niedziela, 2 lipca 2017

277. Na koniec świata i.. jeszcze dalej?

Jeśli śledzisz Pat i Norway na facebooku, z pewnością wiesz, że ostatni weekend czerwca spędziliśmy z Ørjanem na końcu świata (Verdens Ende). Było to oczywiście przy okazji corocznego zlotu klubu Citroena SM. Jeśli pamiętasz, w zeszłym roku zlot był u podnóża Gaustatoppen. Tegoroczny wyjazd wiązał się z ośmiogodzinną podróżą przez góry, lasy, mniejsze i większe miasta i miasteczka. Po drodze minęliśmy mnóstwo kościołów klepkowych (stavkirke) i widoki były tak zapierające dech w piersiach, że gdybyśmy mieli zatrzymać się za każdym razem, kiedy wydawałam z siebie okrzyk zachwytu, to podróż w jedną stronę trwałaby co najmniej 15 godzin. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z podróży. 


Z Bergen mieliśmy kierować się na drogę 7 która miała nas poprowadzić na przełęcz Haukeli. Plan ten oczywiście był gotowy w głowie Ørjana, ale mnie o nim nie poinformował. I tak sobie jechaliśmy, a przy rozwidleniu dróg zażartowałam "Może pojedziemy drogą nr 7?" na co Ørjan odpowiedział "Nie dziś". A po jakichś 50 minutach nagle wykrzyknął "Mieliśmy jechać drogą nr 7!". Za późno już było na zawracanie, więc pojechaliśmy dalej i zdecydowaliśmy się pojechać przez płaskowyż Hardanger (Hardangervidda).
Voss przywitało nas słonecznie



Most Hardanger (Hardangerbrua) łączący dwa tunele



A w tunelach.. ronda :)


Eidfjord


Wjeżdżając do Eidfjord, przy drodze witają nas drzewa ubrane w robione na drutach sweterki







Zaczynamy podjazd na Hardangervidda



Jeden z wielu kościołów klepkowych











Krowa szła tam, gdzie trawa jest bardziej zielona


Poniżej zdjęcia z terenu naszego hotelu. Bardzo polecam Engø Gård w miejscowości Tjøme!


Z tego nabrzeża można często zobaczyć króla i królową Norwegii płynących parowcem. 







DZIEŃ 2
Po śniadaniu pojechaliśmy do Verdens Ende (Koniec Świata).


Od parkingu prowadzi betonowa droga. 



Restauracja na końcu świata. Na pierwszym piętrze jest dostępny punkt obserwacyjny i multimedialna podróż po dnie fjordu.

Konstrukcja po prawej stronie to "latarnia morska"


Do koszyka wkładano łatwopalne materiały (drewno, słomę) i podpalano. Konstrukcja ostrzegała w nocy pływających żeglarzy.

W restauracji polecam spróbować zupy rybnej !


Małe wysepki wokół są połączone mostami po których można się przespacerować



Znalazłam kolejną budkę do kolekcji! ( Dla przypomnienia - zostało ich w kraju 100 sztuk i są objęte ochroną)
Po miło spędzonym czasie trzeba było zacząć ośmiogodzinną wycieczkę do domu. Tym razem mieliśmy jechać już przez Haukeli.




Urzekło mnie miasto Notodden


Notodden jest znane ze względu na odbywający się tutaj festiwal Bluesa, stąd mikrofon na jednym z głównych rond.


Po drodze zatrzymaliśmy się w Heddal, żeby zobaczyć jeszcze jeden kościół klepkowy.





Po jakimś czasie dojechaliśmy do znaku "Ravnejuv", oznaczającego "Kruczy wąwóz". Ørjan już kiedyś odwiedził to miejsce więc postanowił mnie tam zabrać. Do wąwozu prowadzi dosyć wąska i nieutwardzona droga.




Przy poniższym znaku należy się zatrzymać i zaparkować samochód. Dalszy kawałek (jakieś 200 metrów) pokonuje się piechotą. Sto metrów przed wąwozem witają nas znaki ostrzegawcze.




Za tymi kamieniami jest wąwóz, bagatela 350 metrów w dół.

Nie ma żadnych zabezpieczeń barierek, znaków. Jak spadniesz lub się potkniesz - masz problem.





W pobliżu znaleźć można tablicę informacyjną. Ponad 100 lat temu znajdował się tam pawilon hotelowy. Miejsce w 1878 roku odwiedził nawet Napoleon Bonaparte.




Na chwilę wyszło słońce i wyglądało to jakby otworzyły się wrota niebios.

Na drodze wiodącej do Ravnejuv zepsuł się dawno temu autobus. Niestety, holowanie pojazdu okazało się zbyt drogie a naprawa nie wchodziła w grę na tej wysokości. Autobus stoi tam więc po dzień dzisiejszy.


Na Haukeli powitał nas świeży śnieg





Kiedy udało nam się dojechać do promu w Jondal, okazało się że ostatni tego wieczoru prom odpływa za 10 minut. To się nazywa szczęście!



Na promie zasnęłam i obudziłam się dopiero kiedy zaparkowaliśmy pod domem, więc nie udało mi się zrobić więcej zdjęć. 
Chciałbyś/Chciałabyś odwiedzić któreś z opisanych przeze mnie miejsc?
Pozdrawiam,
Pati

4 komentarze:

  1. Świetna wycieczka <3 to jest fakt, chcąc w Norwegii zatrzymywać się na trasie za każdtm razem gdy jest piękny widok, to nigdzie by się nie dojechało :P dlatego ja też robię często zdjęcia z samochodu ;) Verdens Ende mega klimatyczne miejsce, urzekła mnie ta latarnia morska ! :) śnieg na Haukelifjell wcale mnie nie zdziwił, nawet w czerwcu, mam najgorsze wspomnienia z tamtego miejsca :P no i piękny kościółek w Heddal, szkoda że akurat tamtędy nie jechałam bo też na pewno bym się zatrzymała :) !

    OdpowiedzUsuń
  2. hhahah jak byłam w Austrii to chciałam zatrzymywać się co kilometr bop było tak pięknie ! I sądzę że wszędzie gdzie są góry człowiek taki ja jak chce tak zrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Verdens Ende jest super :) Niezły kawałek musieliście przejechać. A ja dla odmiany wybieram się w lipcu do Bergen i Eidfjord ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)