poniedziałek, 19 czerwca 2017

276. Muzyczne hity serialu SKAM.

Mnóstwo osób na całym świecie uważnie śledzi SKAM. To norweski serial przedstawiający codzienne życie młodzieży w jednym z liceów w Oslo. Program zyskał ogromną popularność nie tylko wśród młodzieży, ale również u starszego pokolenia. Bohaterowie serialu mają nawet swoje konta na Facebooku/Instagramie gdzie publikują zdjęcia i wpisy, mimo że to postacie fikcyjne. Ich życie jest przedstawione tak realistycznie, że wielu duńskich uczniów przypływa promem do Oslo i czatuje pod liceum, w którym dzieje się akcja serialu w nadziei na spotkanie swoich idoli. Popularność serii to również zasługa nieprzypadkowej muzyki. Wiele hitów zostało wypromowanych właśnie dzięki SKAM. Dziś przedstawię 20 najczęściej kojarzonych z serialem piosenek. Jeśli masz ochotę przesłuchać całą playlistę z 4 sezonów na Spotify/Tidal - na samym końcu wpisu podaję linki.
Kolejność piosenek w poniższym zestawieniu jest przypadkowa.

  • Sjeiken 2015 - Tix & The Pøssy Project (I kveld er det lov å være drita - Dziś wieczorem można się nawalić.)

  • I fink U Freeky - Die Antwoord Piosenka ma już kilka lat, jednak swoim przekazem pasuje do serialu. Odkurzono ją więc i na nowo stała się hitem. 


  • 5 fine frøkner - Gabrielle Pięć ładnych dziewczyn to hit pochodzącej z Bergen Gabrielle. O dziwo, podczas debiutu piosenka nie przyciągnęła takiej uwagi jak po emisji w serialu. Jednym słowem, podbiła serca duńskiej młodzieży.
  • Hvite menn som pusher 50 - Karpe Diem - zespół jest autorem wielu hitów przedstawionych w serialu.
  • Take me to church - Hozier

  • The Hills - The Weeknd

  • Bad (feat. Vassy) - David Guetta & Showtek

  • Kamikaze - Susanne Sundfør


  • Fagert er landet To dosyć ciekawe, że w takim serialu jakaś część podkładów muzycznych to norweskie pieśni narodowe.


  • Our Youth - Sonny Alven, Emmi 
  • 2AM - Matoma Remix Astrid S. 
  • Fredag - Kjartan Lauritzen 
  • I'm not in love - 10CC
  • Gikk i bakken - Dårlig vane
  • O helga natt - Nils Bech

  • Conqueror - Aurora

  • Fy faen - Hkeem Temur Piosenka o tytule Ja pierdolę/Kurwa mać tak wpada w ucho, że (mimo dosyć dosadnego przekazu) szturmem zdobyła norweskie listy przebojów.

  • Gunerius - Karpe Diem

  • One Dance - Drake, Wizkid, Kyla



  • Ikke snakk til meg - Merone


LINKI:


Masz swoje ulubione utwory z serialu? Podziel się tytułami w komentarzu!
Pozdrawiam, Pati

poniedziałek, 5 czerwca 2017

275. Dlaczego można się zakochać w Bergen?

Dzisiejszy wpis jest pół żartem - pół serio. Osoby bez poczucia humoru proszone są o naciśnięcie krzyżyka w lewym górnym rogu w TYM momencie (to dla Waszego dobra). Wszystkich innych zapraszam serdecznie do lektury. 

Wielu ludzi narzeka, że Bergen smutne, szare, że tylko pada, że nie ma lata a na dodatek bergeński jest strasznym dialektem. Ja i udowodnię, że można na to spojrzeć z innej strony. 

1. Trudny dialekt.
Fakt, bergeńskie bulgotanie i wymawianie "r" nie należy do najłatwiejszych. Ciężko się tego dialektu nauczyć, szczególnie jeśli trafimy na bergensera dumnego ze swojego języka. Z drugiej jednak strony - mieszkańcy Bergen nie są lubieni w innych częściach kraju właśnie ze względu na to, jak mówią. Ja uważam, że to zwykła zazdrość bo oni też mają problemy zrozumieć bergenserów. Toteż, jeśli nauczysz się dialektu z tego miasta - nikt w Norwegii Ci nie podskoczy. Bo Cię prawdopodobnie nie zrozumieją. (No dobra, teraz w dobie telewizji i radia, kiedy wszystko się miesza, może nie będzie to tak prestiżowe. Ale wciąż, warto znać!) A, no i nauka jest łatwiejsza bo istnieje tylko forma męska i nijaka (en i et).

2. Góry nad morzem
Jeśli po 6 godzinnej wyprawie z Ulriken na Fløyen powiesz "Mam już dość tego chodzenia po górach!" możesz spokojnie zejść do miasta i położyć się na nabrzeżu patrząc na morze i mewy. Nawet wybierając miejsce zamieszkania możesz wybrać, czy chcesz łowić ryby z okna, czy może wspinać się codziennie kilkaset metrów nad poziom morza wracając ze sklepu. I to wszystko w obrębie jednego miasta.



