sobota, 20 kwietnia 2019

God Påske!

Święta za pasem. Norwegowie tłumnie wyjechali do swoich hyttek i do ciepłych krajów. 
A o czym napiszę dziś? O świętach było, o polskich tradycjach po norwesku było. Ale o tym, jak złożyć sobie życzenia po norwesku - nie było! Specjalnie dla Was, podręczna lista życzeń i pozdrowień Wielkanocnych!

Radosnej Wielkanocy!
  • En påskeklem sendes til deg/dere! - Przesyłam Tobie/Wam wielkanocny uścisk!
  • Håper du får en flott påske og et trivelig opphold på hytta. - Mam nadzieję, że Twoja Wielkanoc będzie świetna i będziesz się dobrze bawił w hytce.
  • Kos deg i påsken! - Niech Ci będzie przyjemnie w Wielkanoc!
  • Nyt påsken med alt sitt innhold. - Delektuj się Wielkanocą i wszystkim co daje.
  • Ønsker deg/dere en god påske og en fin vår. - Życzę Tobie/Wam dobrej Wielkanocy i ładnej pogody.
  • Ønsker deg/dere en god påske fylt med glade påskefarger. - Życzę Tobie/Wam dobrej Wielkanocy wypełnionej szczęśliwymi wielkanocnymi kolorami.
  • Ønsker deg/dere en påske fylt med mange gode minner. - Życzę Tobie/Wam Wielkanocy pełnej dobrych wspomnień.
  • Ønsker deg/dere en gledelig påske. - Życzę Tobie/Wam radosnej Wielkanocy.
  • Håper at dere får en flott påske, og at påskeharen kommer til dere med masse sjokolade! - Mam nadzieję że będziecie mieli świetną Wielkanoc a zając przyjdzie do Was z dużą ilością czekolady!
  • Ønsker deg en flott påske sammen med familien. - Życzę Ci świetnej Wielkanocy z rodziną.
  • Måtte påskesolen skinne for deg/dere hele påsken. - Niech wielkanocne słońce świeci dla Ciebie/Was całą Wielkanoc.
  • Håper du får en flott påske, og lykke til med jakten på påskeegget! - Mam nadzieję, że twoja Wielkanoc będzie świetna i powodzenia w poszukiwaniu wielkanocnego jajka!
  • Håper du får en flott påskefeiring på hytta. Kos deg med kvikklunsj, appelsin og påskekrim! - Mam nadzieję, że miło spędzisz Wielkanoc w hytce. Ciesz się Kvik Lunchem, pomarańczami i Wielkanocnym kryminałem!
I tego wszystkiego z całego serca Wam życzę!  God Påske alle sammen!


Pati

czwartek, 18 kwietnia 2019

Påske - Wielkanoc

Dziś trochę zaktualizowanych informacji o norweskich Świętach Wielkanocnych.
Mimo, że półki sklepowe uginają się od jajeczek, kurczaczków, baranków, doniczek z żonkilami i ozdób Wielkanocnych to Wielkanoc jest dla Norwegów czasem na reset niż religijnym wydarzeniem.

1. Nazwa "Påske" ma swoje korzenie w języku hebrajskim i pochodzi od słowa "Pasah" oznaczającego "Paschę", czyli Zmartwychwstanie Chrystusowe.

