poniedziałek, 27 lipca 2020

Bondhusvatnet - turkusowe jezioro w górach i lodowiec

Jeśli jesteś w Bergen, lub okolicach i jakimś cudem wyczerpały Ci się pomysły na weekend, to jezioro Bondhusvatnet będzie świetnym rozwiązaniem! Znalazłam to miejsce przypadkowo, w jakimś przewodniku o Norwegii. (O ile pamiętam, był to Rough Guide to Norway). Nawet Ørjan nie miał pojęcia o tym miejscu, więc postanowiliśmy pojechać tam jednego słonecznego dnia. 

Jak dojechać?
Z Bergen pojechaliśmy w stronę Voss, a następnie skręciliśmy na drogę krajową nr 7 na skrzyżowaniu Trengereid. Z drogi nr 7 skręciliśmy na drogę nr 49 do Gjermundshamn. Można również pojechać przez Norheimsund (droga nr 48) i też wylądujemy na przeprawie promowej Gjermundshamn. Oba odcinki są mniej więcej tak samo długie i fundują piękne widoki, więc można wybrać inną drogę tam i z powrotem.
Promy z Gjermundshamn pływają często, więc nie trzeba długo czekać. Po drugiej stronie fiordu wystarczy drogą 551 pojechać do Sunndal/Bondhus/Ænes. Po drodze mijamy przepiękny wodospad - Furebergfossen. Obecnie trwa przebudowa odcinka drogi wzdłuż wodospadu, dlatego nie jest możliwy postój w tym miejscu. W miejscowości Bondhus podążać za znakami prowadzącymi polną drogą do parkingu przy Bondhusbrea.


Już od parkingu witają nas piekne widoki.


Pieszo można dojść tam i z powrotem w 2 godziny spokojnym tempem. Trasa jest bardzo łatwa i przystosowana do wózków, rowerów czy wózków inwalidzkich i balkoników. (W drodze powrotnej mijał nas pan w z balkonikiem, więc nie ma wymówek!) :) 



Oto cel podróży: jezioro Bondhusvatn. Z piękną, turkusową wodą. Po drugiej stronie widać znikający już jęzor lodowca Folgefonna (Bondhusbrea).
Łódeczki na wodzie służyły kiedyś jako transport po jeziorze. Obecnie jezioro jest zbiornikiem wody pitnej dla miejscowości w dole rzeki, więc kąpiel jest tam zabroniona.
Ale jaka jest właściwie historia tego miejsca?



Droga prowadząca do doliny i jeziora Bondhus jest nazywana drogą lodową (Isvegen). Służyła do transportu lodu, który był sprzedawany do Szkocji. Bryły były transportowane z lodowca do brzegu jeziora, stamtąd transportowane na łódkach przez jezioro do miejsca, w którym dziś jest mały pomost a przy nim łódki. Następnie lód zwożono do miejscowości Bondhus na wozach zaprzężonych w konie.

Małe łódki zaczęto używać do transportu turystów już w roku 1890, kiedy lodowy biznes okazał się dość nierentowny. Do pobliskiej miejscowości Odda przypływały statki wycieczkowe z Anglii a region już wtedy cieszył się ogromną popularnością. 


Obecnie do lodowca można dojść trasą wzdłuż jeziora. Po drugiej stronie są mostki i dobrze oznakowane ścieżki. Jest tam też mniej zgiełku niż przy pomoście z łódkami. 



A jeśli zgłodniejesz, to w drodze powrotnej koniecznie zatrzymaj się w Olaløo - restauracji znajdującej się nieopodal parkingu. Możesz tam zjeść lokalną zupę : betasuppe. To chyba najbardziej tradycyjne jedzenie w Norwegii, dosyć gęsta zupa złożona (w zależności od regionu) z różnego rodzaju warzyw okopowych i kiełbasy/kawałków mięsa. Do tego obowiązkowo flatbrød (cienkie pieczywo) z masłem. Naprawdę polecam, bardziej swojskiego jedzenia chyba w Norwegii nie uraczycie. Na deser w Olaløo polecam Tilslørte Bondhuspiker - lokalną wersję tego skandynawskiego deseru (Tilslørte bondepiker). W oryginalnej wersji składają się na niego: jabłka, kwaśna śmietana i kruszonka. W Bondhus trafiliśmy na wersję z lokalnymi śliwkami i był naprawdę pyszny. 

A jeśli już jesteście w okolicy i chcecie zobaczyć jeszcze jedno piękne i historyczne miejsce, to koniecznie odwiedźcie Dworek Szlachecki z 1665 roku w Rosendal. Zabraliśmy tam kiedyś moich rodziców przy okazji ich wizyty w Norwegii, naprawdę przepiękne miejsce. Tutaj opis naszej wycieczki w 2015 roku: ROSENDAL

Odwiedziłeś już któreś z tych miejsc? Jak wrażenia?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Cześć ! Dziękuję za komentarz i zapraszam do dyskusji. Pamiętaj, że komentarze złośliwe lub wulgarne będą usuwane. Mój blog nie jest też słupem ogłoszeniowym, będę wdzięczna jeśli to uszanujesz. Pozdrawiam, Pati :)