubrani na ludowo - od święta i do biura
Biały Mały Tajfun - Stroje ludowe Yunnańczyków
Finolubna - Marimekko. Ikona fińskiej mody
Japonia-info.pl Kimono - garść ciekawostek                                                                                            


Pozdrawiam, Pati

21 komentarzy:

  1. No właśnie... za każdym razem, gdy odwiedzaliśmy NO, zastanawiałam się "o co chodzi z tymi legginsami?"! :D Teraz już wiem... Fajne podsumowanie, dzięki! :* Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno bardzo fajnie grzeją od środka i modelują to i owo :D

      Usuń
  2. Fajnie podeszłaś do tematu, bo i temat strojów Norwegów jest mega interesujący! Pamiętam jak zaskoczyło mnie to, że większość osób z danej grupy wiekowej nosi właściwie podobne ciuchy, w jakim szoku byłam gdy zobaczyłam że każda dziewczyna ma legginsy z X (w końcu sama je sobie kupiłam i są mega wygodne, świetne! :) ) i plecak z liskiem, i te odkryte kostki w zimie... tak, Norwega po stroju pozna się bez problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię modę praktyczną, która się nie wyróżnia, więc czułabym się w Norwegii na topie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooooo, to ja bym się w Norwegii super odnalazła, bo nie cierpię niewygodnych strojów na siłę zakładanych do pracy. A już przyzwolenie na sportowe obuwie w różnych okolicznościach byłoby niebem na ziemi!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z tych, co noszą trampki, a bywa że i adidasy do sukienek, to bym się odnalazła ;) Chyba że Norweżki nie noszą sukienek, tylko ciągle legginsy... Ale nie rozumiem tych gołych kostek! We Francji to samo. Zimno, dziewczyny chodzą w puchówkach i poowijane grubymi szalikami, a do tego adidaski i gołe kostki. Gdzie sens, gdzie logika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu zawsze trzeba być "chic" ;)

      Usuń
  6. Świetny wpis, bardzo interesujące podejście do tematu! Ja bym się pewnie załapała pod Norwega na wycieczce ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile ja bym dała za takie rękawice dla młodej, ech.

    OdpowiedzUsuń
  8. cudownie, że istnieje kraj, w którym wygoda jest ponad konwenans. Dla mnie szokiem były babcie w Chinach w sukienkach i pstrych adidaskach... A potem zauważyłam, że większość z nich w wieku 70-80 lat jeszcze tańczy i się gimnastykuje, więc chyba warto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Atak klonów na placu zabaw :D

    Mega, że Norwegowie tak bardzo cenią sobie wygodę. W Polsce też przydałoby się takie podejście, codzienne chodzenie do pracy w szpilkach zabija :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobre! :) W Oslo panuje podobny styl :) Nie mam nic do dodania - no może poza tym, że zimą podstawowym elementem ubioru/wyposażenia są odblaski przypięte do toreb, plecaków, kurtek itd... ;) Z resztą - zimą to nawet psy chodzą z odblaskami i w odblaskowych kamizelkach.
    Co do plecaków i toreb Fjällräven to też początkowo nie rozumiałam tego fenomenu, ale jak już się skusiłam na taki zakup to szybko stałam się fanką ich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się przyznam, że nadal nie rozumiem fenomenu tych plecaków. Może powinnam taki zakupić? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też kocham plecaki Kånken! Patrycja, czy ty swój plecak pierzesz? Boję się, że coś z kolorem mi się porobi... a są troche zakurzone już i wyblakłe... mam je 2 lata. Ja w sklepie nie umiałam się zdecydować na kolor i kupiłam 3 plecaki. Są cudne. Mam nadzieję, że uzbieram większość kolorów. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani w sklepie powiedziała mi,że lepiej ich nie prać bo wtedy tracą na swojej wodoodporności i najlepiej przecierać je wilgotną szmatką z jakimś delikatnym detergentem. Ale mój plecak jest w kolorze khaki, więc może nie widać tak bardzo jak się przybrudzi - wydaje mi się, że jeśli masz jakiś w pastelowych kolorach, to ciepła szmatka może nie wystarczać. Ja kupiłam jeszcze specjalne mydło do impregnacji z Fjällräven i wtarłam je zarówno w plecak, jak i w Ørjana kurtkę zimową. Woda spływa jak po kaczce :) Więc może to też jest jakieś rozwiązanie na jasnokolorowy plecak - wyprać, a potem wetrzeć mydło do impregnacji żeby zachować wodoodporność. Tylko nie wiem, jak kolory się zachowają po praniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Spróbuję przetrzeć samą mokrą szmatką. Aż pojechałabym do Norwegii, żeby kupić kolejny plecak. :D

      Usuń
  14. Ja na początku próbowałam się buntować. Chodziłam do pracy w butach na obcasach, bo przecież muszę wyglądać. Ale od kiedy złamałam nogę na schodach w tejże pracy, stwierdziłam z ulgą, że jednak mają rację i się poddałam. Moje stopy odetchnęły, a ja nie wyobrażam sobie biegania po mieście w szpilkach. Przecież to straszna męczarnia! Kiedy o tym myślę, jestem wdzięczna Norweżkom za równouprawnienie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam i komentuję z opóźnieniem, ale muszę, bo to bardzo ciekawe! Już zaczęłam marzyć o legginsach i plecaku. I wyobrażam sobie, jak goniłaś te dzieci. A dzięki temu nieprzemakalnemu kapelusikowi już wiem, co to jest zydwestka, bo w takiej postaci występuje czasem po polsku.

    Te gołe kostki skojarzyły mi się jakoś z gołymi łydkami Niemców, choć to pewnie zupełnie inne nazwisko. Otóż na Erasmusie w Niemczech miałam okazję zaobserwować, że mnóstwo studentów podwija jedną nogawkę, kiedy jeździ na rowerze. Czyżby chodziło o wkręcanie się w łańcuch? Jako że na rowerze jeździ się tam wszędzie i o każdej porze roku, to podwinięcie nogawki również obowiązywało przez cały czas. Była też pewna charakterystyczna postać, wprawdzie bez roweru, ale za to co dzień boso, też niezależnie od pogody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i widzę, że piszę głupoty. Zamiast "zjawisko" napisałam "nazwisko"... :D Chyba za bardzo się spieszę.

      Usuń
    2. To z jazda na rowerze rzeczywiście ciekawe! I nie miałam pojęcia że w języku polskim funkcjonuje zapozyczenie z norweskiego odnośnie kapelusza :) bardzo fajnie jest wymienić się ciekawostkami! :D

      Usuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)