2. Dzieci mają wolne w szkole już od poniedziałku zaczynającego Wielki Tydzień.

3. Tydzień wolnego jest możliwy również dla dorosłych. Co ciekawe - Norwegia ma chyba najdłuższe ferie Wielkanocne ze wszystkich państw świata. Ustawowo długi weekend wielkanocny zaczyna się w środę, zazwyczaj wtedy skrócone są godziny pracy. Jednak zdecydowana większość Norwegów bierze urlop w poniedziałek, wtorek i pół środy i świętuje cały wolny tydzień. Tydzień wielkanocny to często pierwsza okazja w Nowym Roku do odwiedzenia swoich domów letniskowych w Syden (czyli na południu Europy). Druga połowa wybiera natomiast bardziej "tradycyjne" norweskie święta i podróżuje do hytek w górach. Ostatnie 4 lata spędzaliśmy z Ørjanem święta w hytce jego taty w górach. Jednak zazwyczaj w Wielką Sobotę byliśmy już w domu, bo tata leciał wtedy na przedłużony urlop do domu na Krecie. W okolicach Wielkanocy linie lotnicze zazwyczaj wznawiają bezpośrednie połączenia do popularnych miejsc odwiedzanych przez Norwegów. Z ciekawostek: lotnisko Gardermoen w Oslo zakłada rekordową liczbę podróżujących tej Wielkanocy. W poprzedni piątek (12 kwietnia) oczekiwano 102.530 pasażerów! Ta liczba bije zeszłoroczny rekord 92.000 podróżujących. 

4. Marcepan, tony marcepanu. W norweskich rodzinach podczas świąt zjada się tu monstrualne ilości marcepanu. Marcepanowe figurki, batoniki itp. itd. Mój szef uwielbia marcepan świąteczny ale zawsze czeka do końca świąt a później wykupuje całe zapasy w pobliskim sklepie (promocja -70%) i karmi nas marcepanem cały maj. Podobno, jeśli szef kupuje to się nie tyje 😅

5. Tak jak na Boże Narodzenie wszystko nazywało się "Jule", tak teraz wszystko nazywa się "Påske". Wielkanocny urlop to Påskeferie / Påsketur, słodycze to påskegodt itp.

6. A na stole.. Oczywiście gotowane ziemniaki, warzywa i jagnięcina! I słodkości, duuużo słodkości.

7. Poniedziałek Wielkanocny jest dniem wolnym od pracy w Norwegii, ale normalnym dniem w Szwecji. Co robią więc Norwegowie w poniedziałki? Podróżują na zakupy do tańszej Szwecji! Jest to to nazywane "Sverigedag" czyli "Szwedzki dzień"

8. Wielkanocne przestępstwo, czyli Påskekrim - co to znaczy? To trochę dziwna tradycja i powstaa zupełnie przez przypadek. Znany norweski pisarz Nordahl Grieg wydał wraz z innym pisarzem w 1932 roku książkę pod tytułem "Pociąg do Bergen splądrowany dziś w nocy" (Bergenstoget plyndret i natt). Ponieważ postanowili wydać ksiażkę pod pseudonimem "Jonathan Jerv", to chcieli zapewnić sobie jak największe zainteresowanie - na reklamę książki wykupili pierwszą stronę największej norweskiej gazety: Aftenposten. Reklama miała ukazać się dzień przed niedzielą palmową. Zaraz po ukazaniu się w redakcji rozdzwoniły się telefony. Tytuł książki wyglądał jak prawdziwy nagłówek i to na pierwszej stronie gazety. Dzwoniący martwili się, czy ich bliscy podróżujący pociągiem do Bergen są bezpieczni. Po tym zdarzeniu czytanie kryminalnych powieści w czasie Wielkanocy stało się wręcz symbolem tych świąt. Wielkanoc to czas w Norwegii, na który produkowane są specjalne serie kryminalne. Seriale, filmy w lokalnej telewizji i audycje radiowe z kryminalnymi historiami. Co roku również, w okresie Wielkanocy pojawiają się Wielkanocne komiksy kryminalne na.. kartonach od mleka. 



9. Słodka Duma Norwegii czyli ... Kvikk Lunsj (Szybki lunch). To batonik przypominający w smaku KitKata, ale bardziej kruchy wewnątrz. Cieszy podniebienia Norwegów juz od 1937 roku. To obowiązkowy ekwipunek jeśli wybierasz się na wyprawę w góry. Święta Wielkanocne bez Kvikk Lunsj, to nie norweskie święta. Statystyki mówią, że średni Norweg zjada 9 Kvik Lunsj rocznie, z czego 3 podczas Wielkanocy. A w środku każdego opakowania jest opisane jedno miejsce warte odwiedzenia w Norwegii i mapa. 