3. Sposób na oszczędzanie
Mieszkając w Bergen można dużo zaoszczędzić. Nie od dziś wiadomo, że w Norwegii im więcej deszczu pada, tym bardziej tanieje prąd. A że w Bergen pada non-stop, to i oszczędzanie wydaje się bardziej sensowne. Druga sprawa - możesz być pewien/pewna, że nie wydasz fortuny na kosmetyki do opalania czy letnie ubrania (bo skoro ciągle pada, to letnie ubrania które mamy prawie wcale się nie niszczą, a i kosmetyki do opalania chyba bardziej przydają się zimą w górach niż latem w Bergen).

4. Nie trzeba się stroić.
Idziesz na randkę? Nie wiesz co włożyć, żeby zrobić dobre pierwsze wrażenie? Wyjrzyj przez okno, najprawdopodobniej będziesz potrzebować tylko sztormiaka, parasola i gumowców. Nie będziesz mieć też pożytku z prostownicy, bo wilgotne powietrze nastroszy Ci włosy 5 minut po wyjściu z domu. Byłabym też ostrożna z nakładaniem dużej ilości makijażu (chyba, że jest wodoodporny i utrwalony przynajmniej półcentymetrową warstwą lakieru, wtedy jest prawdopodobieństwo, że nie spłynie).

5. Cztery pory roku
Wbrew pozorom, mamy w Bergen cztery pory roku. Najczęściej są one wszystkie skumulowane w ciągu jednego dnia. Wychodzisz rano do pracy a na chodniku wita Cię cienka warstwa śniegu i lodu. Chwilę przed wejściem do biura zaczyna się niesamowita ulewa. Kiedy w ciągu dnia siedzisz przed komputerem a obok Ciebie na kablu od modemu suszą się ubrania, z westchnieniem spoglądasz na zewnątrz i widzisz wychodzące słońce. Po pracy uderza Cię podmuch wręcz tropikalnego powietrza. Ściągasz po kolei warstwy kurtek, wełnianych swetrów i skarpet. Kiedy zostajesz w samych spodniach i koszulce czujesz zimne krople deszczu rozbijające się na czubku głowy. Zakładasz więc znowu wszystkie ubrania na siebie. Przemoczony do suchej nitki wchodzisz do domu, zrzucasz 17 kg mokrych ubrań i w drodze do łazienki widzisz, że na zewnątrz znowu wyszło słońce. Bergen w pigułce!
Tegoroczna zima na szczycie Ulriken

6. Krótka zima
Padający deszcz sprawia, że w ostatnich latach "zima" (w znaczeniu śnieg + minusowe temperatury) trwała może 10 dni rocznie. Reszta z 365 dni to na przemian deszcz, ulewy, wilgotne powietrze (mżawki) i anomalie pogodowe jakimi są słoneczne dni. 

7. Nauka wdzięczności
Kiedy mieszkałam w Polsce, oczywiste dla mnie było, że rok dzieli się na pory roku. Wiedziałam, czego mogę oczekiwać w danym miesiącu. Tutaj wszystko jest wywrócone do góry nogami. Opalanie w listopadzie i śnieg w maju? Nie ma problemu! Mała ilość słonecznych dni wywarła na bergenserach takie piętno, że obecnie słońce oznacza "musimy wyjść z domu i coś zrobić". Do tego stopnia, że moja norweska koleżanka kiedy przeprowadziła się na Maltę, przez pierwszy miesiąc miała ogromne wyrzuty sumienia - było słońce, a ona siedziała w domu. 

 Temperatura około 17 stopni na początku maja tego roku - Bergenserzy się kąpią. 
Co mogłabym jeszcze dodać do listy? Zapraszam do dyskusji!
Pozdrawiam, 
Pati

czwartek, 1 czerwca 2017

274. Norweska sztuka uliczna cz.8

Uwierzysz, że znalazłam jeszcze więcej murali i prawie wszystkie były "przypadkowe" ? Nie miałam nawet kiedy wybrać się na polowanie, więc dzisiejszy wpis to zbiór malunków ustrzelonych głównie aparatem w telefonie oraz podczas dosyć przypadkowych spacerów. Zajrzyj też to poprzednich murali TUTAJ.

Tak jak w ostatnim wpisie, zaczynam od muralu M_U_M 



Pana z wąsami wcześniej nie zauważyłam




Małpa na rowerze jest najlepiej widoczna z kolejki Fløibanen





AFK 

 Powyżej dwa dzieła M_U_M


Jeden ze starszych murali namalowany przez JOY. Jeden żółwik mówi do drugiego w dialekcie bergen (słowo TJOMMI to po bergeńsku "koleżka/ziomek")



Dolk za brudną pleksi glass







Które szczególnie przypadły Ci do gustu tym razem?
Pozdrawiam,
Pati