niedziela, 16 lipca 2017

278. Najdziwniejsze ciekawostki o Norwegii

W dzisiejszym wpisie zebrałam kilka najdziwniejszych moim zdaniem ciekawostek dotyczących Norwegii i samych Norwegów. Zapraszam do lektury.


  • Członek trolla - Tak. Dobrze czytasz. CZŁONEK. W sensie, że penis. Pewna pani z Egersund postanowiła rozsławić miasteczko na cały świat i wystąpiła o zarejestrowanie pewnej półki skalnej jako nowej atrakcji turystycznej. Atrakcja nazywa się Trollpikken i do złudzenia przypomina męskie przyrodzenie. Członek miał być atrakcją turystyczną porównywalną z Językiem trolla (Trolltunga) czy Drogą/Drabiną trolli (Trollstigen). Dlaczego miał być? A to dlatego, że w całej Norwegii wiadomo, że mieszkańcy Egersund są bardzo religijni. Tak religijni, że niektórzy zahaczają o fanatyzm. I pewnej nocy, ktoś członek po prostu... odciął. I tyle było z atrakcji. Jednak już następnego dnia rozpoczęła się "kronerulling" czyli publiczna zbiórka pieniędzy. Członek "przytwierdzono" niedawno na nowo, ale nikt nie wie czy znowu nie wpadnie pod kosę religijnego fanatyka. Swoją drogą, znajoma z Egersund opowiedziała mi, że w oryginalnym zgłoszeniu atrakcja miała się nazywać Trollpiken (Panna troll) ale przez błąd w pisowni zatwierdzono "Trollpikken". Nie wiem na ile w tym prawdy bo sama skała raczej panny nie przypomina, za to bardzo nasuwa na myśl męski narząd płciowy. Poniżej zdjęcie przed "operacją na żywym obiekcie" i po.
Źródło
  • Darmowe prezerwatywy. Jeśli zostajemy w temacie penisów to warto wspomnieć o tym, że Norwegia wysyła pocztą darmowe prezerwatywy. Wszystko w ramach programu zapobiegania chorób przenoszonych drogą płciową. Na stronie internetowej norweskiego funduszu zdrowia można zamówić darmowe prezerwatywy. Również większość przychodni ma je dostępne na miejscu. Pamiętam kiedy jednego razu pewna polska mama napisała na forum dla Polaków "Co robić, do mojego 11 letniego syna przyszły pocztą prezerwatywy!" Pod wpisem wylano beczki pomyj na Norwegów, którzy "są chorzy bo takie rzeczy za darmo rozsyłają i nawet małe dzieci mogą to zamówić." Okazało się, że cała klasa zamówiła sobie prezerwatywy bo planowali.. wojnę na balony wypełnione wodą. 
źródło
  • Więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi i żadnych kotów. Jeśli rozważasz przeprowadzkę na Svalbard (Na mocy traktatu Svalbardzkiego każdy może tam zamieszkać) to musisz wiedzieć, że nie możesz zabrać ze sobą kota. Klimat wysp jest tak specyficzny a fauna tak mało rozwinięta, że kot mógłby zagrozić gatunkom tam żyjącym. Mimo tego, wielu ludzi przemyca domowe mruczki, mimo że jest to bardzo restrykcyjny zakaz. Na Svalbardzie żyje też więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi a przez to wszystkie drzwi do domów powinny być otwarte (nie zakluczone) aby każdy miał możliwość schowania się przed niedźwiedziem w sytuacji zagrożenia życia. Największy odsetek mieszkańców stanowią obywatele Tajlandii. 

  • Globalny bank nasion. Zostając przy Svalbardzie warto wspomnieć o Globalnym banku nasion na wyspie Spitsbergen. Składowane są tam nasiona jadalnych roślin z całego świata. Tunel wydrążony jest w wiecznej zmarzlinie więc utrzymuje się tam niska temperatura. Z tego również względu, do przechowywania nie jest używana energia elektryczna a sam bank nie posiada stałego personelu pracującego tam na co dzień. Sama idea stworzenia takiego miejsca jest moim zdaniem bardzo przyszłościowa. Szczególnie teraz, w dobie wszechobecnych modyfikacji warto moim zdaniem zachować te "oryginalne" rośliny.
źródło
  • Im więcej deszczu, tym tańszy prąd. Ze względu na to, że prawie cała energia w Norwegii jest wytwarzana przy pracy elektrowni wodnych deszcz jest czymś, co sprawia że prąd tanieje. Przykładowo, ulewne lato 2015 sprawiło, że zapasy wody starczyły aż do zimy przez co ceny drastycznie spadły. To optymistyczne szukanie pozytywów w najbardziej beznadziejnej sytuacji mnie zawsze zadziwia. Z jednej strony narzekano na codzienne opady, z drugiej gazety prześcigały się w informowaniu ile wody udało się zmagazynować. 

  • Zakaz wwożenia ziemniaków. Sprawdzając listę dozwolonych/zabronionych produktów na stronie norweskiej służby celnej można się nieźle zdziwić. Otóż, na liście za narkotykami, bronią czy fajerwerkami znajdziemy właśnie ziemniaki. Dzieje się tak dlatego, że choroby obecne w innych krajach mogą być zagrożeniem dla norweskich kartofli. Małe ilości (np. w bagażu podręcznym) grożą jedynie konfiskatą i otrzymaniem pouczenia. Większe ilości mogą narazić nas na dosyć wysoki mandat i konsekwencje prawne. Jednak, nie jest zabroniony wwóz innych warzyw czy np. kwiatów i cebulek. Warto tylko pamiętać o dozwolonych ilościach: 
- 10 kilo frukt eller grønnsaker (10 kg owoców lub warzyw
- 25 stk. avskårne blomster (25 sztuk kwiatów ciętych)
- 5 potteplanter (planter for innendørs bruk) innkjøpt i et europeisk land (5 roślin doniczkowych do użytku wewnętrznego zakupionych w kraju europejskim)
- 3 kilo blomsterløk og blomsterknoller (3 kilo cebulek kwiatowych )
- 50 porsjonspakninger av frø (50 paczek nasion)




Masz własne ciekawostki, które Cię zdziwiły? 
Podziel się w komentarzu!

Pozdrawiam, 
Pati

5 komentarzy:

  1. Mega ciekawe! Wiedziałam tylko o tych nieszczesnych ziemniakach i tańszym prądzie, reszta to kompletne zaskoczenie!:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, pierwsza ciekawostka mnie bardzo rozbawiła:) To z tymi niedźwiedziami też fajne, ogólnie bardzo ciekawy post:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No powiem ci, że jestem w szoku z ziemniakami. Może to chodzi o sadzonki, a nie bulwy? Tak czy siak dobrze wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, chodzi o ziemniaki w ogólnym rozumieniu - zarówno sadzonki jak i bulwy :)

      Usuń
  4. ale super ciekawostki,,fajny blog
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)