10. Weekend palmowy - weekend z niedzielą palmową (Palmesøndag). To dla Norwegów weekend chodzenia do kina. W niektórych przypadkach odbywają się też parady z palmami. 

11. Również Wielki Czwartek (Skjærtorsdag) jest dla Norwegów dniem "szwedzkim". Ogromne korki na drogach prowadzących do Szwecji spowodowane są faktem, że wielu Norwegów chce zrobić tańsze zakupy jeszcze przed świętami.

12. Wielki Piątek (Langfredag) to jeden z trzech dni w roku, kiedy telewizja nie nadaje reklam, tylko spoty dotyczące organizacji charytatywnych i działalności charytatywnej. 

13. Wielka Sobota (Påskeaften) jest dla sklepów normalnym dniem pracującym choć godziny otwarcia są nieco skrócone. Również wtedy dzieci dostaja zazwyczaj duże jajka wypełnione słodkościami.

14 Niedziela Wielkanocna rozpoczyna się tradycyjnym śniadaniem z malowanymi jajkami, swieżym chlebem i udekorowanym stołem. Część dzieci dopiero w niedzielę dostaje jajka ze słodkosciami. Jednak jest to celebrowane podobnie jak we Francji: jajka są ukryte i dzieci muszą znaleźć je samemu. 

15. Nie jest tu obchodzony lany poniedziałek. Nikt się niczym nie polewa a sam poniedziałek Wielkanocny to zazwyczaj czas powrotu do domu z hytek/z Syden. 

No i najważniejsze, pozdrawiamy się życzeniami "God Påske!"

Påskekyllinger (Kurczaczki Wielkanocne)




https://www.vg.no/reise/i/y35pLg/oslo-lufthavn-forventer-passasjerrekord-i-pasken
https://no.wikipedia.org/wiki/P%C3%A5skekrim

piątek, 21 grudnia 2018

Święta na emigracji


Dokładnie pięć lat temu z radością wsiadałam do samolotu spiesząc do Polski na święta z rodziną. Rok później byłam już w związku z Ørjanem więc na polskie Boże Narodzenie polecieliśmy razem. Wtedy nie miałam jeszcze porównania między norweskimi a polskimi obchodami. W Wigilię od 8 rano lepiliśmy uszka (sztuk 250), mama jak zwykle próbowała multitaskingu na najwyższym poziomie, tata z bratem wybrali się na misję "zdobyć karpia" a Ørjan siedział na środku salonu i wybałuszał oczy. Co się z tymi Polakami dzieje, czy coś ich w nocy opętało? Dla mnie było to coś normalnego. Wtedy nie wiedziałam, że rok później to ja będę w jego sytuacji. 



Święta 2015, 2016 i 2017 spędzaliśmy bowiem w Norwegii z jego norweską rodziną. W 2015 byłam bardzo przejęta - czy świętowanie bardzo się różni? Jak wcześnie muszę wstać? Może powinnam upiec jakieś ciasto? Nie powinniśmy jechać do Ørjana mamy z samego rana i pomóc w przygotowaniach? 24 grudnia 2015, godzina 12, a Ørjan dopiero dojada śniadanie przed telewizorem. W tym czasie przypomina mu się, że o 14 jedziemy odwiedzić jego dziadka w domu spokojnej starości. Teoretycznie mamy dużo czasu, uroczysty obiad u teściowej zaczyna się o 18.00. Na obiad są tradycyjne żeberka (pinnekjøtt), mus z brukwi i ziemniaki. Po jedzeniu turlamy się wszyscy do salonu i wtedy zaczyna się otwieranie prezentów. Każdy po kolei otwiera po jednej paczce, informując innych od kogo jest dany prezent. Kończymy otwierać podarunki o godzinie 23. W tzw. międzyczasie odbywają się wycieczki do kuchni i wyjadanie pinnekjøtt prosto z garnka. Cały dzień jest bardzo spokojny, a ja nie potrafię się przestawić na ten norweski tryb spokoju. Brakuje mi bieganiny i stresu.

W 2016 roku Wigilię spędzamy u taty Ørjana. Schemat podobny - w ciągu dnia leniwe ociaganie się, wieczorem uroczysty obiad, rozpakowanie prezentów i rodzinna atmosfera przy kominku. 
W ubiegłym roku to ja i Ørjan zaprosiliśmy jego mamę i babcię na Wigilię do naszego nowego domu. Ja w Norwegii nie przygotowuję żadnych polskich potraw z prostego powodu: pinnekjøtt jest tak sycące, że inne dania nie zostaną zjedzone. Wigilia w 2017 roku była dla mnie już w stu procentach w rytmie norweskim - wstalismy dosyć późno, nastawiliśmy żeberka, siedząc w piżamach obejrzeliśmy "Tre nøtter til Askepott" (Czeskiego Kopciuszka emitowanego w Norwegii od kilkunastu lat) a potem przebraliśmy się w odświętne ubrania i spędziliśmy wieczór w rodzinnym gronie.


W tym roku lecimy na święta do Polski. Ørjan opowiada wszystkim o karpiu w wannie, o dziwnym zwyczaju łamania się białym opłatkiem i o suto zastawionym stole. Nie powiem Wam, które świętowanie jest dla mnie "lepsze". Bieganina w Polsce ma swój urok tak samo jak siedzenie w pizamie przed norweskim telewizorem do południa w Wigilię. Wydaje mi się, że najważniejsze było to, że każdego roku spędzaliśmy je w gronie rodziny - nie ważne czy rodzina była polska, czy norweska. Atmosfera była niesamowita bez względu na to, jakie tradycje stawialismy na pierwszym miejscu - polskie czy norweskie.
I tego życzę również Tobie - żebyś ducha świąt znalazł/a w ludziach Cię otaczających a nie w karpiu, żeberkach, czy kolorowych światełkach! 


Pozdrawiam,
Pati

wtorek, 20 listopada 2018

PatiNorway czyta: Przystanek Norwegia. W poszukiwaniu zorzy.

Kiedy podczas tegorocznego Nordic Talking Festival dowiedziałam się, że Renata wydaje książkę to z niecierpliwością zaczęłam przebierać nogami. Ba, kiedy Renata w kawiarni przy stole powiedziała "Cześć Pati!" to zdziwiłam się, że ona mnie w ogóle kojarzy! Jeśli śledzisz mój fanpage na Facebooku to na pewno widziałeś/aś zbiórkę na polakpotrafi.pl dotyczącą wydruku książek. Mój egzemplarz odebrałam przy okazji pobytu w Polsce razem z widocznym na poniższym zdjęciu Renkiem Kopytko. Najpierw jednak nie miałam kompletnie ani chwili żeby usiąść i zacząć czytać, później, kiedy już zaczęłam to się rozchorowałam i jedyne na co miałam ochotę to sen aż w końcu w ubiegły piątek jak już usiadłam... to przeczytałam całą książkę jednym tchem!


"Przystanek Norwegia. W poszukiwaniu zorzy" to chyba najcieplejsza książka o Norwegii jaką zdarzyło mi się czytać. Z każdą stroną było mi coraz smutniej, że opowieść zbliża się ku końcowi.
(PS. Nawet napisałam już do Renaty wiadomość, że czekam na kolejny tom!)
Historia jest mi szczególnie bliska, bo autorka również zaczęła swoją przygodę w kraju trolli jako au-pair. Wszystko to zaczęło się 20 lat temu, po kilkunastu godzinach w autobusie i pociągach. Miało być tylko na 6 miesięcy, a wciąż trwa.
Opowieść o życiu w Norwegii, o pięknych miejscach i tradycjach. Autorka zabiera nas m.in. do hytki swoich teściów, na zajęcia mindfullness czy na język Trolla. Każda z tych sytuacji ma swoje małe/wielkie momenty które pokazują, że nie trzeba miliona dolarów żeby czerpać radość z życia. 


Renata udowadnia, że życie za kołem podbiegunowym to nie depresja i czarne myśli. To zima z tańczącą na niebie zorzą. To jesień z pysznymi jagodami (i ciekawskimi łosiami). To wiosna z budzącą się do życia przyrodą. To lato z konkursem wędkarskim spędzane w gronie rodzinnym. 
Jeśli to o czym pisałam Was jeszcze nie przekonuje, to może Ørjan przy wielkiej ścianie śniegu Was przekona? (W książce opublikowane zostały niektóre z moich zdjęć). Poniżej, wspomniane ujęcie przy ścianie śniegu i kwitnące sady Hardanger w wykonaniu PatiNorway.



To doskonały prezent na zbliżające się święta Bożego Narodzenia (i najcieplejsza książka za Kołem Podbiegunowym - to na pewno!). Serdecznie zapraszam Cię na blog Renaty www.renifernarmigracji.pl i na jej fanpage na Facebooku.

Książkę można kupić TUTAJ

Pozdrawiamy,
Pati i Renek Kopytko.
I kot Balder deptający właśnie po mojej klawiaturze.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

(Na pozór) niewinne norweskie wyrażenia

Norweskie wyrażenia (ord og utrykk) niezmiennie mnie fascynują. Coś, co na pierwszy rzut oka może się wydawać niewinne, może mieć bardzo odmienne znaczenie. Często widzę na facebookowych grupach posty typu "Czy ktoś może przetłumaczyć (...) z norweskiego na polski/polskiego na norweski?" A pod spodem rozpoczyna się plejada komentarzy gdzie często gęsto ktoś przekłada za pomocą wujka Google albo po prostu po kolei, łopatologicznie, słowo w słowo. Dziś postaram się udowodnić, że tłumaczenie słowo w słowo nie jest najlepszym pomysłem. 


å nappe laksen - skubać/pociągać łososia. To wyrażenie z pozoru niewinne, oznacza .. masturbację. Nie będę się wdawać w szczegóły, ale obrazek powyżej powinien Wam zadziałać na wyobraźnię. Może stąd wzięło się powiedzenie "Glad som en laks" - Szczęśliwy jak łosoś?

Drugą alternatywą tego wyrażenia używaną głównie na południu kraju jest '' å nappe seg i løken ", czyli skubać sobie cebulę. Znaczenie - jak wyżej.

morgenbrød - pomyślisz - co takiego może być dwuznacznego w porannym pieczywie? Wyjaśnię to małą anegdotką. Para naszych polskich przyjaciół była w Norwegii w odwiedzinach u znajomych. Jednego wieczoru grali w grę zwaną Cards Against Humanity, gdzie układa się najdziwniejsze zdania za pomocą dwóch kart. Maciek wylosował kartę ze słowem "morgenbrød" i nie potrafił zrozumieć, co w tym słowie jest takiego szczególnego. Zapytał siedzącego obok Norwega i wtedy nadeszło tłumaczenie. "No wiesz, kiedy wstajesz rano i Twój penis jest jak..jak.. jak bagietka!". Tak - poranne pieczywo to poranna erekcja. 

brød - jak już zostajemy w temacie jedzenia i dwuznaczności to chleb jest kolejnym przykładem. Oznacza kobiecy biust (w bardzo obraźliwym kontekście). Lepiej nie używać.

spille på kjøttfløyte - grać na mięsnym flecie. Nie mam pojęcia dlaczego Norwegowie lubią wyrażenia odnoszące się do jedzenia, ale to niesmaczne. Granie na mięsnym flecie to seks oralny, domyślasz się pewnie, co jest mięsnym fletem.

biffgardiner - zasłony z befsztyku. Chwilę musiałam się zastanowić zanim zrozumiałam co znaczy to określenie. To bardzo kolokwialne określenie żeńskich warg sromowych. Kogoś poniosła wyobraźnia, nie ma co!

balongknuten - niby niewinne słowo, supełek na baloniku. Jednak jeśli przyjrzymy się takiemu supełkowi to łatwo się domyślić, co przypomina. Już wiesz, co mam na myśli? Supełek na baloniku to wyrafinowane określenie odbytu.

tenke koffert - myśleć o walizce. Samo pochodzenie tego wyrażenia jest dosyć ciekawe. Pojawiło się w języku norweskim dawno temu i nie ma swojego odpowiednika w szwedzkim czy duńskim. Myślenie o walizce to kojarzenie zwykłych przedmiotów z seksem. Uważa się, że samo 'myślenie o walizce' pochodzi od Freuda, który pisał, że przedmioty do których można coś włożyć są automatycznie kojarzone z żeńskimi narządami. Były to między innymi pudełka, torebki czy właśnie walizki. Norweskie 'tenke koffert' oznacza myślenie o seksie/sprowadzanie tematu do seksu. 

lett på tråden - łatwa na linii. Celowo napisałam 'łatwa' bo to wyrażenie jest używane niestety tylko w stosunku do płci żeńskiej. Jeśli ktoś jest łatwy na linii, oznacza to mniej więcej tyle, że jest puszczalski, łatwo można go zaciągnąć do łóżka

slippe en due - puścić gołębia. Ostatnie wyrażenie jest dosyć zabawne jeśli porównamy je z polskim. Otóż polski odpowiednik puszczenia gołębia to.. puszczenie bąka. Jesli powiesz Norwegowi, że ktoś puścił bąka, raczej spojrzy na Ciebie dziwnie i nie zrozumie o co chodzi. To tak, jakby on powiedział Tobie, że ktoś puścił gołębia. 

Powyższe ord og utrykk nie są może używane na co dzień ale warto je znać. Chociażby ze względu na te nieszczęsne fora, na których tłumaczy się często słowo w słowo. PS. Jakiś czas temu ktoś zapytał na takim forum jak powiedzieć "Współczuję Ci", a zdecydowana większość komentujących napisała "Jeg er lei deg" (Co oznacza 'Mam Cię dość'). Poprawna forma powinna brzmieć 'Jeg er lei for det'. Niby nic takiego, ale jak ktoś wyjedzie z tekstem 'Mam Cię dość' na pogrzebie, to atmosfera może się zagęścić.

Masz jakieś słowa/wyrażenia które na pierwszy rzut oka wydawały Ci się niewinne? Podziel się w komentarzu!
Pozdrawiam
Pati

piątek, 17 sierpnia 2018

Ogród botaniczny Milde

Uwielbiam ogród botaniczny na Milde. Moją ulubioną porą jest właśnie sierpień bo wtedy kwitną najpiękniejsze kwiaty późnego lata a w kąciku warzywnym wszystko eksploduje (swoją drogą, to nie wiem czym oni podlewają - chyba uranem). Moje dynie w szklarni dopiero co zaczęły nieśmiało się rozwijać, podczas gdy dynie w ogrodzie botanicznym (w skrzynkach na powietrzu) są już gotowe na Halloween. 
Kiedy mieszkałam z rodziną goszczącą, do ogrodu jeździłam na rowerze. Potem, kiedy razem z Ørjanem wprowadziliśmy się do mieszkania, miałam tam trochę dalej. A w zeszłym roku kupiliśmy dom w niedalekiej okolicy i znowu mogę tam jeździć na rowerze. 

Wstęp jest darmowy a pod sam ogród dojeżdża z miasta autobus linii 53.

Koniecznie wybierzcie się tam właśnie teraz, w sierpniu. Jest przepięknie. Poniżej trochę zdjęć.










Poniżej kilkanaście rodzajów ziemniaków. A 14 października odbędzie się tutaj dzień ziemniaka. Pokaz poszczególnych odmian, degustacja i sprzedaż. Warto się wybrać!










Poziomki - Markjordbær (w dosłownym tłumaczeniu to leśne truskawki)






Knutekål - Kalarepa


Nie wiem kto im sika do tych donic, ale wszystko rośnie jak szalone :)










Podoba Ci się ?
Pozdrawiam,
Pati